„Hygge duńska sztuka szczęścia”, czy warto wydać 40 zł na książkę?

//„Hygge duńska sztuka szczęścia”, czy warto wydać 40 zł na książkę?

„Hygge duńska sztuka szczęścia”, to książka którą otrzymałam od męża na Gwiazdkę. Tak, wiem, że mam refleks szachisty jeśli idzie o recenzowanie, jednak zawsze było mi jakoś nie po drodze z tym tematem. Czy warto wydać 40 złotych na książkę na temat której oszalałą całą blogosfera? Co znaczy hygge? Jak rozpocząć hyggowanie i czy to prawda, że Duńczycy są naprawdę tacy szczęśliwi?

„Hygge duńska sztuka szczęścia” Marie Tourell Soderberg

 

Książka „Hygge duńska sztuka szczęścia” to coś, co zapragnęłam mieć kierując się impulsem. Moda na hyggowanie, czyli cieszenie się małymi rzeczami, celebrowanie ulotnych chwil i po prostu lubienie tego na co ma się ochotę wydała mi się kuszącą perspektywą. Tak naprawdę tym razem to będzie najkrótsza recenzja książki w historii bloga. „Hygge” liczy 225 stron, ale jej przeczytanie zajęło mi dokładnie 45 minut. Dlaczego? To proste – dawno już nie widziałam tak „napakowanej” książki. Zdjęcia, ilustracje, przepisy – to wszystko powoduje, że mamy do czynienia raczej z albumem niż książką z prawdziwego zdarzenia.

Nie oceniaj książki po okładce

 

Nie jestem zwolenniczką ulegania trendom, ale tym razem pomyślałam, że skoro zawsze dostaję kilka książek, to jedna nawet jeśli nie będzie szału, nie zepsuje mi humoru. Niestety, ale moimi zdaniem 40 złotych za tą pozycję jest mocno przesadzone. Ale nie ma co się dziwić, dobry PR zrobił swoje. Marketingowcy zadbali o to, aby ładna granatowo-złota okładka przyciągała naszą uwagę. O tym co więcej znajdziesz  w „Hygge duńska sztuka szczęścia” zobacz na dole klikając w filmik, który dla ciebie przygotowałam.

Hyggowanie, czyli co?

 

Duńska sztuka szczęścia w dalszym razie nie wyjaśnia do końca co to jest sławne hygge. Można by powiedzieć, że hygge, czy też hygowanie to stan umysłu, który charakteryzuje Duńczyków. Niestety, tak jak z Polakami kojarzy mi się narzekactwo, tak na pierwszy rzut oka, czy też ucha Duńczyków będę szufladkowała jako tych co hyggują, czyli celebrują życie. Sama idea hygge jako robienie na co dzień małych rzeczy, które mnie zadowalają wydala mi się fajna, uniwersalna i zachęcająca do życia według własnego rytmu.

Hyggowaniem można nazwać:

  • wspólne przytulanie na kanapie
  • picie herbatki i jedzenie drożdżówek z babcią
  • mizianie kota
  • czytanie książki
  • grill z przyjaciółmi
  • seans z ukochanym
  • pieczenie muffinek
  • słuchanie muzyki
  • spacer
  • drzemka

 

Szczęście nie jedno ma imię

 

W polskich realiach, w polskich warunkach i z Polakami też możesz być hygge. Jak to zrobić? Po pierwsze zacznij żyć po swojemu. Nie przejmuj się co powiedzą sąsiedzi, rodzina i pani Krysia spod siódemki. Rób to co naprawdę kochasz, a nie to co akurat jest modne i robią wszyscy. Czytaj, słuchaj muzyki, oglądaj filmy, spotykaj się z tymi, których towarzystwo poprawia ci nastrój. Nie oceniaj innych. Odpuść sobie porównywanie i krytykę pod pierzynką fałszywej troski. Nie zmieniaj na siłę swoich nawyków żywieniowych. Nie podążaj ślepo za trendami. Doceniaj, słuchaj, rozmawiaj, kochaj i bądź kochany. Żyj jakby jutro nie było dnia, ale tak by nie wstydzić się własnych wyborów.

Hygge: tak czy nie?

 

Książka „Hygge duńska sztuka szczęścia” jest idealnym pomysłem na prezent. Serio, jest to książko-album, który sprawi wiele radości dla osoby obdarowanej,ale uważam że to coś do przeczytania i obejrzenia na jeden raz. Zawiodłam się na jakości zdjęć – są po prostu kiepskie, matowe i nie zachwycają. Hygge to coś co sprawi ci chwilkę radości, być może zainspiruje to ugotowania czegoś z duńskiej kuchni lub umeblowania mieszkania w tym pięknym stylu. mimo wszystko nie spodziewaj się czegoś na tyle mocne co odmieni twoje życie lub sposób myślenia. Hygge to coś ulotnego, to stan umysłu, to dusza, która wyrywa się mimo ograniczeń ciała. To beztroska, poczucie własnej wartości, nieustannie mieszającą się jawa i sen, oraz przepis an to jak być szczęśliwym na co dzień, tak po prostu bez wielkich rzeczy. Może być tak wpadł po hyggować dzisiaj?

*******

„Estetyka jest tym,co łechce zmysły i cieszy oko. W domu, który nam się podoba,

czujemy się świetnie i tym łatwiej dbamy o własne rzeczy.

Estetyka to przyjemność i zmysłowość, które nadają wyjątkowy charakter naszemu otoczeniu.

  • Marie Tourell Søderberg – Hygge. Duńska sztuka szczęścia

About the Author:

Pisanie dla mniej jest czymś tak naturalnym jak oddychanie. Nie boję się rozmawiać o trudnych tematach, dlatego często z premedytacją wkładam przysłowiowy kij w mrowisko. Na co dzień jestem niepoprawną romantyczką szukającą inspiracji we wszystkim, co mnie otacza. Oznacza to, że idąc ze mną na spacer będziesz zmuszony kilkakrotnie się zatrzymywać, gdyż zwrócę uwagę na najmniejszy detal, drobiazg, rzecz którą ty każdego dnia mijasz obojętnie. Prywatnie jestem spełnioną żoną, nieco zwariowana mamą i miłośniczka kotów (szczęśliwa posiadaczką pary Hektora i Hery imiona zostały nadane z miłości do antyku). Gości przyjmuję z otwartymi ramionami i pełną lodówką. Musisz wiedzieć, że moja sportowa przeszłość (13 lat uprawiania judo) ukształtowało mój charakter dzięki czemu mimo rozbrykanej duszy twardo stąpam po ziemi.  
  • Pamiętam, jak weszłam do sklepu i zobaczyłam tę książkę. Oczywiście to było już po tym pierwszym zachwycie w Internecie. Chyba nawet reklamę słyszałam przed tymi zakupami, ale nie o to chodzi. Okazało się, że książka kosztuje 20 zł. Pełna zachwytu, stwierdziłam, że chyba kupię. Będąc w sklepie, podeszłam, aby ją przejrzeć. To, co mnie uderzyło, to właśnie ta ilość białych stron. Spodziewałam się czegoś naszpikowanego zdjęciami i treścią, a nie w większości czystymi kartkami. Nie do końca pustymi, wiadomo. Rozczarowała mnie ta książka. Teraz jak czytam u Ciebie o jakości zdjęć, cieszę się jeszcze bardziej, że nie kupiłam. Wtedy się aż tak nie przyglądałam.

    • Słusznie, że nie wydałaś kasy na to gawno, bo faktycznie rozdmuchane marketingowo, napakowane wielkimi obietnicami, a w środku marność nad marności. To taka duńska laurka, wystawiano samej sobie przez autorkę – sprytnie sprzedane tłumom jako coś bez czego nie potrafimy żyć. Serio 45 minut wystarczyło mi by przeczytać ksiązkę 😀

  • Małgosia K.

    Najbardziej przepełniona duńskim szczęściem jest chyba autorka tej książki, której udało się całkiem nieźle sprzedać garstkę oczywistości okraszonych kupką kiepskich fotek. Bardzo dziękuję za Twoją recenzję, od razu widać, że nie jest sponsorowana, bo ukazuje całe beznadziejne wnętrze tak entuzjastycznie zapowiadanej w sponsorowanych tekstach pozycji. A tak jakoś właśnie czułam przez skórę, że w tym temacie nikt raczej prochu nie wymyślił i nie ma po co tego kupować. Żeby jeszcze chociaż ładne, inspirujące zdjęcia były, to miło by było popatrzeć…

    • Małgosiu to wszystko co napisałaś to prawda. Faktycznie jest to napakowany chłam, który miał cudowny marketing… na szczęście jest to pozycja, która trafiła do mnie „przypadkowo” i utwierdziła mnie tylko w przekonaniu ze nie ma najmniejszego sensu podążać za tłumem i obowiązującymi trendami 🙂

  • Najbardzie hygge jest Twój maluszek, jest po prostu cudny ! A co do hygge, tez kupiłam książkę, bo mnie skusiła, ale niczego mi nie dała, bo ja juz dawno jestem hygge. Żyję po swojemu.

  • Zacisze Lenki

    Dzięki za szczerą recenzję, faktycznie książka przereklamowana.