Śmierć taty – po raz kolejny przekonałam się na własnej skórze, że prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie

//Śmierć taty – po raz kolejny przekonałam się na własnej skórze, że prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie

Skoro zebrałam się w sobie, żeby podsumować niełatwy dla mnie marzec, wiedzcie że coś się dzieje. Oczywiście coś dobrego, bo krok po kroku staram się ogarniać swoje życie. Zrobiłam sobie w 2018 roku sama wyzwanie, po to aby podgonić trochę SEO i trzymam się tej miesięcznicy, choć o regularnej dacie nie mogę powiedzieć. Marzec był miesiącem wielu emocji, wyzwań i zaskakujących zdarzeń. Dlatego po raz trzeci piszę w tym oku podsumowanie miesiąca.

Śmierć taty

Nie ma innej możliwości niż na początku nie wspomnieć c o tym, że przed Wielkanocą zmarł mi niepodziewanie i nagle tata. O tym, że łączyły nas trudne relacje wspominałam już kilkakrotnie. Mimo tego jego śmierć mną wstrząsnęła. W skutek tych traumatycznych doświadczeń powstał bardzo osobisty i szczery tekst. Moim największym kompleksem nie jest waga, a … w którym to przyznaje się  do tego jak mocno brakowało mi miłości ojca właśnie.

Ale prawda jest taka, że jak pierwsze emocje opadły uświadomiłam sobie jedno: nie da się zmusić kogoś do kochania i lubienia siebie. Nie miałam wpływu na to, aby ojciec chciał spędzać czas ze mną i z moją rodziną, ponieważ zrobiłam wszystko w swojej mocy, aby był częścią naszego życia. Zrobiłam tyle, ile człowiek po ludzku jest w stanie zrobić dla rodzica który był katem, tyranem i bólem codziennego istnienia”.

Dobre momenty marca

Ciężko jest pisać o czymkolwiek innym po takim mocnym wyznaniu, ale prawdą jest to, że marzec mimo drastycznej informacji, miał też swoje mocne strony. Śmierć rodzica jest zawsze stratą nie do odżałowania. Nawet jeśli wasze relacje były skomplikowane. Nie chciałabym wyjść na  ignorantkę, która poświęciła temu tematowi wystarczająca mało miejsca, ale tak naprawdę zależy mi na tym by nieustannie pokazywać wam, że życie mimo trudności może być dobre i szczęśliwe. Za osobisty sukces uważam, to że znalazło się kilka osób wśród blogerów, które poleciły mnie w tegorocznym Share Week, o moich typach przeczytasz w podlinkowanym tekście. W kontekście blogowania napisałam również o tym, że nie ma sensu tworzyć bezużytecznych treści, dlatego czasami myślę o końcu pisania bloga…

„Pisząc bloga musisz umieć więcej, niż tylko dobrze pisać, ciekawie żonglować emocjami i mieć fajne zdjęcia. Wiele osób rezygnuje z prowadzenia bloga bo nie widzi szybkich rezultatów. Zastanów się przez chwilę co daje ci blogowanie?”

A jeśli szukasz sposobu na rozruszanie własnego instagrama, pomyśl o robieniu zdjęć typu flat lay, które nadal cieszą się nie słabnącą popularnością.  Z mojego wpisu dowiesz się również, gdzie w Warszawie możesz odbyć darmowe szkolenie z fotografii dla blogerów.

śmierć taty

W marcu jak w garcu – hity i kity miesiąca

Poprzedni miesiąc obfitował w moje kulinarne inspiracje, ponieważ na blogu pojawiły się, aż trzy przepisy. Do wyboru macie:

Dwa przepisy pochodzą z warsztatów kulinarnych z Gwiazdami: Karoliną Szostak i Moniką Mrozowską, natomiast dyniowe słodkości to moja wesoła inwencja twórca. Wszystko na zasadzie wiosennych porządków zamrażalki na zasadzie co zrobić z kawałkiem zamrożonej dyni? Za kit marca uważam Promyk słońca Katarzyny Michalak. Poznałam tę autorkę będąc w pierwszej ciąży. Poczytałam sobie większość jej książek bo były tak cudownie odmóżdżające, żeby nie napisać wręcz niewymagające. Najnowsza powieść jak na moje już nie ciążowego oko, jest zbyt mocno naciągana. Za dużo fantazji, taniego romansu i rozciągłości. Mimo szacunku do dorobku pani Kasi, tej książki nie mogę zarekomendować jako świetnej.

Z przesłaniem, z refleksją

Waszej uwadze szczególnie chcę polecić dwa wpisy z bloga, które ukazały się w zeszłym miesiącu. Po pierwsze: zanim ją ocenisz policz do pięciu, albo lepiej do stu, po drugie – a gdybyś tak wyluzowała? Jak często zdarza nam się kogoś ocenić w ułamku sekundy nie znając jego historii?

„Może zobaczyłaś mnie w delikatesach z białymi plamami na tyłku, nie dlatego, że o siebie nie dbam, tylko dlatego, że w czasie robienia naleśników zabrakło nam mąki. Któraś z moich córek przytuliła się do mnie tymi ubrudzonymi łapkami i nawet nie zauważyłam, że jestem brudna”.

Jak bardzo jesteś zestresowana codziennością oraz gonitwą za lepszym jutrem? Takie trochę gorzkie refleksje miałam właśnie u schyłku wiosny, że my ludzie wydaje zbyt często i zbyt szybko bolesne i krzywdzące osądy. Tyczy się to nie tylko naszych bliskich, obcych osób których nawet nie znamy, ale również wobec samego siebie.

„O kurczę, ale co zrobić z tym niecichnącym nawet na sekundę głosem w twojej głowie? Jesteś boska, jesteś piękna, jesteś seksowna, jesteś mądra. Nie, tego głosu nie uciszaj, ten jest naprawdę spoko i niech Ci codziennie śpiewa, co tylko sobie zamarzysz. Mam na myśli ten głos, który mówi: muszę to zrobić, muszę tamto zrobić, muszę zadzwonić, muszę pojechać, muszę pomyśleć, muszę wyręczyć, muszę kontrolować, muszę się przygotować, bla bla bla muszę”.

To jest już koniec, nie ma już nic

Marzec był dla mnie miesiącem hiobowych wieści. Śmierć taty spadła na mnie niespodziewanie. Organizacja pogrzebu oraz załatwianie spraw formalnych było i nadal jest na moich barkach. Po raz kolejny śmierć rodzica pokazała mi prawdziwe oblicze ludzi, którzy mnie otaczają. Ludowa mądrość mówiąca o tym, „że prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie” jest dla mnie aż nadto prawdziwe. Dziękuję mojemu mężowi, że po raz kolejny okazał mi wsparcie i wyrozumiałość. Dziękuję rodzinie mojego męża za pomoc, empatię i zaangażowanie. Dziękuję garstce moich przyjaciół za wsparcie finansowe, mentalne, duchowe i obecność. Dziękuję również Wam za każde dobre słowo, rozmowy, komentarze, modlitwy oraz ciepłe słowa w moim kierunku. Jestem wdzięczna za to co mam, mimo że życie nie jest zawsze idealnie różowe, to i tak oceniam marzec jako miesiąc w którym po za stratą taty przytrafiło mi się dużo, naprawdę dużo dobrego.

śmierć taty
By | 2018-04-17T18:38:02+00:00 Kwiecień 16th, 2018|Categories: STYL ŻYCIA|Tags: , , , |1 Comment

About the Author:

Pisanie dla mniej jest czymś tak naturalnym jak oddychanie. Nie boję się rozmawiać o trudnych tematach, dlatego często z premedytacją wkładam przysłowiowy kij w mrowisko. Na co dzień jestem niepoprawną romantyczką szukającą inspiracji we wszystkim, co mnie otacza. Oznacza to, że idąc ze mną na spacer będziesz zmuszony kilkakrotnie się zatrzymywać, gdyż zwrócę uwagę na najmniejszy detal, drobiazg, rzecz którą ty każdego dnia mijasz obojętnie. Prywatnie jestem spełnioną żoną, nieco zwariowana mamą i miłośniczka kotów (szczęśliwa posiadaczką pary Hektora i Hery imiona zostały nadane z miłości do antyku). Gości przyjmuję z otwartymi ramionami i pełną lodówką. Musisz wiedzieć, że moja sportowa przeszłość (13 lat uprawiania judo) ukształtowało mój charakter dzięki czemu mimo rozbrykanej duszy twardo stąpam po ziemi.