Mąż wielofunkcyjny, żona wielozadaniowa – partner potrzebny od zaraz

Home/Rusz się!/Mąż wielofunkcyjny, żona wielozadaniowa – partner potrzebny od zaraz

Jeżeli w dalszym ciągu jesteś singlem ten wpis jest robiony szczególnie z myślą o tobie. Być może nadal tkwisz w związku, którym delikatnie mówiąc jest przeterminowany, przechodzony i nudny? A może twoje małżeństwo to stos nieporozumień i wzajemnych rozczarowań? Jeśli odpowiedź jest twierdząca czytaj dalej, zaprezentuję dziś sylwetki naszych wymarzonych parterów, to o czym boimy się powiedzieć głośno.

Apel do singli

Drogie single, jeżeli na kolejnych imieninach cioci Jadzi znów życzą wam znalezienie partnera, nie martwcie się. Fakt, że nadal pozostajecie sami na pewno nie wynika z waszych wad. Wiem, wiem nie znaleźliście jeszcze odpowiedniej osoby, nie można tak zakochać się z marszu i na zawołanie, lub po prostu teraz jest czas na karierę. Na pewno to nie wasz czas na związek…

Długie narzeczeństwo – krótkie małżeństwo?

Długodystansowcy, ile to już latek razem chodzicie za rączkę i spędzacie wzajemnie święta? Jeśli przyszli „teściowie” przy każdej okazji zadręczają was pytaniami w stylu: kiedy ślub? kiedy dziecko? Wiecie, że rodzina nie powinna stawać na drodze do waszego szczęścia. Jestem przekonana, że to jeszcze nie wasza pora na ołtarz czy urząd cywilny. Przecież konkubinat jest super i płacenie rachunków pół na pół jest takie nowoczesne. Nie dajcie się ugiąć konwenansom.

Małżeństwo mimo woli…

I jeszcze kilka słów do osób trwających w małżeństwie. Jasna sprawa, że bycie non stop z jednym partnerem może się znudzić. No ile w końcu można patrzeć na ten sam „twarzyszcz” dzień w dzień, noc w noc? Wasza anielska cierpliwość pewnie dawno już padła niczym mydlana bańka. Naprawdę, żadne odkrycie w końcu monogamia jest przereklamowana. Chemia mózgu mówi, że w najlepszym razie zauroczenie trwa do trzech lat, a potem spadają nam różowe okulary. I jak tu pożądać, jak być romantycznym? No nie da się, nic na siłę.

Diagnoza: dokonujemy złych wyborów

Bez względu na to jaki jest nasz obecny stan: wolny ptak, narzeczony mimo woli, czy też nieszczęśliwy małżonek to wszystko wina innych. Przecież my tacy wspaniali, kochani, empatyczni, dający przestrzeń drugiej osobie nie możemy winić siebie za to, że nasze życie nas rozczarowuje… No bo niby jak? W takim razie co zrobić, by żyło nam się lepiej? Proponuję rozpocząć ponowne poszukiwania w celu znalezienia partnera idealnego:męża wielofunkcyjnego lub żony wielozadaniowej.

Mąż wielofunkcyjny

Dobra, dobra niech nikt nam nie wciska kitów, że mężczyzn wielofunkcyjnych nie ma, bo że niby inaczej jego półkule mózgowe pracują itd. Mąż wielofunkcyjny to towar bardzo chodliwy i pożądany. Przede wszystkim facet musi mieć urok osobisty, czyli być reprezentacyjny. Powinien świetnie wyglądać w ciuchach (tu uwaga znajomość obowiązujących trendów modowych jest obowiązkowa) jak i bez nich (siłowania przynajmniej trzy razy w tygodniu, udział w maratonach i jakieś ekstremalne hobby w postaci skakania na spadochronie będzie na miejscu). Po drugie nienaganna kultura osobista, maniery jak u poetów schyłku epoki romantyzmu i duża doza kreatywności na to jak spędzamy wspólnie czas. (Przecież teatr jest oklepany, teraz chodzi się do opery.) Mąż wielofunkcyjny musi być intelektualistą z krwi i kości. Najlepiej jeśli w młodości działał w jakimś kole studenckim, był w młodzieżówce lub spełniał się jako harcerz. Jego wrażliwość i czyste serce powinno być znane co najmniej w całej dzielnicy lub regionie. Oczywiście jak przyszły ojciec musi posiadać żelazne zdrowie (dobry dawca nasienia w cenie to się rozumie samo przez się). Nawyki żywieniowe partnera powinny być podobne do naszych (jak to nie kocha pasztetu z soczewicy i koktajli z jarmużu?!). Partnerstwo w życiu tyczy się wspólnego dbania o nasz dom, czyli dyżury w kuchni, sprzątanie i oczywiście wszystkie te typowa męskie obowiązki (jak wbijanie gwoździ, naprawa odkurzacza i wynoszenie śmieci to również jego broszka). Czy wspominałam już, że maż wielofunkcyjny powinien być uwielbiany przez całą rodzinę? Bo takie męski, powiedzą zazdrosne kuzynki. Bo taki czuły, zachwyci się teściowa. Bo taki swojski, odpowiedzą bracia.. O czym tu jeszcze nie wspomniałam, a no tak maż wielofunkcyjny zna się na rodzicielstwie: kupki,kolki, ząbkowanie i inne rzeczy wyssał z mlekiem matki. Poradniki o wychowaniu mógłby pisać. Kocha zwierzęta, ma dla nich czas i zawsze jest uśmiechnięty. Do tego taki mąż zawsze ma energię, czas na wszystko, nie zapomina o ważnych rocznicach i wie jakie wino lubimy. Jeśli facet spełnia to skromne kryterium wiedz, że śmiało nadaje się na męża i można z nim pewnie budować wymarzony dom i rodzinę.

Żona wielozadaniowa

Bycie kobietą pożądaną i interesującą w obecnych czasach nie jest takie oczywiste. Przede wszystkim godna kandydatka na żonę musi odznaczać się urodą. Piękne i zadbane ciało może co prawda być wynikiem delikatnych interwencji chirurgicznych jednak biada tym, które nie ćwiczą z Ewą  Chodakowską (jak taka damulka nadążyła by za swoim księciem na rumaku ja się pytam no jak?). Także piękna i wysportowana to punkt pierwszy, obowiązkowy. Kobieta trafia do mężczyzny przez żołądek, dlatego powinnaś potrafić gotować co najmniej jak uczestnicy masterszefa… Tak, tak schabowy odszedł do lamusa i teraz twój misiaczek wymaga byś była również domowym dietetykiem i kołczem w jednym. Żona wielozadaniowa nigdy nie narzeka, jest świetnie zorganizowana i wypoczęta (nawet jeśli spałaś trzy godziny powinnaś wyglądać jakbyś przed chwilą skończyła popołudniową drzemkę). Kobieta ozdobą samca, czyli należy pamiętać o tym, że dobra partnerka dba o ego swojego mężczyzny. Oznacza to wychwalanie jego zalet pod niebiosa: mój Tomaszek najwspanialej kieruje samochodem, pięknie pomalował nam płot i jest taki odważny uratował małego kotka z pożaru… Żona wielofunkcyjna wie jak podnieść temperaturę w związku dlatego ciągle eksperymentuje. Nigdy nie boli ją głowa, chętnie przejmuje inicjatywę w sypialni, nigdy nie mówi o swoich wcześniejszych doświadczeniach łóżkowych, taka Sharon Stone z nagiego instynktu z osobowością Matki Teresy w jednym. Żona wielozadaniowa potrafi na zawołanie zajść w ciążę, urodzić w wyznaczonym terminie, karmi piersią i chętnie słucha rad teściowej. Nigdy się nie kłóci z mężem, a jego rodzinę tuż po ślubie wybiera częściej niż swoją. Żona wielozadaniowa przeżywa macierzyństwo z godnym nabożeństwem wychwalając jego zalety. Nigdy nie jest zmęczona i zawsze służy chętnie porada i dobrą radą. W domu zawsze ma przygotowany placek z wiśniami i ulubiony proteinowy koktajl ukochanego, który czeka na męża po seansie na siłowni. Żona wielozadaniowa idealnie łączy obowiązki pani domu z wychowaniem dziecka i aktywnością zawodową na cały etat. Jak trzeba zatankuje samochód, przedłuży OC i w jednym czasie umówi wizytę do pediatry. Taka żona to prawdziwy skarb, w wolnych chwilach pisze książkę, oddaje się swojej nowej namiętności jakim jest pool dance i oczywiście wspaniale panuje nad każdą sytuacją…

Drogi czytelniku jeśli nadal jesteś sam, nie martw się na pewno nie znalazłeś jeszcze odpowiedniego kandydata. Nie ma co się marnować z byle kim. Oczywiście, że tutaj nie można iść na kompromisy i nie ma co odpuszczać w swoich wymaganiach. Jeśli twoje długoletnie narzeczeństwo, związek, konkubinat nie idzie na przód i nie zapowiada się na dzwony weselne, nic się nie martw. Na pewno owy wybranek jeszcze do końca nie zaspokaja twoich podstawowych potrzeb bycia kochanym, rozumianym i szanowanym… Trenuj go dalej lub rozejrzyj się za lepszym modelem. Drogi małżonku, jeśli twoja ślubna połówka notorycznie cię zawodzi, czy to już nie najwyższy czas zwinąć żagle i zainwestować w dobrego prawnika? Rozwody teraz są w modzie naprawdę nie ma sensu marnować sobie życie z kimś, kto nie jest nas godzien. Następnym razem kiedy zaczniesz narzekać na swoje życie, proszę cię skończ pierdolić i spójrz na siebie, rusz dupę i zrób coś ze sobą, bo to właśnie od ciebie zależy jak to wszystko będzie wyglądać…

********

„Kompromis oznacza, że wszyscy zgadzają się powiedzieć wspólnie to, w co nikt osobiście nie wierzy.”

– Abba Eban, Aforyzmy

By | 2015-10-07T21:05:31+00:00 Październik 5th, 2015|Categories: Rusz się!|Tags: , , , , , , |27 komentarzy

About the Author:

Pisanie dla mniej jest czymś tak naturalnym jak oddychanie. Nie boję się rozmawiać o trudnych tematach, dlatego często z premedytacją wkładam przysłowiowy kij w mrowisko. Na co dzień jestem niepoprawną romantyczką szukającą inspiracji we wszystkim, co mnie otacza. Oznacza to, że idąc ze mną na spacer będziesz zmuszony kilkakrotnie się zatrzymywać, gdyż zwrócę uwagę na najmniejszy detal, drobiazg, rzecz którą ty każdego dnia mijasz obojętnie. Prywatnie jestem spełnioną żoną, nieco zwariowana mamą i miłośniczka kotów (szczęśliwa posiadaczką pary Hektora i Hery imiona zostały nadane z miłości do antyku). Gości przyjmuję z otwartymi ramionami i pełną lodówką. Musisz wiedzieć, że moja sportowa przeszłość (13 lat uprawiania judo) ukształtowało mój charakter dzięki czemu mimo rozbrykanej duszy twardo stąpam po ziemi.  
  • Ostatni akapit bardzo cenny <3 pozdrawiam 🙂

  • Bosz, Ania- ja nie nadążam za Twoim pisaniem!! Ty kreatywna i wszechstronna Bestio! 😉
    Tekst rewelacyjny! Wiadomo że to że jestem singlem to nie moja wina- jestem przeciez the best..:P 😉 Ironia to to co kocham ;).
    Zdanie na końcu- bezcenne!

  • 🙂
    Czy czytałaś może „Jak zdobyć, utrzymać i porzucić mężczyznę?” Krystyny Kofty? Ja bym Twój wpis dołączyła do tej książki jako dodatkowy rozdział 🙂

    • Nie czytałam, ale bardzo mi miło 🙂 Uwielbiam Koftę za jej charakter, dystans i poczucie humoru 🙂

  • Bardzo fajne 🙂 Pilnie sobie tu kopiuję całe fragmenty tekstu, przydadzą się przy zamieszczaniu ogłoszeń matrymonialnych… 😛
    Ale ja mam taki pomysł, powinnaś stworzyć swoją markę, w ramach działalności firmy będziesz certyfikować kandydatki/kandydatów na żonę/męża – z taką rekomendacją chętni będą mogli przebierać w partnerach/rkach setkami 🙂 Rozważ to 😉

    • Kurdę a ja od pół roku główkuję nad własnym biznesem – to jest to 😀 Chyba zaryzykuję 😛

  • „Następnym razem kiedy zaczniesz narzekać na swoje życie, proszę cię skończ pierdolić i spójrz na siebie, rusz dupę i zrób coś ze sobą, bo to właśnie od ciebie zależy jak to wszystko będzie wyglądać…” – i to jest idealne podsumowanie. I niestety muszę się przyznać, że takiego kopa dzisiaj potrzebowałam. Dziękuję!

    • Cieszę się, że udało mi się dać zimny prysznic? Każda z nas potrzebuje czasem orzeźwienia 🙂

  • No wiesz co Anka? Ja właśnie chciałam sobie ponarzekać na swoje życie. Bo myślałam, ze wielofunkcyjnego dorwałam, no prawie taki jak z Twojego tekstu. I patrz, gwarancja mu się skończyła i zaczyna się psuć. A ja taka wielozadaniowa chciałam być. Nie muszę? Oj ,to dobrze. 🙂 Bo trochę ciężkie to jest. Bo wiesz, ja z tej Twojej listy to prawie wszystko umiem. Pool dance mi jedynie nie wychodzi bo spadam wciąż. Ale „Sharon Stone z nagiego instynktu z osobowością Matki Teresy w jednym”- toż to cała ja. No i za Chodakowską nie nadążam. Za szybko ćwiczy i za dużo gada. A ja nie umiem słuchac i ćwiczyć jednocześnie. Resztę potrafię. Ale zmęczona już tym jestem. A Ty mi jeszcze każesz ruszać dupą. No wiesz? 😛 🙂

    • Basia gdyby był plebiscyt na Najbardziej Błyskotliwą Komentatorkę Blogosfery – byłabyś jego niekwestionowaną Królową 🙂 Basiu wiem, że jesteś lepsza niż papież i bardziej seksowna niż Marylin Monroe z Kaliną Jędrusik w jednym,mimo to proszę Cię nie zmianie się.. ideały są nudne. 😉 Zezwalam na ponarzekanie, ale tylko raz na jakiś czas, koniecznie w babskim gronie z butelką wina – w innym przypadku dyspensa nie obowiązuje, ok? 🙂

      • Wszystko zanotowałam. 🙂 Koniecznie w babskim gronie, koniecznie wino, koniecznie ponarzekać, koniecznie nie być ideałem. 🙂 Reasumując: w razie dużej potrzeby narzekania organizować częste zloty bab, najlepiej nieidealnych ;).
        To może wino zamówię w hurtowni w większych ilościach? 😉
        A za Królową dziękuję. <3 <3 <3 Puchnę z dumy. 😀

        • Cieszę się 🙂 O wino tak najlepiej skrzynkami zamawiaj. A jakie lubisz?

          • Czerwone i półsłodkie, albo słodkie. Do wytrawnego zawsze dolewam soku, co już podchodzi pod profanację. 😉

          • O to ładnie 🙂 Ja jestem za to czerwono winną manaiczką pół lub wytrawnego w ogóle 🙂 Wino zdarza mi się pić z wodą w stosunku 1:1 także o żadnej profanacji nie ma mowy – pić trzeba wedle gustu 🙂

          • Uspokoiłaś mnie. 😀

  • Różowa Patera

    Myślę, że warto w końcu przerwać „starodawny tok rozumowania” i przyjąć nowoczesne zasady jakie kreuje dzisiejszy świat. Czasami warto pójść pod prąd i odsunąć wszystkie „powinno się”. Trzeba żyć tak, by przede wszystkim sobie było dobrze, sobie nie innym. Pozdrawiam 🙂

  • edit. bo wcześniej był za duży skrót myślowy.
    Kurdę, mój związek (wolny acz długoterminowy – 9 lat) specjalnie nie idzie na przód, ale jesteśmy z siebie zadowoleni (przynajmniej tak mi się wydaje). I wydaje mi się też, że sporo robię (jestem wielozadaniowa z plusem). Chyba więcej nie bardzo chcę robić 😛 A na pewno nie będę bardziej o nic zabiegać.

    • Joasiu tak jak napisałaś grunt by wam było dobrze to jest jedyny miernik 🙂 Pozdrawiam 🙂

  • Jak zwykle świetny tekst. Zabawny, przewrotny, ale przede wszystkim mądry:) Ja na szczęście jestem w pełni zadowolona i znalazłam mojego wielofunkcyjnego przyszłego męża:)

    • Dziękuje za miłe słowa 🙂 To trzymaj go koniecznie z dala od konkurentek 😉 Macie już datę ślubu?

      • Mamy, ale to dość zabawna historia;) Znaczy teraz, z perspektywy czasu, bo jakiś czas temu nie było mi do śmiechu. Od lat miałam w głowie wymarzoną datę, czyli 18.06, kiedy to dokładnie w danym roku minęłoby 10 lat odkąd jesteśmy razem. Niestety złośliwy kalendarz (no bo przecież nie mój błąd, skądże!) pomylił lata i 18.06 w sobotę wypada w przyszłym roku, a nie w 2017, jak sądziłam. A że ślub chcemy w 2017 to datę musieliśmy delikatnie zmienić. No cóż, tak czy tak czuję, że to będzie najpiękniejszy dzień:)

        • To będzie absolutnie Wasz dzień i na pewno jeden z cudnych. Zaraz po zaręczynach, ślubie kolejnym wielkim wydarzeniem są narodziny dziecka – wiem co mówię 🙂 my jesteśmy 1,5 roku po ślubie, ale przed nami kolejny ślub kościelny również w przyszłym roku 🙂

  • No to powodzenia wszystkim szukających wielozadaniowego robota. Na jakimkolwiek etapie życia jesteś zawsze będą Cię oceniać czy Twoją połówkę jako zbyt małozadaniową. Ale żaden etap życia nie jest ważniejszy i lepszy od drugiego. Wszędzie gdzie mowa o idealnej kobiecie przewija się ta Ewa Chodakowska. Mimo że ćwiczę to bardzo długo nie znałam tej postaci. Zwróciłam uwagę bo wszędzie coś o niej mówią. Mimo to by pracować nad figurą idealnej kobiety Chodakowskiej mi nie trzeba. Mam swoją siłownię i park w okolicy. Pozdrawiam

    • Bardzo fajnie, że nie potrzebujesz Chodakowskiej by ćwiczyć, ja też nie – ale testuje jej programy z ciekawości i wygody, przy dziecku fajnie jest zrobić trening w domu. Masz rację, że dążenie do chorego ideału współczesnych czasów to droga donikąd. Dziękuję za wartościowy komentarz 🙂