Jesienne wyzwanie z Zaparzę ci herbatę, czyli moja lista to – do

//Jesienne wyzwanie z Zaparzę ci herbatę, czyli moja lista to – do

Bardzo się cieszę, że Zaparzę ci herbatę http://www.zaparzeciherbate.pl/jesienne-wyzwanie/ kocha tak samo mocno jesień jak ja. Mało tego Kinga na swoim blogu stworzyła, bardzo pozytywne wyzwanie, w formie listy rzeczy które w czasie trwania naszej jesiennej aury chce zrealizować.

Jesień jak to tak?

Być może sympatia do tej liściastej pory roku wynika z mojej romantycznej duszy? Wiem, że na pierwszy rzut oka może nie wyglądam, ale w środku jestem cała taka właśnie uduchowiana, w czerwono-złotych odcieniach jesieni. Kocham ten moment, gdy opadają liście, gdy słońce świeci i wszystko zaczyna zwalniać. A może to dla tego, że  urodziłam się w listopadzie i od zawsze wyczekiwałam jesieni, a w raz z nią urodzinowych prezentów?

Dla mnie jesień pchnie od zawsze cynamonem, domowym kompotem z jabłek i śliwek, oraz świeżo pieczoną szarlotką mamy na kruchym spodzie. Jesień to czas, gdy wszystkie smętne, niemożliwie depresyjne kawałki cudownie muskają mój słuch i koją duszę. To idealna pora na świeczki i kadzidełka. Grzane wino i książka z kocykiem na kanapie, też najlepiej pasuje do jesieni. Och, mogłabym tak jeszcze długo rozwodzić się nad tym czasem, ale zejdźmy na ziemię i zobaczymy, z czym cichnąłbym się uporać do końca listopada. 

Szczęśliwa 13

Zaparzę ci herbatę swoja listę rzeczy do zrealizowania umieściła w 13 punktach. Jako zodiakalny Skorpion i dobra czarownica przyjmuję ten omen na plus i również postaram się uporać z 13 rzeczami z mojej jesiennej listy. W założeniu wyzwanie ma sprawić nam radość, umilić deszczowy czas i po prostu być pozytywnym aspektem tej dla wielu przygnębiającej pory roku.

1. Uporządkować szafę

Punkt pierwszy mego wyzwania to naprawdę nie lada wyczyn. Uporządkowanie szafy, ubrań moich, męża, Zuzy, pościeli, ręczników i innych rzeczy to koszmar, który przekładam od dobrego pół roku. No cóż, po za tym mój stopniowy spadek wagi powoduje, że w garderobie przybywa ubrań w mniejszym rozmiarze, natomiast te z wyższym czekają na uporządkowanie. Mam zamiar zrobić wyprzedaż ciuchów, czyli muszę je przebrać, z fotografować i wystawić, a jak wiadomo to zajmuje trochę czasu…

2. Wywołać zdjęcia

Ze ślubu, z wakacji, z wyjazdów, z imprez, Zuzi… Z różnych ważnych dla nas wydarzeń. Cztery albumy po 350 zdjęć każdy czekają od roku i jakoś nie specjalnie mogą się zapełnić, ale tym razem naprawdę mam zamiar to w końcu zrobić.

3. Przeczytać książki od Ukochanego

Wstyd mi z tego powodu, że Ukochany za każdym razem obdarowuje mnie książkami na różne okazje, a moja czytelnicza lista tylko ciągle się powiększa, powiększa iw  rezultacie czytanie tego co dostałam odwleka w czasie. Oddam obecne czytadła do biblioteki i biorę się za to co od dawna czeka na mnie na półkach.

4. Kwadrans dla kotów

Przy małym dziecku potrzeby naszych futrzastych kulek spadły na dalszy plan. Koty naprawdę są absorbujące i potrzebują do szczęścia: pełnych brzuszków, czystej kuwety, zabawy oraz miziania. I tu jest właśnie „kot” pogrzebany. Zaniedbuję zabawę  z Hektorem i Herą. Jesień pod hasłem przynajmniej raz dziennie, kwadrans wygłupów z kotami. Mam nadzieję, że Mąż się przyłączy i tym sposobem koty zyskają pół godziny bycia w centrum zainteresowania każdego dnia.

5. Zacząć zarabiać na pisaniu

Z grubej rury. O tym zarabianiu, to za wiele powiedziane, ale mam swoje teksty w końcu pokazać światu i wystawić je w sieci, trzymajcie kciuki.

6. Zorganizować ognisko

Uwielbiam spędy w gronie przyjaciół. Ognisko, z grzanym winem i pieczonymi ziemniakami. Kiełbasę średnio lubię, ale jak coś na pewno będzie. Ognisko musi być w tym sezonie, bo bardzo brakuje mi regularnego kontaktu z paczką znajomych.

7. Obejrzeć film w weekend

W każdy weekend mam zamiar relaksować się przy filmie. Z Ukochanym mamy tak mało czasu dla siebie, na przytulanie i ogólnie bliskość, że wspólny weekendowy seans z filmem, będzie idealnym pretekstem do:odpoczynku, przytulania i obejrzenia czegoś fajnego.

8. Wrócić do ćwiczeń z Chodakowską

Przez ostatni miesiąc ćwiczyłam tylko na siłowni bez Ewy. Ale tak naprawdę wróciłam już do Skalpela. Miesiąc wrzesień robię Skalpel, październik Turbo, a listopad Killer. No i oczywiście moja codzienna rutyna z cardio.

9. Ogarnąć bloga

Co tu dużo pisać, przenosiny trwają. Daję sobie czas do końca listopada na to by wszystko dograć na tyle by wstydu nie było. Dziękuję.

10. Upiec bezglutenowe muffiny

Tak, tak już ponad miesiąc jestem na diecie bezglutenowej. Redukcja żeby nie była udręka powinna czasem mieć jakieś słodkie wydarzenie. Dlatego na któryś jesienny dzień upiekę, bezglutenowy muffiny w wersji fit, w sam raz na moje odchudzanie.

11. Podciąć końcówki

Piszę to i się śmieję sama z siebie. Salon fryzjerski mam na przeciwko domu. Naprawdę. Ale jak widać, potrzebuję aż wyzwania jesiennego na blogu, żeby się zmobilizować, pójść i podciąć blond czuprynę.

12. Zorganizować 3 randki

Początkowo myślałam o tym, żeby być milszą dla Ukochanego. Ale spójrzmy prawdzie w oczy, jesień trwa 3 miesiące i myślę, że rezultaty mogły by być kiepskie. Kto da radę przez kwartał być miłym?! Dlatego, że nie lubię przegrywać pomyślałam, że zrobię coś na miarę moich możliwości.

13. Zadbać o przyjaciół

Może nie będę jakiejś ramy tutaj określać, ale obiecuję postarać się o lepszy kontakt z przyjaciółmi. Zuza, rodzina, blog i moja redukcja tak mnie ostaniu pochłaniają, że faktycznie znajomi mogą czuć się lekko zaniedbani. Także do dzieła.

A czy Wy macie jakieś rzeczy, które zawsze robicie jesienią? Jeśli tak zachęcam do dzielenia się swoimi wyzwaniami, tuż pod artykułem. Jako Pierwsza Ekshibicjonistka Internetu zapraszam Was serdecznie do śledzenia mojego Facebooka i Instagrama, bowiem tam będę na bieżąco zdawała relację z moich jesiennych poczynań. Ściskam.

*********

„Jesień wszystko odmienia,
niesie smutek i łzy.
Lecz zawdzięczam jesieni,
że kiedyś kwitły bzy.”

– Jan Adam Laskowski, Żółty liść

About the Author:

Pisanie dla mniej jest czymś tak naturalnym jak oddychanie. Nie boję się rozmawiać o trudnych tematach, dlatego często z premedytacją wkładam przysłowiowy kij w mrowisko. Na co dzień jestem niepoprawną romantyczką szukającą inspiracji we wszystkim, co mnie otacza. Oznacza to, że idąc ze mną na spacer będziesz zmuszony kilkakrotnie się zatrzymywać, gdyż zwrócę uwagę na najmniejszy detal, drobiazg, rzecz którą ty każdego dnia mijasz obojętnie. Prywatnie jestem spełnioną żoną, nieco zwariowana mamą i miłośniczka kotów (szczęśliwa posiadaczką pary Hektora i Hery imiona zostały nadane z miłości do antyku). Gości przyjmuję z otwartymi ramionami i pełną lodówką. Musisz wiedzieć, że moja sportowa przeszłość (13 lat uprawiania judo) ukształtowało mój charakter dzięki czemu mimo rozbrykanej duszy twardo stąpam po ziemi.