Mieć, czy być?

Home/LIFESTYLE/Mieć, czy być?

Od jakiegoś czasu z dużym zaniepokojeniem przyglądam się mojemu najbliższemu otoczeniu. Wyścig szczurów, nadgodziny, kilka etatów, zero życia prywatnego, żadnych planów powiększenia rodziny lub zmiany statusu matrymonialnego z wolnego na związek. Porównywanie się do innych, przechwałki kto więcej zarabia, kto jakie nowe egzotyczne kraje zwiedził i ile wydał na zakupy w Zarze w poprzednim tygodniu. Wszystko fajnie, tylko to takie nudne.

Zdeterminowany skromniś

Kiedyś usłyszałam, że żeby być bogatym trzeba myśleć i zachowywać się jak miliarder. Albo inaczej, jak chcesz mieć wygodny poziom życia to musisz wysoko mierzyć, sięgać po to, po co boją się inni – zwykli zjadacze chleba. Autorem tych słów był nikt inny, jak mój trener judo. Taka metafora w perspektywie bycia zawodnikiem najprawdopodobniej miała być pokrzepiająca, motywująca do działań, ale czy na pewno?

W dzisiejszych czasach, na rozmowie w sprawie pracy rekruterzy wymagają od nas bycia asertywnym, przebojowym i zdeterminowanym. Idąc na „przesłuchanie” sprzedajemy bajeczkę o tym jacy to my niezastąpieni super hero jesteśmy. Oddzwaniają, dostajesz informację, że cię wybrali. Skaczesz pod sufit – w końcu będziesz mógł się wykazać, myślisz. Standardowa procedura- oprowadzają cię po nowym miejscu pracy, przedstawiają zespołowi. Dostajesz własny kąt, sprzęt i jesteś wdrażany w zakres nowych obowiązków.

Wszedłeś między wrony…

I tu pojawiają się pierwsze schody. Dlaczego? Bo okazuje się, że bycie miłym, koleżeńskim, pomocnym i profesjonalnym nie wystarcza. Przecież na rozmowie fruwałeś, robiłeś salto, szpagat i naśladowałeś dialekt sześciu afrykańskich plemion, a teraz co? Z drugiej strony nie chcesz podpaść kolegom i koleżankom z zespołu, dlatego nie wychylasz się przed szereg. Gruby Rysiek już cię raz uświadomił, gdzie jest miejsce nowicjuszów. Alinka w tajemnicy opowiedziała ci, że prezes nie akceptuje kolorowych ptaków i poleciła zmienić kolor ubrań na mniej pstrokate. Krysia z księgowości niechętnie udziela rad na temat rozliczeń, a Henio z działu technicznego nie ma dla ciebie czasu. Zaczynasz mieć rozdwojenie jaźni, albo przynajmniej zaczynasz podejrzewać się o ambiwalentne odczucia i sam już nie wiesz czy masz być młodym wilkiem, rekinem biznesu czy też może skromnym, uczciwym prawnikiem, szarym, szarutkim niezauważalnym?

Mieć czy być?

Powyższe sytuacje doprowadzają cię w końcu do rozważań mieć czy być? Mieć super kasę, egzotyczne wakacje, wypasioną chatę, sportowe auto, ubrania od projektantów i wiele innych materialnych dobrodziejstw, czy też być szczerym, naturalnym, szczęśliwym, ponad to i w końcu czy być sobą? Pomyślisz, że wyolbrzymiam i obydwie sprawy da się bez problemu połączyć? No pewnie, ludzie sukcesu, którzy mają ugruntowaną pozycję po iluś tam latach poświeceń, obelg i upokorzeń w końcu rozdają karty i dyktują warunki.  

Sukces, bez trupów do celu

Jest we mnie coś pierwotnego, dziki instynkt, chęć rywalizacji i oczywiście wygranej, jednak nie za wszelką cenę. Trenując ponad połowę swojego życia sztuki walki miałam taką dawkę rywalizacji, że po zakończeniu kariery stałam się totalnie wolnym strzelcem. Na uczelni, jeśli dobrze się uczyłam i zaliczałam wszystko jak burza to tylko i wyłącznie dla samej siebie – lubiłam kierunek, interesował mnie – nie rywalizowałam o wyższą średnia z innymi, nie żałowałam notatek, nie żebrałam o pytania na kolokwium, jednym słowem robiłam swoje.

Cena bycia sobą

W życiu zawodowym nie uznaję kompromisów i często ponoszę tego bardzo wysoką cenę. Nie mam ochoty na układy, lizodupstwo i kawki tylko po to by ktoś mnie tolerował. Wierzcie mi, ale posiadam umiejętność łatwego nawiązywania kontaktu, gadania o dupie Maryni w kuchni prawniczej i nawijaniu o nowym sweterku koleżanki z działu obok, ale bardzo mnie to nudzi.  Zawsze uważałam, że bycie kulturalnym, uprzejmym, koleżeńskim, obowiązkowym i profesjonalnym w pracy wystarczy by być dobrze ocenianym przez środowisko w którym zdobywasz pieniądze na życie. Okazuje się, że jednak nie. Nie masz ochoty udawać, że nowy lakier na paznokciach koleżanki jest szałowy? Nie interesuje cię przeziębienie synka głównego informatyka? I naprawdę masz po dziurki w nosie spotkań działu,a na którym pijesz piata kawę i wysłuchujesz najświeższych plotek zamiast omawiać projekt? Pogódź się z tym, że kariery nie zrobisz. Nie awansujesz, być może zostaniesz odepchnięty – bo zostaniesz uznany za aspołecznego. Pogódź się z tym, że mimo najlepszych i kreatywnych pomysłów nikt cię nie doceni i nie da szansy na nic ambitniejszego. Pogódź się z tym i nie marz o awansie, odejdź i załóż własny biznes lub zacznij pić kawę (mimo że jesteś z przekonania fanem yerba mate) i doedukuj się w odcieniach niebieskiego, bo teraz to będzie zajmowało ci głównie czas w pracy…

Co taka osoba jak ty robi w takim miejscu?

Jeśli któregoś razu spotkasz mnie w pracy i będziesz się zastanawiać, dlaczego taka: „kreatywna, fantastyczna, mądra, nietuzinkowa i inteligenta” osoba jak ty pracuje na takim stanowisku wiedz, że wybrałam opcję być, a nie mieć. Najprawdopodobniej moja praca jest czasowa i zapewnia mi stały dochód, a w międzyczasie realizuję inny czasochłonny projekt lub po cichu rozkręcam swój biznes. Długo tam miejsca nie zagrzeję, bo uciskanie mojej duszy i krycie poglądów w imię kasy do mnie nie pasuje.

Bilans zysków i strat

Jakoś to przeżyję, że moje wakacje nie toczą się w Azji tylko w Europie, a czasem na mazurach lub górach. Przetrawię, ba przetrawiłam fakt, że pierścionek zaręczynowy nie ma brylantu, tylko posiada jakiś bliżej nieokreślony kamień o seledynowej barwie okuty srebrem (miejmy nadzieję, że to srebro, w końcu nabyte na tureckiej ziemi). Ubraniami od projektantów nigdy nie zaprzątałam sobie głowy, w lumpeksach i na wyprzedażach odnajduję pierwotne instynkty łowienie okazji. Brak mieszkania i kredytu na nie naprawdę mi nie wadzi, jak się wkurwię to rzucę wszystko w  cholerę i pojadę na Bali. Używane auto mnie nie boli, ale brak prawo jazdy zaczyna doskwierać.

Być

Dawno temu wybrałam wolność. Wolność słowa, poglądów i bycia sobą. Nie czuję się gorsza, nie porównuję zarobków, czasem tylko trochę muszę się nagimnastykować, żeby na wszystkie potrzeby w miesiącu starczyło, ale jakoś daję radę – wiem, że to okres przejściowy i z każdym rokiem jest lżej. Wybrałam siebie, rodzinę, miłość, pasje i wolny czas. Wybrałam być tam gdzie mnie potrzebują, kochają i gdzie jestem szczęśliwa. Najlepsze rzeczy są za darmo, a raczej są bezcenne. Posiadam męża, mam córkę, dwie futrzarze kocie kulki i całkiem okazałą gromadkę życzliwych mi osób. W moim osobistym posumowaniu być znaczy więcej niż mieć, a jak jest u ciebie?

******

„Bardziej od pieniędzy, potrzebujesz miłości.

Miłość to siła nabywcza szczęścia.”

– Phil Bosmans

About the Author:

Pisanie dla mniej jest czymś tak naturalnym jak oddychanie. Nie boję się rozmawiać o trudnych tematach, dlatego często z premedytacją wkładam przysłowiowy kij w mrowisko. Na co dzień jestem niepoprawną romantyczką szukającą inspiracji we wszystkim, co mnie otacza. Oznacza to, że idąc ze mną na spacer będziesz zmuszony kilkakrotnie się zatrzymywać, gdyż zwrócę uwagę na najmniejszy detal, drobiazg, rzecz którą ty każdego dnia mijasz obojętnie. Prywatnie jestem spełnioną żoną, nieco zwariowana mamą i miłośniczka kotów (szczęśliwa posiadaczką pary Hektora i Hery imiona zostały nadane z miłości do antyku). Gości przyjmuję z otwartymi ramionami i pełną lodówką. Musisz wiedzieć, że moja sportowa przeszłość (13 lat uprawiania judo) ukształtowało mój charakter dzięki czemu mimo rozbrykanej duszy twardo stąpam po ziemi.  
  • To faktycznie przykre, jak nasz świat się zmienia. I to w zadziwiającym tempie. Te ciągłe przechwałki spowodowały, że wykreśliłam z mojego życia kilku znajomych. Bo ile można słuchać tego samego? Nuda.

    • Myślałam, że może wyolbrzymiam temat, ale jednak nie. Nie ilość a jakość się liczy moja Droga, myślę że podjęłas dobra decyzję 🙂

  • Oj, ja też się nie odnajduję w wyścigu szczurów, tak że doskonale Cię rozumiem:) Na szczęście żeby być szczęśliwym nie trzeba na okrągło wydawać kasy, mieć wszystkiego najmodniejszego i najnowszego. A tak poza tym własny biznes naprawdę dodaje skrzydeł:)

    • Niewątpliwie masz rację 🙂 dojrzewam do własnego biznesu. Mam nadzieje, ze sen stanie się jawa prędzej niż myślę 🙂

  • Ania- uwielbiam jak piszesz, i mimo tego że mam adhd to z Twoim tekstem siedze przycumowana do krzesła i mną nie rzuca po pokoju ;). Czytałam jakby trochę o sobie :). Też po sportowym dzieciństwie miałam dość rywalizowania i zarówno w szkole jak i w pracy chciałam czuć się dobrze sama ze sobą i robić to co lubię nie to co inni mi każą. Dlatego też wybrałam zawód który może kokosów nie przynosi ale wiąże koniec z końcem, kocham to co robię i co ważne nie muszę nikomu nic udowadniać ani wchodzić w dupę czy jakieś chore-nic nie znaczące dla mnie układziki w pracy.
    ps. Włochate kulki i małe dziecko to prawie full time job 😉

    • Jejku bardzo mi miło dziękuję Kochana :* Tyle cudnych słów dosłownie miód dla mej duszy (bo ciało
      na redukcji) 😀 Super, że masz możliwość robić to co lubisz. Macierzyński umacnia mnie w przekonaniu, że i mnie stać na samodzielność. 3maj za mnie kciuki bo mam pół roku by się określić. ..

      • Trzymam bardzo mocno!!
        ps. Nie ma za co- czytanie Ciebie to czysta przyjemność 🙂

  • odrobinaraju.pl

    Wcześniej czy później rzeczywiści chyba każdy z nas o tym myśli, czy jestem szczęśliwy? oraz co mi daje szczęście? Tylko że albo wcześniej albo później zostajemy w tym uświadomieni przez to jak żyjemy a jak chcemy żyć. I ważne jest co z tym zrobimy. Pozdrawiam

    • Zgadzam się. Właściwie nie czas kiedy to zrozumiemy, ale co z tym zrobimy liczy się tu najbardziej. 🙂 Odzdrawiam .