Dlaczego warto chodzić do szkoły rodzenia?

//Dlaczego warto chodzić do szkoły rodzenia?

Ostatni trymestr ciąży to moment, kiedy oczekiwanie dziecka staje się malutką obsesją większości przyszłych rodziców. W pierwszej ciąży upragniony brzuszek zaczyna w końcu być widoczny, pierwsze ruchy dziecka już dawno za nami, wyprawka dla noworodka już prawie gotowa, zostaje tylko czekać. Końcówka ciąży to również najwyższa pora by wybrać się do szkoły rodzenia (wcześniej nie ma sensu, bo zapominalstwo ciążowe i bez tego skutecznie komplikuje nam życie, dlatego w 30 tygodniu ciąży warto pomyśleć o takich zajęciach.

Nie należę do grona mamusiek, które obsesyjnie przeczesują wszystkie fora o ciąży, zapłodnieniu, karmieniu i rodzicielstwie. Nie jestem też kobietą, która po ukazaniu się dwóch kresek na teście ciążowym udała się po zwolnienie lekarskie, bo przecież jest w ciąży (pracowałam do końca 7 miesiąca, jeździłam komunikacją publiczną, tyrałam i nikt się ze mną nie cackał). Myślę, że moje podejście (bardzo racjonalne i instynktowne to odmiennego stanu) wyszło wszystkim z mojego otoczenia na dobre. Co prawda mąż najbardziej odczuwał niemożność mojego dźwigania toreb z zakupami (przykro mi Skarbie), obcowania z silną chemią (sprzątanie łazienki), czy też schylanie się (brzuch mnie ograniczał). W ciąży starałam się i nadal staram żyć tak jak wcześniej z tym, że uważniej, lżej i bardziej spokojnie. Muszę jeszcze wspomnieć o tym, że w ciąży rozwijającej się prawidłowo nie ma sensu rezygnować z jakiejkolwiek aktywności ruchowej (jestem żywym przykładem na to, że można ćwiczyć regularnie i czuć się świetnie bez puchnięcia, zaparć, żylaków i innych znakomitości w tym stanie).

Dobra po trochę przy długim wstępie postaram się was przekonać, że szkoła rodzenia to absolutnie mój faworyt jeśli chodzi o wszelkie źródło czerpania wiedzy o ciąży, połogu i macierzyństwie. Czym się kierować wybierając swoją szkołę rodzenia: przede wszystkim ważne, żeby była to szkoła akredytowana przez placówkę, w której chcecie rodzić. Jest to bardzo ważne, bo dzięki temu poznacie personel, który pracuje w miejscu waszego porodu, co znacznie uspokaja i daje poczucie bezpieczeństwa. Po drugie ważne jest by godziny zajęć w szkole rodzenia były dla Was dogodne (uczęszczanie z ojcem dziecka jest absolutnie wspaniałym doświadczeniem) i aby dojazdy nie były zbyt problematyczne. Fajnie też, żeby szkoła była dosyć nowocześnie wyposażona, bezpłatna i z jakimś konkretnym stażem prowadzona (nasza działa tyle ile ja ma wiosen, czyli konkret).

Dlaczego warto chodzić do szkoły rodzenia?

Wiedza oparta na doświadczeniu

Przede wszystkim zdobyć wiedzę na temat macierzyństwa i oswoić strach przed nieznanym, czyli porodem, połogiem i pojawieniem się dziecka. Szkoła rodzenia to nie jakieś tam pitu pitu o tym jak to wspaniale być rodzicem, tylko wyłożona kawa na lawę jak to jest być rodzicem. Położne, psychoterapeuci, lekarze, oraz inni specjaliści z zakresu rozwoju dziecka uspokoją nas. Wytłumaczą, co i jak krok po kroku począwszy od porodu, przechodząc przez połóg, oraz podzielą się cennymi wskazówkami w opiece nad noworodkiem.

Rozwianie mitów

W szkole rodzenia pojawią się inni rodzice, którzy będą dopatrywali się kataklizmu w rodzicielstwie na każdym kroku: pęknięte krocze, odłamana kość guziczna, śmierć łóżeczkowa, brak laktacji i inne dramaty, które od dziewięciu miesięcy zaprzątają im głowę zostaną rozwiane. Przy obcowaniu z innymi przyszłymi rodzicami będziecie mogli utwierdzić się w przekonaniu, że z waszą wiedzą na temat bycia rodzicie wcale nie jest tak źle (mimo, że nie siedzicie od rana do nocy na forach dla przyszłych mam). Będziecie mogli również zetknąć się na żywo z popapranymi ludźmi, którzy zadają tak absurdalne pytania, że niewidomie czy śmiać się, czy płakać. Dzielni prowadzący z kamienną twarzą odpowiedzą na każde nawet najgłupsze pytanie i zapewnią was, że opowieści o horrorze rodzicielstwa to historie z życia wzięte mające miejsce niestety u ludzi nie mających odpowiedniego przygotowania do bycia rodzicem.

Trening czyni mistrza, czyli zajęcia praktyczne

W szkole rodzenia masz okazję, często pierwszy raz w życiu poczuć jak to jest opiekować się dzieckiem (no dobrze lalką, ale rozmiarem i wyglądem zbliżoną do noworodka). Przewijanie, ubieranie, rozbieranie, pierwsza kąpiel, pielęgnacja, całego ciała, dbanie o pępek, zawijanie w rożek i wiele innych rzeczy przećwiczyć pod okiem ekspertów. Kobiety i mężczyźni mają szansę nauczyć się i oswoić z codziennymi czynnościami przy maleństwie, co daje duży komfort. Zobaczenie przyszłych tatuśków w akcji nieraz dostarcza wiele śmiechu, ale również szalonych mamusiek robi niezłe przedstawienie. Także naprawdę warto nauczyć się praktycznych rzeczy i trochę pośmiać dla zdrowia…

Wzmocnienie więzi przyszłych rodziców

Szkoła rodzenia to również miejsce, gdzie przyszli tatusiowie są przygotowania zarówno emocjonalnie i fizycznie do pomocy swojej partnerce w trudach porodu i połogu. Blok zajęć poświęconych technice oddychania, metod relaksacyjnych i łagodzących ból (ten pojawiający się w ciąży, w czasie porodu i po nim) to naprawdę super rzecz. Mój mąż posiadł bezcenne umiejętności masowania odcinku piersiowego i lędźwiowego w sposób, który przynosi ogromną ulgę po całym dniu dźwigania brzuszka. Wierzcie mi drogie panie, że 15 minutowy seans z masażem w końcówce ciąży przynosi więcej satysfakcji niż wielokrotny orgazm. Każde kolejne zajęcia w szkole rodzenia umacniają waszą wieź, uświadamiają was jak bardzo potrzebujecie siebie nawzajem i pogłębiają waszą relację.

Kształtowanie prawidłowych postaw społecznych

W końcu w szkole rodzenia uczymy się tolerancji. Tolerancji dla różnych światopoglądów, różnych szkół wychowywania i leczenia dzieci. Eksperci z zakresu rozwoju rodziny uświadomią nas, że mamy prawo do własnych wyborów. Położne wytłumaczą, że kobieta z własnych powodów ma prawo nie karmić piersią i nikomu nic do tego. Szkoła rodzenia uczy, że my kobiety mamy prawo rodzić po ludzku, z poszanowaniem naszej godności i intymności, że należy nam się szczególna opieka i wsparcie najbliższych.  Przyszli ojcowie są umacniani w przekonaniu, że w rozwoju dziecka są równie istotni jak matki, że ich rola to przede wszystkim ochrona rodziny. Położne apelują o szanowanie intymności rodziców i dziecka w okresie połogu. Także drogie babcie, dziadkowie, rodzeństwo i znajomi na odwietki przyjdzie czas wtedy kiedy rodzice uznają, że są na to gotowi, nie wcześniej.

Szkoła rodzenia moim zdaniem to jedna z najfajniejszych i najbardziej potrzebnych inicjatyw dla oczekujących rodziców. Dużo cennych rad, życiowe podejście i profesjonalizm prowadzących naprawdę uspokaja i nastawia optymistycznie na przyszłość. Wszystkim przyszłym rodzicom polecam uczestnictwo w całym bloku zajęć szkoły rodzenia, koniecznie we dwoje. Jeśli twój partner nie może z tobą być koniecznie weź ze sobą mamę, koleżankę, czy kogoś bliskiego kto pomoże ci w ćwiczeniach we dwoje. Nie bójmy się pytać i rozmawiajmy, to naprawdę najlepszy sposób by opanować strach przed nieznanym i najbardziej niesamowitym wydarzeniem w naszym życiu.

***************

„Decyzja o posiadaniu dzieci

przypomina decyzję o zrobieniu tatuażu…na twarzy.

Lepiej być pewnym!”

fragment książki „Eat, pray, love”

About the Author:

Pisanie dla mniej jest czymś tak naturalnym jak oddychanie. Nie boję się rozmawiać o trudnych tematach, dlatego często z premedytacją wkładam przysłowiowy kij w mrowisko. Na co dzień jestem niepoprawną romantyczką szukającą inspiracji we wszystkim, co mnie otacza. Oznacza to, że idąc ze mną na spacer będziesz zmuszony kilkakrotnie się zatrzymywać, gdyż zwrócę uwagę na najmniejszy detal, drobiazg, rzecz którą ty każdego dnia mijasz obojętnie. Prywatnie jestem spełnioną żoną, nieco zwariowana mamą i miłośniczka kotów (szczęśliwa posiadaczką pary Hektora i Hery imiona zostały nadane z miłości do antyku). Gości przyjmuję z otwartymi ramionami i pełną lodówką. Musisz wiedzieć, że moja sportowa przeszłość (13 lat uprawiania judo) ukształtowało mój charakter dzięki czemu mimo rozbrykanej duszy twardo stąpam po ziemi.
 

  • Aniu, masz racje, ciaza to nie choroba, mozna z tym zyc normalnie, byle w granicach zdrowego rozsadku. Mnie uspokajalo chodzenie do szkoly rodzenia, dlatego tez chetnie je polecam. Pozdrawiam serdecznie Beata

    • Dokładnie Beatko, mnie również zajęcia w szkole uspokoiły i nastroiły optymistycznie 🙂

  • Ciążka to nie choroba i trzeba w tym stanie zachowywać się w miarę normalnie. Oczywiście trzeba dbać o siebie, ale bez przesady…

  • Byłam trzy raz w ciąży, ale szkołę rodzenia zaliczyłam z dużym entuzjazmem tylko za pierwszym razem. Nawiązałam fajne znajomości, czegoś tam się dowiedziałam, trochę uspokoiłam, ale strasznie wkurzały mnie zajęcie oddechowe 🙂 Pomimo, że była to pierwsza ciąża, miałam w temacie spory luz i na spokojnie przyswajałam wiedzę z poradników. Wtedy nie było jeszcze blogów parentingowych. Nie wiem czy czytając niektóre dzisiejsze wpisy z takich blogów nie padłabym trupem ze strachu 😉

    • Jej dla mnie część oddechowa to nuda i strata czasu… A co do szczegółowych opisów, horror!

  • Cytat mnie rozwalił!! :DD
    Ja ciąży nie planuję ale jesli coś by mi się zmieniło to tez zdecydowałabym się na szkołę rodzenia.
    ps.Do którego miesiąca kontynuowałaś aktywność sportową?

  • Ja byłam raz. Może trafiłam na nie taką szkołę co powinnam, ale więcej tam nie wróciłam 🙂

  • Moja bratowa i brat tez bardzo sobie cenili szkołe rodzenia do której chodzili 🙂 Przy okazji – wyglądasz przepięknie na tych zdjęciach!

    • Dziękuję to już przed samym porodem.. myślałam, że eksploduję 😉

  • Uważam, że szkoła rodzenia to coś naprawdę potrzebnego dla młodych rodziców i kiedy tylko będę w ciąży, z pewnością się do niej zgłoszę 😉 A Ty, w którym miesiącu zaczęłaś chodzic?

    Pozdrawiam ciepło,

    Panna Joanna

    • W siódmym miesiącu i to było wystarczająco 🙂 Przez pierwsze etapy ciąży człowiek żyje innymi sprawami 🙂

  • Ja nigdy nie byłam w szkole rodzenia, bo kiedyś nie były one popularne i pewnie już nie będę. Ale sądzę, że warto uczestniczyć w tych zajęciach. Myślę też, ze zależy to od tego jacy ludzie tam przychodzą, bo jeśli trafi się na osoby, które wciąż narzekają i opowiadają najczarniejsze historie związane z ciążą czy porodem, zasłyszane nie wiadomo skąd, to takie spotkania mogą tylko zaszkodzić. Czy to ma sens czy nie, to zależy to więc od ludzi, którzy prowadzą zajęcia i od osób uczestniczących w zajęciach.

    • Mieliśmy jedną osobę, która snuła katastroficzne wizje… szybko ją spacyfikowaliśmy grr

  • Ja się zdecydowałam na szkołę rodzenia przy drugim dziecku – i to może takie trochę dziwne, bo po co, skoro ona już to przechodziła i wszystko wie???!!! Wcale tak nie jest!!! Dowiedziałam się wielu nowych rzeczy, nauczyłam lepiej oddychać, mąż opowiadał swoje przeżycia z pierwszego porodu – inni przyszli tatusiowie z ciekawością go wysłuchiwali 🙂 Dowiedziała się o swoich prawach – podczas porodu nie byłam taka „zielona” jak przy pierwszym razie. W ogóle nie uważam spędzonego czasu w szkole za stracony!!! Trafiłam na super położne, które prowadzą szkołę. Polecam każdej przyszłej mamie!!!
    PS. Piękny brzusio!!! 🙂

    • Dziękuję Madziu, że podzieliłaś się swoimi doświadczeniami 🙂 Dziękuję za komplement, my planujemy w sumie trójkę, więc i do szkoły rodzenia będzie jeszcze okazja nie raz się wybrać 😛