Śmierć Dominika

Home/LIFESTYLE/Śmierć Dominika

Informacja o samobójstwie 14letniego Dominika z Bieżunia stała się hot newsem ostatnich dni… Przeraża mnie fakt, że po raz kolejny media, w tym również media społecznościowe żerują na nieodżałowanej stracie i ludzkim dramacie.

Agresja rodzi agresję

Nie od dziś wiadomo, że „czym skorupka nasiąknie za młodu” tym będzie w życiu dorosłym. Zazwyczaj staram się nie komentować wydarzeń z życia publicznego, ale tym razem nie mogę przejść obok sprawy obojętnie. Może kilku moich czytelników przeczyta ten tekst i poda dalej w świat. Głęboko wierzę, że to właśnie my wokół siebie możemy zmienić coś na lepsze. Po woli, małymi krokami, a na pewno nam się uda. Jako świeżo upieczona matka zostałam totalnie zdruzgotana wieścią o tym, że kolejny nastolatek pozbawił się życia ze względu na presję rówieśników. Rodzice to pierwsi nauczyciele dziecka, to oni uczą go jak żyć. Seksistowskie dowcipy tatusia o tym, że miejsce kobiety jest w kuchni na pewno nie uczynią z młodego Seby rycerza. Ultra katolickie brednie babci o tym, że homoseksualizm to choroba nie otworzą małej Marioli oczu na to, że to absurd. Biadolenie ograniczonej mentalnie matki nie pomogą dzieciom odkrywać świata i na pewno nie poszerzą ich horyzontów.

Sala samobójców

Historia Dominika przypomina mi bliźniaczo historię z filmu „Sala samobójców”, gdzie główny bohater również Dominik targnął się na swoje życie. Nastolatek był zagubiony, czuł się nieakceptowany i nie pasował do otoczenia, w którym przyszło mu żyć. Z roku na rok liczba samobójstw wśród nastolatków niebezpiecznie rośnie. Nie tak dawno blogosfera organizowała akcję przeciwko samobójstwom – pisząc na swoich blogach pod prowokującym tytułem „Jak skutecznie popełnić samobójstwo” notkę o tym jak pomóc zdesperowanym osobom i gdzie szukać pomocy w chwili zwątpienia. Akcja miała na celu zwrócenie uwagi na problem, oraz zasypanie sieci stronami, na które trafi potencjalny samobójca i być może dzięki telefonowi zaufania lub innej formy pomocy się opamięta.

Hejt na fejsbuku

To co totalnie mną wstrząsnęło to fakt, że po śmierci Dominika na fejsbuku pojawiły się profile kpiące ze śmierci nastolatka. Ile nienawiści i agresji w sobie trzeba mieć, żeby coś takiego robić? Założyciel konta „Dominik Szymański, dobrze że zdechł” albo jest skończonym kretynem, albo jakimś psychopatą. Innego wytłumaczenia dla całej sytuacji nie rozumiem. Moim zdaniem życie człowieka jest największą wartością, nie do wycenienia, nie do kupienia, nie do odżałowania. Co czuje rodzina, matka i ojciec dziecka, które się zabiło, a w Internecie jego koledzy z niego szydzą? Piekło na ziemi. Jako świeżo upieczona mama nie jestem w stanie tego zrozumieć. Jak zareagowałabym na śmierć własnego dziecka? Jak mogłabym sobie wybaczyć, że nie zareagowałam na czas i nie dostrzegłam problemu? Jak żyć w świecie pełnym nienawiści?

Kto jest winny śmierci Dominika?

Pseudoeksperci od wszystkiego jak zwykle próbują zaszufladkować sprawę i nadać komuś etykietkę: winy. Ani szkoła, anie rodzice, ani rówieśnicy Dominika nie mogą i nie zostaną pociągnięci do odpowiedzialności za to, że nastolatek targnął się na własne życie. Profile społecznosciowe ku pamięci Dominika i te, które go hejtują to strata czasu. Obydwie formy są infantylne i egoistyczne. To czego nam trzeba to życzliwości na co dzień wokół nas. Więcej rozmów, więcej spędzania wspólnego czasu w rodzinie. Rodzic ma prawo i powinność monitorowania tego co dzieje się z jego dzieckiem na danym etapie rozwoju.

Jedyną słuszną drogą jest empatia i rozmowa, rozmowa i jeszcze raz rozmowa. Może to banał, ale przeanalizujcie własne rodziny. Czy jecie wspólnie posiłki? Czy w waszych domach jest zwyczaj wspólnej rozmowy podczas jedzenia? Czy opowiadacie sobie wzajemnie jak minął wam dzień? Czy wystarczającą uważnie i aktywnie słuchacie tego, czym dzielą się z wami bliscy? Jeśli odpowiedziałeś sobie na powyższe pytania i stwierdziłeś, że nie do końca wygląda to tak jak powinno nie trać czasu i idź porozmawiaj z tymi, których kochasz.

Kochani sama nieustannie nad tym pracuję, żeby lepiej się komunikować we własnym związku. Wiecie jak to jest, każdy z nas ma inną osobowość, różnią nas temperamenty, upodobania i przyzwyczajenia. Wychodzimy z rodzinnych domów z różnym bagażem doświadczeń: dobrych i złych, ale nic kompletnie nic nas nie usprawiedliwia przed tym, żeby zaniedbywać relacje z naszymi bliskimi. Nawet jeśli w domu cię nie słuchano, nie nauczono rozmawiać i skupiać się na drugiej osobie, teraz w swoim dorosłym i mam nadzieję świadomym życiu masz szansę to zmienić. Nie zaprzątaj sobie głowy kasą, nowym samochodem, mieszkaniem, czy stertą ciuchów z Zary. Skup się na tym co najważniejsze i ulotne: na rozmowie z drugim człowiekiem. Emocjonalne zaangażowanie poprzez rozmowę i wspólne rozwiązywanie problemów to klucz do każdego sukcesu, boj jak to się mówi: co dwie głowy to nie jedna…

********

„Dialog należałoby rozpocząć od rozmowy z samym sobą, od uznania swoich wad, zalet, pogodzenia się z samym sobą i uznania własnych potrzeb. Dopiero potem można prowadzić dialog z innymi.”

– Agata Bogacka, „Zwierciadło” nr 7/1929, lipiec 2007

By | 2016-11-23T21:21:56+00:00 Lipiec 3rd, 2015|Categories: LIFESTYLE|Tags: , , , , , , , , , , , |0 Comments

About the Author:

Pisanie dla mniej jest czymś tak naturalnym jak oddychanie. Nie boję się rozmawiać o trudnych tematach, dlatego często z premedytacją wkładam przysłowiowy kij w mrowisko. Na co dzień jestem niepoprawną romantyczką szukającą inspiracji we wszystkim, co mnie otacza. Oznacza to, że idąc ze mną na spacer będziesz zmuszony kilkakrotnie się zatrzymywać, gdyż zwrócę uwagę na najmniejszy detal, drobiazg, rzecz którą ty każdego dnia mijasz obojętnie. Prywatnie jestem spełnioną żoną, nieco zwariowana mamą i miłośniczka kotów (szczęśliwa posiadaczką pary Hektora i Hery imiona zostały nadane z miłości do antyku). Gości przyjmuję z otwartymi ramionami i pełną lodówką. Musisz wiedzieć, że moja sportowa przeszłość (13 lat uprawiania judo) ukształtowało mój charakter dzięki czemu mimo rozbrykanej duszy twardo stąpam po ziemi.