Spanie z dzieckiem – tak czy nie?

//Spanie z dzieckiem – tak czy nie?
Od kiedy zostałam mamą wielokrotnie spotkałam się z bardzo dziwnymi i w moim odczuciu szokującymi, tezami na temat wychowywania dziecka. Doświadczeni rodzice, nie koniecznie ci ze starszych pokoleń przestrzegali mnie przed tym, abym nie nosiła zbyt często dziecka na rękach bo jeszcze się przyzwyczai i będę miłą problem… Podobnych rad udzielano mi na temat wspólnego spania z maluchem.

Nie ma czegoś takiego jak za dużo miłości

Jestem zwolenniczką dosyć racjonalnego podejścia do nowej roli, jaką było dla mnie macierzyństwo. Oznacza to, że stoję w rozkroku gdzieś pomiędzy rodzicielstwem bliskości, a  własną intuicją. W przypadku „dobrych rad” innych nie zawracam sobie głowy, pomysłami na to jak obnosić się z moimi dziećmi. Prawda jest taka, że jako matka wiem najlepiej czego, kiedy i w jakich ilościach potrzebują moje córki. Wielokrotnie spotkałam się z krytyką innych z tego względu, że moja córka była blisko ze mną: na rękach, w chuście, czy naszym wspólnym, małżeńskim łóżku. Decyzja o tym, że dziecko będzie spało razem z nami podjęliśmy  z mężem dosyć naturalnie. Zwykła proza dnia codziennego. Nocne karmienie jest o wiele łatwiejsze, kiedy dziecko śpi obok ciebie. Wystarczy przystawić malucha do piersi i po sprawie.

 

Po prostu intuicja

Pamiętam, że początkowo baliśmy się z mężem tego, że najzwyczajniej  w świecie zrobimy naszemu maleństwu krzywdę. A co jeśli przygnieciemy ją w czasie snu? Nakryjemy kołdrą, lub po prostu nie usłyszymy jak płacze? Są to naturalne obawy wszystkich rodziców, którzy zostają rodzicami po raz pierwszy. W przypadku narodzin drugiej córki, od samego początku wiedzieliśmy, że mała będzie spała z nami. Zuza spała z nami non stop do 10 miesiąca życia. Później byłam  w ciąży z Marysią i w konsekwencji postanowiłam, że to dobry czas na przeniesienie córki do łóżeczka. Wbrew ostrzeżeniom innych, nasze przeniesienie córki do własnego łóżeczka odbyło się bezboleśnie. Oczywiście córka nadal nad ranem dosypia z nami, ale tak naprawdę traktujemy to jako bardzo miły akcent i okazanie sobie wzajemnej bliskości.

Łatwo, szybko i bezboleśnie

Od narodzin Marysia, śpi z nami i jest to po prostu idealne rozwiązanie. Nocne karmienie, to wygoda. Gdy mała potrzebuje przytulenia wystarczy, że pogłaszczę ją po głowie i dalej spokojnie zasypia. Od dwóch lat jestem matką i nie wiem co to nie przespana noc… Być może jestem szczęściarą, ale w sytuacjach kryzysowych zawsze stosowałam i stosuję najprostsze rozwiązania. Gdy dziecko nie może zasnąć lub się budzi, kładę je po prostu z nami i tym sposobem wszyscy jesteśmy wyspani. Światowa Organizacja Zdrowia rekomenduje wspólne spanie z dzieckiem, jako czynnik zmniejszający ryzyku śmierci łóżeczkowej (tutaj ważna uwaga: o ile żadne z rodziców nie choruje, nie spożywało alkoholu lub innych środków odurzających). Udowodniono , że niemowlę które śpi z mamą jest spokojniejsze i łatwiej rozładowuje napięcie. Jako mama uważa, że nie ma nic słodszego i bardziej przyjemnego niż zasypianie z własnymi dziećmi, które są cieplutkie, pachnące i po prostu bezgranicznie nas kochają.

A co z seksem?

Wiele osób boi się, że wspólne spanie z dzieckiem psuję relację z partnerem. W moim odczuciu jest to bujda na resorach. Mój mąż mówi, że trzeba korzystać póki dzieci są małe i spragnione naszej bliskości. Zgadzam się z nim i kultywujemy, wspólne rodzinne spanie. Obecnie śpi z nami dziesięciomiesięczna Mańka. Do niedawna obok naszego łóżka stało łóżeczko dwuletniej Zuzy. Dzięki temu mamy możliwość natychmiastowego reagowania na potrzeby naszych dzieci i nie wiemy co to nieprzespane noce. Uważam, że nie ma sensu się bać wspólnego spania z dzieckiem, nie można przecież przedawkować czegoś takiego jak miłość, poczucie bliskości i kontakt z własnym dzieckiem. A wy jakie macie doświadczenie we wspólnym spaniu? Jesteście na tak, czy nie?

 

*********************

„Dodatni wpływ na dziecko jest ważniejszy niż nauczenie abecadła”.

  •  – Lucy Maud Montgomery, Ania z Avonlea

 

 

About the Author:

Pisanie dla mniej jest czymś tak naturalnym jak oddychanie. Nie boję się rozmawiać o trudnych tematach, dlatego często z premedytacją wkładam przysłowiowy kij w mrowisko. Na co dzień jestem niepoprawną romantyczką szukającą inspiracji we wszystkim, co mnie otacza. Oznacza to, że idąc ze mną na spacer będziesz zmuszony kilkakrotnie się zatrzymywać, gdyż zwrócę uwagę na najmniejszy detal, drobiazg, rzecz którą ty każdego dnia mijasz obojętnie. Prywatnie jestem spełnioną żoną, nieco zwariowana mamą i miłośniczka kotów (szczęśliwa posiadaczką pary Hektora i Hery imiona zostały nadane z miłości do antyku). Gości przyjmuję z otwartymi ramionami i pełną lodówką. Musisz wiedzieć, że moja sportowa przeszłość (13 lat uprawiania judo) ukształtowało mój charakter dzięki czemu mimo rozbrykanej duszy twardo stąpam po ziemi.
 

  • U mnie współspanie wynikło z decyzji o karmieniu piersią, a potem o długim karmieniu piersią (2 lata i prawie 4 miesiące jedziemy na kp). Dzieci karmione piersią nieraz częściej się budzą niż te na butli, a ja szanuję swój sen, więc naturalnym było zabranie Malucha do nas i podawanie mu piersi przez sen.
    Jeżeli mogę przyspamować linkiem, to nawet popełniłam wpis na ten temat (zrozumiem, jeśli usuniesz)
    http://wyrodna.com/to-w-glowie-sie-nie-miesci-rzecz-o-wspolspaniu/

    • Taki spamik jak najbardziej jest okej 🙂 Chętnie poznam bliżej twój punkt widzenia 🙂

  • Śpię z dzieckiem z powodu intuicji i warunków w domu. Tzn, prawie śpię bo mam łóżeczko otwarte przylegające do mojego. Na osobne nie byłoby miejsca. Synek ma swą przestrzeń do spania ale to tak jakby spał obok mnie. W sumie było to wygodne na karmienie. Jednocześnie miał on otwartą przestrzeń bez ryzyka, że wypadnie. Gdy był mniejszy nie mógłby spać w tym samym łóżku co my z obawy że coś mogłoby się mu stać. Teraz gdy jest większy podczas mego pobytu w Polsce śpi ze mną. Na wielkim szerokim materacu jest miejsce dla nas obojga lub trojga. Mamy zamknięte łóżeczko po bratankach, ale szczebelki by przeszkadzały bo przy takiej ruchliwości się w nie wkręci i będę musiała co chwila podnosić mu smoczek z podłogi. A jak je zakryję tą miękką obudową to będzie jak w dołku nie oglądając nic dookoła. Na materacu z nami ma przestrzeń, może podczas snu przewalać się z boku na bok i ćeiczyć próby stania na czworakach.

    • I to właśnie życie weryfikuje nasze początkowe założenia. U nas szczebelki, obicia z materiału zdały egzaminu. Albo była pokusa zabawy, albo właśnie patrzenie na nas z wyrzutem, że nic nie widać. Łożeczko z siatką z Ikei, akie coś ala turystyczne daje u nas radę. Może nie za piękne, ale bardzo wygodne 😛

      • Łóżeczka z siatką – drugie jakie mamy to aż nadużywam w ciągu dnia. To miejsce zabaw małego i oglądania bajek kiedy np muszę zrobić śniadanie czy makijaż. Czasami sobie w nim śpi i ma wygodnie. szczebelki w sumie mają bardzo dobrą widoczność i fajnie, że się Ci sprawdzają, siatka niby bezpieczniejsza ale to trochę dziwne oglądać świat przez siatkę. Choć niedługo i tak będzie stał opierając się o balustradę, czyli z lepszym polem widzenia.

  • Miss Susz

    Na początku spała u siebie. Potem zaczął się okres „jak odkładasz, to się budzę”, który trwa do dziś i tym sposobem zaczęła spać z nami… W łóżeczku śpi w dzień, a nocą tylko do pierwszej przekąski 🙂 Ta wygoda jest niezrównana 🙂

    • To prawda wygoda <3 Moja pierwsza córa to NHB więc innej opcji nie było 🙂

  • Ja spałam „Z” z powodu potrzeby bliskości malucha i z wygody 😉 Karmiłam piersią na wpół śpiąco i najczęściej zasypiałam razem z synkiem nie zdążając z odłożeniem go do łóżeczka (a miałam od początku takie ambitne plany 😉 Pozdrawiam 🙂

    • A te nasze plany 😀 życie i dzieci je weryfikuje i w sumie bardzo dobrze 😛

  • fajnie, że podjęłaś temat, dużo mam ma dylemat, spać, nie spać? 🙂

    • Kwestia indywidualna, zależnie od dziecka, wygody i mamy 🙂

  • Mój roczny już maluch też nadal śpi z nami, karmię w nocy i przyznaję że jest to bardzo wygodne. Niestety u nas dużym problemem jest usypianie. Dziecko nie potrafi zasnąć bez mamy i bez cycusia. Zdradź proszę jak nauczyłaś starsze dziecko w końcu spać w łóżeczku bo ja nie mam żadnego pomysłu

    • Myślę, że pierwszy kok to odstawienie od piersi. Wtedy podajesz butlę w łożku i dziecko zasypia 🙂 Tak wyglądało to u nas 🙂

  • Zawsze będę to powtarzała, że nie ma co oceniać i porównywać się do innych. Każda rodzina ma swój system 🙂 A drażnią mnie tylko pseudporady, że nie można dziecka tulić, spać, bo się je rozpieści ;/