Niezła sztuka – moje osobiste zamiłowanie do wszystkiego co kolorowe i wyraziste

//Niezła sztuka – moje osobiste zamiłowanie do wszystkiego co kolorowe i wyraziste

Najbliższa memu sercu jest sztuka użytkowa i uliczna, tworzona szybko, wręcz spontanicznie. Nie potrafię przejść obojętnie obok kolorowych wlepek, ulicznych murali, bogato zdobionych wystaw sklepowych, czy też jakiejkolwiek formie owej sztuki, która przyciąga mój wzrok swoją forma czy też nietuzinkowym kolorem.

IMGP0364.JPG

Cena miłości

Mój ukochany pod tym względem ma ze mną gehennę. Gdzie byśmy nie poszli, zawsze wszystko przeze mnie się opóźnia, bo każe się zatrzymywać, oglądać, podziwiać i najlepiej fotografować. Trochę to przypomina świat widziany oczyma dziecka, które z nieukrywanym zachwytem i zachłannością „pożera oczami” łakocie znajdujące się na witrynie pobliskiej cukierni.

kosmos.JPG

kosmos2.JPG

W tej kwestii mój apetyt na sztukę nigdy nie maleje. Choćbym nie wiem jak się śpieszyła, goniła i szła w konkretne miejsce zawsze jestem czujna. Pod względem wypatrywania kolorowych przejawów współczesnej sztuki dookoła nas jestem niezastąpiona!

Bez nazwy2.JPG

Kto sz[t]uka ten znajdzie

Wszelkie wernisaże, wystawy, pokazy i galerie kocham. Po prostu uwielbiam przebywać w miejscach, w których jest kolorowo, pstrokato i wyraziście. Obrazy o mocno nasyconych barwach przyciągają mnie równie mocno jak magnez opiłki żelaza. Sama świadomość obcowania ze sztuką poprawia mi nastrój. Uwielbiam zapach starej farby, lubię dotykać nierówną fakturę na płótnach i co najciekawsze lubię sobie pospacerować i pomilczeć wśród obrazów. Przebywanie w miejscach przesiąkniętych sztuką nad wyraz mnie uspokaja.

IMGP0426.JPGIMGP0343.JPGIMGP0425.JPG

Dlaczego sztuka nowoczesna pociąga mnie najbardziej?

Skąd u mnie zamiłowanie do różnych form szczególnie malarstwa? Nie jestem w stanie jednoznacznie na te pytania odpowiedzieć, ale kolory w moim życiu od zawsze odgrywały istotną rolę. Jestem estetką i dużą rolę przywiązuję do wyglądu zewnętrznego (mała obsesyjka na punkcie ubrań, butów, biżuterii i torebek). Barwy są jak maski, można się pod nim skryć lub odwrotnie uzewnętrznić, przedstawić z odpowiedniej strony.

IMGP0341.JPGKolory nadają mojemu życiu wyrazu

Potrafią zaakcentować moje emocje, lub sprytnie je ukryć. Pewnym barwom jestem wierna od lat. Inne z nieukrywaną radością odkrywam na nowo, ucząc się  jak łączyć je w niebagatelny sposób. W życiu jak i w sztuce cenię przede wszystkim indywidualizm i styl, oraz pomysł na wyrażanie samego siebie. Nie marka, nie prestiż, ale właśnie indywidualizm czyni z nas prawdziwe osobliwości.

IMGP0361.JPG

IMGP0362.JPG

Róż noszę w sobie

Moja osobowość bez wątpienia ma barwę nasyconego różu. Bynajmniej nie jest to pudrowy słodki róż, kojarzony z Dodą i lalkami Barbie. Nieidealnaanna w swojej różowatości jest zdecydowana, intensywna, kobieca i silna. Róż daje poczucie wolności i indywidualności. Jest intensywny, ale nie przytłacza. Pachnie słodko, ale czuć w nim nutę orientalnej wyrazistości. Różowy to kolor, który dzieli i łączy. Pobudza lub zniechęca. Róż jest jedną wielką sprzecznością, a przy okazji stanowi idealne dopełnienie innych barw, ponieważ doskonale komponuje się z innymi kolorami.

IMGP0428.JPGIMGP0422.JPGIMGP0429.JPG

Każdy ma swoje słabości. Jedną z moich jest sztuka. Nie taka o której się rozpisują wielcy krytycy, bywający na znakomitych wernisażach. Wszelka oryginalna, niebanalną forma sztuki ze swoją własną historią jest dla mnie najcenniejsza. O sztuce można pisać bez końca, można też w niej się zatracić lub zatracać bezpowrotnie. Najfajniejsze we współczesnej sztuce jest możliwość wyrażania siebie.  Sztuka to historia zawarta w prostych rzeczach, które za pomocą kulturowego kodu stają się uniwersalną prawdą o każdym z nas.

IMGP0391.JPG

A czy ty jesteś sztukomaniakiem? Z kulturą żyjesz za pan brat, czy jest ci totalnie obojętna? Podziel się opinią, jestem szczerze zainteresowana i chętnie poznam cię bliżej…

*********

„ Każdy z nas no­si w so­bie piękno.

Cała sztu­ka po­lega na tym, by umieć je odkryć”

– Éric-Emmanuel Schmitt  Kiedy byłem dziełem sztuki

By | 2016-11-23T21:18:37+00:00 Listopad 20th, 2015|Categories: KULTURA|Tags: , , , , , , , , , , |14 komentarzy

About the Author:

Pisanie dla mniej jest czymś tak naturalnym jak oddychanie. Nie boję się rozmawiać o trudnych tematach, dlatego często z premedytacją wkładam przysłowiowy kij w mrowisko. Na co dzień jestem niepoprawną romantyczką szukającą inspiracji we wszystkim, co mnie otacza. Oznacza to, że idąc ze mną na spacer będziesz zmuszony kilkakrotnie się zatrzymywać, gdyż zwrócę uwagę na najmniejszy detal, drobiazg, rzecz którą ty każdego dnia mijasz obojętnie. Prywatnie jestem spełnioną żoną, nieco zwariowana mamą i miłośniczka kotów (szczęśliwa posiadaczką pary Hektora i Hery imiona zostały nadane z miłości do antyku). Gości przyjmuję z otwartymi ramionami i pełną lodówką. Musisz wiedzieć, że moja sportowa przeszłość (13 lat uprawiania judo) ukształtowało mój charakter dzięki czemu mimo rozbrykanej duszy twardo stąpam po ziemi.
 

  • Lubię zatrzymywać się i oglądać sztukę jaką serwują na, inni. Galerie sztuki jednak mi nie po drodze i tak czytając Twoje słowa zaczynam żałować. Czas to zmienić, choć na razie częściej chodzę po tych Internetowych galeriach.

    • To i tak świetnie, wiedz że jesteś w mniejszości, a jak to się mówi najtrudniejszy pierwszy krok 🙂

  • Wizyta w galerii rzeczywiście wycisza. Poza tym owocuje mnóstwem nowych pomysłów, które w innych okolicznościach nie miałyby szans zaistnieć w mojej głowie.
    Świetny wpis i piękne zdjęcia! No i cudownie ujęłaś kwintesencję różu 😉
    Kiedy umawiamy się na kawę, hm? 🙂

    • A bardzo chętnie na kawkę się umówię, ale czy ty jesteś w Polsce i kiedy rodzisz ?:)

  • Widzę że mamy coś wspólnego. Ja też nie potrafię przejść obojętnie obok kolorowych wystaw sklepowych czy innych kolorowych „rzeczy” na ulicy 🙂

  • Ja wielkim znawcą sztuki nie jestem, ale od czasu do czasu coś moje oko zachwyci.

    • Każdy z nas ma inny gust i to jest właśnie piękne 🙂

  • Fajny ten świat oczami dziecka, mimo, że do mnie nie pasuje 🙂 Lubię też oglądać czasami te wszystkie barwy, chociaż używanie ich na plastykoterapii mi nie wychodzi. Ja chyba lepiej jednak zajmę się pisaniem 😀

  • Ja sobie życia bez sztuki nie wyobrażam, choć jakimś wielkim znawcą nie jestem. Ale mam podobnie jak Ty. Mogłabym nie wychodzić z galerii. Życie bez tego aspektu byłoby dla mnie ubogie, czułabym się „niepełna”.

    • Wiadomo artystyczna dusza… Sztuka to część naszego życia, ta lepsza 🙂