„Narzekactwo” wyssane z mlekiem matki?

//„Narzekactwo” wyssane z mlekiem matki?

Jak ja nie znoszę ludzi, którzy nieustannie narzekają. Strzela mnie dosłownie kurwica, jak chcę z kimś pogadać, a ten tylko narzeka, smęci i biadoli jak mu jest źle. Narzekactwo, zgodnie z definicją języka polskiego, to potoczne określenie słowa narzekanie. Na wszelki wypadek, wolę to odnotować, aby atak hejtu dotyczył treści, a nie clickbaitowego tytułu. Ale wracam do tematu, jak ja nie lubię tego polskiego, wszechogarniającego narzekania.

Narzekanie wylewa ci się z uszu, paruje nosem i wypływa dupą

Co ja mam z tym naszym polskim narzekaniem? Troszkę ostatnio mi się nazbierało. Bardzo nie lubię narzekania, dla zwykłego narzekania. Sytuacji, w których spotykasz kogoś, a on nawija ci tę swoją smutną balladę, jak zdartą płytę. Na każdy twój racjonalny, pozytywny lub pocieszający komentarz robi pauzę. Zatrzymuje się na chwilę, wykrzywia twarz w znacznym grymasie i nadal zaczyna narzekać. Rozumiesz? W tym momencie do niego nic nie dociera. Jest w tym swoim narzekającym amoku. Pierdzieli co mu tylko ślina na język przyniesie, bez najmniejszego zastanowienia. Nie wnika w to, czy to o czym opowiada naprawdę jest takie kijowe, czy może po prostu dramatyzuje, bo narzekanie wyssał wraz z mlekiem matki. Nie słucha twoich zapewnień, że będzie dobrze. Nie potrzebuje tego, bo i tak wie lepiej, że jest źle i na pewno nic się nie zmieni. Nie wykazuje odrobiny nawet zainteresowania twoimi próbami podniesienia go na duchu. Na każdą twoją wzmiankę o dobrych rzeczach z jego życia, wzdycha szyderczo i z prędkością karabinu maszynowego wyrzuca z siebie całą tą narzekającą truciznę. Po 10 minutach czujesz, że atmosfera robi się gęsta. Nie chodzi tu bynajmniej o smog czy o to, że ktoś zapalił w pobliżu papierosa. Czujesz, że pochłonąłeś zbyt dużą ilość narzekactwa naraz. Za chwilkę eksplodujesz, albo zemdlejesz, ale jeszcze chwilę przed tym…

Bo jestem gruba, czyli klasyk nad klasyki

Przysięgam, że jeżeli jeszcze raz w życiu usłyszę od jakiejś mojej znajomej koleżanki, że jest gruba, to osobiście zapcham jej gębę chipsami, które podjada leniwie na kanapie. Sama jestem gruba i wiem, co trzeba zrobić by schudnąć. Trzeba się ogarnąć. Ruszyć dupę z kanapy i zacząć ćwiczyć. Wrócić na zdrową stronę mocy. Przestać katować swój organizm dietami tysiąc kalorii, głodówkami i innymi cudownymi metodami. Trzeba wziąć się w garść. Ustalić plan. Porobić badania. Znaleźć dobrego dietetyka. Ułożyć plan ćwiczeń adekwatny do swoich potrzeb i zacząć działać. Ale po co ja ci to wszystko mówię? Przecież lepiej narzekać, że byłaś na diecie, ale ona nic ci nie dała. Ale to, że po Zumbie wchłonęłaś trzy batony proteinowe, to już ci nie przeszkadza. To, że masz zrywy aktywności , a  potem wracasz do piwka co piątunio. A w sobotę po imprezie idziesz na kebsa, i nie odmawiasz też maminej szarlotki co niedziela. I zawsze masz coś, aby tylko się nie ogarnąć. A bo to święta, Sylwester, karnawał, urodziny, rocznica, roczek, sroczek, a bebech i dupa rośnie. Także jeśli narzekasz, że jesteś gruba, ale nic z tym nie robisz, skończ zadręczać tym innych i po prostu rusz dupę w kierunku, gdzie ktoś ułoży ci dietę i rozpisze trening. Tylko wiesz, narzekanie nadal nie spowoduje, że coś się zmieni. Trzeba jeszcze wstać i przestać szukać wymówek.

W tym kraju, nie da się żyć

Drugi najczęściej wałkowany temat wśród Polaków, to oczywiście polityka. I to nieustanne narzekanie na polityków, którzy obecnie są przy władzy. Był Tusk premierem, było źle. Rządzi PiS, to jeszcze gorzej. Prezydent gej? Masakra. Prezydentowa nie mówiąca ”r”, przecież to katastrofa. 500 + to porażka. Chcą zabrać dodatki socjalne? Jakim prawem?  I tak od kiedy pamiętam, zawsze dostaje się władzy. I dobra, ludzie lubią sobie popierdolić jak im źle się żyje w tej Polsce. Ale żeby już ruszyć dupę z domu na referendum to nie ma energii i siły się produkować. No to skoro nie byłeś na tym referendum, albo jeszcze gorzej byłeś i sam wybrałeś nie najlepiej, to czy naprawę musisz mi ciągle szczekać na ten temat? Nie znoszę tego dziambolenia o tym, jaka to zła władza. O tym, jakie są niskie zarobki, kiepska opieka medyczna itd. Można mieć minimalny wpływ na to w jakim kraju się żyje. Można brać czynny udział w referendach. Można też wyjechać z kraju, ale czy na każdym kroku trzeba narzekać na coś, co niezadowoli cię nawet, niezależnie od tego jaka partia jest u władzy?

Bo ty jesteś inna, a mi się nie uda

Narzekanie level master, czyli zatruwanie ci życia swoimi niepowodzeniami. Być może jest to twój partner, być może twoja mama, teść, albo najlepsza przyjaciółka. Ktoś z twojego bliskiego otoczenia. Osoba dla ciebie szalenie ważna, ale tak smętna i narzekająca, że po minutach w jej towarzystwie zaczyna brakować ci tlenu. Dusisz się, że od stężenia jej pesymizmu. Czujesz jak na twojej szyi zaciska się niewidzialna pętla utkana z jej rozgoryczenia. Prawie mdlejesz z powodu nadmiaru złych rzeczy, które wysłuchujesz ciągiem, od dobrych piętnastu minut. Na co narzekają twoi najbliżsi? W skrócie, a na wszystko.

Typowe powody do narzekania:

pogoda: bo za ciepło, za zimno, za deszczowo, za sucho, za wietrznie, za ślisko, za mało śniegu, bez śniegu, gdzie jest wiosna?!

finanse: nie starcza do pierwszego, żyją od 10-tego do 10-tego, nie doceniają go w pracy, ma stresującą pracę, słabo płacą, za duża presja, zbyt duże obciążenie psychiczne, haruje od nocy do świtu, nie ma pracy dla niego, z takim wykształceniem nie ma szans na coś lepszego.

wygląd: za gruba, za chuda, za niska, za wysoka, za małe cycki, za duże cycki, za duży brzuch, zbyt owłosiona, łysy, zgarbiony, brzydki, męska, więcej grzechów nie pamiętam.

brak perspektyw: nie mam żadnego talentu, jestem głupia, nie dam rady, nie pochodzę z bogatej rodziny, nie mam wsparcia, nie jestem tobą, porażki są zbyt bolesne, nie potrafię, nie chcę, nie umiem, nie wiem jak to zrobić, to nie dla mnie, mhm, „nie bo nie”, i tak się nie uda, nie nadaję się do tego, nie ma sensu próbować, na pewno się nie dostanę, to jest ustawione, jestem za słaba na to, nie mam odpowiednich kwalifikacji, szkoda czasu.

codzienność: jestem zmęczona, jestem zmęczony, nikt o mnie nie myśli, planowanie?!, mój plan nic nie dał, tylko dzieci i dzieci, jestem zajęta, jestem niewyspana, za dużo pracuję, nie mogę zwolnić, muszę to robić, wyścig szczurów.

miłość: nikt mnie nie kocha, jestem za stara na małżeństwo, na pewno nikt mnie nie zechce, nie mam szczęścia do facetów, kobiety lecą na kasę, jestem za brzydka, nie jestem przystojny, kobiety są złe, faceci to egoiści, wszyscy faceci są tacy sami, nie chcę być z byle kim.

przyszłość: nic się nie zmieni, nic dobrego mnie nie spotka, nie zasługuję na to, to klątwa, jestem przeklęty, nie ma sensu, nie uda się, nie jestem tobą, nie mam szczęścia, zbyt wiele razy próbowałam, porażki były zbyt bolesne, nie mam siły próbować znowu.

Nic tylko zamówić katalog z trumnami i coś gustownego wybrać

Mam nadzieję, że zmęczyłeś się czytaniem tych wszystkich smętów, które wymieniłam po przecinku? Przyznam szczerze, że ja pisząc poczułam już lekki zawrót głowy od tego negatywnego bełkotu. To tylko wycinek tego, co codziennie funduje mi najbliższe otoczenie. Oczywiście nie wszyscy tacy są. Ale większość ludzi lubi sobie ponarzekać. Uwielbia wręcz pływać po pachy w tym swoim pesymistycznym szambie. Delektują się nurkując w zakątkach najbardziej wymyślnych obelg kierowanych, o dziwo pod własnym adresem! Wszystko jest na nie. Nie uda się, nie ma sensu, nie ma nic dobrego przede mną, dno, pół metru mułu i gówna. To co, chyba czas zamawiać nowy katalog trumien i może wskażesz co mam ci zamawiać w twoim stylu, żebyś chociaż tym razem nie narzekał?

Po drugiej stronie barykady

Możesz po tym tekście poczuć się niesprawiedliwie oceniony. Jeśli narzekasz zbyt często, a nic nie robisz, tak właśnie może być. Trudno, jeśli przeginasz ze smęceniem – należało ci się! Kubeł zimnej wody na tą zbyt narzekającą gębę, która skutecznie zatruwa mi życie. Jak to? Już ci tłumaczę. Jestem osobą nad wyraz empatyczną. Odkryłam swoje mocne strony i wiem, że chcę pomagać innym. Jestem świadoma swoich zalet, ale również wad. Wiem, że jak w końcu przestaniesz siebie oszukiwać, odniesiesz sukces. Wiem, że jak przestaniesz koncertować swoją uwagę na narzekaniu, a zaczniesz działać krok po kroku, uda ci się być szczęśliwym. Żeby była jasność – nigdy nie byłam przeciwniczką mówienia wprost jak jest. Jeśli w twoim życiu przytrafiło się coś złego, warto o tym opowiedzieć bliskiej osobie. Bezwzględnie trzeba sobie dać czas na przetrawienie tematu. Ale kiedyś w końcu warto przestać o tym gadać i narzekać. Trzeba kiedyś wziąć się w garść i zacząć działać. Działać w obszarach, w których coś cię uwiera.

I proszę cię, nie zaczynaj znowu narzekać. To nieprawda, że nie dasz rady. Możesz wszystko, wystarczy tylko chcieć. Banał? Okazuje się, że nie. Moje życie nie jest i nigdy nie było usłane różami. Ale jestem wojowniczką. Nie godzę się na bylejakość. Nie chcę żyć jak wszyscy. Nie chcę tracić życia na narzekanie. Codziennie, konsekwentnie krok po kroku, zmierzam w kierunku moich marzeń. Czasami mi się udaje, czasem ponoszę fiasko. Czasem mam dość. Często ryczę ze zmęczenia, poczucia bezsilności, ale wiesz co wtedy robię? Podnoszę się i zaczynam znów od nowa. Każdego dnia, w kierunku marzeń. Dlaczego? Bo chcę i wiem, że mogę wszystko, to tylko kwestia czasu, wytrwałości i konsekwencji, którą ty też możesz w sobie rozbudzić.

About the Author:

Pisanie dla mniej jest czymś tak naturalnym jak oddychanie. Nie boję się rozmawiać o trudnych tematach, dlatego często z premedytacją wkładam przysłowiowy kij w mrowisko. Na co dzień jestem niepoprawną romantyczką szukającą inspiracji we wszystkim, co mnie otacza. Oznacza to, że idąc ze mną na spacer będziesz zmuszony kilkakrotnie się zatrzymywać, gdyż zwrócę uwagę na najmniejszy detal, drobiazg, rzecz którą ty każdego dnia mijasz obojętnie. Prywatnie jestem spełnioną żoną, nieco zwariowana mamą i miłośniczka kotów (szczęśliwa posiadaczką pary Hektora i Hery imiona zostały nadane z miłości do antyku). Gości przyjmuję z otwartymi ramionami i pełną lodówką. Musisz wiedzieć, że moja sportowa przeszłość (13 lat uprawiania judo) ukształtowało mój charakter dzięki czemu mimo rozbrykanej duszy twardo stąpam po ziemi.