Power Flower, czyli Sylwester w stylu Hippie!

//Power Flower, czyli Sylwester w stylu Hippie!

I stało się. Kolejny rok za nami. Problem spędzania Sylwestra jest corocznym problemem większości z nas. Zazwyczaj organizacji tej imprezy towarzyszy dużo pytań, pojawiają się też kwestie związane z różnica zmian i oczywiście wymagań co do obchodzenia ostatniego dnia roku… Zatem jak dogodzić wszystkim gościom, tak by impreza się udała? Niestety nadal nie znam na to pytanie odpowiedzi. (Zawsze można wyeliminować mruków i sceptyków lub po prostu nie zostawiać miejsca na dyskusję imprezowiczom, czyli postawić ich przed faktem dokonanym).

Imprezy tematyczne w naszym mieszkaniu zaczynają powoli stawać się tradycją. Dziś zapraszam na notkę, o tym jak zorganizować Sylwestra w stylu Hippie! Pomysł ten zrodził się już jakiś czas temu w mojej głowie, ale lato to nie jest najlepsza chwila by bawić się w hipisów. Długie włosy to podstawa, a w wakacje w perukach byłoby za gorąco. Zatem paradoksalnie koniec grudnia znakomicie nadał się by mój kolorowo-kwiecisty pomysł ujrzał światło dzienne. Wpis to ostatnia w tym roku podróż sentymentalna, bowiem wydarzenie to miało miejsce dwa lata temu.

1512102_10202900714146725_987980739_o.jpg

Jak urządzić mieszkanie?

Kwestią zasadniczą jest stworzenie unikalnego klimatu imprezy, tak by poczuć się jak „dzieci kwiaty”. Dlatego pierwsze skrzypce grają tu dekoracje. Mój Sylwester był typową imprezą składkową, na zasadzie każdy przynosi to na co ma ochotę do jedzenie i picia, plus symboliczna składka na poczet dekoracji. Im więcej gości tym lepiej, bo zawsze weselej. Nasza kolorowa trzynastka wpasowała się idealnie w styl hipisowskiej imprezy. Ale o dekoracjach miało być, więc wracam do tematu. Najtańszą, a zarazem najbardziej efektowną opcją przystrojenia domu jest stworzenie kolorowej girlandy z bibuły podczepionej do sufitu i ścian.  Dwadzieścia cztery kolorowe tuby bibuły robią niesamowite wrażenie jednak montowanie tej ozdoby jest pracochłonne i zajmuje sporo czasu.

IMGP9944.JPG

Lista niezbędnych rzeczy do przygotowania imprezy:

– rolki kolorowej bibuły (im bardziej zróżnicowane kolory tym lepiej)

– taśma klejąca (najlepiej przezroczysta)

– sztuczne kwiatki (my zakupiliśmy sztuczne chryzantemy w hipermarkecie)

– serpentyna (zawsze miło widziany akcent sylwestrowy)

– kolorowe kubeczki (najlepsze różowe)

– kolorowe papierowe obrusy (rzecz niezwykle praktyczna i estetyczna)

– jednorazowe naczynia i sztućce

– światełka i lampeczki (dla podkręcenia klimatu)

IMGP9939.JPG

Wskazane rzeczy są ogólnodostępne w każdym większym sklepie, a co najważniejsze nie kosztują zbyt wiele. Organizując sylwestra w stylu hippisowskim warto zainwestować w dodatkowe atrakcje w postaci zapachowych kadzidełek, świeczek lub shishy. W naszym przypadku sprawdziły się również sztuczne ognie.

IMGP9964.JPG

Jak zawsze powodzenie imprezy tematycznej zależy od grona osób, która bierze w niej udział, tudzież od ilości spożywane nań alkoholu. W obydwu przypadkach udało sprostać się tym wymaganiom. Gwoździem programu jak zawsze są przebrania. I tu właśnie okazuje się, że przebranie a’la Hipis to jedna z najbardziej prostych stylizacji.

IMGP9936.JPG

 W dyskontach peruki można było dostać w granicach 9-15 złotych, biorąc pod uwagę fakt, iż długie włosy to klucz do sukcesu w przypadku kreowania postaci Hipisa. Następnie przebranie, w przypadku pań nie ma większego problemu, ponieważ każda z nas dysponuje zazwyczaj czymś kolorowym (może to być kwiecista sukienka, długa spódnica, mini w azteckie wzory lub kolorowe dzwony  frędzlami). Do tego wystarczy dorzucić trochę biżuterii (wszelkie koraliki, rzemyki, opaski, bandanki i piórka mile widziane). Rozpuszczamy włosy obwiązane rzemykiem, chustką lub wpinamy kwiatek i jesteśmy w zasadzie gotowe. Oczywiście ze względu na wyjątkową sylwestrową noc warto wzbogacić nasz look wystrzałowym, kolorowym, a nawet przerysowanym makijażem by móc jeszcze bardziej poczuć klimat zwariowanych lat w klimacie peace and love.

DSC09937.JPG

Przebranie męskie nie jest o wiele większym wyzwaniem, ale powinniśmy pamiętać o tym by przede wszystkim zainwestować w długie włosy. (Przy okazji męscy ignoranci będą mieli okazję przekonać się na własnej skórze jak to jest mieć na co dzień piękne, długie „piora”). Później w zależności od fantazji i tego czym dysponujemy możemy stworzyć wizerunek Hipisa ulicznego z początku lat 60. Kiedy to długi włos, wąs i broda były znakiem rozpoznawczym. W takiej sytuacji warto poszperać w szafie rodziców w celu odnalezienia legendarnych „dzwonów”, kurtki dżinsowej, kamizelki lub koszuli we kwiaty. Hipis z późniejszego okresu jest jeszcze bardziej wyzwolony, jednak bardziej praktyczny. W tej wersji idealnie sprawdzą się stare znoszone dżinsy, koszula w kratę, bandamka i obowiązkowo okulary lenonki. W kwestii obuwia panuje pełna dowolność: od japonek, poprzez sandały i chodaki do trampek włącznie, a nawet na bosaka jeśli zajdzie taka potrzeba.

IMGP9967.JPG

Jak sylwester to i tańce. A jak tańce to odpowiednia muzyka. Pozostając w klimacie warto przygotować sobie gotowa play listę z klasycznymi utworami takich wykonawców jak: Janis Joplin, John Lennon, Jimmie Hendrix. Natomiast z polskiego repertuaru odpowiednie będą: Czerwone gitary i Breakout.  

IMGP9963.JPG

Jaki powinien być program imprezy? Przede wszystkim goście powinni się wyluzować i lepiej poznać. Najlepiej na początek przygotować jakąś grę integracyjna w towarzystwie alkoholu. My zaczęliśmy imprezę od toastów i gry w „Dixit” polegającej na odgadywaniu skojarzeń. Przy solidnym drinkowaniu warto pomyśleć o zaserwowaniu gościom 2-3 przekąsek na ciepło na szybko. Dzięki przekąszeniu czegoś gorącego unikniemy przykrych niespodzianek w postaci zbyt szybko „gasnących” uczestników party. Do tego warto wykorzystać Sylwestra jako okazję do wytańczenia się za wszystkie czasy. Drinki/przekąski/tańce to najprostszy i najlepszy schemat na udanego Sylwestra.

913922_10152105249952287_838218710_o.jpg

Sylwester w stylu Hippie wyszedł świetnie! Szczerze mówiąc impreza przeszła moje najśmielsze oczekiwania a ostatni gość opuścił mieszkanie tuż przed dziewiątą rano… Jak zwykle najważniejsze jest grono współbiesiadników bo o nich zależy jak impreza dalej się potoczy. Im tym razem wytrawni „melanżownicy” nie zawiedli. W Nowym Roku wszystkim życzę pokoju, miłości, powodów do radości, uśmiechu i cudownych imprez tematycznych!

IMGP9960.JPG

*****

 „Szczęście nie jest prze­cież sta­nem wie­cznym. Zresztą też i nie ok­re­sowym. Szczęście to po pros­tu ta­ki skur­cz ser­ca, które­go doz­na­je się cza­sami, kiedy człowieka prze­pełnia ta­ka ra­dość, że wprost trud­no ją znieść. Zni­ka równie szyb­ko jak się po­jawia. I nie ma go, dopóki nie na­dej­dzie zno­wu, by spra­wić, że człowiek uz­na życie za naj­wspa­nial­szy dar.”

Margit Sandemo

 

 

About the Author:

Pisanie dla mniej jest czymś tak naturalnym jak oddychanie. Nie boję się rozmawiać o trudnych tematach, dlatego często z premedytacją wkładam przysłowiowy kij w mrowisko. Na co dzień jestem niepoprawną romantyczką szukającą inspiracji we wszystkim, co mnie otacza. Oznacza to, że idąc ze mną na spacer będziesz zmuszony kilkakrotnie się zatrzymywać, gdyż zwrócę uwagę na najmniejszy detal, drobiazg, rzecz którą ty każdego dnia mijasz obojętnie. Prywatnie jestem spełnioną żoną, nieco zwariowana mamą i miłośniczka kotów (szczęśliwa posiadaczką pary Hektora i Hery imiona zostały nadane z miłości do antyku). Gości przyjmuję z otwartymi ramionami i pełną lodówką. Musisz wiedzieć, że moja sportowa przeszłość (13 lat uprawiania judo) ukształtowało mój charakter dzięki czemu mimo rozbrykanej duszy twardo stąpam po ziemi.