„Kot, który czytał wspak” – pomysł na lekkie popołudnie

//„Kot, który czytał wspak” – pomysł na lekkie popołudnie

Nie od dziś wiadomo, że cokolwiek co posiada w swojej nazwie słowo kot przyciąga moją uwagę mocniej niż czekolada. O serii książek o wdzięcznej nazwie „Kot, który czytał wspak” słyszałam już dawno, jednak nie miałam jakoś okazji by sięgnąć po to pozycję. Wczoraj skończyłam pierwszy tom  opowieści Lilian Jackson Braun o niesamowitym kocie i dziennikarzu-detektywie. Ta niezbyt skomplikowana historia okazała się w moim przypadku strzałem w dziesiątkę. Miłośnicy sztuki, zagadek kryminalnych i oczywiście kotów czytając przygody „Kota, który czytał wspak” będą mieli nie lada gratkę.

O czym opowiada pierwszy tom kocich przygód? W książce, która liczy nie całe 200 stron pojawiają się, aż trzy morderstwa. Główny bohater, dziennikarz Jim Qwilleran zostaje właśnie zatrudniony w dziale kulturalnym jeden z lokalnych gazet… Ku swojemu niezadowoleniu podejmuje to wyzwanie (względy ekonomiczne go do tego zmuszają, mimo tego, że wcześniej specjalizował się w dziennikarstwie kryminalnym).  Początkowo nudna praca w zblazowanym środowisku artystycznym dostarcza dziennikarzowi coraz więcej wyzwań nie tylko zawodowych. Dopełnieniem całej historii jest postać drugoplanowa kota, inteligentnego syjamczyka, który okazuje się być kluczem do rozwiązania wszystkich kryminalnych zagadek związanych ze światkiem artystycznej bohemy.

Zalety książki to niewątpliwie lekkie pióro, zwarta akcja, duża doza czarnego, angielskiego humoru, oraz oczywiście barwny opis kociego profilu psychologicznego. Opowieść, choć jest krótka do ostaniach stron trzyma  w napięciu, a rozwiązanie nie okazuje się banalne.  Dla mnie ta lektura okazała się miłą odskocznią od trudnych tematów. Z tego co udało mi się dowiedzieć cała seria liczy, aż 30 tomów, które oczywiście zamierzam sukcesywnie pochłonąć.

Jako absolutna wielbicielka kotów, kryminałów, oraz książek polecam tą przystępną pozycję dla wszystkich, którzy nie mają weny na coś do czytania. Mała objętość książki znakomicie sprawdzi się w drodze do pracy, czy też na uczelnię. Jako nietypowa i niestatystyczna Polka zachęcam wszystkich do czytania i wzięcia udziału w wyzwaniu przeczytania 52 książek w rok. Inicjatywa przyszła do nas z zachodu i zakłada przeczytanie mionium jednej książki tygodniowo. Oczywiście od ciebie zależy co czytasz, jak czytasz i kiedy. Miłej lektury.

******

„Kiedy kot, który jest obrazem gracji i piękna,

nagle przewraca się w ohydnej pozie,

wykrzywia pyszczek i drapie się w ucho,

to mówi panu, proszę szanownego pana,

aby pan sobie poszedł do wszystkich diabłów!

– Mountclemens do Qwillerana na temat „kociej mowy”

fragment z I tomu „Kot, który czytał wspak”

About the Author:

Pisanie dla mniej jest czymś tak naturalnym jak oddychanie. Nie boję się rozmawiać o trudnych tematach, dlatego często z premedytacją wkładam przysłowiowy kij w mrowisko. Na co dzień jestem niepoprawną romantyczką szukającą inspiracji we wszystkim, co mnie otacza. Oznacza to, że idąc ze mną na spacer będziesz zmuszony kilkakrotnie się zatrzymywać, gdyż zwrócę uwagę na najmniejszy detal, drobiazg, rzecz którą ty każdego dnia mijasz obojętnie. Prywatnie jestem spełnioną żoną, nieco zwariowana mamą i miłośniczka kotów (szczęśliwa posiadaczką pary Hektora i Hery imiona zostały nadane z miłości do antyku). Gości przyjmuję z otwartymi ramionami i pełną lodówką. Musisz wiedzieć, że moja sportowa przeszłość (13 lat uprawiania judo) ukształtowało mój charakter dzięki czemu mimo rozbrykanej duszy twardo stąpam po ziemi.  
  • Zapowiada się na bardzo interesującą lekturę, dopisuję do listy książek do przeczytania. 🙂

  • Na punkcie kotów mam podobnego bzika 😉 Książką mnie bardzo zainteresowałaś. Przy najbliższej okazji spróbuję się zaopatrzyć ;))

  • Bardzo lubię czytać, ale ostatnio nie mam na nic czasu:(

  • A tu jeszcze dzień kota za pasem 🙂

  • Ja w tym roku czytam już drugą książkę. 😛 Najwyżej będzie jedna miesięcznie. 🙂 Nie no, przecież też biorę udział w wyzwaniu, tyle że w moim trzeba przeczytać 32 książki z różnych kategorii, może się rozkręcę i zdążę. 🙂 Tę mogłabym przeczytać. 🙂

  • Oooo akurat szukam czegoś takiego więc na pewno po nią sięgnę 🙂

  • Pingback: Pierwsze koty za płoty, czyli o tym dlaczego sierściuchy są moim numerem jeden()