Keep calm and go to Zumba!

//Keep calm and go to Zumba!

Zgodnie z blogową rozpiską, dziś powinien ukazać się wpis poświęcony aktywności sportowej. Przenoszenie bloga daje mi tę przewagę, że mogę was poczęstować odgrzewanym kotletem… Także zapraszam na kolację z „wczoraj”. Każdy z nas chciałby być wiecznie młody, piękny, szczupły, a przy tym zdrowy, najlepiej nic nie robiąc. Jak wyzbyć z siebie leniuszka i jak zadbać o dobre samopoczucie każdego dnia? W tej notce nie będę przekonywała nikogo do pięciu porcji warzyw zamiast czekolady. Nie będę też oceniać i krzyczeć za spożywanie alkoholu lub jedzenie fast foodów, nie. W życiu nie chodzi o to by coś komuś udowadniać, tylko chodzi o to by czuć się ze sobą dobrze.

Co zrobić by poczuć się lepiej?

Zatem co zrobić by mieć poczucie, że robi się coś pożytecznego dla siebie, że to coś jest to zdrowe, ekscytujące i sprawia nam radość? Odpowiedź jest prosta, wybierz się na Zumbę! Zumba to zajęcia ruchowe inspirowane latynoskimi rytmami, przy czym łączą ze sobą elementy tańca i fitnessu. Największą zaletą Zumby jest fakt, że ta forma ruchu poprzez świetną zabawę wprawia nas w doskonały nastrój. Endorfiny wytwarzane podczas szaleństwa na parkiecie towarzyszą mi jeszcze długo po treningu. Jest to o tyle fajna forma ćwiczeń, że prócz rozrywki korzystnie wpływa na kształtowanie naszej sylwetki, jednocześnie ją modelując i wysmuklając. Mało tego, dzięki Zumbie można łatwo spalić w trymiga kalorie po schabowym czy kolejnym Shake’u z maca. Każda kobieta, która chce poczuć się gibka, seksowna i zmysłowa powinna zafundować sobie przynajmniej raz  tygodniu seans z Zumbą!

Godzina dla siebie

Godzina dziennie Zumby daje zastrzyk energii na cały tydzień. Szczególnie jesienią, gdy nic się nie chce warto wciągnąć na pupę dresik, wygodne buty i przespacerować się z przyjaciółka lub chłopakiem na zumbowy wycisk. Tak tak, coraz więcej mężczyzn pojawia się na treningach i muszę przyznać, że jest to bardzo miły widok dla oka… 

Dwie lewe nogi – też dadzą radę!

Sama jestem żywym przykładem, że każdy na te zajęcia się nadaje. Pomimo trzynastu lat treningów judo, nadal miewam problemy z koordynacją, synchronizacją i rozpoznawaniem kierunków. Dla mnie lewo, to ta ręka gdzie mam pieprzyk na ręce,  a prawo to ta druga… Na pierwsze zajęcia Zumby wybrałam się z moją Magdą i szczerze mówiąc obydwie byłyśmy do tego sceptycznie nastawione. Jednakże nasza nowa instruktorka okazała się świetną nauczycielką i tłumaczyła na każdych zajęciach wszystko od podstaw. Gorące rytmy, mieszanka salsy, cumbia, reggae, flamenco, samby, oraz tańca brzucha, cha-chy, rumby, twista okazały się strzałem w dziesiątkę. Po kilku zajęciach Zumby z niecierpliwością oczekiwałyśmy na każde koleje treningi, gdzie po całym dniu uczelni, pracy i obowiązków można było totalnie się zrelaksować i oderwać od bieżących spraw. 

Pomysł na siebie

Moja przeprowadzka do stolicy wymusiła na mnie na nowo ułożenie sobie grafiku dnia i znalezienie własnych miejsc. I tym razem zajęcia z Zumby okazały się idealnym miejscem na odstresowanie się, powiem więcej pomogły mi poukładać siebie samą, całą na nowo. Godzina dziennie, gdzie skaczesz, krzyczysz, pocisz się i męczysz, miała na moją psychikę zbawienny wpływ, można powiedzieć, że była to moja osobista forma autoterapii po śmierci mamy. Ćwiczenia fizyczne zawsze przynoszą mi ukojenie, a sala gimnastyczna, czy też siłownia są najlepszym miejscem, gdzie mi się myśli. Już tak mam. To pewnie scheda po byciu sportowcem przez większą część życia.

Polecam, polecam, polecam!

Kochani, każdemu z osobna, bez względu na wiek, płeć i rozmiar ubrania naprawdę polecam tę formę zajęć, ponieważ jest to wspaniała rozrywka. Każdą kobietę, która nadal się waha, niech zachęci fakt, że bardzo często Zumbę prowadzą bardzo przystojni instruktorzy, który ruchem swoich bioder wprowadzają w nie lada zakłopotanie lub pobudzają najzwyczajniej naszą kobieca wyobraźnię… Polecam Zumbę również koleżankom, przyjaciółkom, matkom i córkom, które chcą nawiazać więzi, bowiem nic tak ludzi nie zbliża jak wspólny wysiłek i świetna zabawa w jednym. Wreszcie coś dla par, jeśli macie ochotę podnieść wasze taneczne kwalifikacje lub tez marzy wam się wyższa temperatura w sypialni również polecam Zumbę, która znacznie rozkołysze wasze biodra. Od czegoś zacząć trzeba, a zawsze najlepiej od siebie.

 

**************

“ Dance first. Think later. It’s the natural order”

– Samuel Beckett

 

By | 2015-09-30T20:19:13+00:00 Wrzesień 30th, 2015|Categories: Rusz się!|Tags: , , , , , , , |48 komentarzy

About the Author:

Pisanie dla mniej jest czymś tak naturalnym jak oddychanie. Nie boję się rozmawiać o trudnych tematach, dlatego często z premedytacją wkładam przysłowiowy kij w mrowisko. Na co dzień jestem niepoprawną romantyczką szukającą inspiracji we wszystkim, co mnie otacza. Oznacza to, że idąc ze mną na spacer będziesz zmuszony kilkakrotnie się zatrzymywać, gdyż zwrócę uwagę na najmniejszy detal, drobiazg, rzecz którą ty każdego dnia mijasz obojętnie. Prywatnie jestem spełnioną żoną, nieco zwariowana mamą i miłośniczka kotów (szczęśliwa posiadaczką pary Hektora i Hery imiona zostały nadane z miłości do antyku). Gości przyjmuję z otwartymi ramionami i pełną lodówką. Musisz wiedzieć, że moja sportowa przeszłość (13 lat uprawiania judo) ukształtowało mój charakter dzięki czemu mimo rozbrykanej duszy twardo stąpam po ziemi.  
  • Koniecznie posłuchajcie Ani! Uwielbiam zumbę! To najwspanialsza godzina fitu jaką można sobie wyobrazić 🙂

  • u nas niestety nie ma takich zajęć 🙁

    • Dola a od czego jest YT? 🙂 W domku z powodzeniem można szaleć 🙂

  • Ależ radość mi sprawilaś tym postem. 😀 Kocham zumbę i właśnie zamierzam do niej wrócić. Tak, trochę ją zdradziłam z panem leniem.;-) Wybaczy mi, wiem to. Trochę się podroczy, zakwasikami poznęca za te miesiące bez niej. No trudno, kara za zdradę musi być. 🙂 Ja głównie ćwiczyłam przed komputerem, przy filmach z YT. Ale byłam też na zajęciach w klubie. Niestety u nas nikt kroków nie pokazywał, a grupa była wspólna dla początkujących i zaawansowanych. Ale co z tego, że ktoś już śmiga, a ja nie. Zumbą trzeba się bawić. Tam się krzyczy, skacze, tańczy, śmieje. Energia i endorfiny wypełniają salę po brzegi. 🙂 Od samego pisania o tym czuję moc. I jak ją teraz zasnę? 🙂 W piątek idę na zumbę. 😀
    Ps. Na razie nadążam z czytaniem Ciebie . 😀

    • Basiu Ty to jesteś petarda, czytelnik idealny – dziękuję 🙂 Czekam na sprawozdanie jak było ponownie na zumbowym szaleństwie 🙂

  • Sport kocham i jest to najlepsze lekarstwo dla duszy i ciała!
    Ale ZUMBIE mowie nie! Ja mam za duży dystans do siebie i na trzezwo niestety NIE MA TAKIEJ OPCJI!;)
    Jak poszłam do kolegi-tancerz mega przystojny i swietnie sie rusza to połowe zajęc tak się smiałam że myślałam że zejde-sama z siebie of course i ruchów które były w choreo (typu dzikie węże, robienie rekina,itp 😛 ).
    Ale wiem że kobiety uwielbiaja te zajecia bo sa proste, radosne no i czesto prowadza je przystojni panowie 😉

    • Ach ci panowie.. bardziej przeszkadzają niż pomagają 😛 ale niestety najlepsi są faceci, i mimo że moja koordynacja to bardziej Zumba zoombie to i tak to kocham 🙂

      • Najlepsze że większość panów od zumby to geje-ale kobiety i tak się że tak powiem na ich widok ślinią ;). Nie mówie o Tobie of course 😉

        • Hahaha ja zachodze kiedyś na Zumbę, zastępstwo miał taki zabawny, chudy jak patyk kolo. On ogólnie latino glównie tańczył, ale zumba też. Wywija biodrami super, ale taki śmieszny przecinek, że ja przy nim Pumba. Ale teraz najlepsze. Po zajęciach, ja oczywiście prysznic, suszenie włosków – nie spieszę się jednym słowem wychodzę , a on czeka. Dobre pół godziny na mnie czekał. Zagaduje do mnie, normalnie ślinka mu cieknie, ale na mój widok 😀 Wywiad życia mi robi, czym się zajmuję, jakie studia, zainteresowania bla bla.. Idziemy tak do recepcji, oddaję kluczyk, żegnam się z ziomkami z gym. Pyta czy idę na pętle na autobus, mówię że idę, no to on happy. Ale mówię, że na kogo jeszcze czekam. No spoko. To mój Paweł wychodzi – przy tancerzu to niezły paker 😀 już mu mina lekko zrzedła. W autobusie na wypytuje, ile razem jesteśmy – mówimy 3 lata i minka znów smutna bo okazuje się, że razem mieszkamy… Ale dobra, na kolejnych zajęciach znów na mnie czeka, wypytuje, scenariusz się powtarza. Mówię, że właśnie wracamy z USC i za 2 miesiące ślub. Mega smuteczek. Spotykam go pół roku później i jestem widocznie zaokrąglona. Konsternacja na jego twarzy (co tu zagadać pewnie przytyłam). To on pyta Ania idziesz na Zumbę, a ja mówię nie na bieżnię bo jestem w 6mc ciąży 😀 Od tamtej pory nasz kontatk się urwał… 🙂

          • Ania- łamacza zumbich serc ;))
            Znaczy miło być tak adorowanym przez instruktora, aczkolwiek pewnie bardziej łechtałob ego gdyby był mega ciachem i nie gejem- co w przypadku instruktorów zumby raczej nie ma miejsca 😉

  • Ja zumbę uwielbiam….ale jak ważyłam sto kilogramów i wykonywałam te kocie ruchy, patrząc na odbicie w lustrze…to bolało:)

    • Justyna uwielbiam ten Twoj dystans do siebie, TY i 100 kg, jedzie mi tu tramwaj, ha ha ha Pozdrawiam serdecznie Beata

    • anna

      Nie wiadomo czy pumba, czy zumba 🙂 Znam panie, które mimo nadwagi dają radę 🙂 Wyginają śmiało ciało, jak to mówi Król Julian 😀

  • Chętnie bym się wybrała na takie zajęcia, poszukam czy u mnie w okolicy jest coś takiego. A jak nie, to poszaleję w domu. ;p

    • anna

      I takie podejście to ja rozumiem <3

    • I to ja rozumiem, idealne podejście 🙂

  • Oj to chyba cos dla mnie, te endorfiny, intensywny ruch i latynoamerykanskie rytmy, wiele slyszalam o zumbie, ale jakos nigdy nie mialam okazji sama sprobowac. Czas to nadrobic. Pozdrawiam serdecznie Beata

    • anna

      Zdecydowanie zachęcam jest to doskonała forma ruchu, relaksu i zabawy 🙂

    • Koniecznie spróbuj 🙂 Dobra zabawa i zdrowe uzależnienie gwarantowane 🙂

  • Trening Z Głową

    Zumba to świetny rodzaj aktywności fizycznej, polecam. 🙂

  • Yes

  • Ola

    kuzynka mnie od dawna przekonuje i do dziś nie spróbowałam, ale widząc filmiki podoba mi się ta pozytywna energia 🙂 musze spróbować!

    • anna

      Koniecznie polecam bo to rewelacyjna zabawa 🙂

    • Koniecznie i daj znać jak było! 🙂

  • Próbowałam się przekonać, ale jednak nie. I nie wynika to z niechęci do zumby, ale wszelkich zajęć fitnessowych w grupie także. Zdecydowanie bardziej wolę ćwiczyć swoim rytmem, według własnego planu 🙂

    • Rozumiem, najważniejsze żeby się ruszać 🙂

      • Look_Up_To_Life

        Ja też wolę w domku. I jestem tak oporna do ćwiczeń w grupie, że nawet argument o przystojnych instruktorach do mnie nie przemawia 😀 😀

  • Byłam ze dwa razy. Faktycznie fajna zabawa, podobno dobrze się tak regularnie zmęczyć:) Choć zdecydowanie wolę puścić głośno muzę w domu i potańczyć do swoich ulubionych kawałków 😀

  • Próbowałam w domu, ale mnie trochę zirytowało to uważanie na to co na filmiki i ćwiczenie. Zajęcia są podobno w okolicy, ale to z dojazdem problem. Zastanawiam się jednak aby dla rozrywki spróbować znowu w domu, ale podejść do tego jak do dobrej zabawy.

  • Od roku chcę spróbować. Przeraża mnie tylko odległość zajęć od domu. Ostatecznie zawsze wolę popisać, albo porobić zdjęcia, niż w deszczu dreptać do innego miasta 😀

    • O to faktycznie, to proponuję yt i cokolwiek co lubisz, żeby nie tracić czasu na dojazdy 🙂

  • Miałam z Zumbą krótki epizod, nawet byłam na maratonie, jednak wolę siłownię 🙂 Za to moja siostra i mama są uzależnione i traktują to jak lek na stres po pracy, no i ćwiczą z insturktorem z Senegalu i z instruktorką z Kuby, co jest dodatkowym plusem 🙂

    • Też kocham siłownię, serio. Ale od kiedy przestałam trenować judo, poszłam w bardziej „kobiece” formy ćwiczeń, gdyż jestem na redukcji i marzy mi się ciało totalnie nie umięśnione – wiem, że to wydaje się dziwne, ale nie uznaję kompromisów. Dawniejsza sylwetka była zbyt „napakowana” teraz dąży do bycia fit 😛