Matka bez retuszu?!

//Matka bez retuszu?!

Ile razy zdarzyło ci się porównywać do idealnie wyretuszowanych zdjęć gwiazd? Ile nocy przepłakałaś porównując swoje odbicie w lustrze, do wizerunku kobiet które widziałaś w mediach? W końcu ile razy odmówiłaś sobie kupna bikini, nowych szortów, czy sukienki z dużym dekoltem?! Twój facet ma dość twoich fochów, dąsów i unikania sypialni. Na każdą propozycję urlopu na plaży reagujesz spazmatycznym płaczem lub ogromną awanturą? Dość tego, skończ z tym i przestań porównywać się do innych. Jesteś kobietą. Jesteś matką. Jesteś piękna.

Ignorantka tkwi w każdej z nas

Jakiś czas temu ze śmiechem wspominałam sytuację,w  której jako dwudziestoparolatka urządziłam mojej mamie prawdziwy pokaz cyrkowy. Wróciłam z biegania, zrobiłam w domu serię brzuszków, grzbietów i pompek, po czym spocona zaczęłam się rozbierać się pod prysznic. Nagle jak oparzona wybiegłam z łazienki,krzycząc do mamy, że mam rozstępy na brzuchu! W tam tym momencie byłam zdruzgotana. Mama podeszła do mnie, obejrzała „blizny” po czym ze stoickim spokojem stwierdziła, że to gumka od leginsów mi się odcisnęła i żadnych rozstępów tu nie ma… Naprawdę spanikowana zaczęłam jęczeć, że jak to: przecież codziennie ćwiczę, wagę trzymam w stałych widełkach i mam rozstępy. Słowa mamy nie docierały do mnie, opłakiwałam moje wyimaginowane blizny. Nie zdawałam sobie sprawy jak musi czuć się moja rodzicielka, która miała cztery ciąże i brzuch zmasakrowany „tygrysimi paskami” w każdym możliwym miejscu. Do tego jedna wielka blizna po cesarce sprzed trzydziestu lat i umówmy się jej lata świetności minęły dwie dekady temu. 

Dziś sama jestem matką

Dokładnie 16 miesięcy temu urodziłam córkę. O tym, że stałam się właścicielką rozstępów wspominałam jakiś czas temu na swoim FB. Zuza całą ciążę nie dawała znać, że rozkopie się w ostatnim tygodniu i to tak mocno, że zostaną najpierw fioletowe, potem różowe, a na końcu białe blizny, tatuaże przeszłości. Wcale nie było mi łatwo pogodzić się z nową rzeczywistością: rozstępami, flakowatym brzuchem i cellulitem na udach. Zmiany hormonalne po porodzie wpłynęły również na moją skórę, która zaczęła się makabrycznie przesuszać. Polecały i tak słabe zęby, dostało się włosom wypadającym garściami. Piersi w ciągu ciąży i 10 miesięcy karmienia Zuzą z rozmiaru B powiększyły się do F, żeby w rezultacie zatrzymać się na poziomie C. Kobiety, które karmiły naturalnie wiedzą jako to jest mieć galaretowate piersi po zakończeniu mlecznej przygody. Straszono mnie opowiastkami o tym, że po porodzie wydłużają nam się kończyny: stopy, dłonie, uszy itd. Nie wierzyłam do momentu, kiedy przestałam mieścić się w standardowy rozmiar buta i stałam się właścicielką wielkiej 40. Każdego dnia moja pewność siebie coraz mocniej gasła.

Oswoić demony

Nikt nie zrozumie lepiej kobiecych dramatów związanych z ciążą i macierzyństwem niż druga kobieta. W tym miejscu chcę wam opowiedzieć o niesamowitej inicjatywie MAMY BRZUSZEK. Macierzyństwo bez retuszu. Magazyn KoBBieciarnia Beauty & The Business zorganizowało letnią akcję społeczną, której celem jest propagowanie realnego wizerunku matki: z niedoskonałym ciałem, bliznami, rozstępami, cellulitem – wszystkim co może cie spotkać w skutek ciąży i porodu. Koniec z Photoshopem, wmawianiem, że musisz być idealnie gładka, jędrna i wiecznie młoda. To, że nasze ciało zmienia się w czasie ciąży wpływa bardzo mocno na nasze samopoczucie. Dlatego postanowiłam wesprzeć akcję i w najbliższą niedzielę biorę udział w warszawskiej sesji realizowanej w ramach inicjatywy społecznej. Profesjonalna sesja, w czasie której każda przeciętna matka poczuje się piękna. Mimo niedoskonałości ciała, mimo wielu ran we własnej duszy, matka ma szansę odzyskać swoją pewność siebie i być taka jaka jest naprawdę.

Druga ciąża – nowa ja

Obecnie znów jestem w ciąży. Przede mną ostatni miesiąc dzielący mnie od wydania na świat drugiej córeczki. Mój organizm podczas kolejnej ciąży bardzo mocno sygnalizuje mi, że powinnam zwolnić. Jestem senna przez całą dobę, tyję, mam wrażenie, że toczę się, a nie poruszam. Jedno co się zmieniło, to fakt, że dziś nie boję się zmian, które mnie czekają. Na moim brzuchu pojawiły się nowe „tygrysie paski”, które sygnalizują że Marynia się rozwija i rośnie. Zamiast piersi w biustonoszu noszę dwa ogromne melony, których rozmiar i waga powoduje, że mam ochotę po porodzie być zupełnie płaska jak deska. Byle by w końcu odetchnąć i dać odpocząć kręgosłupowi. Jestem świadoma tego, że po narodzinach Mani będę jedną wielką, opuchniętą galaretą, ale naprawdę nie martwię się o to. Tęsknię za moimi jędrnymi udami, wytrenowanym tyłeczkiem i małym sportowym biustem, czasami, czasami mam ochotę ryczeć z powodu tego co utracone. Wiem, że prawdziwe piękno i kobiecość to nie rozmiar dżinsów, liczba lajków na Facebooku, czy ilość serduszek na Instagramie. Prawdziwe piękno jest w tobie, w każdej z nas. Nie liczy się metryka, waga, jędrność skóry,czy brak blizn. Wszystko zaczyna się w głowie, to tam dojrzewają nasze myśli o tym, że macierzyństwo to najlepsza droga do odnalezienia własnej kobiecości: siły i naturalnego piękna.

Pomóż sobie

Jeżeli wydaje ci się, że jesteś odosobniona  w swoich matczynych bolączkach to jesteś w ogromnym błędzie. Każda z nas miewa chwile zwątpienia. Każda kobieta pragnie być jak najdłużej młoda i piękna. Fakt, że twoje ciało po porodzie się zmieni nie powoduje, że twoja wewnętrzna moc i uroda są już stracone. Przestań porównywać się do matek celebrytek, które całą ciążę się głodzą, po porodzie zamykają się na długie godziny w siłowni i wyją z bezsilności. Kreowany w mediach wizerunek nie ma nic wspólnego z prawdziwym życiem. To właśnie ty powinnaś dumnie wypinać nieco sflaczałą pierś. Bez wstydu paradować w bikini odsłaniającym bliznę, rozstępy i cellulit. Dzięki tobie inne kobiety uwierzą, że też są piękne i być może to co naturalne przestanie w końcu wzbudzać tyle kontrowersji.

*******

„Rodzi nie tylko matka dziecko, lecz także dziecko matkę”.

  •  Gertrud von le Fort

 

About the Author:

Pisanie dla mniej jest czymś tak naturalnym jak oddychanie. Nie boję się rozmawiać o trudnych tematach, dlatego często z premedytacją wkładam przysłowiowy kij w mrowisko. Na co dzień jestem niepoprawną romantyczką szukającą inspiracji we wszystkim, co mnie otacza. Oznacza to, że idąc ze mną na spacer będziesz zmuszony kilkakrotnie się zatrzymywać, gdyż zwrócę uwagę na najmniejszy detal, drobiazg, rzecz którą ty każdego dnia mijasz obojętnie. Prywatnie jestem spełnioną żoną, nieco zwariowana mamą i miłośniczka kotów (szczęśliwa posiadaczką pary Hektora i Hery imiona zostały nadane z miłości do antyku). Gości przyjmuję z otwartymi ramionami i pełną lodówką. Musisz wiedzieć, że moja sportowa przeszłość (13 lat uprawiania judo) ukształtowało mój charakter dzięki czemu mimo rozbrykanej duszy twardo stąpam po ziemi.