Film „Love”, czyli najbardziej seksualna premiera roku

//Film „Love”, czyli najbardziej seksualna premiera roku

Dawno już niczego nie wygrałam w Radiu Kolor. Wiecie jak to jest: macierzyństwo, obowiązki i odwieczny dylemat co zrobić z dzieckiem, żeby wyjść gdzieś z domu? Ale Opatrzność jak zawsze nade mną czuwa, Fortuna sprzyja i w zeszłym tygodniu udało mi się zgarnąć podwójne zaproszenie na pokaz przedpremierowy filmu „Love” w reżyserii Gaspara Noe.

Dodam tylko, że i tym razem wspaniały prowadzący mojego ulubionego Radia wybrał moją wypowiedź mailową o tym, że pragnę pójść w końcu na randkę z mężem, wbić się w małą czarną i odpocząć od dziecka. Dzięki temu miałam zapewnioną rozrywkę, a przy okazji dobroci mojej niezastąpionej sąsiadki z naprzeciwka (Dominika jesteś cudna) mieliśmy zapewnioną opiekę do Zuzka.

Love – miłość czy pieprzenie na ekranie?

Film „Love” był zapowiadany jako erotyk tylko dla dorosłych. Idąc do kina obawiałam się, że po sukcesie „50 twarzy Greya” znów będę skazana na infantylne zwierzenia nastolatki. Całe szczęście miło się rozczarowałam. Fabuła „Love” nie ma nic wspólnego z Panem Cieniem. Sam reżyser tuż przed pokazem zapowiadał, że będzie dużo ostrych i odważnych scen – to prawda nie kłamał.

Całe szczęście wylądowaliśmy (z powodu przepełnionej sali) na pokazie 2D, a nie 3D jak było w pierwotnym zamyśle. No nie wiem czy chciałabym, aby zbliżenia na wielkiego penisa we wzwodzie było prawie namacalne za sprawą okularów w trójwymiarze. Zastanówmy się przez chwilę. Hm.. nie jednak nie.

love2-xlarge.jpg

Z grubej rury

Na dzień dobry widz częstowany jest mocną sceną, w której nadzy kochankowie jak ich Pan Bóg stworzył oddają się wzajemnym pieszczotom. Nie byle jakim bo jest to najprawdziwsza w świecie wzajemna masturbacja. On – pieści jej łechtaczkę, ona  – zadowala go swoją dłonią pieszcząc mu członek. Bardzo mi się spodobało zbudowanie elektryzującego i podniecającego klimatu w pierwszej scenie.

Swoją drogą po całym seansie zastanawiałam się nad tym czy do obsady filmu nie kierowano się kryterium: estetycznych narząd płciowych, gdyż dawno już nie widziałam w kinie tak pięknego męskiego przyrodzenia i tak cudownie estetycznego kobiecego łona. Żałuję, że nie zostałam na fecie z reżyserem po pokazie (Zuza czekała w domu), bo na pewno zapytałabym go o to wprost.

Co za dużo to nie zdrowo

Cały seans jest bardzoooo długo bo trwa ponad dwie godziny. Wydaje mi się, że jak na film o tematyce erotycznej to cała wieczność. Porno po kwadransie zazwyczaj robi swoje i podnieca kogo trzeba. Erotyki trochę dłużej się rozkręcają, ale maks do 45 minut i jest akcja. A tu cały film jest seks, pieprzenie się, namiętność, przełamywanie tabu, fetysze, zdrada, seks z miłości, romantyczność, dzikość, żądza i reproduktywność… Trzeba przyznać, że jak na jeden film i jedną historię to całkiem dużo.

Love.jpg

Powielone schematy

O fabule zawsze możecie poczytać na Filmwebie, robicie tak, prawda? Ja tak zawsze robię, że 2-3 zdania wprowadzenia lubię znać przed seansem i tyle. Co mnie w filmie zdenerwowało i rozczarowało? Reżyser chciał seksowi nadać epicką formę – pięknie myślę sobie. W końcu będzie o miłości fizycznej w taki sposób w jaki powinna być konsumowana podane, a nie na skróty jak w pornolach.

Ale, ale w filmie znajdujemy dużo za dużo inspiracji z innych znanych już filmów. Nieładnie Panie Reżyserze tak robić, bo z takiej plątaniny i kumulacji najczęściej wychodzą niestrawione resztki filmowe powodujące u widza zgagę i niestrawność mentalną.Dodam, że jak się ogląda przez ponad dwie godziny seks w różnych konfiguracjach to powszednieje to strasznie i wcale nie podnieca.

6 filmowych inspiracji

Jakie wpływy i znajome motywy udało mi się odnaleźć w filmie? Co prawda nie jestem Tomek Raczek, ale powiem wam jakie skojarzenia miałam będąc w kinie. Po pierwsze klimat historii bardzo przypomina ten z filmu „21 gram” i „Jestem bogiem”. Główny bohater ćpa równo cały film, jego romans ze swoją „wielką miłością” prezentowany jest w kolejnych scenach jako retrospekcja w oparach opium, zioła i koki. Sceny zostały tak kręcone, że momentami czułam się jak bym widziała scenerie i krajobrazy w wyżej wspomnianych filmach. 

Po drugie mamy to cholernie romantyczny wątek wzięty z klasyki „Roma i Juli”, gdzie nasi głównie bohaterowie Murphy i Electra są równie mocno w sobie zakochani jak szekspirowscy kochankowie i ich historia również zwiastuje nieuchronny kataklizm. Można rzec, że relacji tych dwojga towarzyszy swoiste fatum, wszędzie gdzie się pojawia sieją kataklizm i spustoszenie mimo swojego szczerego uczucia. Moim zdaniem taki właśnie był pierwowzór tych postaci.

Po trzecie, Mutphy jest studentem filmówki i otwarcie opowiada o swojej fascynacji Kubrickiem. I w całym filmie erotyczna esencja jest skonstruowana według tej, którą można odnaleźć w „Mechanicznej pomarańczy”. Seksualizm, jego namacalność i opary unoszą się do tego stopnia, że aż duszą widza  w czasie trwania całego seansu.

Po czwarte, po dużej dawce jaką emanuje całe „Love”, po ostrych scenach seksu w różnych pozycjach, konfiguracjach i okolicznościach reżyser raczy nas przerywnikami rodem z romantycznych komedii Woodiego Allena. Początki znajomości Murphego i Electry przypinają historię przyjaźni z filmu „Kiedy Harry poznał Sally”, czy to przypadek?

Po piąte i to już naprawdę największe nadużycie, kiedy to niektóre sceny w „Love” przypominają kropka w kropkę te z filmu „Oczy szeroko zamknięte” z Nicole Kidman i Tomem Cruise. Nie wiem, czy ja za dużo naoglądam się Kubrica i wszędzie go widzę, czy jest to pewna wyjściowa, z której czerpią współcześni twórcy kina erotycznego?

Wielką szóstkę moich rozważań zamknę stwierdzeniem, że finałowa scena przypomina mi klimat rodem z „Efektu motyla”, gdzie widz nie do końca wie, w której czasoprzestrzeni obecnie znajduje się bohater i co jest prawdą, co snem, a co jawą? Nie będę doszukiwała się więcej inspiracji, bo kto by chciał to dalej czytać…

Dlaczego warto obejrzeć?

Film posiada naprawdę mocne momenty. Jest to pierwszy od dawien dawna projekt, który ukazuje seks takim jest on naprawdę, czyli spontaniczny, namiętny, trochę zwierzęcy bez hektolitrów spermy, brokatu na cipce i innych pejczy wyjętych żywcem z filmu kategorii xxx.

Ponadto obsada aktorska jest młoda, świeża, piękna i bardzo wiarygodna. Niesamowite zdjęcia i całokształt estetyczny „Love”, oprawiony doskonałą muzyką powoduje, że dwie godziny filmowe spędzone w sali kinowej dostarczają emocji trochę w stylu spektaklu na żywo. Właśnie dla tego warto zobaczyć ten film.

Podsumowanie Nieidealnej

Można się przyczepić do trochę za długiego czasu trwania seansu. Można doszukiwać się bardziej lub mniej udanych prób naśladowania motywów filmowych z klasyki gatunku. Można się czepiać, że nie ma w tym filmie nic odkrywczego. Można, ale nie warto koncertować się na tych didaskaliach. Zdecydowanie „Love” to film z kategorii wypada znać, trzeba obejrzeć i wyrobić sobie własne zdanie.

Każdy młody facet powinien obejrzeć ten film, żeby poznać prawdę objawioną: gra wstępna jest niezbędna zawsze i trwa dłużej niż 5 minut, oraz nie sprowadza się do tego, że rozbierasz kobietę i wkładasz jej na silę (do jeszcze nie rozgrzanej i wilgotnej cipki) paluchy jak to czynią w pornolach.

Każda młoda dama powinna to obejrzeć i uzmysłowić sobie, że owa „love” to nie tylko po bożemu, na misjonarza, po mszy raz w tygodniu, tylko że seks to nieustanny taniec dwojga zakochanych ciał. Miłość fizyczna to wspólna gra, odkrywanie wzajemnych tajemnic, poznawanie siebie i dużo rozkoszy. Tak zdecydowanie, więcej nie mam nic do dodania. Film polecam.

11938836_10206708794591004_1543976509_n.jpg

*********

„Fizyka jest jak seks: pewnie, że może dawać jakieś praktyczne rezultaty, ale nie dlatego to robimy.”

– Richard Feynman

By | 2016-11-23T21:06:09+00:00 Wrzesień 5th, 2015|Categories: KULTURA|Tags: , , , , , , , |13 komentarzy

About the Author:

Pisanie dla mniej jest czymś tak naturalnym jak oddychanie. Nie boję się rozmawiać o trudnych tematach, dlatego często z premedytacją wkładam przysłowiowy kij w mrowisko. Na co dzień jestem niepoprawną romantyczką szukającą inspiracji we wszystkim, co mnie otacza. Oznacza to, że idąc ze mną na spacer będziesz zmuszony kilkakrotnie się zatrzymywać, gdyż zwrócę uwagę na najmniejszy detal, drobiazg, rzecz którą ty każdego dnia mijasz obojętnie. Prywatnie jestem spełnioną żoną, nieco zwariowana mamą i miłośniczka kotów (szczęśliwa posiadaczką pary Hektora i Hery imiona zostały nadane z miłości do antyku). Gości przyjmuję z otwartymi ramionami i pełną lodówką. Musisz wiedzieć, że moja sportowa przeszłość (13 lat uprawiania judo) ukształtowało mój charakter dzięki czemu mimo rozbrykanej duszy twardo stąpam po ziemi.  
  • Brzmi zachęcająco. Film inny niż wszystkie i do tego mówisz, że klimatyczny 🙂 Trzeba się będzie wybrać!

    • Warto wyrobić sobie własną opinię i jest na co popatrzeć 🙂

  • Chyba poczekam na dvd 🙂 Wolę takie filmy oglądać na kanapie niż w kinie 🙂 Ale po twojej recenzji czekam z niecierpliwością 🙂

  • Hm… mam wrażenie że już pod tym postem zostawiałam komentarz….no nic, super, że wygrałaś, fajnie, że wyszłaś. CO do filmu, obejrzę jak będzie okazja. To kina raczej się nie wybiorę.

    • Bardzo możliwe, że już byłaś na moim starym adresie 🙂 dziękuję za wyrozumiałość 😉

      • a to wszystko tłumaczy:) bo już myślałam, że jakieś urojenia mam:)

        • anna

          Hehe rozbawiło mnie to z samego rana 🙂 te urojenia…

  • Szacun za wykrycie wszystkich tych inspiracji z innych filmów! Ponad 2 godziny to rzeczywiście trochę długo jak na ten gatunek… No i szkoda, że nie zapytałaś o kryteria castingu 😉 Ja jeszcze zastanawiam się na ile w takich filmach aktorzy grają, a na ile rzeczywiście między nimi iskrzy.

    • anna

      Bardzo dziękuję za uznanie 😉 Kurczę postawiłaś bardzo dobre pytanie – też mnie to intryguje. Na szczęście filmy erotyczne to nie to samo co xxx. Tam podobno w grę wchodzą nawet środki przeciwbólowe…

  • Mówisz, ża sala była przepełniona..? to ja chyba poczekam na lepszy moment 😉

  • Justyna Witkowska

    oj, a mnie nie zachęciło. nie rozumiem, nie lubię i nie kręci mnie taka ‚rozrywka’.
    tego typu ‚szokowanie na ekranie’ budzi raczej mój niesmak 🙂
    a te dwie godziny wolę spędzić… praktyczniej 😀

  • właśnie go obejrzałam, jestem poruszona, bo czytałam wiele złego… nie boję się erotyki lubię ją, dlatego zajrzałam do tego filmu, bo słyszałam, że dialogi słabe i w ogóle…a tu szok, film naprawdę ma drugie dno, nie chodzi tu o seks, film jest o miłości o tym co potrafi zrobić z człowiekiem, może skupiłam się, bo oglądałam go sama w domu, może popełniłabym błąd biegnąc na premierę, bo nie mogłabym skupić się na sensie wśród stada podnieconych bądź zniesmaczonych ludzi. a te ich dialogi mają sens, naprawdę, nie są słabe, ludzie naprawdę potrafią tak rozmawiać…