Przedświąteczny szał… w pogoni za szczęściem

//Przedświąteczny szał… w pogoni za szczęściem

Święta już za rogiem. Śniegu brak. Czasu brak. Pieniędzy coraz mniej. W pracy nie odpuszczają. Na uczelni zaliczenia. W domu zaległe pranie, nieumyte okna, choinka zalega w piwnicy… Co roku ten sam przedświąteczny szał. Dla kilku dni przy suto zastawionym stole tracimy głowę. I po co? I na co? Czy święta nie powinny być pretekstem do spędzenia czasu z rodziną? Czy trzy dni wolnego to niewystarczający powód by odwiedzić przyjaciół i posiedzieć z butelką wina do rana?

Okazuje się, że nie. Świąteczna atmosfera to już dawno nie kolędy, nie szopka ze zwierzętami na rynku, nie pakowanie prezentów, nie choinka i nawet nie Święty Mikołaj. Atmosfera Bożego Narodzenia od dawna przypomina wyścig z czasem. Czy zdążę wyprać firanki? Czy na pewno zrobiłam wszystkie zakupy? Kto w tym roku ubierze choinkę? Co kupić babci Zosi? Robimy karpia, czy śledzie? Czy starczy jedzenia? A może jeszcze jakieś słodycze? Czy wszyscy się pomieszczą? I wiele, wiele innych stresujących pytań zaprząta nam głowę.

Pod względem świątecznego szału całkowicie odcinam się od wszelkich, przedziwnych starań zorganizowania „idealnych” świąt. Moje wymarzone Boże Narodzenie to czas spokoju i odpoczynku. Właśnie w tym okresie pragnę się wyciszyć i zwolnić. Idealna Wigilia to taka, w której spożywa się elegancką kolację w gronie najbliższych. Taką, na której wszyscy wyglądają „odświętnie”, stół nie jest przesadnie zastawiony, popija się wino, opowiada rodzinne historie i oczywiście śpiewa kolędy. Później obowiązkowo pasterka, powrót do cieplutkiego łóżeczka i spokojny sen.

Pierwszy dzień świąt powinien przebiegać równie spokojnie. Fajnie byłoby móc się w końcu wyspać, bez wyrzutów sumienia, że nie stawiłam się na wczesnym, porannym rodzinnym śniadaniu. Wojskowa musztra do szybkiego zrywania się z łóżka i „świętowania” od rana mnie po prostu zniechęca do dalszego biesiadowania. Fajnie byłoby na spokojnie się wyszykować, zjeść coś lekkiego, obejrzeć całą rodziną „Kevina” popijając kawę i przegryzając makowiec rozkoszować się tą chwilą… Dopiero po południu, po wcześniej odbytym spacerze rozważyłabym dalsze odwiedziny najbliższych. Cudownie byłoby zjeść obiad w gronie rodziny, a wieczorową porą „świętować” ze znajomymi w atmosferze rozluźnienia, w otoczeniu dowcipów, rozmów i alkoholu. Ostatni dzień świat powinien być najbardziej leniwy, żeby móc celebrować wspólnie spędzone chwile w ulubionym towarzystwie. Doskonałym pomysłem była by wspólna wyprawa do parku lub kina w celu dogłębnego zrelaksowania się. Trzydniowe przesiadywanie przy stole i pałaszowanie jedzenia mnie osobiście wykańcza. Dlatego wyjdźmy z domu, przejdźmy się, odetchnijmy…

W świąteczny nastrój wprawia mnie wcześniejsze pakowanie prezentów. Najbardziej lubię ozdabiać małe podarki, tak żeby wyróżniały się pod choinką. Ubieranie drzewka świątecznego ma sens tylko wtedy, gdy robi się to z osobami które kochasz (w moim przypadku kocia asysta znacznie przedłuża czas tych czynności). Gotowanie specjalnych smakołyków również dodaje klimatu temu zimowemu wydarzeniu. Unoszący się zapach cynamonu i goździków totalnie podkręca świąteczną aurę. Do tego wszystkiego wszelkie świąteczne gadżety: skarpety na prezenty, czekoladowe Mikołaje, bombki, lampeczki i śnieg tworzą aurę, w której każdy znów czuje się jak dziecko. Świąteczny czar odczuwa się tylko i wyłącznie wtedy, gdy ma się na to czas. Pośpiech zabija „ducha świat” nawet w najpiękniej wysprzątanych domach. Czasem naprawdę warto zrezygnować z przygotowania kilku potraw na rzecz posiedzenia z kubkiem gorącej czekolady i posłuchaniu świątecznych płyt.

Wyszukane i drogie prezenty, które rujnują nasz domowy budżet warto zastąpić mniejszym podarkiem, za to przygotowanym własnoręcznie. Ukochana przyjaciółka na pewno ucieszy się z ręcznie malowanej ramki z waszym wspólnym zdjęciem, nie musisz po raz kolejny obdarowywać jej markowymi perfumami… Ukochanemu mężczyźnie zafunduj ciepły sweter zrobiony na drutach, niech wie, że go kochasz. Idąc w gości podziel się świątecznymi wypiekami i przywitaj gospodarzy dobrym słowem. Jeśli święta są dla ciebie zbyt kosztowne, nie zadręczaj się tym tylko szukaj innych i łatwych rozwiązań. Urok Bożego Narodzenia powinno czuć się w sercu. Przecież magia świat to wspólnie spędzony czas  z najbliższymi, a nie ilość potraw i prezentów.

Przed świątecznie nawołuje do odpoczynku, zwolnienia tempa i odpuszczenia sobie niektórych obowiązków. Zamiast ślęczeć kilka dni w kuchni lub pucować dom na kolanach zorganizuj sobie kąpiel, puść kolędy i poczuj się znów jak wtedy, gdy z niecierpliwością czekało się na pierwszą gwiazdkę…

 

******************

„Naj­ważniej­sze jest, by gdzieś is­tniało to, czym się żyło: i zwycza­je, i święta rodzin­ne. I dom pełen wspom­nień. Naj­ważniej­sze jest, by żyć dla powrotu.”

Antoine de Saint-Exupéry

About the Author:

Pisanie dla mniej jest czymś tak naturalnym jak oddychanie. Nie boję się rozmawiać o trudnych tematach, dlatego często z premedytacją wkładam przysłowiowy kij w mrowisko. Na co dzień jestem niepoprawną romantyczką szukającą inspiracji we wszystkim, co mnie otacza. Oznacza to, że idąc ze mną na spacer będziesz zmuszony kilkakrotnie się zatrzymywać, gdyż zwrócę uwagę na najmniejszy detal, drobiazg, rzecz którą ty każdego dnia mijasz obojętnie. Prywatnie jestem spełnioną żoną, nieco zwariowana mamą i miłośniczka kotów (szczęśliwa posiadaczką pary Hektora i Hery imiona zostały nadane z miłości do antyku). Gości przyjmuję z otwartymi ramionami i pełną lodówką. Musisz wiedzieć, że moja sportowa przeszłość (13 lat uprawiania judo) ukształtowało mój charakter dzięki czemu mimo rozbrykanej duszy twardo stąpam po ziemi.  
  • Amen! Pięknie napisane Ania i zupełnie się z Tobą zgadzam! Nie chodzi o pośpiech i przepych ale o chwile spokoju, oddechu, bliskości i juz! Szkoda że wiele ludzi zatraca się i zapomina o co tak naprawdę w tych Świętach chodzi..
    ps.Fotka MEGA!!

    • Hehe fota z kocimi jajami 🙂 choć to nie Wielkanoc 😀

      grudnia zabiją nam kościelne dzwony i będę żoną przez duże Ż 😉 Wesela nie ma tylko sakrament ze świadkami i rodzicami 🙂

  • Izabela Pycio

    Nie cierpię, kiedy ludzie wpadają w ten szał gorączki przedświątecznej, jakby inne dni roku nie były tak inspirujące i ciekawe, pełne bliskich nam osób. Dlatego odgradzam się nieco od tej gorączki i zwracam uwagę na to, co najważniejsze, szczery kontakt z ludźmi. Świetnie napisałaś, podpisuję się pod Twoim wpisem całym sercem. 🙂

    • Dziękuję i cieszę się, że takich osób jak my jest coraz więcej 🙂

  • Maugo Ron

    tak tak tak = 3 x tak! nie rozumiem tego zakupowego szaleństwa… niepotrzebne często rzeczy, zbyt dużo jedzenia…już od jakiegoś czasu odcinam się od tego…skupiam się na tym co naprawdę lubię robić, gotuję, piekę…dekoruję dom…i czekam na kolędy, wspólną kolację, obiad i rodzinne leniuchowanie 😉

    • I bardzo dobrze, rewolucja w naszych domach i sercach jest potrzebna 🙂

  • ta przedświąteczna gorączka kompletnie do mnie nie przemawia, święta i tak się odbędą bez względu na to, czy umyję okna czy nie 🙂

    • Znam takie osoby, u których mogłyby się nie odbyć 😀

  • Całkowicie się z Tobą zgadzam. Przez ten cały szał przestałam lubić święta. A może też przez to, że nie ma już z nami jednej osoby, mojego taty. Jego brak najbardziej odczuwamy w tym czasie. Wszystko to piękne co opisałaś, tylko mam małe ale, bo jednak świąteczny obiad czy kolację, ktoś musi przyrządzić, ktoś musi zrobić zakupy, więc nie da się tego uniknąć . Ale rozumiem o co Ci chodzi, o to żeby zachować w tym wszystkim umiar. Jestem jak najbardziej za. A! I jeszcze coś, uwielbiam własnoręcznie przygotowane prezenty, ale jeśli komuś chcemy taki podarować, to warto go przygotować wcześniej. Pozostawiony na ostatnią chwilę wywoła tylko złość. 😉

    • Basiu co do straty taty… odczuwam podobnie mi mamy brakuje tak mocno, że skala się kończy, jednak sama wiesz, że bycie mamą daje power i energię do działania również tego świątecznego 🙂 W moim odczuciu zrobienie świątecznej kolacji czy też obiadu, to czysta przyjemność, o ile jest to ulubione danie domowników, szykowane właśnie na specjalne okazje i oczywiście bez przepychu i stołów zastawionych jak dla pułku wojska 🙂

      • Wiesz, ja raczej z tych co wolą jeść jak gotować,więc na święta czuję się trochę zmuszona do działań kulinarnych. Chyba powinnam tylko chodzić w gości, tak na gotowe. 😉 Chociaż powiem Ci, że bywam u znajomych starszych ludzi, u których z racji wieku na stole są gotowce ze sklepu. Oczywiście własnoręcznie zrobione dania też, ale nie wszystkie. Jednak atmosfera jest tam tak fantastyczna, że wszystko smakuje jak domowe. Co potwierdza tylko fakt, że w świętach najważniejsi są ludzie. 🙂

        • Cudownie, bardzo fajny pomysł 🙂 W Wawie na starówce za 30 zł można zjeść obiad z lampką wina… moim zdaniem warto w święta się wyszykować, szarpnąć i wybrać. A potem spacer, lodowisko, grzane wino? Kto co lubi 🙂

          • Podsunelas mi bardzo fajny pomysł. Dziękuję. 🙂 Podoba mi się ten zestaw. Bardzo prawdopodobne, że go zrealizuję. 🙂

  • mint with raspberry

    W pełni się z Tobą zgadzam. Ja do tego wszystkiego podchodzę ze zdrowym rozsądkiem 😉

  • Podpisuję się pod Twoim tekstem w 100%…przede wszystkim rodzina, spokój, wyciszenie i miłość;)

  • Podpisuję się pod wszystkim. Święta powinny być radością i relaksem a nie kolejną przyczyną stresu. pozdrawiam ciepło kochana! 🙂

  • Grunt to być na luzie i nie tracić rozsądku. Taki wyścig z czasem tylko wykańcza człowieka – w imię czego? By trzy dni siedzieć przy stole i żreć, za przeproszeniem? Dodatkowo media podsycają gorączkową atmosferę – cieszę się, że nie mam telewizora, bo bym zdurniała od tych reklam.

    • Też nie mam 😀 ile ja się nasłuchałam, że nie mam tv… nie z biedy (mentalna bieda tak sądzi) tylko z wyboru 🙂

  • Zgoda, zgoda, ja tylko chciałem napisać, że koty mają również bardziej reprezentacyjną stronę niż podogonie 😛

    • Ha ha ha 🙂 Wiem, ale tutaj trochę chcę się nucić Jingle Bells 😛

  • Podpisuję się rękami i nogami. Święta to najspokojniejszy czas w roku, który chcę spędzić tak, by odpocząć i zawęzić relacje 🙂

  • Dlatego my nie sprzątamy jakoś nadzwyczajnie tuż przed. Po prostu robimy to w innych terminach, a przed świętami zajmujemy się choinka, lampeczkami i piernikami 😉

    • Uwielbiam to 🙂 U nas też będą pierniki, najmilsza rzecz i ubieranie drzewka <3

  • Ja przygotowania rozkładam w czasie, więc ich nie odczuwam. Co do obżarstwa, to spacer, spacer, jeszcze raz spacer i odwiedzanie rodziny i znajomych to lepsze rozwiązanie niż zaleganie przed tv z talerzem w dłoni. 😉

    • Nie mamy tv, lubimy spacer, sanki, łyżwy cokolwiek, a i tańce mogą być 🙂

  • Lubię swięta ale nie mam nic przeciwko temu, by robić w te dni to co normalnie na co dzień. Wyssć na spacer, pójsć na silownię, pouczyć się, popisać bloga a nawet zrobić jakąs pracę jak jest. Mieszkając za granicą jestem trochę wolna od szalonych przygotowań i mogę to zrobić skromniej. Zastanawia mnie tylko ręczne wykonanie prezentu. Bo ja mam wrazenie, ze to tez zajmuje duzo czasu. Wlasnie pomysly aby cos ręcznie przygotować i czy zdązę, nawet jesli to cos co lubię powodowaly stres. Wlasnie wtedy mam poczucir, ze gonię za nieosiągalną perfekcją. A mogę isć i kupić od razu cos w miarę fajnego i taniego. Dobrze tez by kupić od lokalnego producenta by na swięta wspomóc lokalną gospodarkę (choc to niekoniecznie tanio). To tez zalezy kto ma jakie priorytety i zrobi jak uwaza. Pozdrawiam i zyczę wesolych swiąt.
    PS. Zauwazylas, ze kiedys wszyscy psioczyli na „Kevina” a teraz go zaakceptowali i nawet polubili 😉

    • Hej Dorotka przepraszam, że dopiero się odzywam, ale totalnie mi uciekły twoje komentarze. Masz rację, święta można spędzić zwyczajnie, grunt by w zgodzie z własnymi przekonaniami. Co do prezentów, lokalni producenci, super sprawa, choć wiadomo, ze i cena robi swoje, ale w takich przypadkach warto zapłacić więcej ..:) Tak, masz rację jeszcze jakiś, czas temu był bojkot Kevina, a teraz wszystko na odwrót. Najlepsze życzenia noworoczne dla Ciebie i męża 🙂