Mieć ciastko i zjeść ciastko, czyli o tym dlaczego chcesz mieć w domu romantycznego macho śmigającego z odkurzaczem!

//Mieć ciastko i zjeść ciastko, czyli o tym dlaczego chcesz mieć w domu romantycznego macho śmigającego z odkurzaczem!

Czego pragną kobiety? Pytanie, na które chciałoby znać odpowiedź pewnie większość mężczyzn, przynajmniej tych heteroseksualnych. Czy mąż wielofunkcyjny jest w dzisiejszych czasach najbardziej pożądaną partią? Czy nie jest przypadkiem tak, że to jakie mamy wymagania wobec naszego partnera (bez znaczenia czy obecnego, czy tego przyszłego) zmieniają się wraz z kolejnym dniem naszego cyklu miesiączkowego? Czy istnieje mężczyzna, który naprawdę zaspokaja wszystkie potrzeby swojej kobiety?

Mieć ciastko, a raczej męskie ciacho

O gustach podobno się nie dyskutuje, ale my kobiety, szczególnie w swoim zaufanym gronie (na kawce, albo przy winku) lubimy sobie podyskutować o tym jacy faceci nas kręcą. Oczywiście nie ma w tym nic złego, bo daję uciąć sobie rękę, że mężczyźni robią dokładanie to samo, gdy spędzają czas z kumplami, plotkują o tym jakie lubią kobiety i kropka. Normalna międzypłciowa wymiana zdań. Wydaje mi się, że każda z nas bez względu na to jaka jest na co dzień marzy na pewno o jednym: by kochać i być kochaną. Drugorzędna okazuje się uroda mężczyzny (choć na pewno spora część z was zaraz się obruszy i napisze mi, że przecież wygląd jest ważny). Zgoda, wygląd jest ważny, ale to czy twój facet ma być wysoki, niski, umięśniony, szczupły, z brzuszkiem, brunet, rudy, blondyn, śniady, blady, czy w okularach jest naprawdę drugorzędne. Bo to co kręci cię fizycznie w mężczyźnie jest kwestą bardzo indywidualną. Każda z nas chce, aby jej partner był dla niej jak najbardziej atrakcyjny. Ale to, że dla ciebie podoba się wysoki Krzysiek, nie oznacza, że dla mnie będzie również się podobał jego wzrost, sposób poruszania i tego w jaki sposób moduluje głos, gdy z nami rozmawia.

Mieć ciastko i …. kobieca, skomplikowana natura

Starając się odpowiedzieć na pytanie: „jakiego mężczyzny pragną kobiety?”, natknęłam się na interesujące badania przeprowadzone przez portal My Dwoje, w których wzięło udział 1600 ankietowanych. Co ciekawe Andrzej Rutowski, psycholog i terapeuta małżeński oraz autor Testu Doboru Partnerskiego potwierdził wyniki tej ankiety.

 „Singielka najbardziej akceptuje i poszukuje partnera, którego charakteryzują następujące cechy:

– dojrzałość,

– rozsądek,

– konsekwencja,

– umiejętność myślenia w stresie,

– stanowczość. (https://edutorial.pl/lifestyle/8-typow-mezczyzn-ktorych-pragna-kobiety/)

Można powiedzieć, że to bardzo klasyczne pojmowanie bycia męskim. Czy prawdą jest, że tęsknimy za archetypem męskości, gdzie partner jest pewny siebie, silny oraz potrafi zadbać o najbliższych?

Wzajemnie wykluczające się cechy

W tym samym badaniu dowiadujemy się, że najgorszy zestaw cech partnera to „obojętność – pozostawianie jej samej z kłopotami, brak więzi emocjonalnej, lekceważenie (nie słuchanie co mówi i o czym mówi, nie uwzględnianie sądów), podatność na nałogi (alkohol, internet, gry komputerowe, hazard)”. (https://edutorial.pl/lifestyle/8-typow-mezczyzn-ktorych-pragna-kobiety/.)

Muszę się zgodzić, że wymienione cechy naprawdę irytują mnie w mężczyznach, szczególnie nie słuchanie, dodałabym od siebie nie mówienie, które działa na mnie jak płachta na byka. Ale od siebie dodam, że poniekąd to my kobiety jesteśmy takiemu stanu rzeczy same winne. Jeżeli od początku związku nie mówimy wprost partnerowi o naszych potrzebach, to z każdym kolejnym dniem poziom naszej frustracji wzrasta. Dlatego wydaje się, że kluczowa powinna być rozmowa. Rozmowa w której nie tylko jasno i prosto wyrazimy własne zdanie (zakomunikujemy, czego chcemy od partnera), ale też zapytamy (zachęcimy do zwierzeń) swoją połówkę, czego tak naprawdę on oczekuje od nas i naszej relacji.

mieć ciastko i zjeść ciastko

Najprostsze rozwiązania są najtrudniejsze do realizacji

Okazuje się, że rozmowa powinna załatwić większość spraw, lub być przynajmniej wstępem do dalszych działań mających na celu poprawę naszego wspólnego życia. Ale tutaj dopiero zaczynają się schody.  Kobiety, inaczej niż mężczyźni, reagują na stres. Nasze reakcje są bardzo emocjonalne. Sama po sobie wiem, że w czasie PMS bywam królową dramatów. Czasami jest mi żal mojego partnera, bo ta emocjonalność z którą żyję na co dzień powoduje, że czuję się zagubiona nie tylko ja, ale i mój partner, który chciał by mi pomóc, ale nie bardzo wie jak. Myślę, że nie będzie nadużyciem jeśli powiem, że większa część kobiet jest bardzo emocjonalna i przeżywa wszystko mocniej. Ta nasza „wrażliwsza” strona powoduje, że momentami gubimy się we własnych odczuciach, pragnieniach, ukazujemy wiele perspektyw, gubiąc po drodze istotę. W konsekwencji jest jakiś kwas w relacji, ale niewiadomo właściwie z której strony go „ugryźć”, aby coś poprawić. Co nam zostaje w takiej chwili?

Dystans i jasno obrany kierunek

Warto ochłonąć i zastanowić się na spokojnie, czego tak naprawdę chcemy? Czego chcę ja: Ania, kobieta, ja partnerka, ja żona, ja matka, ja pracownik, ja przyjaciółka i każdą z istotnych dla nas ról po prostu przenalizować. Możesz pomyśleć: chwila, co ma piernik do wiatraka? Gadałyśmy o tym, jakich mężczyzn pragną kobiety, a po chwili mamy się zastanawiać nad sobą? Moim zdaniem świadomość tego kim jesteśmy, dlaczego takie jesteśmy, dlaczego coś lubimy, a czegoś nie znosimy oraz auto świadomość naszych doświadczeń pomaga nam zrozumieć jakich mężczyzn pragniemy i jakich wybieramy?

mieć ciastko i zjeść ciastko

Przeciwieństwo ojca, czy na pewno?

Psychologowie i antropologowie zwrócili uwagę na to, że kobiety wybierają partnerów podobnych do swoich ojców. Potwierdzają to m.in. badania przeprowadzone przez Lyndę Boothroyd, psycholog z Uniwersytetu w Durham (Anglia) i zespół antropologów z Instytutu Antropologii Uniwersytetu Wrocławskiego. W badaniu wykorzystano fotografie 15 różnych mężczyzn oraz 49 ojców Polek uczestniczących w ankiecie. Najpierw kobiety wypowiadały się na temat tego, jak wyglądała w dzieciństwie ich relacja z ojcem. Uwzględniono zaangażowanie rodzica w ich wychowanie, więź emocjonalną między nimi oraz ile czasu i uwagi ojciec im poświęcał. Później wyodrębniono dwie grupy: grupę kobiet o pozytywnym oraz negatywnym nastawieniu do ojca. Na końcu badania, kobiety uczestniczące w teście miały określić, który spośród okazanych im 15 różnych typów mężczyzn, oceniają jako najatrakcyjniejszy. Wyniki testu okazały się być zaskakująco zbieżne.

 „Testy te pokazują jedynie, iż ludzki mózg nie buduje prototypów ideału piękna na podstawie tego, co widzi dookoła. Bazuje on raczej na tych, spośród otaczających nas ludzi, z którymi łączy nas silna pozytywna więź emocjonalna”. (Lynda Boothroyd, http://www.edziecko.pl/rodzice/1,79354,11914340,Kobiety_wybieraja_mezczyzn_podobnych_do_swoich_ojcow.html)

Jestem ciekawa na jaką skalę przeprowadzane badanie ma rację bytu, ponieważ mój mąż jest totalnym przeciwieństwem mego ojca zarówno pod względem fizycznym jak  charakterologicznym. Co ciekawe, mój były partner był za to wierną kopią taty… W tym miejscu polecam waszej uwadze również tekst o mojej relacji z ojcem.

Największy błąd, który popełniają kobiety

Moim zdaniem największy problem, który może mieć kobieta z mężczyzną wynika z niej samej. Dlaczego? Dlatego, że mamy taką nieznośną cechę, polegającą na tym że chcemy mieć ciastko i zjeść ciastko. Przykładowo, marzy nam się mężczyzna z krwi i kości, który będzie pewny siebie. Ale przy tym wszystkim zależy nam na tym, by on był skromny, uroczy i bardzo spokojny. Wiecie, coś na zasadzie przyczajony tygrys, ukryty smok. Na zewnątrz taki piękny, silny, asertywny, a w domu ciepły misio, parzący nam ziółka i odkurzający dywan. Fajnie by było co nie? Wiem, że byłoby superowo mieć takie wielofunkcyjny egzemplarz w domu, no ale tak się nie da. Wydaje mi się, że my kobiety bardzo często wymagamy od tych mężczyzn zbyt wiele. W takim sensie, że wymagamy aby nasz partner był zarazem macho i traktował nas ostro (momentami jak własność, przy czym by w sypialni okazał się czułym, romantycznym kochankiem, który deklamuje nam Szekspira w oryginale. Albo, żeby z jednej strony był samodzielny, a z drugiej strony by nas informował i uwzględniał we wszystkim co robi. Albo, żeby dbał o nasze poczucie bezpieczeństwa, ale przy tym wszystkim lubił pieski i romantyczne komedie.

mieć ciastko i zjeść ciastko

Złoty środek, tylko czy on istnieje?

Skrajności są tak samo złe, jak wakacyjne sex-story jest przereklamowane. Najlepiej byłoby na zachować złoty środek, o ile w ogóle da się takie coś zastosować wobec mężczyzny, którego pragniemy? Moim zdaniem wygląd partnera determinuje trochę nasz gust, ale trochę też decyduje za nas natura… Wiecie jak to jest – hormony. Na widok pewnego mężczyzny serce bije nam szybciej lub też pozostaje niewzruszone. Podobno wpływ na to z kim się wiążemy ma też relacja z ojcem. By wybrać partnera, z którym będziesz szczęśliwa warto kierować się nie tylko sercem, ale również rozumem. Mimo, że jestem ogromną romantyczką, lubię też czuć się bezpieczna i akceptowana w związku,  którym jestem. W życiu nie zależało mi na tym, by mój partner był bogaty, tylko by był pracowity i odpowiedzialny. Nie była dla mnie istotna przeszłość łóżkowa oraz podboje sercowe mego faceta, tylko chciałam kochać i czuć, że jestem kochana i najważniejsza. Zamiast „rozmiaru buta”, zwróciłam uwagę na to czy facet, z którym jestem ma mózg. W życiu nie da się zjeść ciastka i jednocześnie je mieć. Im szybciej nauczysz się wybierać i zrozumiesz, że nie możesz mieć wszystkiego, tym prędzej będziesz szczęśliwa, również w związku.

By |2018-05-06T12:13:45+00:00Maj 5th, 2018|Categories: STYL ŻYCIA|4 komentarze

About the Author:

Pisanie dla mniej jest czymś tak naturalnym jak oddychanie. Nie boję się rozmawiać o trudnych tematach, dlatego często z premedytacją wkładam przysłowiowy kij w mrowisko. Na co dzień jestem niepoprawną romantyczką szukającą inspiracji we wszystkim, co mnie otacza. Oznacza to, że idąc ze mną na spacer będziesz zmuszony kilkakrotnie się zatrzymywać, gdyż zwrócę uwagę na najmniejszy detal, drobiazg, rzecz którą ty każdego dnia mijasz obojętnie. Prywatnie jestem spełnioną żoną, nieco zwariowana mamą i miłośniczka kotów (szczęśliwa posiadaczką pary Hektora i Hery imiona zostały nadane z miłości do antyku). Gości przyjmuję z otwartymi ramionami i pełną lodówką. Musisz wiedzieć, że moja sportowa przeszłość (13 lat uprawiania judo) ukształtowało mój charakter dzięki czemu mimo rozbrykanej duszy twardo stąpam po ziemi.  

4 komentarze

  1. BeztroskaMama Maj 6, 2018 at 5:38 am - Reply

    Chybz zakłamuje wyniki badań. Mojego męża znam od 13 lat i widzd że jest totalnie innym czlowiekczł niż mój ojciec.
    Dla mnie facet powinien byc przy mnie w każdej sytuacji, smoac się ze mną jak i płakać. Życie ma różne scenariusze dla nas, eazns aby w każdym buc razem a nie obok siebie

    • Nieidealna Anna Maj 7, 2018 at 9:31 am - Reply

      Wiesz, niekoniecznie może ma coś w soboe takiego, co na pierwszy rzut oka nie widać. Np. coś z cech fizycznych lub ma jakąś dobrej cechy, której u taty nie pamiętasz?

  2. Sylwia Cieslar Maj 7, 2018 at 1:31 pm - Reply

    To bardzo ciekawe i sama to kiedyś zauważyłam, że kobiety chcą czasem sprzecznych rzeczy (faceci zresztą też, niby czysta i nietknięta, ale z drugiej strony ostra w łóżku). Sama zastanawiałam się, jak niby znaleźć ten złoty środek, bo na drugiej stronie szali mamy kobiety, które latami trwają w toksycznych związkach powtarzając sobie, że „przecież nie ma ideałów”! Moim zdaniem kluczem do tej sytuacji jest – zamiast rozglądać się dookoła – przyjrzenie się sobie. Bo osoba, która ma zdrowe postrzeganie siebie, lubi samego siebie, jednocześnie chce się dalej rozwijać, raczej nie zwiąże się z toksyczną osobą, bo po prostu nie da się nabrać na jej sztuczki. Z kolei będzie również na tyle „świadoma”, że będzie wiedzieć, że nie wszystkie marzenia naraz da się spełnić.

    • Nieidealna Anna Maj 14, 2018 at 8:51 am - Reply

      Sylwia dokladnie tak jak napisałaś nie można mieć wszystkiego jednocześnie. Sama jestem takim przyklądem, że czasem się zagolopowuję i chcę miec 2 inne rzeczy od mojego mężczyzny naraz 😀

Leave A Comment