Karmiące cyce na ulice!

//Karmiące cyce na ulice!

Daleko mi do nawiedzonej matki-wariatki, która pampersy zamienia na pieluchy wielokrotnego użytku, dziecko karmi do osiemnastki własnym mlekiem, a na wszystkie choroby świata poleca ziółka lub własne siuski. Jednak inicjatywa, może nie sam pomysł, ile hasło Fundacji „Mama” które wdzięcznie brzmi: „karmiące cyce na ulice”, zwróciło moją uwagę.

Jestem matką – karmię moje dziecko zawsze, gdy jest głodne

Zuzia skończyła pół roku, czyli tzw. złoty standard karmienia wyłącznie pokarmem matki jest już za nami. Pierwsza marchewka, dynia itd., mówiąc innymi słowy batalia z pokarmem uzupełniającym trwa w najlepsze. Nie mam zamiaru przekonywać do wyższości karmienia piersią nad mlekiem modyfikowanym (nie tym razem przynajmniej). Jednak bardzo mocno irytuje mnie fakt, że naturalne karmienie piersią w przestrzeni publicznej gorszy innych.

Serio?

Niemowlak, który dopiero co przyszedł na świat, obrzydza cię jak jest wtulony w maminą pierś i cichutko ją sobie ssie? Ja estetka ci mówię, ogarnij się. Dlaczego? Tak nas natura stworzyła, że jesteśmy ssakami, jak sama nazwa wskazuje dlatego, że ssiemy mleko matki tuż po urodzeniu. To takie małe przypomnienie w ramach lekcji biologii, jeśli zapomniałeś.

Wielokrotnie widziałam bumów wyciągających niedopalone pety ze śmietników, które potem odpalali i kopcili – to jest obleśne. Albo to jak faceci pochłaniają jak świnia, na szybciocha kebsa, i mają całą mordę uwalaną sosem i chrumkają jeszcze głośno w samym centrum Warszawy. Obrzydliwe może być, jak ktoś dłubie w nosie, szcza publicznie w tunelu podziemnym i potem idąc chce mi się wymiotować, lub jak twój pies sra mi pod oknem, a ty tego nie sprzątasz. To jest faktycznie niesmaczne dla większości społeczeństwa, ale dziecko?!

„Cyce” są wulgarne i kojarzą się z pornosami

Fala dewot ofukała już niejednokrotnie akcję Fundacji „Mama” za propagowanie naturalnego karmienia, zawsze tam, gdzie zajdzie taka potrzeba. Te zakłamane, cnotki-niewydymki obruszają się, że publiczne odsłonięcie cyca, w celu zaspokojenia głodu malca ma podtekst erotyczny! Że co proszę? Która normalna matka świeci biustem w imię erotycznego wabiku na samca?! Jeszcze takiej nie spotkałam. A przepraszam, powinnam z niemówiącym, bezzębnym i nie poruszającym się jeszcze niemowlakiem wejść w polemikę i wytłumaczyć mu dokładnie, ze teraz to nie czas i pora na jedzenie…

Jeśli jakiś facet „jara się” widokiem matki karmiącej w parku, metrze, na ławce, u lekarza itd. to zdrowo pierdzielnięty i mamy tu do czynienia z jakimś dewiantem seksualnym. Ale skoro w dzisiejszych czasach, kobiece mleko jest zamawiane i odsprzedawane, to naprawdę nie mam więcej pytań.

Przestrzeń publiczna jest nieprzystosowana

Nie tylko dla niepełnosprawnych (prawda Rene?), nie tylko dla matek z dziećmi, ale również dla każdego normalnego obywatela, który na przykład porusza się z dużą walizką. No i cóż biedna matka ma zrobić z płaczącym na ramieniu maluszkiem, który chce jeść lub po prostu przytulić się do mamy piersi i ukoić nerwy? Powinna iść karmić do kibla, śmierdzącego, obsranego, obszczanego, zafajdanego po pas kibla. Bo tak drogie panie, ale damskie toalety publiczne to horror, jeśli naprawdę mogę wytrzymać to nie korzystam bo strach.

Dlaczego mama i dziecko mają się chować po obsranych i obsikanych kątach? A ty drugie śniadanie i lunch też zwykłeś jadać w miejskim WC? No właśnie. Nie popadajmy w paranoję.

Karmiące cyce na ulice – mamy nie wstydźcie się

Jestem karmiącą mamą. Z założenia przez pierwszy rok życia Zuzy będę malucha karmić przede wszystkim piersią. Mam nadzieję, że nie będzie większych komplikacji, gdyż nie jestem zwolenniczką długich dystansów w tym „sporcie”. Karmie Zuzę zawsze kiedy trzeba, na tzw. „żądanie” zgodnie z zaleceniami lekarza. Dotychczas zdarzyło mi się karmić córkę w: kolejce miejskiej, na przystanku autobusowym, w parku, na łące, na treningu Ewy Chodakowskiej, na basenie, na Stadionie Narodowym, na parkingu, na poboczu drogi, pod kościołem i zrobię to wszędzie tam, gdzie będę musiała.

Nawet Papież Franciszek przekonywał o tym, że jest to naturalna sprawa i matki powinny mieć możliwość karmienia nawet podczas mszy… Jedyne o co proszę karmiące matki, to nie dajcie się zaszczuć, róbcie swoje bo to naprawdę jest normalne. A ty „drogi” obserwatorze nie stresuj biednej matki i proszę cię nie wgapiaj się w nią jak cielę w malowane wrota. Wierzcie mi, że to też dla nas nie jest komfortowe, szczególnie w polskich, umówmy się, niezbyt „przyjaznych” oraz tolerancyjnych warunkach wystawić swoją pierś i czekać na atak.

Jeśli chcesz wylać na mnie za ten tekst wiadro hejtu – szkoda twojego zachodu, takie komentarze nie będą tu tolerowane. Mam nadzieję, że popieracie moje podejście i artykuł będzie miał pozytywny oddźwięk?

******

„Jeśli ktoś czuje się urażony karmieniem piersią,

to znaczy, że gapi się zdecydowanie za bardzo.”

 – Woody Allen

 

 

 

 

 

About the Author:

Pisanie dla mniej jest czymś tak naturalnym jak oddychanie. Nie boję się rozmawiać o trudnych tematach, dlatego często z premedytacją wkładam przysłowiowy kij w mrowisko. Na co dzień jestem niepoprawną romantyczką szukającą inspiracji we wszystkim, co mnie otacza. Oznacza to, że idąc ze mną na spacer będziesz zmuszony kilkakrotnie się zatrzymywać, gdyż zwrócę uwagę na najmniejszy detal, drobiazg, rzecz którą ty każdego dnia mijasz obojętnie. Prywatnie jestem spełnioną żoną, nieco zwariowana mamą i miłośniczka kotów (szczęśliwa posiadaczką pary Hektora i Hery imiona zostały nadane z miłości do antyku). Gości przyjmuję z otwartymi ramionami i pełną lodówką. Musisz wiedzieć, że moja sportowa przeszłość (13 lat uprawiania judo) ukształtowało mój charakter dzięki czemu mimo rozbrykanej duszy twardo stąpam po ziemi.