Farma dyń – pomysł na czas z dzieckiem

//Farma dyń – pomysł na czas z dzieckiem

Jesień to czas kiedy dyniowa mania trwa w najlepsze. Krem dyniowy, ciasto korzenne z dynią, muffinki dyniowe, kruche ciasteczka do kawy, a również duże kreatywnych inspiracji, które sami możemy wykonać w domu. Nie powiem, żeby specjalnie mi to przeszkadzało bo sama jestem dyniowym maniakiem. Liczyłam naiwnie, że październik będzie suchy i słoneczny, słowem prawdziwa złota jesień. Pogoda nas nie rozpieszcza,a z domu wyjść trzeba. Jestem zwolenniczką hartowania siebie i dzieci w każdą pogodę, w myśl zasady: „nie ma złej pogody na trening, jest tylko źle dobrana odzież”. Pozostało mi to jeszcze z okresu uprawiania  judo, ale o tym wie na pewno każdy, kto zajmuje się jakimś sportem na serio. Dokąd udać się z dzieckiem jak za oknem brzydko? Kierunek farma dyniowa, zapewniam uciecha nie tylko dla najmłodszych…

sss007

sss006

Dynia tu dynia tam

Ze względu na zamieszkanie w stolicy wybraliśmy farmę dyniową najbliżej nas, czyli w okolicach Wilanowa. 20 minut jazdy samochodem i naszym oczom ukazało się malutkie poletko wypełnione dyniami. Miejsce jest małe, kameralne, dosyć ciasne i dobrze! Dlaczego? Każdy rodzic małego człowieka wie, co to znaczy pościg za maluchem na powichrzeni większej niż kilkadziesiąt metrów, życzę powodzenia.

sss003

sss002

Główne atrakcje:

  • dynie, czyli do wyboru do koloru – można sobie dynię wybrać i zabrać do domu całkiem legalnie, można spełnić swoje fantazje o sesji na dyniowym polu, lub jak ja naiwnie wierzyć, że spotka się Wróżkę Chrzestną, która z konkretnej dyńki wyczaruje karocę i zabierze mnie na bal.
  • króliki – są urocze, mięciutkie, oswojone i można je karmić – nie ukrywam, że specjalnie uzbroiłam naszą rodzinę w marchewki i jabłka, żeby mieć z tego ogromną frajdę.
  • owieczki -okazały się przeurocze i do tego ciągle dawały się rozpieszczać smakołykami, nie tylko Zuza miała zabawę z wrzucania do ich zagrody warzywka, sama znów czułam się jak mała dziewczynka.
  • świnki – na wstępie uprzedzają nas, że nie dokarmiamy, nie dotykamy i trzymamy się za nimi pół kroku, także no można sobie na świnię popatrzeć.
  • kaczki, kurki i inne, których nazwy nie znam – chodzą swobodnie, gdaczą po swojemu, są doskonałym obiektem do fotografowania i podglądania, my załapaliśmy się na morskie bitwy kaczek w misce z wodą.
  • labirynt z siana – tylko dla grup zorganizowanych.
  • kukurydza z pieca, opcja weekendowa ale jakoś nas ominęła.
  • traktor – można wejść, poudawać kierowanie i zrobić kultową fotkę.
  • huśtawki – rozczarowanie dla rodziców,kiedy usiłujesz dziecku pokazać cokolwiek innego…
  • błoto, cala masa można poczuć się jak świnka Peppa.

sss012

sss010

Niedogodności dla wymagających gości

Wybierając się na farmę dyń czytałam, że brakuje gastronomii, dostępu do sanitariów i przewijaka. Uzbrojona w gorące kakao dla Zuzy postanowiłam mimo wszystko przekonać się na własne oczy, co tak ludzie hejtują. Faktycznie przewijaka brak, ale za to ocieplany pawilon, z kanapą do dyspozycji gości – obsługa przemiła sama zachęca by skorzystać w razie potrzeby. WC jest w postaci TOI TOIA. Ze względu na kiepską pogodę zakładaliśmy, że w godzinkę się uwiniemy, jednak ze względu na zwierzątka byliśmy tam dwie godziny i nikt z głodu i pragnienia nie umarł. Najlepsze były „Lale”, które na jesienna, pełną błota farmę wybrały się w szpileczkach i kusych kurteczkach, które elegancko zapadały się w ziemię – brawo one. Był to zgoła zabawny widok, taka ze mnie wredna matka-wariatka. Jedna pani okazała się mega hardkorem i karmiła piersią na powietrzu, jak się wyraziła, cytuję: „chyba przewieje mi cycek”, pomyślałam że chyba tak. Nie wiem skąd taki heroizm w mamie skoro był do dyspozycyjni ocieplany pawilon z wygodną kanapą, ale mimo wszystko podziwiam ją.

sss005

sss009

sss008

Przydatne informacje:

  • farma dyniowa jest czynna 7 dni w tygodniu od 9 do 17 w okresie wrzesień-październik,
  • wstęp kosztuje 20 zł za dziecko, jednak za Mańkę nie zgarnęli opłaty, więc mniemam, że za dzieci chodzące samodzielnie pobierają opłatę, rodzice wchodzą za darmo,
  • na farmie może być zimno – jak to w Polsce bywa jesienią, także ubierzcie się ciepło,
  • spodziewajcie się błota -po prostu zimowe obuwie lub kaloszki i cała naprzód,
  • jedzenie dla zwierząt – jest do kupienia na miejscu, ale proponuję uzbroić się w marchewki i jabłka.

sss013

Moje wrażenia

Zuza była absolutnie zafascynowana nowym miejscem. Huśtawki i zwierzątka wzbudziły największe zainteresowanie, dynie jakoś nieszczególnie. Za to ja zostałam totalnie oczarowana różnorodnością dyń, ich kolorem, rozmiarem i pięknym plenerem do rodzinnej sesji. Mańka jako pasażer w chuście przespała całą imprezę, tzn. wyjście i miała się bardzo dobrze (ciepło i przytulnie). Mąż potwierdza, że kolorowe dynie robią wrażenie – nawet nie wiedział, że takie są. Przyznam wam się szczerze, że dopiero narodziny drugiej córki dodały mi odwagi by zabierać dzieci wszędzie, gdzie się da, bez względu na warunki pogodowe. Umówmy się farma dyń nie powala rozmiarem, nie imponuje nowoczesnością i wielością atrakcji, ale właśnie taka powinna być: swojska, naturalna i idealna na spędzenie czasu rodzinnie, z akcentem na sprawienie radości dziecku.

sss001

******

„jestem jak owoc dyni
dojrzały gotów rozpęknąć
i wydać ze swego wnętrza
plon ziarna”

  • Halina Poświatowska, ***

About the Author:

Pisanie dla mniej jest czymś tak naturalnym jak oddychanie. Nie boję się rozmawiać o trudnych tematach, dlatego często z premedytacją wkładam przysłowiowy kij w mrowisko. Na co dzień jestem niepoprawną romantyczką szukającą inspiracji we wszystkim, co mnie otacza. Oznacza to, że idąc ze mną na spacer będziesz zmuszony kilkakrotnie się zatrzymywać, gdyż zwrócę uwagę na najmniejszy detal, drobiazg, rzecz którą ty każdego dnia mijasz obojętnie. Prywatnie jestem spełnioną żoną, nieco zwariowana mamą i miłośniczka kotów (szczęśliwa posiadaczką pary Hektora i Hery imiona zostały nadane z miłości do antyku). Gości przyjmuję z otwartymi ramionami i pełną lodówką. Musisz wiedzieć, że moja sportowa przeszłość (13 lat uprawiania judo) ukształtowało mój charakter dzięki czemu mimo rozbrykanej duszy twardo stąpam po ziemi.  
  • Świetne fotki macie z tej wycieczki! Ludzie czasem mocno przesadzają – farma to farma 😉 Chętnie bym się wybrała z Kakaludkiem, może znajdę jakąś niedaleko

    • To prawda, tym bardziej że dziecku za wiele do szczęścia ne potrzeba 🙂

  • Super 🙂 aż się zabrałam za szukanie jakiejś farmy w pobliżu naszego miejsca zamieszkania 🙂

  • Magdalena Kocikowska

    Hejka 🙂 Fantastyczne miejsce, można się zaopatrzyć w sezonowe wyroby a przy okazji sporo zobaczyć. Kalosze na nogi i witaj farmo 😀

  • Rewelacyjne miejsce, kiedyś się tam muszę wybrać, bo kocham dynie:) Fotki piękne, zdecydowanie zachęcają do odwiedzenia farmy;)

  • Musiało być bardzo fajnie. Lubię takie miejsca.

    PS. Miło, że dodałaś do mnie link. 🙂

  • Sympatyczne miejsce i jakoś tak amerykańskością zalatuje:P Dokładnie identyczną relację czytałam na amerykańskim blogu:) Się ta Polska nasza robi światowa:)

  • OO, pierwsze słyszę o takich farmach. Ale jakie cudne zdjęcia! I ten uśmiech Zuzi <3

  • Ale cudne miejsce 🙂 pierwsze słyszę o takim czymś. Oczywiście można było kupić dynię.
    Jesteście tacy cudni 🙂 :*

  • czytałam, widziałam na zdjęciach, ale jeszcze nie byłam 🙂 swietne zdjecia

  • Jeszcze nie widziałam tyle dyni w kupie. 🙂 Wyglądają czadersko. 🙂 Twoja rodzinka też. 🙂

    • Dyńka za dyńką i z dyńki wyjść nie może, dziękujemy 🙂

  • Kurczę, już tą farmę dyń widziałam u save the magic moments… za rok na pewno się tam wybiorę. :))

  • Jejku, jak cudne <3 To są jak najbardziej moje klimaty. A najbardziej zazdroszczę Ci tych pięknych zdjęć!

    • A dziękuję myślę, że to ekstra czas na rodzinny wypad, nie macie daleko 😀

  • Magda milkii.pl

    O rany… pogoda idealna jak dla mnie na zwiedzanie takiego miejsca! U nas niestety brakuje takich miejsc.

  • Dziękuję, dzień udany i pełen wrażeń 🙂

  • Tak blisko mnie, a nigdy nie byłam z dziećmi. Zwykle jeździmy w drugą stronę do Magdalenki i tam zaopatrujemy się w dynie o różnych kształtach, kolorach i smakach.
    Dziękuję Aniu za polecenie ciasteczek. Próbowałaś?

    • Olu proszę uprzejmie, pichcić będę w weekend bo jeszcze nie oporządziłam wielkiej dyni od „Mamy” męża 🙂 A na farmę dyń polecam, twoje pociechy myślę będą uradowane, szczególnie najmłodsza ksieżniczka 🙂

  • genialna na farma dyń, co rok powtarzam sobie, że musze tam pojechać i co rok mi nie wychodzi:)

    • Za rok się zdecyduj to po prostu świetnie spędzony czas 🙂 Masz malucha w rodzinie?

  • Pingback: 3 pomysły na czas z dzieckiem jesienią + KONKURS ~ NieidealnaAnna()

  • Silver Silver

    Przyznaję się jestem oficjalnym dyniożercą! Mniam

  • Damian Losik Opencaching

    Fajny pomysł na spędzenie czasu i zapewnienie radochy dziecku. 😉

    • Nie wiem kto miał większą radochę, córki czy rodzice 😀

  • wygląda na świetne miejsce 😀 szczerze mówiąc nigdy nie słyszałem o tym miejscu, a uwielbiam dynie 🙂

    • Hehe to może trzeba zorganizować jakiś dyniowy bieg z okazji Haloween ?:)