I bardzo dobrze, że La La Land nie dostał Oscara!

//I bardzo dobrze, że La La Land nie dostał Oscara!

Bardzo, ale to bardzo się cieszę, że „La La Land” nie dostał Oscara za najlepszy film minionego roku. Masz wrażenie,że to co mówię jest skandaliczne, w świetle moich komentarzy na Facebooku, w których zapewniłam cię, o tym że uwielbia ten film? Bardzo dobrze, że tak myślisz, bo to byłby prawdziwy skandal, gdyby tym razem świetny film jakim jest „La La Land” został wybrany przez starych dziadków pierdzących w stołki (tak, mam na myśli jury Akademii Filmowej) jako najlepszy wśród filmów.

La La Land bez Oscara

 

 

Mała aferka z ogłoszeniem „La La Land” najlepszym filmem na tegorocznej gali Oscarów wywołało w niektórych zniesmaczenie, konsternację i wiele innych negatywnych odczuć. Osobiście jako fanka tego filmu niesamowicie się cieszę, z tego całego medialnego szumu. Dlaczego? To proste, po tej akcji prawie każdy zapamięta „La La Land” i prędzej czy później sprawdzi, o co było tyle hałasu. Tym samym producenci filmu mają zapewnianą darmową promocję, rozgłos i tak naprawdę są wygranymi, a nie przegranymi tegorocznej gali oscarowej. Nie lubię tego całego zadęcia, które tam panuje ale wiadomo, każdy kinomaniak i kulturoholik co roku czeka na wyniki Oscarów. Przewidziałam, że „La La Land” zgarnie kilka statuetek, domyślałam się, że nie wygra w głównej kategorii – wszak jest to film zbyt ciekawym i niekontrowersyjnym, aby gmach starych dziadków uznało, go za wybitny. Wkurza mnie to całe szokowanie na siłę, prześciganie się w kontrowersjach i przerostu formy nad treścią.

Najkrótsza recenzja ever

 

 

„La La Land” jest musicalem, który nie kończy się happy endem. Nie jest to typowa dla musicalu lukrowana historyjka o wielkim love story, gdzie zawsze wszystko kończy się tak słodko, że aż ptaszki ćwierkają z zadowolenia. To co pokazują zwiastuny kinowe, jak zwykle jest tylko wierzchołkiem góry lodowej. Zakochałam się w tej historii z powodu pięknych zdjęć, wspaniałej muzyki oraz klimatu, który przypomina mi nieco ostatnie filmy Woodiego Allena, o których pisałam tutaj. Jednym słowem producenci „Whiplash” dali radę i zrobili niebanalną historię z bajkowym tłem, romantycznym klimatem i rewelacyjną muzyką. Wszyscy, którzy są zawiedzeni tym, że „La La Land” jest na topie powinni w tym momencie wziąć głęboki oddech i mnie posłuchać. Jeśli wybierasz się na musical, powinieneś wiedzieć, że jest to specyficzny gatunek filmowy. Nie zobaczysz tutaj efektów jak w „Awatarze”, nie będzie gry psychologicznej rodem z „Milczenia owiec”. Dramaturgia historii na pewno nie dosięgnie tej z „Titanica”, do tego wszystkiego nie będzie raczej mordobicia rodem z filmów Scoresea i pościgu w stylu najnowszego Bonda. Wiadomo, że musical rządzi się swoimi prawami. Tutaj najbardziej liczy się lekkość fabuły, dynamika, muzyka, zdjęcia oraz przyjemność oglądania. „La La Land” dokładnie ma w sobie te wszystkie cechy, ale ponadto odznacza się niebanalnym, niecukrowym wręcz otwartym i refleksyjnym zakończeniem. Muzyka jest kapitalna, ścieżka z filmu to po prostu wiosenny ambrozja dla wszystkich optymistycznych duszyczek. A do tego wszystkiego dostaliśmy coś, co bardzo trudno osiągnąć we współczesnych czasach. „La La Land” to film, który mimo tego iż dzieje się współcześnie posiada lekkość i klimat  topowych musicalów, tak płynnie to się odbywa, że kilka razy musiałam się upewniać że akcja filmu toczy się teraz, a nie 60 lat temu.

Dla kogo?

 

 

„La la land” to film dla wszystkich osób które kochają musicale. Osoby uzależnione od muzyki docenią ścieżkę dźwiękową. Esteci będą zachwyceni zdjęciami, dopracowanymi szczegółami scenografii i kostiumów. Kinomaniacy stwierdzą, że ten musical to świetny deser i odskocznia od oklepanych, wszystkim dobrze znanych motywów. Romantycy będą rozczarowani. Realiści zastanowią się nad tym, co w życiu jest najważniejsze, a ty drogi czytelniku spędzisz miło dwie godziny życia i będziesz zadowolony. Pod jednym warunkiem, że potrafisz patrzyć na sztukę sercem, a nie iść ślepo za tłumem, który interpretuje wszystko na skróty. To jakie filmy, książki i miejsca oraz ludzie nam się podobają w dużej mierze zależy od naszych osobistych doświadczeń. Wszak tajemnicą nie jest, że łatwiej rozumiemy to co dobrze znamy. Chętniej spędzamy czas z osobami, do nas podobnymi, dlatego błagam nie wymagajmy do musicalu, tego czego musical z samej definicji dać nam nie może.

*******

  Aby osiągnąć wspaniałe rzeczy musimy marzyć tak dobrze, jak działać.

  •  Anatole France

About the Author:

Pisanie dla mniej jest czymś tak naturalnym jak oddychanie. Nie boję się rozmawiać o trudnych tematach, dlatego często z premedytacją wkładam przysłowiowy kij w mrowisko. Na co dzień jestem niepoprawną romantyczką szukającą inspiracji we wszystkim, co mnie otacza. Oznacza to, że idąc ze mną na spacer będziesz zmuszony kilkakrotnie się zatrzymywać, gdyż zwrócę uwagę na najmniejszy detal, drobiazg, rzecz którą ty każdego dnia mijasz obojętnie. Prywatnie jestem spełnioną żoną, nieco zwariowana mamą i miłośniczka kotów (szczęśliwa posiadaczką pary Hektora i Hery imiona zostały nadane z miłości do antyku). Gości przyjmuję z otwartymi ramionami i pełną lodówką. Musisz wiedzieć, że moja sportowa przeszłość (13 lat uprawiania judo) ukształtowało mój charakter dzięki czemu mimo rozbrykanej duszy twardo stąpam po ziemi.