Dlaczego blogerów czytają tylko inni blogerzy?

//Dlaczego blogerów czytają tylko inni blogerzy?

Czytając tytuł pewnie pomyśleliście: „Aha, tym razem oberwie się blogerom. Pewnie nie zostawi na nich suchej nitki”. Mogłabym na to przystać i zjechać od góry do dołu całą blogosferę licząc na chwilę chwały i podbicie statystyk, ale nie mam ku temu powodów. Tak naprawdę dzisiaj będę tylko chwaliła, miziała po główce, motywowała oraz wspierała z całego serca. To jak gotowi dowiedzieć się dlaczego blogerów czytają tylko inni blogerzy?

SHARE WEEK 2017

Kilka lat temu jeden z blogerów – Andrzej Tucholski odbił piłeczkę Kominkowi (nadal nie lubię używać jego obecnego pseudonimu) i stworzył akcję, w której blogerzy polecają innych blogerów. Jest to luźna riposta do corocznego rankingu Kominka, w którym znalezienie się znacznie pomaga przebić się w blogosferze. Wszystko fajnie, ale po co w ogóle taka akcja? Pewnie po to, aby pomóc osobowościom z blogosfery się przebić, dotrzeć do większego grona czytelników lub po prostu docenić i zmotywować do dalszej pracy. Więcej o akcji przeczytasz na blogu Andrzeja.

Wielka Trójca

Nie będę wam ściemniała, że miałam problem z wybraniem trzech blogów do Share Weeku – bo nie miałam. Od razu wiedziałam kogo polecę, zareklamuję, zgłoszę i pomiziam po główce. Są takie trzy blogi, które czytam od A do Z od samiusieńkiego początku mojego blogowania. Są to trzy osoby, które razem ze mną się rozwijają, wspólnie obmyślają zdobycie świata i knują jak jeszcze bardziej pomagać innym. Tak dobrze słyszałeś, pomoc w przypadku tych trzech osób to słowo kluczowe.

Po pierwsze BOOKWORM ON THE RUN

 

Blog Pawła to prawdziwka perełka wśród blogowych miejsc, które czasami powodują, że mam ochotę zamknąć laptopa i już nigdy niczego nie czytać. Sama nie wiem, czy Paweł lepiej pisze czy też biega,czy w konsekwencji lepiej pisze o bieganiu? Muszę wam się przyznać, że blog BOOKWORM ON THE RUN, to mój faworyt za którego mocno trzymam kciuki. Paweł ma niesamowite zdolności dziennikarskie. Jego posty to prawdziwe reportaże pisane z maratońską wytrwałością, kabaretową aurą  a do tego wszystkiego zakrapiane błyskotliwą, niecą ironiczną nutką sarkazmu. Jak można czytać ten blog i go nie pokochać? Paweł to niekwestionowany król blogowych reportaży. Można sobie pisać, można sobie biegać, ale żeby pisać ciekawie o reklamacji lodówki, w taki sposób, że potem mój maż robi dochodzenie dlaczego na monitorze znajdują się kawałki orzeszków (którymi ze śmiechu oplułam laptop) to naprawdę trzeba już umieć.

Po drugie MOJA SZTUKOTEKA

 

Moniki bloga musiałam pokochać miłością absolutną, ale zanim to nastąpiła musiałam pogodzić się z tym, że jest ode mnie lepsza. Przyznaję, że nie jest łatwo zaakceptować fakt, że ktoś ma doskonały warsztat pisarski, że wymiata nawet jeśli mówi o czymś oczywistym. MOJA SZTUKOTEKA, to miejsce, gdzie wchodząc zostajesz na dłużej i okazuje się, że w mgnieniu oka minęło ci kilka godzin. Co tam sen, to tam jedzenie, przecież tak lekko się to wszystko czyta. Monika swoim blogowaniem udowadnia, że bycie artystą w dzisiejszym świecie to większa sztuka przetrwania, niż miłość do tworzenia. Niesamowite jak ta filigranowa kobietka potrafi w sposób jasny, konkretny i wyjątkowy wyartykułować wszystkie moje myśli. Jestem przekonana, że jej sposób pisania przypadnie również wam do gustu. Na jej comiesięczne polecajki serialowi-filmowo-ksiażkowe czekam równie mocno jak moje koty na nowego Whiskasa. Uwielbiam jej sposób fotografowania i uwaga przewiduję jej niesamowitą karierę pisarską, a to wszystko wkrótce. Monika i jej blog jest jak wino, z każdym rokiem jest coraz lepsza.

Po trzecie ZANICZKA

 

Rene zrobiła kawał dobrej roboty, przetarła szlaki wszystkim niepełnosprawnym w sieci. Jest nie tylko orędowniczką bezinteresownej pomocy, ale również dowodem na to, że bycie niepełnosprawnym nie przekreśla szansy na szczęśliwe życie. Pamiętam pierwsze posty Renaty, kiedy wprost, bez ogródek waliła prawdę miedzy oczy na temat nieprzystosowania architektonicznego w Polsce. Zakochałam się w jej ostrym języku, naturalności i sile, z którą każdego dnia stawia czoła przeciwnościom losu. Dlaczego warto już dziś czytać bloga ZANICZKA? To proste, dzięki jej blogu otworzysz oczy szerzej, usłyszysz to czego wcześniej nie słyszałeś i poczujesz to czego nigdy wcześniej nie czułeś.

Poza kategorią ADRIAN.TODAY

 

Ojciec chrzestny blogosfery, człowiek orkiestra, chodząca encyklopedia. Blog Adriana to świetny przykład na to, że konsekwencja, pasja oraz wiedza to najlepsze cechy blogera, które są pewniejsze niż rychły i błyskawiczny sukces. Do tego wszystkiego bezinteresowność, pomoc i brak ograniczeń powodują, że ADRIAN.TODAY to blog, który warto śledzić już teraz. To blog, który jest jak żywy organizm, zmienia się, przekształca i motywuje do pracy na własny rachunek. Bez wymówek, bez narzekania, na sto procent. Blog Adriana to jego wizytówka: perfekcyjnie dopracowany, wyjątkowy i profesjonalny, czyli dokładnie taki jak Adrian.

Nieidealne blogi które czytam

 

Nie byłabym sobą, gdybym nie zarekomendowałabym wam kilka, naprawdę świetnych blogów. Na pierwszy ogień blogi parentingowe, których serdecznie nie znoszę, ale jednak są takie, które czytam. Ronja, to blog gdzie informacje o macierzyństwie, rodzinie, dzieciach są podane w tak estetyczny sposób, tak wiarygodny i ciekawy,a do tego w skandynawskim stylu, że przepadłam na długo za nim zostałam mamą. Beztroska Mama, czyli Agata, która od niedawna bloguje, ale to z jaką prędkością uczy się blogowania z jednej strony niesamowicie mi imponuje, a z drugiej strony powoduje, że zaczynam się jej bać, blog bowiem uzależnia (bloguje o rodzicielstwie dobrze, wiarygodnie, z serca – z każdym dniem coraz mocniej zakochuje się w nowej roli, czyli byciu mamą).  Pani Miniaturowa, spokojnie mogłabym być nią, gdybym robiła tylko w paintingu. Agata wali prawdą tak bezlitośnie, że czasem mam, aż zakwasy na zebrach ze śmiechu. Stworzyła sobie własne mini-państewko w blogosferze,  do którego (przyznaję się bez bicia) należę i ja.

Coś na ząb

 

Są takie trzy blogi kulinarne, które czytam od dechy do dechy. Każdy jest totalnie inny, ale jednocześnie idealnie wpasowuje się w moje gusta smakowe. Artur z Powoli Po Prostu oczarował mnie nie tylko tym jak gotuje, ale również jak pisze. Uwielbiam go za własny styl, własne tempo i to,że jego kulinarne podróże mają drugie dno i zawsze skłaniają mnie do refleksji. Justa Kitchen jest tak nieprawdopodobnie zwariowana, że ciężko za nią nadążyć. Pokochałam jej bloga od pierwszego wrażenia za własny styl, niebanalny smak i oczywiście totalny artyzm z gotowaniu. Edyta na blogu Mój Kawałek Podłogi zrobiła coś niesowitego – potrafi zachęcić do zmiany nawyków żywieniowych na zdrowsze bez zbędnego mędrkowania. Rozprawia się z mitami na temat jedzenia, kusi smakołykami i zachwyca profesjonalizmem, który bije z każdego smacznego postu.

Na poprawę humoru

 

Gdy naprawdę jestem zmęczona lubię hurtem czytać i oglądać bloga Oli Kalisz. Co tu dużo mówić, Ola ma kolorowe,ciekawe i mocno podróżnicze życie. Mnogość miejsc, w których była powoduje tęczowy zawrót głowy, ale w pozytywnym znaczeniu. Daria z kolei ma tak piękne życie, że czasem mam wrażenie, że oglądam film a nie czytam bloga. Kobieta wulkan, bizneswomen, blogerka, podróżniczka i kolekcjonerka pięknych chwil. A gdy chcę zwolnić, porozmyślać i podumać zawsze wracam do Okularnicy. Ula ma w sobie takie coś, co powoduje, że uruchamiają się we mnie struktury, o których wcześniej nie miałam pojęcia.

Moje perełki – czyli dziewczyny pora na rozwinięcie skrzydeł

 

A teraz wisienka na torcie, czyli blogi niszowe, które czytam regularnie i naprawdę uwielbiam to robić. Dorota z Kropla Arganu powoduje, że moje wielkie marzenie o podróży do Maroka staje się nieco bardziej realistyczne. Dorota jest profesjonalistką: czuje się jak ryba w wodzie przed kamerą, na każdym kontynencie odnajduje się bez najmniejszych problemów, pisze wnikliwie i z dziennikarskim zacięciem. Osobiście liczę na to, że wkrótce na jej blogu będzie więcej tekstów z jej własnymi przemyśleniami, które mówiąc wprost będą na pewną mocne i inspirujące. Dola z Podróży na Księżyc, polecam dlatego, że przede wszystkim jest sobą, jest romantyczką i nie boi się mówić o tym głośno. Dola potrzebuje zapewnienia, że to co robi ma sens – dlatego tak Kochana, masz blogować, masz pisać regularnie, koniec taryfy ulgowej. Rób to co kochasz, nie wnikaj w innych a wszystko się ułoży. Blogierka, czyli Agnieszka, gdyby urodziła się w USA byłaby już pewnie dziennikarką telewizji śniadaniowej. Za co kocham jej bloga? Za prawdę, dystans do świata i swój własny styl, którego nie da się podrobić.

Dlaczego blogerów czytają tylko inni blogerzy?

 

Pewnie dlatego, żeby mogła powstać taka akcja jak Share Week. Bloguję na tyle krótko, by nadal to kochać i odkrywać coraz nowe strony wirtualnego życia. Bloguję na tyle długo, by móc z całą odpowiedzialnością powiedzieć: nie porównuj się do innych, nie naśladuj, bądź sobą i po prostu mocno pracuj. Kilka osób się przebije bo po prostu da ludziom coś czego jeszcze w sieci nie było, albo okaże się że potrafią doskonale sprzedawać swoje produkty. Kilka blogów się przebije bo już są długo na rynku. Ktoś zrobi fejm na kogoś plecach. Ktoś inny na wazelinie i innych obrzydliwych sztuczkach, o których tym razem nie będę pisała. A ty mój drogi blogerze możesz pisać, możesz robić to dobrze i tak naprawdę jedyne czego potrzebujesz to wiary w siebie i cierpliwości. Wierz mi, że twoje 5 minut kiedyś w końcu nadejdzie.

******

Aby być szczęśliwym, trzeba pragnąć, działać i pracować,

taki jest porządek przyrody, której życie polega na działaniu.

  • Paul Holbach

About the Author:

Pisanie dla mniej jest czymś tak naturalnym jak oddychanie. Nie boję się rozmawiać o trudnych tematach, dlatego często z premedytacją wkładam przysłowiowy kij w mrowisko. Na co dzień jestem niepoprawną romantyczką szukającą inspiracji we wszystkim, co mnie otacza. Oznacza to, że idąc ze mną na spacer będziesz zmuszony kilkakrotnie się zatrzymywać, gdyż zwrócę uwagę na najmniejszy detal, drobiazg, rzecz którą ty każdego dnia mijasz obojętnie. Prywatnie jestem spełnioną żoną, nieco zwariowana mamą i miłośniczka kotów (szczęśliwa posiadaczką pary Hektora i Hery imiona zostały nadane z miłości do antyku). Gości przyjmuję z otwartymi ramionami i pełną lodówką. Musisz wiedzieć, że moja sportowa przeszłość (13 lat uprawiania judo) ukształtowało mój charakter dzięki czemu mimo rozbrykanej duszy twardo stąpam po ziemi.