Świąteczna uprzejmość…

Home/LIFESTYLE/Świąteczna uprzejmość…

Bez względu na to czy obchodzimy święta wielkanocne, czy też nie każdy z nas ma jakieś wyobrażenie o tym jak ten wyjątkowy czas powinien wyglądać. Święta to czas szczególnego pojadania, przebaczenia i chwili wytchnienia od codziennego zgiełku. Utopia? Tak powinno to wyglądać przynajmniej z mojej perspektywy.Końcówka Wielkiego Tygodnia zwiastuje wielki dzień. Właśnie w tym okresie wskazane jest bez względu na to czy wierzmy i praktykujemy, czy też nie, by wykazywać się większą życzliwością wobec drugiego człowieka. Wspaniale byłoby poczuć atmosferę świąt w urzędzie, autobusie, na poczcie i w sklepie. Więcej cierpliwości, uśmiechu i pomocy dla wszystkich z którymi przyszło dzielić nam jakąś sprawę. Świat byłby od razu piękniejszy.

Nie wydaje się Wam, że co roku w czasie świąt większość ludzi ulega dziwnej presji i zamiast cieszyć się czasem spędzonym w gronie najbliższych staje się „świątecznym frustratem”? Nerwówka, ciągła walka z czasem, ekspresowe pichcenie, szukanie prezentów i ozdób świątecznych przysłania nam prawdziwą ideę Wielkanocy. Dlaczego ten wyjątkowy moment w roku sprowadza się zazwyczaj do potrzeb fizjologicznego zaspokojenia głodu czy kompulsywnego odruchu robienia zakupów? Nie trzeba wierzyć w Boga, żeby rozumieć, że święta są od tego by pojednać się w miarę możliwości z innymi, odetchnąć, wytchnąć, zatrzymać się na chwilę i spokojnie pomyśleć. 

Czy świat nie byłby lepszy gdyby tak uśmiechać się do mijanych przechodnich? Gdyby ustąpić z życzliwością miejsca w autobusie osobom z pełnymi rękoma toreb. Żeby zakupy robić spokojnie, bez pośpiechu, popychania koszyków i wbijania się przed kogoś w kolejkę… Zamiast ślęczeć trzy dni w kuchni i od dwóch tygodni pucować chatę na przyjazd rodziny, czy nie lepiej wybrać się na spacer, kawę czy też poleżeć z książką na kanapie?

Moja alternatywna wizja świąt to przede wszystkim dużo bezinteresownej uprzejmości dla każdego kogo spotkam. Wydaje mi się, że złośnik który się śpieszy nie będzie miał serca na nas klnąc pod nosem jeśli zachowamy spokój i obdarzamy go szczerym, ciepłym uśmiechem. Może nasza starsza sąsiadka potrzebuje pomocy przy zakupach? Może ktoś z rodziny chciałby w te święta odpocząć i tym razem nasza kolej zaprosić gości do siebie? Może zamiast szykować zapasy jedzenia jak dla pólku wojska (które potem rodzina i znajomi dojadą jeszcze przez dwa tygodnie) lepiej wybrać się na lekki obiad na miasto? A może rodzina kiedyś w końcu odpuści i zrozumie, że święta to nie jedzeniu tylko życzliwie spędzony czas na rozmowach i  zabawie.

W tym roku zostałam totalnie spacyfikowana przez starszyznę i ze względu na narodziny dziecka nie pozostawiono mi wyboru tylko oświadczono, że święta będą u nas i rodzina wszystkim się zajmie… Niewdzięczna pomyślicie. Ostatni raz przymykam oko na wolę innych i tym razem grzecznie odegram rolę, którą napisało mi życie z uprzejmości właśnie. Jednak za rok moja trzyosobowa rodzina nie będzie przez miesiąc sprzątała. Ja nie spędzę wolnego weekendu na zakupach i gotowaniu. Obejdzie się bez świątecznej nerwówki. Tuż przed świętami wybiorę się do kosmetyczki, a męża wyprawię do fryzjera. W dniu świąt wyśpimy się porządnie, wyszykujemy w najładniejsze ciuchy i udamy na obiad na starówce. Potem pójdziemy na długi spacer, a po powrocie do domu przebierzemy się w szlafroki i będziemy bawić się z naszą córką w to co tylko zapragnie. Zaśniemy zmęczeni na kanapie wtuleni we trójkę z kotami na kolanach. I wiecie co będą to najlepsze święta w życiu, bo będzie to czas pełen szczerości, miłości i odpoczynku. Ściskam Was ciepło i życzę więcej uprzejmości na co dzień nie tylko od święta.

********

Są ludzie, których up­rzej­mość gor­sza jest od bez­czel­ności.”

– Antoni Czechow

By | 2016-11-23T21:24:22+00:00 Kwiecień 4th, 2015|Categories: LIFESTYLE|Tags: , , , , , , , , , , |0 Comments

About the Author:

Pisanie dla mniej jest czymś tak naturalnym jak oddychanie. Nie boję się rozmawiać o trudnych tematach, dlatego często z premedytacją wkładam przysłowiowy kij w mrowisko. Na co dzień jestem niepoprawną romantyczką szukającą inspiracji we wszystkim, co mnie otacza. Oznacza to, że idąc ze mną na spacer będziesz zmuszony kilkakrotnie się zatrzymywać, gdyż zwrócę uwagę na najmniejszy detal, drobiazg, rzecz którą ty każdego dnia mijasz obojętnie. Prywatnie jestem spełnioną żoną, nieco zwariowana mamą i miłośniczka kotów (szczęśliwa posiadaczką pary Hektora i Hery imiona zostały nadane z miłości do antyku). Gości przyjmuję z otwartymi ramionami i pełną lodówką. Musisz wiedzieć, że moja sportowa przeszłość (13 lat uprawiania judo) ukształtowało mój charakter dzięki czemu mimo rozbrykanej duszy twardo stąpam po ziemi.