Od rana mam dobry humor, czyli jak od poniedziałku być zadowolonym

//Od rana mam dobry humor, czyli jak od poniedziałku być zadowolonym

Kultowy już film „Nie lubię poniedziałku” w swoim tytule zawiera kwintesencję tego, czego nie znosimy wraz z rozpoczęciem nowego tygodnia. Oto i on – Poniedziałek, winny pogorszeniu samopoczucia, odpowiedzialny za zepsuty humor. Niestety poniedziałek to dzień, w którym większość z nas musi się pozbierać po weekendowej labie, wziąć się w garść i najzwyczajniej w świecie powrócić do rutynowych obowiązków.

Poniedziałek tuż, tuż… 

W poniedziałek większość z nas będzie w pracy, zajmie się domem, dzieckiem, czy też własną edukacją. To, że poniedziałek czai się tuż za rogiem jest już katastrofą samą w sobie. Do tego wszystkiego dodajmy jesienną pogodę i już do zepsutego humoru niewiele nam potrzeba.

Zdradzę wam sekret, jakie jest moje antidotum na poniedziałkową depresję. Po pierwsze, tuż po usłyszeniu budzika wyskakuję błyskawicznie z łóżka i wojskowym krokiem maszeruję pod lodowaty, orzeźwiający prysznic, co w rezultacie daje lepsze skutki niż poranna zaprawa i manewry na poligonie. Przy odrobinie szczęścia uda mi się dojść do łazienki bez potknięcia o ocierające się i wrzeszczące, wygłodzone koty (od ostatniego karmienia o 23:00 minęło przecież tyyyyyle czasu). Pędem, gdy zabarykaduję się drzwiami w toalecie przed puchatymi głodomorami już wiem, że ten dzień będzie należał do mnie.

w_listopadowy_poniedzialek_nie_ma_zmiluj.jpg

To, co na dobre przegania czarne poniedziałkowe chmury, to szybkie i pożywne śniadanko. Jeśli o poranku mam ten luksus i zdążę w domu przed wyjściem do pracy wypić kawę, naprawdę mam dobry humor. Ostatnio preferuję śniadania błyskawiczne, czyli miks musli, otrębów, owoców i orzechów z jogurtem naturalnym. Rach ciach i po sprawie. Od kiedy na świecie jest Zuza zadowolę się tym co mąż zostawi w lodówce…

Warto wspomnieć, że moje poranne samopoczucie jest ściśle powiązane z moim poniedziałkowym odbiciem w lustrze. Co z tym się wiąże, wszelkie zabiegi upiększające staram się mieć za sobą już w niedzielę wieczorem, by rano wstać wypoczęta. Z doświadczenia wiem, że przygotowanie wieczorem stylizacji do pracy również pozytywnie wpływa na mój komfort psychiczny. Od kiedy jestem mamą również praktykuję zasadę: makijaż, fryzura i stylówa, a potem selfie.

Coś miłego poproszę

Poniedziałkowym ekstrabonusem jest komplement od ukochanej osoby, ale zdaje sobie sprawę, że nie zawsze i wszędzie każdy z nas ma takie możliwości. (Równie miły będzie poranny sms, karteczka zostawiona na lustrze w łazience, czy liścik dołączony do kanapek). Gdy mamy możliwość otrzymać buziaka lub misiaka-przytulaka na wychodne  z domu, to wiedzmy, że naprawdę jesteśmy szczęściarami i nic, zupełnie nic nie ma prawa popsuć nam poniedziałkowego nastroju.

Podróż za jeden uśmiech

Punktem kulminacyjnym mojego poranka w poniedziałek (i właściwie każdego kolejnego dnia tygodnia) jest fakt, że codziennie rano spada na mnie lawina uśmiechów, pozytywnej energii i komplementów. Dacie wiarę, że w stolicy w samym centrum, każdego poranka przemiła parka (nie w sensie matrymonialnym) sprzedawców zawsze obdarowuje mnie uśmiechem i miłym słowem? Tak, a jednak można. Kochana pani o aparycji Buni z Gumisiów codziennie, gdy ją mijam idąc na przystanek autobusowy, życzy mi „miłego dnia” i raczy mnie najszczerszym ciepłym uśmiechem. Pan „od miodu” na dokładkę przy każdorazowym „dzień dobry” komplementuje mój wygląd, zwracając uwagę na ubiór wraz z dodatkami. W piątek, gdy wyjątkowo szłam na inny przystanek, owa „parka” już z daleka mnie wypatrywała i wesoło przez ulicę pokrzykiwała „Dzień dobry-miłego dnia!”. Takie rzeczy na Powiślu, obecnie w Rembertowie też jest fajnie, dużo uśmiechów, zaczepek i pogaduszek z sąsiadami.

Każdemu z was życzę takich poniedziałków jak moje, a nawet więcej – niech każdy dzień waszego tygodnia będzie stokroć optymistyczny i lepszy niż mój. Kochani, uśmiechajmy się do innych, bo świat i rzeczywistość jest odzwierciedleniem stanu naszego umysłu. To naprawdę działa!

************

„Zdarzają się tacy, którzy życzą ci dobrego dnia. Jeśli ten dzień godzi się nazywać dobrym, co jest wątpliwe.”

– Kłapołuchy

About the Author:

Pisanie dla mniej jest czymś tak naturalnym jak oddychanie. Nie boję się rozmawiać o trudnych tematach, dlatego często z premedytacją wkładam przysłowiowy kij w mrowisko. Na co dzień jestem niepoprawną romantyczką szukającą inspiracji we wszystkim, co mnie otacza. Oznacza to, że idąc ze mną na spacer będziesz zmuszony kilkakrotnie się zatrzymywać, gdyż zwrócę uwagę na najmniejszy detal, drobiazg, rzecz którą ty każdego dnia mijasz obojętnie. Prywatnie jestem spełnioną żoną, nieco zwariowana mamą i miłośniczka kotów (szczęśliwa posiadaczką pary Hektora i Hery imiona zostały nadane z miłości do antyku). Gości przyjmuję z otwartymi ramionami i pełną lodówką. Musisz wiedzieć, że moja sportowa przeszłość (13 lat uprawiania judo) ukształtowało mój charakter dzięki czemu mimo rozbrykanej duszy twardo stąpam po ziemi.  
  • Dwa lata z rzędu udawała mi się sztuka z wolnymi poniedziałkami! Czułam się wtedy królową świata! 😉 Mała rzecz, a tak cieszy 🙂

  • A wiesz, bo trzeba dać ludziom szansę na poranny, poniedziałkowy uśmiech. Tu zagadać, tu się uśmiechnąć, może komuś pomachać zza kierownicy – zamiast obowiązkowego trąbienia 😉 To też czasem działa…

    • To samo chciałem napisać 😀 W mojej najbliższej okolicy nie ma zbyt wielu osób, które byłyby skore do rozdawania uśmiechów. Zwłaszcza w poniedziałkowe poranki. O 7 rano synek nie tryska radością, małżonka też nie bardzo. Nieliczni sąsiedzi, pomimo wieku, gonią. W pracy… loża szyderców w najlepszym wykonaniu. Nie chcąc więc liczyć na otrzymywanie uśmiechów nauczyłem się je rozdawać. To samo z uprzejmością, kulturą osobistą itd. Nie czekam na okazję które poprawią mi humor, tylko sam ja stwarzam. A reakcje otoczenia… bezcenne 😀

      • Ja mam taką misję, wbijać ludzi w ziemię pozytywną energią. Czasem potrafię 3 razy pod rząd powiedzieć „Dzień dobry” pani w sklepie, która nie odpowiada.. 😀 upór maniaka

    • Dokładnie – karma wraca 🙂

  • Cudownie, chętnie bym się do Ciebie uśmiechała, i to w każdy dzień tygodnia;)

    • Justynka ty to jesteś chodzący abonament na uśmiech 🙂

  • Czekaj, czekaj… a nie jest przypadkiem tak, że odkąd jesteś mamą na macierzyńskim (bo jesteś na macierzyńskim, nie?) to poniedziałek równie dobrze mógłby być środą i być tego nie zarejestrowała? ;D W sensie, że poniedziałek niczym specjalnie nie różni się od innych dni ;P

    No… chyba, że się różni 🙂

    • Zdecydowani się różni, nawet na macierzyńskim poniedziałek to koniec weekendowej laby (mąż idzie do pracy i cała opieka spada na mnie). To czas, gdy zaczyna się nowy tydzień i grafik gotowania, zakupów, spraw urzędowych i planowania pracy z blogiem, można powiedzieć cykl. Ciężko jest pozbierać się po weekendzie nawet będąc mamą.

      P.S Jak się jest mamą-pracoholikiem, to poniedziałki już w ogóle potrafią być demotywujące 😀

  • miły poniedziałek, to miły cały tydzień 🙂

  • Moje poniedziałki z przyczyn zdrowotnych od prawie dwóch miesięcy nie różnią się od niedziel i już mam tego naprawdę dość. Cieszę się na maxa, że już niedługo poniedziałki znów przybiorą postać początków nowego cyklu zwanego tygodniem. Ta poranna krzątanina, wychodzenie do biura, ogarnięte spojrzenie w lustro przed wyjściem. Dziwne, ale można się za tym stęsknić. A uśmiech faktycznie pomaga i to zawsze!:)

    • O jej! Dużo zdrówka życzę i przemiłych poniedziałków 🙂

  • Izabela Pycio

    Bardzo lubię poniedziałki, zaczyna się nowy tydzień i mnóstwo nowych możliwości. 🙂 Tak się na nie nastawiam. 😉

    • Świetne podejście 🙂 Iza prowadzisz bloga?

      • Izabela Pycio

        Trzeba się pozytywnie motywować. 😉 Moje dzieciaki już mniej absorbujące, mam więcej czasu dla siebie i nareszcie mogę cieszyć się czytaniem książek w pełnym wymiarze. Blog bookendorfina.blogspot.com mobilizuje mnie do większych działań, codziennie zostawiam tam ślad mojej czytelniczej pasji, serdecznie zapraszam. 🙂 Staram się dzielić z ludźmi pozytywną energią, a i sama ładuję akumulatory u innych. Cieszę się, że trafiłam do Ciebie, Aniu. 🙂

        • Bardzo miło mi czytać takie słowa. Serce rośnie 🙂 Pędzę i ja nadrabiać czytanie twoich nowości 🙂

  • Pytanie podchwytliwe: czy Ty aby nie jesteś na macierzyńskim teraz? 😉

    • Jestem i zaznaczyłam, że wszystko się zmieniło od kiedy jest Zuza 🙂

      • No już dobrze dobrze, ja się skupiłam na fragmencie ide na przystanek w drodze do pracy 😛 😉

  • Mnie się zawsze wydawało, że jeśli nie lubi się poniedziałków to znaczy, że nie lubi się swojej pracy/swojego życia. Pamiętam czasy kiedy nie znosiłam mojej pracy i poniedziałki były koszmarem. Żadne rytuały by mi w tym nie pomogły. Potem znalazłam pracę którą uwielbiałam i poniedziałków wyczekiwałam z niecierpliwością. 😉

    • Racja, w sumie wszystko zależy od naszej sytuacji i tego jak w niej się czujemy 🙂

  • W naszym społeczeństwie panuje kult złego poniedziałku. Większość ludzi go nie trawi – chociażby z tego powodu, że nienawidzi swojej pracy. No cóż, dla mnie to byłby znak, by dokonać w życiu zmian. Nic nie mam do poniedziałków, lubię je, są niczym czysta kartka, gotowa do zapisania.

    • Mam dokładnie takie same podejście. Jeśli coś ci nie pasuje to nie usychaj tylko działaj i zmykaj 🙂

  • Zazdroszczę Ci tej chęci do wstawania. Ja sobie co wieczór mówię, że wstanę o tej godzinie co muszę, ale jakoś nigdy to nie wychodzi. Już nie mówiąc o samopoczuciu 🙂

    • Teraz jestem na macierzyńskim to wstaję między 8:30 a 10 takie mam dobre dziecko 🙂

      • Nigdy nie słyszałam, żeby ktokolwiek przy dziecku wstawał tak późno. Super! 🙂

        • Wiesz nie ogarniam mam, które kładą dziecko o 20, idą spać o północy, a same pobudkę mają już o 4.. tak się nie da normalnie funkcjonować 🙂 U nas wygląda to tak, że koło 22 Zuza zasypia, my idziemy spać koło 24, ale pobudka jest między 9, a 9.30 ..:)

          • Oooo to w przyszłości odgapię to od Ciebie i też tak będę robić 🙂 I ja też będę chcieć wyjeżdżać z dzieckiem 🙂

  • … bardzo wesoło podeszłas do tematu, a ja wesołe osoby bardzo lubię 🙂 sama robię wszystko, aby każdy dzien zaczynać pozytywnie i z uśmiechem na twarzy. Ostatnio nawet pojawił się u mnie wpis o moich sposobach na beztroskie poranki, serdecznie zapraszam 🙂 Ciekawa jestem czy Ci przypadną do gustu 🙂