Macierzyństwo usłane pampersami…

//Macierzyństwo usłane pampersami…

Jeszcze zanim Zuza pojawiła się na świecie od innych rodziców słyszałam piękne opowieści o tym, że rodzicielstwo to cudowne doświadczenie, sens życia i ogólnie bycie rodzicem z ich opowiadań było usłane różami… Sceptyczka we mnie nie wierzyła w ani jedno słowo i chodząc z wielkim brzuchem mówiłam wprost, że boję się braku czasu, pochłonięcia kupami, kolek, katarków i innych kataklizmów związanych z macierzyństwem. Wzbudzałam oczywiście w ludziach skrajne emocje: dzieciaci chcieli mnie powiesić, a single mi przyklaskiwali. Dziś jako mama z małym doświadczeniem wiem jedno: macierzyństwo usłane jest pampersami, kobieta to przenośna fabryka mleka, a dziecko to mały, wiecznie nienażarty potwór, który jak czegoś chcę to drze się w wniebogłosy.

Horror z dzieckiem w roli głównej?

I jak tam udało mi się was trochę wystraszyć? Żartowałam z tym wszystkim, nie taki diabeł straszny jak go malują, tzn. dziecko nie takie straszne jak się o nim mówi. Pierwsze trzy miesiąca za mną w sumie dziewięć, więc postanowiłam wam trochę opowiedzieć jak to jest z takim małym brzdącem w domu. Faktycznie noworodek to nie lada wyzwanie, bo wisi ciągle na piersi, zasypia, nie najada się i kobieta  w połogu ma wrażenie, że utraciła całkowicie autonomię, że ten stan nigdy się nie skończy i chce uciec przez okno, najlepiej wyskoczyć… Ale to mija, wszystko się reguluje po około pierwszym miesiącu.

Nieprzespane noce, czyli Zombie

Wiem, że niektórzy z was naprawdę nie mogli spać bo dziecko w dzień aniołek smacznie śpi, a w nocy było aktywne, oczy jak pięciozłotówki i tyle żadnych perspektyw na spanie. Ale nasza Zuza to śpioch i śpi z nami całą noc. W ciągu dnia mam maraton z noszeniem na rączkach, zabawie w „śmieszny brzuszek” itd., ale noc to czas na sen. Amen. Nawet jeśli w nocy zdarzy się przerwa na 20 minutowe karmienie piersią, to robię to na leżąco i drzemiąc. Można? Można tylko trzeba chcieć. Jeśli bobas śpi w dzień, to ty nie sprzątaj, nie gotuj tylko śpij razem z nim jeśli chcesz jako tako funkcjonować i serio sen to nasz motor do dalszego działania z tego nie rezygnuj nigdy. Wyspany rodzic, to szczęśliwy rodzic, a to jak wiadomo szczęśliwe dziecko.

Rodzicielska rutyna

Przez pierwszy rok od narodzin dziecka nastaw się na miłą, rodzicielską rutynę, czyli kupki, karmienie, usypianie, przebieranie i tyle. Z miesiąca na miesiąc maluch będzie rozumiał i się rozwijał – obserwowanie tego jak pakuje rączki, a później stópki do buzi jest urocze.  Głużenie, gaworzenie, a potem pierwsze słowa to coś na co rodzice również czekają z niecierpliwością. Pełzanie, raczkowanie, a potem upragnione pierwsze kroki pociechy to coś co w ciągu pierwszego roku również jest nam dane przeżyć. Niemowlak komunikuje się z nami za pomocą płaczu, dlatego nie ma co tego się bać, że dziecko płacze bo jest to tylko sygnał, że coś mu nie odpowiada, czegoś potrzebuje. Inny jest płacz na jedzenie, na zmęczenie, na nudę na brak bliskości. Wszystko do ogarnięcia po pierwszych tygodniach z maluszkiem w domku. Spokojnie, nie myśl o sobie, że jesteś złym rodzicem, bo czasem nie masz pomysłu na to dlaczego maluch płacze, nikt w końcu z nas nie jest super hero.

Dobrymi radami piekło usłane

Zasada jest prosta dobre rady są dobre tylko i wyłącznie wtedy kiedy TY kogoś o nie prosisz. Kiedy TY pytasz, a nie ciebie bombardują inni, którzy chcą być ekspertami od twojego dziecka. Jak ktoś kto nie widzi twojej pociechy na co dzień może wiedzieć lepiej od ciebie co dolega twojemu dziecku?! Nie może i kropka. Jedyny ekspert od twojego dziecka to TY i twój Partner. Dalej nie ma co się rozwodzić. Jak potrzebna jest pomoc to od tego czeka na nas pediatra. Za występy gościnne innych uprzejmie podziękuję.

Dzień świra

I teraz najlepsze co nas czeka będąc rodzicem. Mędrkowanie innych, czyli: nałóż czapeczkę bo zimno, zdejmij bo za gorąco. Ma katar, a  tylko kichnął. Przeziębiła się, a nie tylko zakrztusiła. Za lekko ubierasz, za ciepło opatulasz. Kup butelki, nie karm smoczkiem. Nie hałasuj, nie chodź na paluszkach. Moje ulubione-znienawidzone: nie bierz tak dużo dziecka na rękach bo je rozpieścisz! Malutki update nie ma czegoś takiego jak rozpieszczenie niemowlaka lub manipulujący bobas. Maluszki nie mają takich umiejętności i skłonności, dlatego jest to jedna, wielka, totalna bzdura, która mnie wkurza na maksa.

Oczami dziecka

Wyobraź sobie, że przez dziewięć miesięcy żyjesz sobie w brzuszku mamy, w którym jest ciasno, cicho, ciemno i przyjemnie buja. Raptem sam poród powoduje, że przeżywacie ogromny szok, ktoś was wyrywa z dobrze znanego miejsca jakim była macica mamy. Właśnie dlatego noworodek w początkowej fazie po narodzinach potrzebuje tak bardzo, bardzo mocno waszej bliskości, czułości, ciepła i przytulania. Najzwyczajniej w świecie boi się, nie rozumie tego co go otacza. Dziecko nie radzi sobie z tymi wszystkimi bodźcami do, których my dorośli zdołaliśmy przywyknąć przez tyle lat naszego życia. Ostre światło, hałas, zapachy, inne głosy, inne osoby to wszytko przytłacza. Dlatego nie dajcie sobie wmówić, że dziecko które potrzebuje bliskości mamy i taty jest dzieckiem rozwydrzonym. To samo dziecko, które chce być na rączkach w pierwszym roku swojego życia jest rozpieszczone. Nie. Tak nie jest. I ja naprawdę będę z tym debilizmem walczyła. Dlaczego macierzyński trwa rok? Bo przez pierwszy rok obecność mamy w życiu dziecka jest niezbędna do prawidłowego rozwoju przede wszystkim mózgu – całego układu nerwowego. Dotyk, słodki, melodyjny głos mamy to najlepsze co niemowlakowi możesz podarować, tego nie da się przedawkować. Bo czy miłość i szczęście, to coś od czego można się uzależnić?

*******

„Co to jest człowiek dorosły? Dziecko nadęte latami.”

– Simone de Beauvoir

About the Author:

Pisanie dla mniej jest czymś tak naturalnym jak oddychanie. Nie boję się rozmawiać o trudnych tematach, dlatego często z premedytacją wkładam przysłowiowy kij w mrowisko. Na co dzień jestem niepoprawną romantyczką szukającą inspiracji we wszystkim, co mnie otacza. Oznacza to, że idąc ze mną na spacer będziesz zmuszony kilkakrotnie się zatrzymywać, gdyż zwrócę uwagę na najmniejszy detal, drobiazg, rzecz którą ty każdego dnia mijasz obojętnie. Prywatnie jestem spełnioną żoną, nieco zwariowana mamą i miłośniczka kotów (szczęśliwa posiadaczką pary Hektora i Hery imiona zostały nadane z miłości do antyku). Gości przyjmuję z otwartymi ramionami i pełną lodówką. Musisz wiedzieć, że moja sportowa przeszłość (13 lat uprawiania judo) ukształtowało mój charakter dzięki czemu mimo rozbrykanej duszy twardo stąpam po ziemi.