Julia jest w Australii, o życiu i podróżach w Krainie Kangurów

//Julia jest w Australii, o życiu i podróżach w Krainie Kangurów

„Gdzie jest Julia?” oraz „Julia jest w Australii, o życiu i podróżach w Krainie Kangurów”, to dwie pozycje książkowe Julii Raczko. Podróżniczka, blogerka, była producentka telewizyjna, która porzuciła dotychczasowe życie i wybrała się w podróż dookoła świata. Podróż, z której tak naprawdę nigdy nie wróciła.

 

Dlaczego?

Bo się zakochała, po prostu na drugim końcu świata znalazła miłość swojego życia. Julia Raczko w swojej drugiej książce „Julia jest w Australii” uchyla drzwi do prawdziwego życia w Krainie Kangurów. To nie jest typowy przewodnik podróżniczy. Prócz wskazówek turystycznych znajdziesz tu masę prywatnych historii głównej bohaterki, dowiesz się o tym jak wygląda naprawdę życie w Australii, oraz jak to jest znaleźć drugą połówkę na końcu świata, zupełnie tego nie planując.

 

Dla kogo jest ta książka?

 

Co prawda święta już za nami, ale miłośniczki i miłośnicy podróży na pewno bardzo chętnie przeczytają tę książkę. „Julia jest w Australii” to obowiązkowa lektura dla wszystkich miłośników tego kraju, dla osób, które planują podróż życia, oraz dla niepoprawnych romantyków, którzy są w stanie rzucić wszystko w imię miłości. Ale spokojnie, to nie jest lektura, w której wszystko ocieka cukrem pudrem i zawsze jest kolorowo. Julia Raczko, prowadząca bloga Where is Juli+Sam z rozbrajającą szczerością ukazuje codzienność na kangurzym kontynencie.

 

Sinusoida emocji

Julia to kobieta z krwi i kości, która ma na tyle odwagi, by zaryzykować i wybrać się w podróż dookoła świata. Po wielu wahaniach, stawia wszystko na jedną kartę i postanawia zamieszkać z Samem w Australii. W książce odkrywamy razem z bohaterką kolejne oblicza Australii. Nie ma mowy o wygładzonym wizerunku Antypodów. Podróż Julii po Australii to nie tylko odkrywanie kolejnych regionów, próbowanie nowych smaków, oswajanie się z inną fauną i florą (mnie osobiście przerażają wszelkie pająki i skopiony), ale to również podróż duchowa. Główna bohaterka dzięki zmianie otoczenia, z każdym kolejnym kawałkiem odkrytej Australii odkrywa również siebie. Zachwyt miesza się z tęsknota i nostalgią za krajem. Nowe otoczenie zarówno zapiera dech w piersiach jak i wzbudza niepokój swoją egzotycznością. O tym jak można odkryć na nową samego siebie, podróżując dowiesz się więcej, jeśli pozwolisz Julii zabrać się w tą czytelnicza podróż.

Kawa jest dobra na wszystko

Jak zwykle nie chcę wam zdradzać zbyt wiele szczegółów z książki, ale o jednym muszę wspomnieć. Dacie wiarę, że słynny Starbacks w Australii odniósł totalną klapę i zamknęli wszystkie kawiarnie tej sieciówki?! Dlaczego? Odpowiedź jest banalnie prosta. W Australii stawia się na dwie rzeczy w przypadku kawy: ma być dobrej jakości i koniecznie musi być pita w miłej atmosferze. W tym kraju stawia się na kontakt z drugim człowiekiem. Australijczycy są bardzo pogodni, uśmiechnięci i otwarci na rozmowę, szczególnie przy kubku świeżo parzonej kawki. Ale uwaga: w małej, przytulnej kafejce. Nie znajdziesz tu przepychu, pośpiechu i tego co nowoczesne. Kawę parzy się starannie, z najlepszych ziaren, a podaje z uśmiechem na twarzy i satysfakcją.

Palcem po globusie

 

„Julia jest w Australii” Julii Raczko to książka dla wszystkich sympatyków Krainy Kangurów. Miłośnicy słońca utwierdzą się w przekonaniu, że chcą tam wyjechać i przekonać się na własnej skórze jak to jest być na drugim końcu świata. Mało tego, to praktyczny poradnik po Sydney, Melbourne, Brisbane, Adelajdzie, Australii Zachodniej i Australii Tropikalnej – jednym słowem całym jej przekroju. Jeśli na tę chwilę podróżujesz do Australii wyłącznie przesuwając palec po globusie, koniecznie przeczytaj tę książkę. To świetna propozycja dla tych, którzy planują daleką podróż, pragną poznać praktyczne wskazówki i zobaczyć, nowe, codzienne oblicze tego kraju. Moim zdaniem naprawdę warto. Autorka dzieli się swoją wiedzą w naturalny, nieco żartobliwy, a nawet ironiczny sposób, co czyni książkę podróżniczą lekkostrawną. Książka jest do wygrania na blogu u mnie o TUTAJ.

 

Dziennikarskie zacięcie

Julia Raczko w swojej książce prowadzi nas za rękę po zaskakującej Australii, która ma różne oblicza. Nie tylko okropne pająki, nie tylko skorpiony, nie tylko gorące słońce i kangury, ale również szeroka gama różnić etnicznych, inne wzorce kulturowe oraz kult pracy. Chyba nie jestem do końca obiektywna, bo akurat Australia do końca życia będzie kojarzyła się z moim przyjacielem, który się tam urodził, oraz z pająkami których panicznie się boję. Dlatego mimo wszystko nigdy nie będę marzyła, aby zobaczyć te wszystkie wspaniałe rzeczy na własne oczy. Julia z dziennikarską precyzją opisuje uroki i cienie życia na tym kontynencie. Język książki w moim odczuciu jest czytelny i prosty, jednak tak jak wspomniałam wcześniej nie jest to mój ulubiony gatunek i styl. Najbardziej z całej książki podobały mi się anegdotki o Australii, praktyczne porady i wskazówki o tym co zjeść, gdzie się wybrać i co koniecznie zobaczyć. Jestem ciekawa, gdzie jest teraz Julia i co nowego dla nas wymyśli? Zdjęcia pochodzą z bloga autorki Where is Juli. Zastanawiam się, co ty myślisz o Australii? Chciałbyś się wybrać do Krainy Kangurów? W moim przypadku, przeczytanie książki,stanowczo zaspokoiło ciekawość tego egzotycznego miejsca.

 

********

„Wszak istnieje coś takiego jak zarażenie podróżą i jest to rodzaj choroby w gruncie rzeczy nieuleczalnej”.

  • Ryszard Kapuściński

About the Author:

Pisanie dla mniej jest czymś tak naturalnym jak oddychanie. Nie boję się rozmawiać o trudnych tematach, dlatego często z premedytacją wkładam przysłowiowy kij w mrowisko. Na co dzień jestem niepoprawną romantyczką szukającą inspiracji we wszystkim, co mnie otacza. Oznacza to, że idąc ze mną na spacer będziesz zmuszony kilkakrotnie się zatrzymywać, gdyż zwrócę uwagę na najmniejszy detal, drobiazg, rzecz którą ty każdego dnia mijasz obojętnie. Prywatnie jestem spełnioną żoną, nieco zwariowana mamą i miłośniczka kotów (szczęśliwa posiadaczką pary Hektora i Hery imiona zostały nadane z miłości do antyku). Gości przyjmuję z otwartymi ramionami i pełną lodówką. Musisz wiedzieć, że moja sportowa przeszłość (13 lat uprawiania judo) ukształtowało mój charakter dzięki czemu mimo rozbrykanej duszy twardo stąpam po ziemi.
 

  • Nigdy się nie wybiorę. Za daleko. Ale poczytalabym chętnie. 🙂

    • No to Basia coś czuję, że ta książka powędruje do ciebie 😛

      • Nie jestem przeciw, a nawet jestem za. 😀

        • No spoko, mam kilka propozycji to jakąś wybierzesz, do końca tygodnia ujawnię pulę nagród w komplecie 🙂

  • Piękny cytat z Kapuścińskiego. Muszę go sobie zanotować i powiesić nad biurkiem! 🙂

  • patrzaczdolu.pl

    Jeśli ta książka jest, jak piszesz, dla niepoprawnych romantyków, to zdecydowanie obowiązkowa lektura dla mnie! Naprawdę chętnie do niej zajrzę :)!!!

    • No to koniecznie, przecież to idealna lekturka dla nas 🙂 Do zgarnięcia na blogu 🙂

  • Słyszałam o tej książce, choć nigdy jeszcze nie wpadła mi w ręce, a szkoda. Ja też interesuję się Australią i kto wie… Może się tam kiedyś wybiorę. Ogólnie ciekawa i przekonująca recenzja, a cytat o podróżach na koniec postu – najlepszy!

    • Bardzo się cieszę, że się spodobało, zachęcam do udziału w konkursie, można wygrać egzemplarz 🙂

  • Kiedyś marzyłam a Australii… zdecydowanie kiedyś sięgnę po nią. Zawsze podziwiałam ludzi, którzy mają odwagę zmienić swoje życie

    • Ty też zmieniasz swoje życie i niewiadomo, co ci ono dobrego jeszcze przyniesie <3

  • Z jednej strony Australia kręci mnie mocno, z drugiej odstrasza fauną i florą. Czytałam ostatnio kryminał „Susza”, który też dział się w Australii i do moich obaw dołączyły jeszcze zamknięte, odizolowane społeczności na jakiejś wielkiej pustyni xD
    |Alicja

    • To i ja mam podobne odczucia. O fajnie, że wspomniałaś książkę, polecę mojemu koledze, który się tam urodził 🙂

  • Patrycja Czubak

    Ahh Australia od zawsze mnie ciekawiła. Też bym pojechała w podróż dookoła świata, kto wie może kiedyś. Książkę zapisuję do mojej niekończącej się listy książek do przeczytania 😀

    • Ach te listy! Wydłużają się w nieskończoność 🙂 Mam ambiwalentne odczucia, chciałabym poznać Australię, ale się jej boję 🙂

      • Patrycja Czubak

        Strach ma tylko wielkie oczy 🙂

  • Australia od dawna jest na mojej liście miejsc, które muszę odwiedzić i opisana przez Ciebie książka na pewno zaspokoi moją ciekawość tym kontynentem do czasu, kiedy sam go odwiedzę! Świetny post! Pozdrawiam 🙂

    • Dziękuję i w takim razie życzę ci spełnienia tych podróżniczych marzeń 🙂

  • No i kolejna książka do przeczytania w nowym roku 🙂 O autorce sporo już słyszałam, a po takiej recenzji mam jeszcze większą ochotę sięgnąć po taką pozycję 🙂 Pozdrawiam, A.

    • Ciesze się, fani podróżny będą ukontentowani 🙂 Pozdrawiam ciepło 🙂

  • Guesswhatpl

    Fajna książka, pozycja z pewnością warta przeczytania ! Australia – nasze marzenie 🙂

  • Omg?! Ale jaja- nie wiedziałam o tym starbucksie! 😀
    Ale skoro kochają jakość- nie mogło być inaczej bo sb to syf 🙂

    Ja mam znajomych w AU i przyznam że fascynuje mnie ten kraj a widoki wykręcają zwłaszcza teraz. Ale
    po tym co słyszałam nie wiem czy chciałabym tam mieszkać. A raczej na pewno nie. Ale pewnie najlepiej się
    samemu przekonać ;).
    ps.A Ty jechałabyś? 🙂

    • Mam ambiwalentne odczucia: z jednej strony chciałabym poznać, odkrywać nowe miejsca – z drugiej strony pająki i skropiony mnie skutecznie odstraszają 😀

      • AA!! Dokładnie!! Mnie przeraża robactwo! A a widok pająka UMIERAM 😀

        • Ja też, mąż ma polewkę. Chociaż nie,on rozumie te moje paranoje i mnie wspiera 😀

  • Książka Do Plecaka

    Ciekawy wpis, nie tylko pod względem merytorycznym, lecz i również jeśli chodzi o przejrzystość. Bardzo ładny blog, aż się chce przeczytać kolejne wpisy(co oczywiście uczynię).

    • Bardzo mi miło <3 A ja również chętnie uda się z rewizytą do książkowego mola 🙂

  • W pierwszej chwili pomyślałam „łe, to nie dla mnie”, ale kiedy czytałam kolejne akapity Twojego wpisu, uśmiechałam się coraz szerzej. To zdecydowanie jest książka dla mnie! Szczególnie, że „Krainą Kangurów” fascynuję się od małego dziecka – odkąd tylko rodzice zapoznali mnie z twórczością Szklarskiego.

    A ciekawostka o kawie bardzo mnie uradowała. Te sieciówki rzeczywiście nie mają żadnego klimatu, więc należy się tylko cieszyć, że są narody, które modzie na takie „cuda” nie ulegają.

    • To podobnie jak ja. Też na początku się zniechęciłam do lektury, ale z każdą kolejną strony moje obawy gasły. Fajnie, że są jeszcze na świecie ludzie, którzy potrafią parzyć kawę i dbają o samopoczucie drugiego człowieka 🙂

  • Słyszałam już o tej książce, ale nie miałam jeszcze okazji ani jej przeczytać, ani nawet przejrzec. Rok temu czytałam książkę o Australii Marka Tomalika i już wtedy zaciekawił mnie ten kontynent. Nie wiem czy kiedyś tam pojadę, na razie chętnie o nim więcej poczytam 😉

    • WOW, jak coś to zazdroszczę odwagi, bo mnie Australia skutecznie odstrasza 🙂