KULTURA

Muminki – Co było potem?

Muminki, to coś co już zawsze będzie kojarzyło mi się beztroskim dzieciństwem. Muminki, to nie tylko fantastyczna książka, bajka, ale również najchętniej wykorzystywany motyw w ostatnich latach. Muminki pojawiają się na kubkach. Muminki znajdziemy na półce z zabawkami. Muminki to liczne kontynuacje. “Co było potem?” to tytuł książki Tove Janssona Wydawnictwa EneDueRabe,  która opowiada o dalszych losach Muminka, Mimbli i Małej Mi.

 

 

Co było potem?

Co prawda nie mogę zdradzić ci tajemnicy Muminka. Nie odpowiem ci również na pytanie co było potem. Historia Mimbli, Muminka i Małej Mi opowiedziana jest za pomocą rymów. Dzięki temu historia staje się dynamiczna i nie tylko dziecko, z wypiekami na twarzy czeka na rozwiązanie zagadki. Moja Zuza słuchała opowieści Muminka z zaciekawieniem, oraz w wielkim skupieniu. Obydwie przepadłyśmy oglądając ilustrację. Kaskada kolorów oraz detale spowodowały, że poza tekstem skopiłyśmy uwagę na pięknych ilustracjach. Charakteru książce dodaje niebagatelna szata graficzna, ale również niestandardowy kształt stron. Dziura, która robi za okno. Szpara, dzięki której widzimy co nieco spośród gałęzi drzew… Wszystko dodatkowo pobudza wyobraźnię oraz potęguję tajemniczy klimat książki. Moja 2,5 letnia Zuza była zafascynowana “Co było potem?”. Na pewno starsze dzieci jeszcze bardziej docenią walory tej książki. W końcu to wydanie sprzyja rozwojowi kreatywności. W okładce jest dziura w kształcie okręgu. Oczywiście dzieci i koty miały z tego powodu dużo radości…

 

 

Dla kogo jest ta książka?

Ten kto kocha Muminki zrozumie. Zakocha się w tej książce, przepadnie za jej formą o doceni piękne, barwne wydanie. Rodzice, którzy pragną rozwijać dziecięcą kreatywność i ciekawie spędzać czas z dzieckiem na pewno będą zadowoleni. Nawet, gdybym nie była matką, z takiego prezentu cieszyłabym się i to bardzo. Zatem esteci, miłośnicy Muminków, dzieci, ale również Alicje z Krainy Czarów i Piotrusiowie Panowie będą zadowoleni. Jestem zauroczona tym wydaniem, a naprawdę mało kiedy coś mnie, aż tak porusza. Uchylając rąbka tajemnicy, zdradzę wam w sekrecie, że historia kończy się happy endem. Myślę, że w przypadku Muminków taka informacja jest dosyć istotna. Czy jest wśród nas, ktoś, kto nie bał się Buki? Szczęśliwą posiadaczką pięknego, czerwonego egzemplarzu książki autorstwa Tove Janssonn “Książka o Mimbli, Muminku i Małej Mi. Co było potem?” zostałam dzięki licytacji. Rzecz miała miejsce 2 tygodnie temu na spotkaniu blogerek “Spotkajmy się w Gdyni”. Pieniądze z aukcji trafią do dziecięcego hospicjum na Pomorzu. Czy jesteście zaintrygowani książką?

16 KOMENTARZY

  1. Przyznam się bez bicia, że w dzieciństwie za Muminkami nie przepadałam – natomiast teraz odkrywam je na nowo z synkiem i darzę dużo większą sympatią 🙂

    • Spoko Karolina, jesteś usprawiedliwiona 😀 A tak serio. Bajka była (w sumie nadal jest) dosyć mroczna. Także moim zdaniem niektóre dzieci muszą do niej dorosnąć. A, że bycie mamą nam to umorzliwia, to jest fantastycznie, prawda? 🙂

  2. Zakochania na zabój w Muminkach nie zaliczyłem. Czytałem, oglądałem, ale jakoś tak bez emocji. Chyba zabrakło w lekturze lekkiej zadziorności, lepszego złego bohatera. Pewnie dziewczyny inaczej odbierają te książkę.

  3. Pamiętam Muminki jak przez mgłę. Niby gdzieś tam były i je oglądałem, aczkolwiek nie byłbym teraz w stanie wypowiedzieć się na temat jakiejś konkretnej fabuły. Wiem jedynie, że nigdy nie bałem się Buki, więc ktoś taki tutaj jest 😉 Sama omawiana przez Ciebie pozycja raczej nie trafi na moją półkę. Nie mam jeszcze dzieci, więc nie miałbym komu jej czytać 😉

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Pisanie dla mniej jest czymś tak naturalnym jak oddychanie. Nie boję się rozmawiać o trudnych tematach, dlatego często z premedytacją wkładam przysłowiowy kij w mrowisko. Na co dzień jestem niepoprawną romantyczką szukającą inspiracji we wszystkim, co mnie otacza. Oznacza to, że idąc ze mną na spacer będziesz zmuszony kilkakrotnie się zatrzymywać, gdyż zwrócę uwagę na najmniejszy detal, drobiazg, rzecz którą ty każdego dnia mijasz obojętnie. Prywatnie jestem spełnioną żoną, nieco zwariowana mamą i miłośniczka kotów (szczęśliwa posiadaczką pary Hektora i Hery imiona zostały nadane z miłości do antyku). Gości przyjmuję z otwartymi ramionami i pełną lodówką. Musisz wiedzieć, że moja sportowa przeszłość (13 lat uprawiania judo) ukształtowało mój charakter dzięki czemu mimo rozbrykanej duszy twardo stąpam po ziemi.