Pieskie życie – czyli o tym jak książka „Ciapek” uczy dzieci empatii

//Pieskie życie – czyli o tym jak książka „Ciapek” uczy dzieci empatii

Pamiętacie książkę „O psie,który jeździł koleją”? To lektura, która najbardziej utkwiła mi w pamięci. „Ciapek” Wandy Szymanowskiej to propozycja dla najmłodszych. Krótka książeczka o pieskim życiu przypomniała mi czasy podstawówki. Dlaczego? O tym dowiesz się w dalszej części.

 

Krótka, ale treściwa

 

Taka jest książka „Ciapek” Wandy Szymanowskiej, która dotychczas pisała powieści dla kobiet i młodzieży. Autorka w bardzo emocjonalny sposób stworzyła krótką historię życia małego kundelka, który tak jak każdy pragnie akceptacji i miłości. O czym może marzyć mały piesek? Na pewno o ciepłym domu, kochającym właścicielu i pełnym brzuszku. Banał? W pewnym sensie tak, ale każdy z nas wie, że psie smuteczki potrafią szybko zniknąć, kiedy jest ktoś do głaskania, karmienia, wspólnych spacerów i zabawy.

 

Nadmiar emocji

 

Czytając historię „Ciapka” byłam zła, wściekła i poryczałam się okrutnie. Skąd taka reakcja? To bardzo proste. Nie znoszę, gdy zwierzęta traktuje się jak chwilową zabawkę. Mały, słodki kundelek trafia jako prezent pod choinkę pewnej dziewczynki. Pierwsze ochy i achy mijają w chwili, kiedy pieska trzeba wyprowadzić i nakarmić…  Rozwydrzona gówniara, trzeba nazywać rzeczy po imieniu – totalnie nie dba o swego pupila. Piesek choć zakochany w swojej nowej właścicielce, daje plamę. Robi siusiu na dywan za co zostaje ukarany. Z każdą kolejną stroną myślałam, że nie podołam. Tak bardzo nie lubię przemocy, szczególnie wobec zwierząt i dzieci.

 

Prosta historia

 

Autorka „Ciapka” stworzyła bardzo prostą i dobrze znaną nam historię pieska, który trafił w ręce nieodpowiednich osób. Szczególnie teraz w okresie świątecznych prezentów ta krótka książeczka jest idealnym pomysłem na prezent dla milusińskich. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta. Dostajemy na talerzu świetną historię o pieskim życiu, bajkę z morałem. Taką, które każde dziecko powinno znać. By obudzić w dziecku wrażliwość, empatię i nauczyć szacunku do zwierząt, warto poczytać dzieciakom „Ciapka” Wandy Szymanowskiej.

 

 

Happy end

 

Całe szczęście piskie życie kończy się happy endem. To napaja optymizmem, że jednak są na tym świecie dobrzy ludzie. Jak się kończy historia ciapka? Zdradzę tylko, że znajduje ukochany dom i wspaniałą rodzinę. Jestem pozytywnie zaskoczona tą pozycją, ponieważ dopiero odkrywam literaturę dziecięcą. Niewielka objętość książeczki na pewno zachęci zabieganych rodziców do poczytania maluchom na dobranoc. Bo mam nadzieję, że czytacie swoim dzieciom? Z całą odpowiedzialnością polecam książkę Wandy Szymanowskiej. „Ciapek” jest lekturą obowiązkowa nie tylko dla fanów czworonogów, ale dla  wszystkich, którzy posiadają lub zamierzają mieć dzieci. Ciekawym rozwiązaniem zastosowany w „Ciapku” są elementy, które skłaniają dzieci nie tylko do refleksji, ale również kreatywnego wyrazu. W książce znajdziesz strony z ilustracjami, które trzeba uzupełnić rysunkiem lub pokolorować.

 

 

 

 

W sesji nie ucierpiały żadne zwierzęta. Bohaterami fotografii jest zoo mojej rodziny. Kot na zdjęciu to mój Hektor, tak naprawdę dorastał z psami i ma wiele „psich” nawyków. Reaguje na gwizdanie, chodzi przy nodze i otwiera lodówkę… Biała, puchata kulka z czarnymi uszami to Łatka, która jest już po tęczowej stronie mostu. Biszkoptowy jegomość to Misiek, chociaż moim zdaniem powinien wabić się Zdzisiek, ma jakieś takie „zdzichowskie” usposobienie. Ruda piękność to Gabi, sunia naszej ciotki Dorotki, która jest najsłodszą psią dziewczynką na globie. A jak u Was sytuacja ze zwierzakami, macie jakieś?

*****

„Dla psa jego pan jest Napoleonem. Stąd się bierze nieustająca popularność psów”

– Aldous Huxley

About the Author:

Pisanie dla mniej jest czymś tak naturalnym jak oddychanie. Nie boję się rozmawiać o trudnych tematach, dlatego często z premedytacją wkładam przysłowiowy kij w mrowisko. Na co dzień jestem niepoprawną romantyczką szukającą inspiracji we wszystkim, co mnie otacza. Oznacza to, że idąc ze mną na spacer będziesz zmuszony kilkakrotnie się zatrzymywać, gdyż zwrócę uwagę na najmniejszy detal, drobiazg, rzecz którą ty każdego dnia mijasz obojętnie. Prywatnie jestem spełnioną żoną, nieco zwariowana mamą i miłośniczka kotów (szczęśliwa posiadaczką pary Hektora i Hery imiona zostały nadane z miłości do antyku). Gości przyjmuję z otwartymi ramionami i pełną lodówką. Musisz wiedzieć, że moja sportowa przeszłość (13 lat uprawiania judo) ukształtowało mój charakter dzięki czemu mimo rozbrykanej duszy twardo stąpam po ziemi.