„Dzika droga. Jak odnalazłam siebie” Strayed Cheryl – jedno wielkie wow!

//„Dzika droga. Jak odnalazłam siebie” Strayed Cheryl – jedno wielkie wow!

Przyznam wam się szczerze, że większej sceptyczki w przypadku tzw. literatury kobiecej niż ja na tym świecie nie ma. Wiem, że należę do grona miłośniczek Schmitta, jednak wszelkie kobiece nowości i bestsellery opijam szerokim łukiem. Dawno temu polegałam na gustach innych psiapsiółek, które co rusz podrzucały mi książki Grocholi, Kalicińskiej, Simsons itp. Czytałam je, nie żeby z jakimś wielkim bólem, ale zdecydowanie babskie pierwiastki w ich tematyce na co dzień mnie kręcą, W książkach najczęściej szukam oderwania, zatracenia, innego wymiaru lub dreszczyku emocji. Tym samym od  kilku lat częściej sięgam po książki polecone przez męskie grono (przepraszam za te uogólnienia) ale kryminały, powieści akcji, szpiegowskie intrygi, gangsterskie porachunki to bardziej moje klimaty.

Jedno wielkie WOW

Tym bardziej przeżyłam niezły szok poznawczy, zaskakując samą siebie kiedy czytając książkę „Dzika droga. Jak odnalazłam siebie” Strayed Cheryl totalnie przepadłam na trzy popołudnia w łóżku razem z kotami. Książka okazała się nagrodą w jednym z konkursów ukochanego Radia Kolor (myślę, że trochę psychiczne, ale mam tak, że jak już otrzymam jakąś książkę nawet nie w mojej tematyce to nigdy nie odpuszczam i zawsze ją czytam). Uważam to za pewne świętokradztwo pominięcie literatury, którą otrzymuje się w różnych, czasem dziwnych okolicznościach. Całe szczęście dotychczas w moje ręce nie trafiły poradniki wędkarskie i inne ciekawe pozycje, co najwyżej wbrew sobie poszerzam swoje horyzonty z zakresu klubu książek „Kobiety to czytają”.

W samo sedno

Dużo dziś dygresji, dlatego w końcu przechodzę do „Dzikiej drogi”. Książka naprawdę pozytywnie mnie zaskoczyła, powiem więcej totalnie mnie pochłonęła, a czytając ostatni akapit zakończenia dostałam tak spazmatycznego ataku płaczu i duszności, że moje koty myślały, że się przekręcę. Historia opowiedziana w książce jest niezmiernie bliska memu serca z kilku powodów. Główna bohaterka Cheryl jest moją rówieśniczką, nie umie tak jak ja uporać się z nagłą śmiercią swojej mamy, ma strasznie poplątaną relację ze swoją rodziną, żyje na krawędzi i popełnia masę błędów szukając samej siebie. Jak zaczęłam to czytać – pomyślałam hm… brzmi bardzo znajomo.

Doświadczenia bolą

Cheryl po naprawdę wielu trudnych, bolesnych i ryzykownych przeżyciach postanawia wyruszyć w drogę pokonując szlak wiodący wzdłuż Ameryki Północnej. W książce nie ma miejsca na wygładzone i upiększone opisy pięknych krajobrazów wzdłuż szlaku gór, którym podąża gówna bohaterka. Wspomnienia są bardzo realistyczne, momentami brutalne i rozbrajająco szczere. Krucha, filigranowa blondynka sama na górskim szlaku wydaje się jedna wielką abstrakcją. Jednak podróż Sheryl to nie tylko wyzwanie dla jej ciała, to nie tylko zmęczenie, ból mięśni, oraz zdarcie totalnie podeszwy stóp. To również podroż w głąb samej siebie. Bohaterka tej historii wędruje by w końcu odnaleźć prawdę o sobie, pokonać demony przeszłości, uporać się z bolesną stratą matki i naprawić swoje dotychczasowe życie nie będące pasmem sukcesów.

Inna niż wszystkie

„Dzika droga” to nie jest typowa literatura kobieca pełna romantycznych uniesień, dziewczęcych rozterek i rozmyśleń na temat miłości idealnej. „Dzika droga” ukazuje rytuał przejścia zbłąkanej kruchej istoty, która dzięki trzem miesiącom spędzonych w totalnej dziczy zdanej tylko i wyłącznie na siebie odnajduje w sobie moc do stawienia czoła życiowym przeciwnościom. Książka jest naprawdę piękna. Ten przymiotnik pasuje do niej idealnie: piękna historia, piękne miejsca, piękne wartości i piękno naszego życia wszystko zawarte w tej cudnej powieści. Historia niezwykle poruszająca, motywująca i o całe niebo lepsza niż poradniki z cyklu jak żyć by być szczęśliwym.

Skoro książka okazała się totalnym zaskoczeniem, bardzo dobrym kawałkiem literatury to tym razem zaryzykuję i obejrzę również ekranizację mimo, że w główną bohaterkę wciela się odtwórczyni „Legalnej blondynki”, za którą ujmując rzecz delikatnie średnio przepadam… Zachęcam wszystkich do sięgnięcia po „Dziką drogę”, a sama z chęcią obejrzę ekranizację. Polecam.

********

„Były tylko dwa wyjścia, właściwie takie same.

Mogłam wrócić tam skąd przyszłam,

lub iść, dokąd zamierzałam dojść”

– fragment książki

„Dzika droga. Jak odnalazłam siebie” Strayed Cheryl

About the Author:

Pisanie dla mniej jest czymś tak naturalnym jak oddychanie. Nie boję się rozmawiać o trudnych tematach, dlatego często z premedytacją wkładam przysłowiowy kij w mrowisko. Na co dzień jestem niepoprawną romantyczką szukającą inspiracji we wszystkim, co mnie otacza. Oznacza to, że idąc ze mną na spacer będziesz zmuszony kilkakrotnie się zatrzymywać, gdyż zwrócę uwagę na najmniejszy detal, drobiazg, rzecz którą ty każdego dnia mijasz obojętnie. Prywatnie jestem spełnioną żoną, nieco zwariowana mamą i miłośniczka kotów (szczęśliwa posiadaczką pary Hektora i Hery imiona zostały nadane z miłości do antyku). Gości przyjmuję z otwartymi ramionami i pełną lodówką. Musisz wiedzieć, że moja sportowa przeszłość (13 lat uprawiania judo) ukształtowało mój charakter dzięki czemu mimo rozbrykanej duszy twardo stąpam po ziemi.  
  • To ja się nieśmiało przyznam, że nawet nie wiedziałam, że istnieje książka. Widziałam tylko film i to też jakoś „nieintencjonalnie”, a korzystając z samolotowego panelu rozrywki.
    Film mnie zmrozil, szczególnie kilka brutalnych scen (brutalnych a’la naturalizm) i jeszcze doskonale dobrana do roli głównej Reese Witherspoon. Życiowe kino.

    • Udało i mi się obejrzeć film. Moje odczucia są takie: dobre kino, ale książka jeszcze mocniej wbija w ziemię 🙂 Polecam przeczytanie 🙂

  • Film widziałam, robił wrażenie, choć momentami wydawał mi się nierealny (np. ten plecak, którego podnieść nie mogła, a potem z nim szła). Film wartościowy, warto obejrzeć. Ale że na podstawie książki – nie wiedziałam. Przyznam, że chętnie bym przeczytała. Pożyczysz? 🙂

    • Basiu chętnie bym pożyczyła, ale książka wędruje po Polsce … puściłam ją w obieg w jednej z bibliotek w akcji – wymień się książką 🙁 Ale mogę pożyczyć coś np. ze Schmitta jak lubisz ?:)

      • O! to bardzo dobrze, że wędruje. 🙂 To nic, kiedyś dorwę gdzieś „Dziką drogę”. Schmitta nic nie czytałam, kilka tytułów znam, ale bardziej ze słyszenia lub z recenzji. Mogę coś przeczytać. 🙂 Bo zamierzam wrócić do czytania książek. 🙂

        • Dobra to bardzo fajnie, zgadamy się w kolejnym tygodniu na wymiankę 🙂

  • I dodam jeszcze: piękna recenzja! Ania, ja już wspominałam że świetnie piszesz a Twoje recki powinny ukazywać się w jakimś magazynie/gazecie. Kobiecej i tkliwej literatury nie tykam i też kręci mnie akcja, zbrodnia, psychologia luz też historie na faktach. Za książką się rozejrzę bo przekonałaś mnie do niej w 100%.
    ps.Daj znać jak ekranizacja mimo Legalnej Blondynki 😉

    • Właśnie napiszę na dniach i recenzję filmu, powiem na wstępie, ze daje radę i moje zdanie na temat tej aktorki diametralnie się zmieniło i to na plus 🙂 Co do recenzji – będę szukała jakiegoś miejsca, może ktoś mnie przygarnie ?:P

      • Ja mogę napisać rekomendacje! 😉

  • Taką recenzją zachęcasz do przeczytania tej książki:) Ja osobiście dzielę literaturę na dwie podstaowe kategorie: podoba mi się albo nie;)

  • oooo to chyba coś dla mnie. poszukam ksiażki. a potem filmu. super!

    a może miałabyś ochotę dołączyć do naszego wyzwania? na przyklad czytelniczego?

    Jutro zapraszam do mnie na link party 🙂 albo dzisiaj, bo jedno jeszcze trwa!

  • Po Twojej recenzji, skuszę się na przeczytanie tej książki 🙂 Po takiej rekomendacji nie mam wyboru 😉

    • Cieszę się i mam nadzieję, że będziesz zadowolona 🙂

  • Oglądałam film i żałowałam, że nie przeczytałam książki, muszę nadrobić. „Legalna blondynka” zagrała tam naprawdę dobrze, nie ma się czego obawiać. Były w filmie momenty jak dla mnie nieco przesadzone, ale ogólnie ok.

    • A wiesz jak czytałam książkę, to film wręcz wydaje się lajtowy 🙂

  • Muszę w takim razie zobaczyć ten film! Koniecznie!

  • Najpierw przeczytałam książkę, później obejrzałam film, i obie wersje mocno mnie do siebie przekonały. 🙂 Zatęskniłam za taką samotną podróżą na szlaku, czy gdziekolwiek indziej, oraz głównie za podróżą w głąb siebie. 🙂

    • Masz rację Iza, ale pamiętaj że tak podroż w głąb siebie to równie dobrze, może być wypad na Weekend w Bieszczady 🙂

  • Uwielbiam czytać kryminały…szpiegowskie klimaty i nie tylko…także w filmach 🙂

    • Ok to fajnie, ale książka akurat należy do literatury tzw,. kobiecej – podróż w głąb siebie… 😉

  • No proszę, dopisuję na moją listę do przeczytania/obejrzenia 🙂 Coś bardzo dla mnie 🙂

  • Fashion Voyager

    Zachęciłaś mnie, i do filmu i do książki – już wiem co obejrzę wieczorem! 🙂 Merci 🙂

  • Książki nie czytałam, ale za to film widziałam. Uwielbiam taką tematykę i troszkę pokręconych 😉 bohaterów. Może za jakiś czas sięgnę po książkę, gdy trochę bardziej zatrze mi się historia w głowie.

  • Czytałam książkę i wciągnęła mnie tak bardzo, że nie mogłam przestać aż do ostatniej kartki. Chociaż nie polubiłam głównej bohaterki za jej dziwne życiowe decyzje, których nie rozumiem to jestem pełna podziwu dla jej wędrówki. Czytałam z zapartym tchem. Natomiast według mnie film nieco spłaszczył samą wyprawę jako drogę do odnalezienia siebie a za bardzo skupiono się na upadku Cheryl.