„Świnia ryje w sieci, czyli z pamiętnika hejtera” – PigOut lepszy niż Make Life Harder?

//„Świnia ryje w sieci, czyli z pamiętnika hejtera” – PigOut lepszy niż Make Life Harder?

Nie chciałabym, żeby coś napisał o mnie. Nawet jeśli nie jestem celebrytką, drżę na samą myśl o tym, co mógłby zrobić głodny, zły i brzydki PigOut w przypływie swojej hejterskiej kreatywności. „Świnia ryje w sieci, czyli z pamiętnika hejtera”, to najlepiej spędzone 254 strony książki, jaką miałam dotychczas w rękach.

Dlaczego PigOut jest zajebisty?

Pewnie dlatego, że tak naprawdę nie jest „ani zły, ani brzydki”, może ewentualnie być głodny, bo śledząc jego Fejsa, masz wrażenia, że ciągle wciąga kebsy. Albo je kebsa, albo o nim pisze, albo o nim wspomina, marzy, lub namawia swoją partnerkę na to, aby jedną z jej ciążowych zachcianek o trzeciej w nocy, był kebs na podwójnym – wtedy jak na prawdziwego faceta przystało, spełnił by zachciankę (swoją) i Ukochanej. Tak naprawdę recenzując książkę PigOuta, mogłabym powiedzieć tylko tyle: kup i przeczytaj!

Sarkazm, ironia, dystans i fast foody

PigOut jest bystrzejszy niż Kuba Wojewódzki, zabawniejszy niż Marcin Prokop, bardziej wyluzowany niż całe grono nieśmiesznych standupów i do tego wszystkiego delikatny jak ginekolog, który pierwszy raz bada dziewicę. Skąd te porównanie? Otóż jego hejtowanie jest niczym 5 symfonia Beethovena, poezja dla uszu jak wiersze młodego Julka Słowackiego, gratka dla oka niczym zdjęcia z Vogue’a Marcina Tyszki. Hejt w wykonaniu PigOuta to balsam dla uszu każdej porzuconej dziewczyny, która naiwnie wierzyła w podstawówce, że to co ją uwierało na szkolnej dyskotece w udo to Nokia 3310, a nie erekcja młodego szczawika. Jego grubość jest przesadzona, podobnie jak skromność Zlatana Ibrahimovica. Gruby to co najwyżej jest jego dowcip, ten porównałabym do Ryszarda Kalisza. Jest Dorotą Wellman polskiej blogosfery, z jednej strony trudno go nie kochać za walenie prawdy między oczy, ale za to, że otwarcie przyznaje się do diety wysokokebsowej, naraża się wszystkim fanatyczkom Ewy Chodakowskiej. Podobnie jak Dorota w dupie ma diety i otwarcie o tym mówi, że na siłowni częściej świruje, niż robi plecy…

Czy to książka dla mnie?

Jeżeli jesteś smutasem, marudą, nudziarzem i kimś kto ma kij w dupie, to sorry, ale nie. Jeśli nie rozumiesz heheszkowania w Internecie i nadal przejmujesz się kartonami, które zabiły Hankę Mostowiak, to niestety nie masz czego tutaj szukać. Jeśli jesteś orędownikiem zdrowego stylu życia i na słowo kebab dostajesz zapaści, raczej z PigOutem się nie polubicie. Gdy na słowo madka jeży ci włos na głowie, brzuch zaczyna boleć i czujesz uścisk w gardle jakby ci to delikatnie powiedzieć: nie czytaj „Świnia ryje w sieci, czyli z pamiętnika hejtera”, bo z tego wszystkiego możesz zapomnieć po co zbierasz naklejki i od tej pory skończą się twoje pielgrzymki do Biedronki. Ci którzy biorą politykę na serio, wierzą w obniżki podatków premiera Morawieckiego lub żałują pensji dla Pierwszej Damy mogą się rozczarować subtelnym poczuciem humoru PigOuta. Jeśli jesteś ogromną sympatyczką Macieja Zienia, a twój chłopak jest fanem Tomasza Adamka, mówiąc delikatnie możesz być książką rozczarowany, gdyż autor nie zostawia na nich suchej nitki. A wszystko czyni w sposób równie subtelny i wyrafinowany jak Magda Gessler podczas kuchennych rewolucji w Radomiu.

Blogerzy się nie mylą – PigOut Rozpierdolił System

A gdybyś nadal się zastanawiał, czy warto wydać te 40 złotych (4 małe kebaby lub 2 duże i 1 mały) to zajrzyj koniecznie do innych recenzji blogerów. Dizajnuch stwierdził, że: „że dosko­na­le się bawi­ł pod­czas czy­ta­nia książ­ki i zary­zy­kował stwier­dze­nie, że jeśli podo­ba Wam się u mnie, to i u moje­go blo­go­we­go bra­ta też się Wam spodo­ba”. Rudania w recenzji zdradza, ie: „tematyka książki jest naprawdę różnorodna. Możemy poczytać o przygodach z WC (sic!), trochę o związkach, o sylwestrze z Jedynką czy innym Polsatem”. Bookworm On The Run zauważył, ze PigoOut: „Używa odlotowych porównań. Część z nich wkrótce wejdzie do języka młodzieżowego, później wyprze kilka stetryczałych form leksykalnych – by na koniec dorobić się definicji sygnowanej przez pierwsze nazwiska profesorów językoznawstwa”. Pan Czyta, nie obwija w bawełnę i mówi: „Trzeba przyznać, że gość jest błyskotliwy. Trafnie identyfikuje różne codzienne, życiowe sytuacje, dobrze je serwuje i jeszcze lepiej z nich szydzi. Bądźmy szczerzy – PigOut pisze to, o czym większość z nas myśli, ale niekoniecznie o tym mówi na głos”. Całą sobą podpisuję się pod słowami Ani z PKNDL: „„Świnia ryje w sieci”, to nie książka dla kretynów. Piszę o tym, bo niejednokrotnie trafiłam na surowe oceny „prawdziwych literatów” w kontekście twórców internetowych, którzy postanowili podreptać do wydawnictwa (albo wydawnictwo podreptało do nich). Trzeba mieć rozeznanie we współczesnym świecie; w polityce, w historii, w ludziach, w zjawiskach społecznych, w szeroko rozumianej popkulturze, aby książkę PigOuta zrozumieć i uprawiać przy niej nieustanne podśmiechujki”. O w morelę, trafnie podsumowuje, kto powinien sobie odpuścić czytanie tek książki: „Jeśli masz kij w dupie, Twój dystans jest ograniczony do długości bakterii żyjącej na Twym depilowanym tyłku, a sarkazm kojarzy Ci się z glutem z nosa i z miejsca wyciągasz haftowaną chusteczkę po babci nasączoną płynem antybakteryjnym — przejdź do działu z literaturą dziecięcą”. Tak sobie czytam, mimo początkowego uprzedzenia do lektury stwierdza, że: „książka to zbiór krótkich, szyderczych tekstów, prawie że samo się czytających”. I na koniec podsumowanie od Bookmoment: „Książkę czyta się naprawdę dobrze, jest napisana lekkim i przystępnym językiem, zatem całość lektury nie powinna zająć Ci dłużej niż kilka godzin. Mnie się podobało”.

Z życia wzięte

Mąż podchodzi do mnie i pyta się nieco zlękniony: „Kochanie, dlaczego płaczesz?”. A ja cała czerwona, trzęsę się jak galaretka truskawkowa Doktora Oktera i nie jestem w stanie wydusić z siebie ani słowa. „Kochanie, co ci jest? Dziwnie się zachowujesz.” Upomina mnie Pan Nieidealny. A ja tym razem pluje przed siebie kawą, którą próbowałam się uratować z ataku głupawki, który miałam czytając „Świnia ryje w sieci, czyli z pamiętnika hejtera”. Jestem złą matką, bo z niecierpliwością wyczekiwałam momentu drzemki dzieci, żeby bezczelnie rozłożyć się na kanapie i śmiać na całe gardło czytając PigOuta. Krótko i na temat: książka jest zajebista. Idealna na prezent dla każdego, kto ma dystans, ogarnia świat i wie, co to znaczy „ryć w sieci”.

************

A tym razem cytaty nie będzie! 

Zamiast lajkować mój Nieidealny Facebook, leć do PigOuta, polub Fejsa i nie przyznawaj się głośno, że wcześniej nie czytałeś jego wpisów (wiesz, to straszna siara, nie czytać tego blogera). A potem z czystym sumieniem idź dalej ryć w sieci i nie zapomnij o korytku na blogu PigOuta, tam znajdziesz inne treści, na równie zajebistym poziomie. 

 

About the Author:

Pisanie dla mniej jest czymś tak naturalnym jak oddychanie. Nie boję się rozmawiać o trudnych tematach, dlatego często z premedytacją wkładam przysłowiowy kij w mrowisko. Na co dzień jestem niepoprawną romantyczką szukającą inspiracji we wszystkim, co mnie otacza. Oznacza to, że idąc ze mną na spacer będziesz zmuszony kilkakrotnie się zatrzymywać, gdyż zwrócę uwagę na najmniejszy detal, drobiazg, rzecz którą ty każdego dnia mijasz obojętnie. Prywatnie jestem spełnioną żoną, nieco zwariowana mamą i miłośniczka kotów (szczęśliwa posiadaczką pary Hektora i Hery imiona zostały nadane z miłości do antyku). Gości przyjmuję z otwartymi ramionami i pełną lodówką. Musisz wiedzieć, że moja sportowa przeszłość (13 lat uprawiania judo) ukształtowało mój charakter dzięki czemu mimo rozbrykanej duszy twardo stąpam po ziemi.
 

  • Polecam 😀 kebsa odrobisz 😀

  • Kojarzę tę okładkę, już tyle razy ją widziałam. Chętnie bym przeczytała, ale chyba trochę mi na obecnym etapie szkoda tych 40 zł. Może ktoś kupi na prezent świąteczny, choć jeden już dostałam.

    • Wiesz, że i ja mam ten problem? Wychodzi tyle świetnych książek, że ja już nie nadążam z robieniem listy, kupowaniem i czytaniem. Ogólnie rozsyłam najbliższym moją książkową listę i po prostu liczę na to, że coś otrzymam 🙂

  • O jaa! Nie wiedzialam, ze PigOut wydal ksiazke! Muszę koniecznie ją przeczytac! Koniecznie! 🙂

    • No Kochana, to prędziutko 🙂 Na Mikołajki idealny prezent dla siebie 🙂

  • A ja biedna jeszcze go nie poznałam. Po Twojej o nim opowieści polecę go poznać i książkę przeczytam.

    • Wpadaj do jego na FB, będziesz miała rozeznanie, czy takie poczucie humoru ci odpowiada 🙂

  • Mimo że nie posiadam cech o których wspominasz, to jednak podejrzewam, że nie odnalazłabym się w tej książce. Wygląda jednak na to, że to ciekawa publikacja.

  • Bożena Danuta Kultys

    a mnie zaciekawiła ta recenzja, muszę przynajmniej przeczytać faragment tej książki 🙂

    • Polecam, dobry humor na poziomie, bez zbędnych komentarzy 🙂

  • Znam książkę, bardzo dobra i trzyma poziom żartu 🙂
    Dziękuję za recenzje 🙂

    • Super, ciesze się, że mamy taki sam dystans do żartów 🙂

  • Książka nie dla mnie, ale z przyjemnością o niej poczytałam. 🙂

  • No ja go znam i jestem dumna ze odkryłam zanim a.był fejmem, b.był kotem, i tym bardziej mi łyso, że książki jeszcze nie czytałam ;).

  • No dobre to, dobre Ania 🙂 co prawda miałam taki sam odpał jak czytałam wiesz te dławienie się, i zasmarkanie, ale Pig daje radę i to ostro 🙂
    Warto to przeczytać bardzo :).

    • Warto i szybko się czyta. Na jesienną deprechę, będzie jak znalazł 🙂