„Narzekactwo” wyssane z mlekiem matki?

//„Narzekactwo” wyssane z mlekiem matki?

Jak ja nie znoszę ludzi, którzy nieustannie narzekają. Strzela mnie dosłownie kurwica, jak chcę z kimś pogadać, a ten tylko narzeka, smęci i biadoli jak mu jest źle. Narzekactwo, zgodnie z definicją języka polskiego, to potoczne określenie słowa narzekanie. Na wszelki wypadek, wolę to odnotować, aby atak hejtu dotyczył treści, a nie clickbaitowego tytułu. Ale wracam do tematu, jak ja nie lubię tego polskiego, wszechogarniającego narzekania.

Narzekanie wylewa ci się z uszu, paruje nosem i wypływa dupą

Co ja mam z tym naszym polskim narzekaniem? Troszkę ostatnio mi się nazbierało. Bardzo nie lubię narzekania, dla zwykłego narzekania. Sytuacji, w których spotykasz kogoś, a on nawija ci tę swoją smutną balladę, jak zdartą płytę. Na każdy twój racjonalny, pozytywny lub pocieszający komentarz robi pauzę. Zatrzymuje się na chwilę, wykrzywia twarz w znacznym grymasie i nadal zaczyna narzekać. Rozumiesz? W tym momencie do niego nic nie dociera. Jest w tym swoim narzekającym amoku. Pierdzieli co mu tylko ślina na język przyniesie, bez najmniejszego zastanowienia. Nie wnika w to, czy to o czym opowiada naprawdę jest takie kijowe, czy może po prostu dramatyzuje, bo narzekanie wyssał wraz z mlekiem matki. Nie słucha twoich zapewnień, że będzie dobrze. Nie potrzebuje tego, bo i tak wie lepiej, że jest źle i na pewno nic się nie zmieni. Nie wykazuje odrobiny nawet zainteresowania twoimi próbami podniesienia go na duchu. Na każdą twoją wzmiankę o dobrych rzeczach z jego życia, wzdycha szyderczo i z prędkością karabinu maszynowego wyrzuca z siebie całą tą narzekającą truciznę. Po 10 minutach czujesz, że atmosfera robi się gęsta. Nie chodzi tu bynajmniej o smog czy o to, że ktoś zapalił w pobliżu papierosa. Czujesz, że pochłonąłeś zbyt dużą ilość narzekactwa naraz. Za chwilkę eksplodujesz, albo zemdlejesz, ale jeszcze chwilę przed tym…

Bo jestem gruba, czyli klasyk nad klasyki

Przysięgam, że jeżeli jeszcze raz w życiu usłyszę od jakiejś mojej znajomej koleżanki, że jest gruba, to osobiście zapcham jej gębę chipsami, które podjada leniwie na kanapie. Sama jestem gruba i wiem, co trzeba zrobić by schudnąć. Trzeba się ogarnąć. Ruszyć dupę z kanapy i zacząć ćwiczyć. Wrócić na zdrową stronę mocy. Przestać katować swój organizm dietami tysiąc kalorii, głodówkami i innymi cudownymi metodami. Trzeba wziąć się w garść. Ustalić plan. Porobić badania. Znaleźć dobrego dietetyka. Ułożyć plan ćwiczeń adekwatny do swoich potrzeb i zacząć działać. Ale po co ja ci to wszystko mówię? Przecież lepiej narzekać, że byłaś na diecie, ale ona nic ci nie dała. Ale to, że po Zumbie wchłonęłaś trzy batony proteinowe, to już ci nie przeszkadza. To, że masz zrywy aktywności , a  potem wracasz do piwka co piątunio. A w sobotę po imprezie idziesz na kebsa, i nie odmawiasz też maminej szarlotki co niedziela. I zawsze masz coś, aby tylko się nie ogarnąć. A bo to święta, Sylwester, karnawał, urodziny, rocznica, roczek, sroczek, a bebech i dupa rośnie. Także jeśli narzekasz, że jesteś gruba, ale nic z tym nie robisz, skończ zadręczać tym innych i po prostu rusz dupę w kierunku, gdzie ktoś ułoży ci dietę i rozpisze trening. Tylko wiesz, narzekanie nadal nie spowoduje, że coś się zmieni. Trzeba jeszcze wstać i przestać szukać wymówek.

W tym kraju, nie da się żyć

Drugi najczęściej wałkowany temat wśród Polaków, to oczywiście polityka. I to nieustanne narzekanie na polityków, którzy obecnie są przy władzy. Był Tusk premierem, było źle. Rządzi PiS, to jeszcze gorzej. Prezydent gej? Masakra. Prezydentowa nie mówiąca ”r”, przecież to katastrofa. 500 + to porażka. Chcą zabrać dodatki socjalne? Jakim prawem?  I tak od kiedy pamiętam, zawsze dostaje się władzy. I dobra, ludzie lubią sobie popierdolić jak im źle się żyje w tej Polsce. Ale żeby już ruszyć dupę z domu na referendum to nie ma energii i siły się produkować. No to skoro nie byłeś na tym referendum, albo jeszcze gorzej byłeś i sam wybrałeś nie najlepiej, to czy naprawę musisz mi ciągle szczekać na ten temat? Nie znoszę tego dziambolenia o tym, jaka to zła władza. O tym, jakie są niskie zarobki, kiepska opieka medyczna itd. Można mieć minimalny wpływ na to w jakim kraju się żyje. Można brać czynny udział w referendach. Można też wyjechać z kraju, ale czy na każdym kroku trzeba narzekać na coś, co niezadowoli cię nawet, niezależnie od tego jaka partia jest u władzy?

Bo ty jesteś inna, a mi się nie uda

Narzekanie level master, czyli zatruwanie ci życia swoimi niepowodzeniami. Być może jest to twój partner, być może twoja mama, teść, albo najlepsza przyjaciółka. Ktoś z twojego bliskiego otoczenia. Osoba dla ciebie szalenie ważna, ale tak smętna i narzekająca, że po minutach w jej towarzystwie zaczyna brakować ci tlenu. Dusisz się, że od stężenia jej pesymizmu. Czujesz jak na twojej szyi zaciska się niewidzialna pętla utkana z jej rozgoryczenia. Prawie mdlejesz z powodu nadmiaru złych rzeczy, które wysłuchujesz ciągiem, od dobrych piętnastu minut. Na co narzekają twoi najbliżsi? W skrócie, a na wszystko.

Typowe powody do narzekania:

pogoda: bo za ciepło, za zimno, za deszczowo, za sucho, za wietrznie, za ślisko, za mało śniegu, bez śniegu, gdzie jest wiosna?!

finanse: nie starcza do pierwszego, żyją od 10-tego do 10-tego, nie doceniają go w pracy, ma stresującą pracę, słabo płacą, za duża presja, zbyt duże obciążenie psychiczne, haruje od nocy do świtu, nie ma pracy dla niego, z takim wykształceniem nie ma szans na coś lepszego.

wygląd: za gruba, za chuda, za niska, za wysoka, za małe cycki, za duże cycki, za duży brzuch, zbyt owłosiona, łysy, zgarbiony, brzydki, męska, więcej grzechów nie pamiętam.

brak perspektyw: nie mam żadnego talentu, jestem głupia, nie dam rady, nie pochodzę z bogatej rodziny, nie mam wsparcia, nie jestem tobą, porażki są zbyt bolesne, nie potrafię, nie chcę, nie umiem, nie wiem jak to zrobić, to nie dla mnie, mhm, „nie bo nie”, i tak się nie uda, nie nadaję się do tego, nie ma sensu próbować, na pewno się nie dostanę, to jest ustawione, jestem za słaba na to, nie mam odpowiednich kwalifikacji, szkoda czasu.

codzienność: jestem zmęczona, jestem zmęczony, nikt o mnie nie myśli, planowanie?!, mój plan nic nie dał, tylko dzieci i dzieci, jestem zajęta, jestem niewyspana, za dużo pracuję, nie mogę zwolnić, muszę to robić, wyścig szczurów.

miłość: nikt mnie nie kocha, jestem za stara na małżeństwo, na pewno nikt mnie nie zechce, nie mam szczęścia do facetów, kobiety lecą na kasę, jestem za brzydka, nie jestem przystojny, kobiety są złe, faceci to egoiści, wszyscy faceci są tacy sami, nie chcę być z byle kim.

przyszłość: nic się nie zmieni, nic dobrego mnie nie spotka, nie zasługuję na to, to klątwa, jestem przeklęty, nie ma sensu, nie uda się, nie jestem tobą, nie mam szczęścia, zbyt wiele razy próbowałam, porażki były zbyt bolesne, nie mam siły próbować znowu.

Nic tylko zamówić katalog z trumnami i coś gustownego wybrać

Mam nadzieję, że zmęczyłeś się czytaniem tych wszystkich smętów, które wymieniłam po przecinku? Przyznam szczerze, że ja pisząc poczułam już lekki zawrót głowy od tego negatywnego bełkotu. To tylko wycinek tego, co codziennie funduje mi najbliższe otoczenie. Oczywiście nie wszyscy tacy są. Ale większość ludzi lubi sobie ponarzekać. Uwielbia wręcz pływać po pachy w tym swoim pesymistycznym szambie. Delektują się nurkując w zakątkach najbardziej wymyślnych obelg kierowanych, o dziwo pod własnym adresem! Wszystko jest na nie. Nie uda się, nie ma sensu, nie ma nic dobrego przede mną, dno, pół metru mułu i gówna. To co, chyba czas zamawiać nowy katalog trumien i może wskażesz co mam ci zamawiać w twoim stylu, żebyś chociaż tym razem nie narzekał?

Po drugiej stronie barykady

Możesz po tym tekście poczuć się niesprawiedliwie oceniony. Jeśli narzekasz zbyt często, a nic nie robisz, tak właśnie może być. Trudno, jeśli przeginasz ze smęceniem – należało ci się! Kubeł zimnej wody na tą zbyt narzekającą gębę, która skutecznie zatruwa mi życie. Jak to? Już ci tłumaczę. Jestem osobą nad wyraz empatyczną. Odkryłam swoje mocne strony i wiem, że chcę pomagać innym. Jestem świadoma swoich zalet, ale również wad. Wiem, że jak w końcu przestaniesz siebie oszukiwać, odniesiesz sukces. Wiem, że jak przestaniesz koncertować swoją uwagę na narzekaniu, a zaczniesz działać krok po kroku, uda ci się być szczęśliwym. Żeby była jasność – nigdy nie byłam przeciwniczką mówienia wprost jak jest. Jeśli w twoim życiu przytrafiło się coś złego, warto o tym opowiedzieć bliskiej osobie. Bezwzględnie trzeba sobie dać czas na przetrawienie tematu. Ale kiedyś w końcu warto przestać o tym gadać i narzekać. Trzeba kiedyś wziąć się w garść i zacząć działać. Działać w obszarach, w których coś cię uwiera.

I proszę cię, nie zaczynaj znowu narzekać. To nieprawda, że nie dasz rady. Możesz wszystko, wystarczy tylko chcieć. Banał? Okazuje się, że nie. Moje życie nie jest i nigdy nie było usłane różami. Ale jestem wojowniczką. Nie godzę się na bylejakość. Nie chcę żyć jak wszyscy. Nie chcę tracić życia na narzekanie. Codziennie, konsekwentnie krok po kroku, zmierzam w kierunku moich marzeń. Czasami mi się udaje, czasem ponoszę fiasko. Czasem mam dość. Często ryczę ze zmęczenia, poczucia bezsilności, ale wiesz co wtedy robię? Podnoszę się i zaczynam znów od nowa. Każdego dnia, w kierunku marzeń. Dlaczego? Bo chcę i wiem, że mogę wszystko, to tylko kwestia czasu, wytrwałości i konsekwencji, którą ty też możesz w sobie rozbudzić.

About the Author:

Pisanie dla mniej jest czymś tak naturalnym jak oddychanie. Nie boję się rozmawiać o trudnych tematach, dlatego często z premedytacją wkładam przysłowiowy kij w mrowisko. Na co dzień jestem niepoprawną romantyczką szukającą inspiracji we wszystkim, co mnie otacza. Oznacza to, że idąc ze mną na spacer będziesz zmuszony kilkakrotnie się zatrzymywać, gdyż zwrócę uwagę na najmniejszy detal, drobiazg, rzecz którą ty każdego dnia mijasz obojętnie. Prywatnie jestem spełnioną żoną, nieco zwariowana mamą i miłośniczka kotów (szczęśliwa posiadaczką pary Hektora i Hery imiona zostały nadane z miłości do antyku). Gości przyjmuję z otwartymi ramionami i pełną lodówką. Musisz wiedzieć, że moja sportowa przeszłość (13 lat uprawiania judo) ukształtowało mój charakter dzięki czemu mimo rozbrykanej duszy twardo stąpam po ziemi.  

38 komentarzy

  1. Nieidealna Anna Styczeń 25, 2018 at 1:10 pm - Reply

    Nie hejt, tylko irytacja 🙂 Nie lubie narzekania, ale jestem nad wyraz empatuczna osoba. Gadanie i brak podjecia dzialania nie przynosi nic pozytywnego 😉

  2. alexanderkowo.blogspot.com Styczeń 25, 2018 at 1:35 pm - Reply

    Niektórzy narzekają, inni nie! Ja staram sie trzymac z daleka od tych co tak stale psioczą!

  3. Pierdoła saska (Marša) Styczeń 25, 2018 at 3:13 pm - Reply

    Taka refleksja mnie naszła, ten wpis to trochę takie narzekanie na narzekających XD INCEPCJA XD

    A tak serio, to ja uważam, że w umiarze narzekanie złe nie jest. Trzeba sobie czasami tego czy innego smęta wyrzucić z krwioobiegu, aby nie był kulą u nogi w działaniu. Gorzej gdy zaczyna się to robić w kółko i w kółko i w kółko ughghghhh. Wtedy, podobnie jak ciebie, mnie kurwica bierze – w praktyce oznacza to, że zaczynam przytakiwać narzekaczowi, zgadzać się z nim, ze tak, oczywiście ma rację i nie da rady… Często narzekacze są wtedy bardzo zaskoczeni 😐

    • Narwany Styczeń 25, 2018 at 5:41 pm - Reply

      Narzekanie na narzekających – lepiej bym tego nie ujął 😀

    • Nieidealna Anna Styczeń 25, 2018 at 7:36 pm - Reply

      Tak, można byłoby to tak podsumować, ale moje narzekanie, to raczej nie narzekanie, a apel o radość życia. Kurczę, naprawdę takie baidolenie dla biadolnia jest toskyczne. Nie unikam trudnych tematów, ale bardzo nie lubię tego wszechoogarniajacego smęcenia.

  4. Joanna Kołpak Styczeń 25, 2018 at 4:20 pm - Reply

    Jakoś ostatnio coraz mniej narzekających osób wokół mnie. Chyba unikamy się wzajemnie 😀

    • Nieidealna Anna Styczeń 25, 2018 at 7:37 pm - Reply

      W sensie, że nie narzekasz i oni wiedzą, że sobie nie ponarzekaja ?:D

  5. Rozkminy Tiny Styczeń 25, 2018 at 4:32 pm - Reply

    A ja przyznam, że wolę troszkę to narzekactwo, niż słynne angielskie „How do you do?” i uśmiech na pokaz, kiedy wszystko w środku dusi 🙂 lubię to nasze krygowanie się, że „Och, ale jestem gruba, to już rozmiar 38” i tę szczerość wyrażoną tym, że „mam zmartwienie”. I tak, narzekanie na wszystko wokół dziś, gdy większość z nas ma dach nad głową, co jeść i w co się ubrać, jest w sumie grzechem. Tyle że już tak mamy 😉

    • Nieidealna Anna Styczeń 25, 2018 at 7:38 pm - Reply

      A mi się wydaje, że my nigdy tej amerykańskiej, uśmiechniętej minki nie zrozumiemy, bo Ameryka to stan umysłu 😀

  6. DookolaPracy Styczeń 25, 2018 at 4:36 pm - Reply

    Och tych narzekających jest wielu i często psują atmosferę. Natomiast im dalej od nich, tym człowiek bardziej radosne życie wiedzie 🙂

  7. Narwany Styczeń 25, 2018 at 5:42 pm - Reply

    Też narzekam, bo studia, bo ludzie na studiach czasem dziwni. Trudno jest się na tym nie złapać, ale grunt żeby umieć przestać w odpowiedniej chwili.

    • Nieidealna Anna Styczeń 25, 2018 at 7:39 pm - Reply

      No to normalne jest, o ile się nie przegina i nie ma takiego stylu życia 🙂

  8. Klaudia Chrapko Styczeń 25, 2018 at 5:49 pm - Reply

    Narzekam pewnie, że tak ale jestem świadoma, że to kwestia mojej diety, braku ruchu i jeszcze po prostu lenistwa. Od czasu do czasu w głowie zapala mi się tryb turbo i próbuje coś z tym zrobić ale nie mam na długo motywacji. Co do innych spraw nie mam prawa narzekać, uważam, że zawsze mogło być gorzej ale mogę zrobić wszystko żeby było lepiej, więc nie narzekam (poza swoją figurą) ale staram się działać

    • Nieidealna Anna Styczeń 25, 2018 at 7:40 pm - Reply

      Luz, nie trzeba być idealnym, ale mi chodzi raczej o takie zachowanie. Idą dwie koleżanki. Jedna mówi jestem gruba. Druga albo przytakuje, albo smęci z nią. Mija rok, pięć, dziesieć, ciagle na to samo narzeka, a dupa rośnie 😀 No ludzieeeee, albo się kochamy i akceptujemy, albo zapierdzielamy na siłownię i jemy to co nam nie szkodzi 😛

  9. SzydelkoweCUDAsie Styczeń 25, 2018 at 6:09 pm - Reply

    Mi też się zdarzy ponarzekać, ale w większości jestem pozytywnie nastawiona do wszystkiego, każda chwila jest po prostu dla mnie cenna i staram się z każdej z nich wyciągać coś pozytywnego. poza tym znam mnóstwo osób pasujących do tego artykułu i mam nadzieję, że ja taka nie będę na dłuższą metę 😉

    • Nieidealna Anna Styczeń 25, 2018 at 7:46 pm - Reply

      No janse, że tak. Bo każdy z nas ma czasem gorszy dzień i na coś tam poanarzeka. Mam na myśli pernametnych narzekaczów, oni działają mi na nerwy 🙂

  10. www.lexmaruda.pl Styczeń 25, 2018 at 7:25 pm - Reply

    „Narzekanie wylewa ci się z uszu, paruje nosem i wypływa dupą” – drukuję wielkimi literami i wieszam nad biurkiem! <3 Nie wiem jak to jest zagranicą i czy malkontenctwo jest narodową cechą Polaków, ale faktycznie jest w tym naszym narodzie jakaś taka obsesja hiperbolizacji i pałania zawiścią i niezadowoleniem. Chociaż zastanawiam się, czy narzekanie na to, że inni narzekają nie jest jakąś formą meta-narzekania? 😀 Pozdrawiam, Lexmaruda.

    • Nieidealna Anna Styczeń 25, 2018 at 7:45 pm - Reply

      Nie wiem, dlaczego powiedzenie otwarcie, że nie lubię marud, które smęcą i nie robią nic ze swoim życiem jest odbierane jako narzekanie? Narzekać każdemu się zdarza, ot ludzka rzecz. Ale w Polsce są zawsze te same tematy do smęcenia. Niektóre osoby mają taki sposób bycia, że narzekają od rana do wieczora. Nawet jeśli zaproponujesz rozwiązanie „narzekanej” kwestii to i tak nie skorzystają, bo nie chce im się nic zmieniać, tylko wolą narzekać 🙂

  11. Wilk Styczeń 25, 2018 at 7:37 pm - Reply

    Dobre. Całkowity absurd, bo cały powyższy tekst to nic innego jak forma narzekania. Logika, mam wrażenie, gdzieś się po drodze zagubiła.

    • Nieidealna Anna Styczeń 25, 2018 at 7:42 pm - Reply

      Nie zgodzę się, bo podałam najczęstsze formy narzekania, zaznaczyłam tematy najczęściej prowokujace wysyp narzekań, a na końcu zamknęłam tekst, podsumowaniem, że nie ma nic zlego, ponarzekaniu raz na jakiś czas (to bardzo ludzkie). Ale nieustanne narzekanie, to coś co mnie irytuje, zabiera energię i po prostu na to się nie godzę. Jak mi coś w życiu nie odpowiada, to nie baidole na to, tylko działam.

      • Wilk Styczeń 25, 2018 at 8:08 pm - Reply

        Możliwe, że podałaś formy narzekań, wypunktowałaś tematy, a całość spiełaś podsumowującą klamrą, ale nie zmienia to obrazu, że ni mniej ni więcej, tekst wpisuje się w nurt, który właśnie w nim opisujesz i któremu starasz sie przeciwdziałać.
        Dla mnie trochę zabawnie wyszło.
        Jeżeli czyjeś narzekania cokolwiek ze mnie wysysają – siły, witalność, energię, radość, spokój itp. – separuję się. Lubisz ponarzekać, nie mogę zabronić, twoja wola panie. Tylko nie w moje ucho.

        • Nieidealna Anna Styczeń 25, 2018 at 8:42 pm - Reply

          To jest pozorny paradoks, dlatego, że narzekanie mnie irytuje, dlatego o tym napisalam. Forma tego wpisu nie jest pochlebna, ale na pewno nie jestem narzekaniem na narzekanie. Jest to proba zwrocenia uwagi na to, ze w naszym spoleczenstwie skala narzekania jest ogromna i nie wszyscy lubia uczestniczyc w takich tonach.

          • Wilk Styczeń 26, 2018 at 10:41 am

            Mówisz, że nie narzekasz w swoim tekście, ja zaś uważam, że wręcz przeciwnie. Twoje słowo przeciw mojemu. Nie zamierzam jednak kruszyć kopi i Cię przekonywać. Nikomu to nie jest potrzebne, a już najmniej mi czy Tobie.
            Nieco przewrotnie tylko, pozwolę sobie ponarzekać – jak ono tak może, okropne to, społeczeństwo?! Bo natura ludzka jest tak skonstruowana, by całe zło dostrzegać, projektować na zewnątrz – bo przecież nie ja, zawsze oni.
            I jeszcze parę słów od siebie dodam o tym społeczeństwie. Zbyt często czuje ono w sobie (to społeczeństwo) niewytłumaczalną potrzebę doradzania, ingerowania, zajmowania się życiem innych. Wiele uwagi poświęca korygowaniu ich zachowań.

          • Nieidealna Anna Styczeń 26, 2018 at 11:50 am

            Zarzucasz mi brak logiki, a szczerze przyznam, że wydaje mi się, że zakrecasz koło. Zdarza mi się gorszy dzień i ponarzekam, że coś mi nie wyszło lub się nie udało. Ale Polacy są na coblogu dzień markotni. Bloger ma za zadanie wyrażać własną opinię. Bazuję na własnym doświadczeniu i nie lubie narzekania dla zwykłej gadaniny. Co innego się wygadać, a co innego codziennie być narzekajacy marudą. Widać dotknęłam wrażliwej sfery skoro chce ci się o tym dyskutować. I zaznaczę, że z idealizmu dawno wyrosłam. Opisuje wycinek społeczeństwa, aale nie całą populacje.

          • Wilk Styczeń 26, 2018 at 2:10 pm

            Niczego Ci nie zarzucam. Jesteś miłą, fajną dziewczyną i nic mi do Ciebie. Piętnuje jedynie brak konsekwencji w tekście. Chcesz leczyć kaca klinem. Moja uwaga nie była wymierzona w Ciebie, a w tekst.

            Polacy faktycznie, można odnieść wrażenie, że są markotnym narodem. Chociaż nie utożsamiałbym też tego jednoznacznie z narzekaniem, które nota bene jest naszą dyscypliną koronną. Ale co mi do tego? Jeżeli ktoś lubi i w tym odnajduje pocieszenie… Widocznie taka specyfika polskiego narodu. Czyli w dostrzeganiu, rozpoznaniu przypadłości nie ma między nami większych różnic Rozdźwięk następuje w sposobie podejścia do zagadnienia.

            Nie mam pojęcia jakie zadania powinien realizować bloger i czy historia jakiekolwiek mu wyznaczyła. Nie mam pojęcia również czy dotknęłaś wrażliwej sfery, czy nie, ale jeżeli tak uważasz niech i tak będzie. To co napisałaś jest jednak mało eleganckie i w zasadzie pozbawione argumentów. Opiera się w całej mierze na trybie przypuszczającym i trąci nieco próbą deprecjacji mojej wypowiedzi. Takich wycieczek chyba więc rzetelny bloger nie powinien się wystrzegać.

            Dyskusja, a cóż w niej nagannego?! Konstruktywna, rzeczowa, oparta na wymianie poglądów, bez prób nakłaniania i przyjęcia swoich racji, przerzucania inwektywami, bywa motorem postępu.
            Przyznam natomiast, nie zrozumiałem słów, w których mowa o idealizmie. W jaki sposó łączyć go z narzekaniem?

            Trochę nam się rozmowa przeniosła na inny grunt, odbiegając znacząco od tematu. W tym zaś, wszystkie przemyślenia dotyczące tekstu, zawarliśmy w zasadzie w pierwszych komentarzach. Teraz każdy kolejny głos to wyłącznie bicie piany.
            Cieszę się z tej krótkiej wymiany. Liczę iż rozstajemy się pogodnie do siebie nastawieni, niemal jak przyjaciele, bo różnić się ze swadą ale i kulturą to duża umiejętność, o czym w społeczeństwie bądź jego wycinku często się zapomina. Umówmy się zatem finalnie – narzekaniu nie! A jak ktoś lubi, to niech sobie narzeka, nic nam do tego. Byle oszczędzał przy tym nasze uszy.
            Miłego piątkowego popołudnia życzę..

          • Nieidealna Anna Styczeń 29, 2018 at 11:00 am

            Cześć, dziękuję za obszerne wyjaśnienie i twoje zaangażowanie. Naturalnie, że się nie rozstajemy, wręcz zaczynay dopiero naszą wzjajemną dyskujsę. Nie odebrałam twoich słow jak atak. Wszystko jest w porządku. NIe uważam, że klin coś da, a mój tekst ma ton krtyczny, nie narzekający. O tym co mnie denerwuje, mówię wprost, a ze jest to ancechoeane emocjami? Taki mam styl. Masz rację, że dalsze ciągniecie mija się z celem. Raz jeszcze dziękuję za twoją opinię, własne przemyślenia i powód do spojrzenia na własny tekst z inenj perspektywy. Udanego tygodnia 🙂

  12. Blogierka Styczeń 25, 2018 at 11:16 pm - Reply

    Ania- to zdecydowanie nie mogły byśmy się bliżej kumplować- ja non stop narzekam i marudzę :D.
    Serio- wyrzucam z siebie co mnie wkurwia a potem jestem tą wesołą mną – tak to działa :).

    • Nieidealna Anna Styczeń 26, 2018 at 9:13 am - Reply

      No to chyba sie nie zrozumialysmy 🙂 Nie mam nic przeciwko mowienia o tym jak jest zleto. Chyba ze twoj styl życia polega tylko na skarzeniu sie na to jakie zycie jest chujowe, to faktycznie irytowalo by mnie to. W gronie najblizszych mam takie marudy I szczerze mnie to meczy.

  13. Dorota S. Kropla Arganu Styczeń 29, 2018 at 9:06 pm - Reply

    A ja narzekam jeśli jest na co. Jednak staram się zachować w tym równowagę, tzn że oceniam że jest źle ale jednocześnie coś staram się robić i szukać pozytywnych stron w innych dziedzinach w których się układa.Jeśli narzekam to głównie w rozmowie samej z sobą i własnych myślach. NIGDY nie robię tego przy innych, bo wiem że komuś zaszkodzę psując mu humor. Dlaczego? Nie rób drugiemu co tobie niemiłe. Jeśli ktoś rzeczywiście przesadza i narzeka za dużo, zwłaszcza na taki sam problem jaki ja mam to tak samo jak Ty dostaję kurwicy, czuję się źle, bo zaczynam wątpić, że jest szansa na zmianę. Ostatnio czekałam kilka godz. w kolejce do pomocy społecznej u zakonnic w sprawie ofert pracy pomocy domowej czy opieki nad starszymi. Wraz ze mną czekały inne kobiety. Wdaliśmy się w rozmowę. Początkowo wszystkie były sympatyczne, lecz nagle jedna z nich zdominowała całą grupę (zawsze w grupowych rozmowach ktoś taki się „wybija”) i zaczęła strasznie narzekać, że w tym regionie nie ma pracy podkreślając to za każdym razem. Ja doskonale wiem, że nie ma pracy, po co mi to przypominać. Gdyby stwierdziła ten fakt jeden raz i koniec to OK, ale nie lubię jak ktoś mi to setki razy potwierdza, bo łapię wielkiego doła i zaczynam wierzyć, że dla mnie też nie ma szans. Chcę mieć jeszcze jakąś nadzieję. Nawet jak powiem jej, że próbuję to zmienić, co robię w tym kierunku, czym się zajmuję to jestem pewna, że ona jako osoba z większą ode mnie siłą przebicia odpowie – „Kochana, to niemożliwe, myślisz że z tego wyżyjesz? Może to dobre gdzie indziej ale nie tutaj”. Byłam pewna, bo zawsze tak bywało. Nie chciałam doświadczać tego sprowadzania na ziemię ponownie. Dlatego wyłączyłam się z tej rozmowy. Rozwaliłam się na krześle udając że śpię. A kobieta jechała tak dalej do innych osób. Aby jej nie słuchać wyłączyłam tzw. „tu i teraz” zatapiając się we własnym umyśle. Trwałam tak aż przyszła moja kolej.

    • Nieidealna Anna Styczeń 31, 2018 at 11:41 am - Reply

      O kurczę Dorota, ale trafiłaś kiepsko. No o to mi chodzi, że takie biadolenie zatruwa innym życie i często demotywuje nawet do zmian. W życiu są różne moemnty, czasem nie da się czegoś przeskoczyć od razu, ale warto próbować. Bo co innego nam zostaje niż probowanie zmienić to co ekiepskie? Szuaknie rozwiązania? Ja cały czas ci kibicuję i widzę, że mocno działasz. Uwierz mi twoje dziania wkrótce zaaowocują 🙂

Leave A Comment