Grubaska, która zna swoje mocne strony, buduje silną markę, nie znosi lenistwa i oszukiwania siebie, a do tego kocha papugi

//Grubaska, która zna swoje mocne strony, buduje silną markę, nie znosi lenistwa i oszukiwania siebie, a do tego kocha papugi

O kim mowa? Oczywiście, że o mnie we własnej osobie. Nowy Rok – nowa ja, to w moim przypadku absolutna prawda. Rok 2018 jest dla mnie szczególnym rokiem, dlatego że w listopadzie czeka mnie zmiana kodu na trójkę z przodu. Wszędzie gdzie się dało obwieściłam, że od stycznia zajmuje się swoim zdrowiem, odchudzaniem i powrotem do formy. Bardzo dobrze, że moja publiczna deklaracja nastąpiła, dlatego że pozwala mi to trzymać się w ryzach. Idąc za ciosem zmian postanowiłam od stycznia robić co miesięczne podsumowanie. W tym wpisie dowiesz się o tym jak minął mi styczeń. Co udało mi się zrealizować? Co działo się w tym czasie na blogu i czym mogę się pochwalić w życiu osobistym?

Prywatnie, czyli metamorfoza, czas start

Absolutnie najważniejszą rzeczą w styczniu, jest rozpoczęcie procesu odchudzania i powrotu do zdrowia. W tekście czemu jestem gruba dowiesz się więcej o moich powodach walki z nadwagą.

 Jedyne co mnie irytuje to kontekst, kiedy mówisz mi, że jestem gruba (jakbym nie miała w domu lustra), żeby mi dopierdolić. kiedy wytykasz mi wagę i drwisz ze mnie. Kiedy porównujesz mnie do świni, orki, czy wieloryba. Kiedy próbujesz całą moją wartość sprowadzić do licznika na wadze. Wtedy grubość zaczyna faktycznie przeszkadzać…

Warto też wrócić do mojego zeszłorocznego podsumowania, żeby zobaczyć progres który osiągnęłam ciężką, systematyczną pracą. Śmierć, seks, samotność i ucieczka od własnych dzieci, to rzeczy, które działy się w poprzednim roku.

„Kilka trupów, dużo seksu. Molestowanie, nowotwór, HIV i AIDS. Do tego wszystkiego depresja, załamanie nerwowe i porzucenie własnych dzieci. Poczucie wyobcowania, zmęczenie i samotność. Brak perspektyw. Nie pogodzenie się z tym, że coś się nie udało. Poczucie bezradności. Pustka i ochota ucieczka. To wszystko mogło by być materiałem na kilka książek, dobry film lub dosyć skomplikowany serial. Tym razem, to wszystko jest o mnie”.

W styczniu opisałam też swoje wrażenia z podróży do Krakowa, gdzie tematem przewodnim była brudna sukienka i pchły.

Nasza rodzinna podróż samochodem była horrorem. Trzy nieplanowane przystanki na zmianę brudnych ubrań. Moje córki pierwszy raz podczas podróży wymiotowały. W konsekwencji z pięknych świątecznych sukienek zostały przebrane, w jedyne czyste rzeczy – dresy. My z mężem, również na tym ucierpieliśmy. Byliśmy zmęczeni, niewyspani i zestresowani całą sytuacją.

Żeby was nie dołować całkowicie, pochwalę się, że pierwsze trzy tygodnie mojej metamorfozy to 5 kilogramów mniej na wadze, oraz łącznie 22 centymetry w dół. Do tego wszystkiego wróciłam do aktywności fizycznej, ćwicząc ponownie Skalpel i praktykując jogę. Rodzinnie wybraliśmy się również do Papugarni, która nas po prostu oczarowała, ale o tym opowiem wam wkrótce.

Blogowo, czyli goście na nieidalnej kanapie

Muszę Wam się przyznać, że blogowanie to nie tylko pasja, czy też w moim przypadku sposób na życie. Blogowanie to również nawiązywanie nowych znajomości, które są bardzo owocne. W styczniu w cyklu „Na kanapie” gościłam trzy niesamowite kobiety. Teresę z Bies Bytomski, która opowiedziała o tym jaki powinien być szef idealny.

Z szefem jest jak z partnerem — musimy z nim żyć w zgodzie, dogadywać się bez słów, uzupełniać. Razem tworzyć machinę, w której wszystkie części będą do siebie pasować i działać w tym samym rytmie.

Kasię z Tuż Przy Uchu, która napisała tekst o tym, jak poznać swoje mocne strony.

W szkole, w domu często jesteśmy uczeni że by się nieustannie poprawiać, inwestować w te obszary w których nie jesteśmy dobrzy. Ale prawda jest taka, że to mocne strony zasługują na więcej uwagi. Warto skupić się na tym w czym  jesteśmy dobrzy, do czego mamy naturalne skłonności i predyspozycje, a nie na wiecznym poprawianiu naszych słabości. 

A wczoraj gościłam Klaudię z BlogoMarki, która przygotowała bardzo mocny wpis o kreowaniu własnej marki, nie tylko w kontekście blogowania.

Ważne jest uświadomienie sobie, że niezależnie od tego co robisz, czy jesteś pracownikiem korporacji, właścicielem firmy, czy blogerem, każdym swoim działaniem budujesz markę osobistą, czy tego chcesz czy nie. Każdy z nas ma markę osobistą, jednak niewiele osób podchodzi do niej świadomie. Jeff Bezos, twórca Amazon.com mówił, że „marka osobista jest tym, co mówią o tobie kiedy wychodzisz z pokoju”.

Rozwój osobisty i motywacja, czyli moje cele na ten rok

Gdy przestaniesz oszukiwać siebie, w końcu osiągniesz sukces.

Kolejny wniosek z tego wszystkiego był następujący: codzienna, systematyczna praca, nawet kiedy jestem zmęczona przynosi rezultaty.  W tym wszystkim chodzi o to, że jak przestaniesz biadolić i się oszukiwać, to w końcu osiągniesz sukces.

Coś co stoi na przeszkodzie w realizacji twoich marzeń to lenistwo. W tekście o tym jak walczyć z lenistwem, dzielę się garścią informacji na temat tego, co robić, aby się nie narobić, a jednak zrobić.

W swój kalendarz powinnaś wpisywać codziennie maksymalnie 3 duże rzeczy do realizacji. Nie więcej, może być mniej, ale bez przesady. Dlaczego? Dlatego, że na tyle realnie starczy ci czasu, sił, ochoty, motywacji i zdrowia. Jest to bardzo prosta i uniwersalna zasada. 

Koniec stycznia był dla mnie męczący psychicznie, dlatego z potrzeby serca i dla oczyszczenia głowy narodził się kontrowersyjny tekst Narzekactwo wyssane z mlekiem matki.

Dusisz się, że od stężenia jej pesymizmu. Czujesz jak na twojej szyi zaciska się niewidzialna pętla utkana z jej rozgoryczenia. Prawie mdlejesz z powodu nadmiaru złych rzeczy, które wysłuchujesz ciągiem, od dobrych piętnastu minut. 

Styczniowe inspiracje

W tym miesiącu nie mogło zabraknąć ciepłego i emocjonalnego wpisu z okazji Dnia Babci i Dziadka.

Gdybym mogła, podarowałabym na Dzień Babci i Dziadka, prezenty które składają się z czasu, miłości, oddania, śmiechu i wielu rozmów.

W końcu udało mi się też obejrzeć film „100 latek który wyskoczył przez okno i zniknął”. Mówiąc krótko, polecam szczególnie do obejrzenia wspólnie z seniorami rodu.

Za odkrycie tego miesiąca uważam frytki z selera bez tłuszczu, które zaserwowałam mężowi jako przegryzkę w ramach tego, że mąż przy odchudzającej żonie też jeść coś musi. Z nowinek technologicznych odkryłam, bardzo przydatne narzędzie do planowania i publikowania treści w social media. PublBox, to świetna rzecz dla blogerów, social nijów, oraz agencji reklamowych. Pierwszy miesiąc używania jest za darmo, więc szczerze polecam, aby je sobie przetestować, u mnie sprawdza się super.

Z rzeczy wartych uwagi polecam:

film: „Moje córki krowy”, który ukazuje prawdziwe relacje rodzinne w obliczu, kiedy umierają rodzice, a rodzeństwo jest zdane wyłącznie na siebie,

program rozrywkowy: „SNL”, jest to polska adaptacja, kultowego amerykańskiego sitcomu, który po prostu uwielbiam,

książki:

 „JUDO Nie tylko dla dzieci” K.B. Wiłkomirscy, na dniach dostaniecie recenzję, „Ania” G. Kubicki – biografia Ani Przybylskiej

„Noc Ognia” E.E. Schmitt, wkrótce ukaże się moja recenzja

„Dodaj mi skrzydeł” J. Steinke-Kalembka o ty jak mądrze motywować dzieci.

– miejsca: warszawska Papugarnia Carmen.

relaksacja:

– Fashion Notes, czyli notes do projektowania ubrań

– Joga dla początkujących na You Tubie

– wspólne spędzanie czasu z rodziną, które możecie codziennie podglądać na moim Instagramie.

Podsumowanie stycznia:

Styczeń był dla mnie dobrym, pracowitym miesiącem. Jestem dumna z siebie, że ruszyłam z metamorfozą. Gdybyście zainteresowani odwykiem od cukru, polecam i rekomenduję wam kurs online Eli Kuszyk Życie bez cukru jest słodkie. Jestem zadowolona z założenia moje facebookowej grupy Grupa Nieidealnych, ale Szczęśliwych Kobiet, w której codziennie motywuję moje czytelniczki do realizacji marzeń i stylu życia. Styczeń to czas oddany rodzinie, każdego dnia stawałam na głowie, by córki czuły, że mama je kocha, że lubi się z nimi bawić. Myślę, że cała nasza rodzina jest z tego punktu bardzo mocno zadowolona. Gdy zajmujesz się dziećmi, łatwiej jest z nimi wytrzymać, jakby brzydko to nie zabrzmiało, to tak jest. Miniony miesiąc utwierdził mnie w przekonaniu, że mąż stoi za mną murem i jest gotowy dla mnie na absolutnie każde poświęcenie. Pan Nieidalny to prawdziwy SKARB. A co z wpadkami, jakie odniosłam porażki? Nadal nie realizuję sto procent założonego planu w przypadku ćwiczeń. Nie zawsze chodziłam spać punkt 23 oraz powinnam nadal, więcej odpoczywać. Tym samym wiecie jakie wyzwania czekają mnie w lutym. Dajcie mi znać w komentarzaach jakie rzeczy chcecie zrealizować w lutym, oraz czy lubicie takie zestawienia miesiąca?

P.S Wiem o tym, że moi Nieidalni Czytelnicy są mega bystrzy. Dlatego nie będę Wam podlinkowywać mojego Facebooka i Instagrama, bo wystarczy wpisać „nieidealnaanna”, polajkować, zaobserwować i być ze mną w kontakcie. Te dwa kanały social media polecam Wam szczególnie, bo zawsze pojawiają się tam zajawki nowych wpisów na blogu. Do tego dzielę się tam sukcesami, porażkami, robię LIVY i można podglądać moje Nieidealne Szczęśliwe życie na bieżąco.

About the Author:

Pisanie dla mniej jest czymś tak naturalnym jak oddychanie. Nie boję się rozmawiać o trudnych tematach, dlatego często z premedytacją wkładam przysłowiowy kij w mrowisko. Na co dzień jestem niepoprawną romantyczką szukającą inspiracji we wszystkim, co mnie otacza. Oznacza to, że idąc ze mną na spacer będziesz zmuszony kilkakrotnie się zatrzymywać, gdyż zwrócę uwagę na najmniejszy detal, drobiazg, rzecz którą ty każdego dnia mijasz obojętnie. Prywatnie jestem spełnioną żoną, nieco zwariowana mamą i miłośniczka kotów (szczęśliwa posiadaczką pary Hektora i Hery imiona zostały nadane z miłości do antyku). Gości przyjmuję z otwartymi ramionami i pełną lodówką. Musisz wiedzieć, że moja sportowa przeszłość (13 lat uprawiania judo) ukształtowało mój charakter dzięki czemu mimo rozbrykanej duszy twardo stąpam po ziemi.