Diagnoza: Hashimoto, czytaj [masz przejebane]

//Diagnoza: Hashimoto, czytaj [masz przejebane]

Jestem zła, wściekła, czuję że zaraz wybuchnę. Właściwie to nawet nie to, po prostu jestem na maksa wkurwiona. Wiem, że bluzgi nie każdemu leżą, dlatego postaram się opanować. Coraz częściej dojrzewam do tego, aby zacząć szerzej poruszać temat mojej choroby – niepełnosprawność, której nie widać. Hashimoto, czyli coś co rujnuje ci życie. Najpierw powoli sypie ci się ciało, potem pada psycha, żeby na końcu spoglądając w lustro nie poznać własnego oblicza. Świetnie, co?

Żyję w kraju, w którym wszyscy chcą mnie zrobić w chuja

 

A najbardziej już NFZ i lekarze z którymi muszę się konsultować. Endokrynolog, to ktoś kto nie leczy – tylko wypisuje recepty. Nie wnika w twoje samopoczucie, lęki, problemy ze skórą, zaparcia, trudno gojące się rany, wypadające włosy, sypiące zęby. Szczerze mówiąc, przeciętny endo ma to w dupie, ma ciebie w dupie i twoje dolegliwości. Bo jak można nazwać lekarza, który “leczy cię” na podstawie wskaźnika TSH (jednego z kilku hormonów wpływających na pracę tarczycy) nie wnikając w cokolwiek innego?

 

 

hashimoto

Mój pierwszy endokrynolog

 

Była kobietą, jeszcze jak mieszkałam w Białymstoku. Trafiłam do niej w 2012 roku, po tym jak lekarz rodzinny zlecił mi serię badań. Do lekarza pierwszego kontaktu zgłosiłam się z puchnącymi nogami – żadne leki moczopędne nie dawały rezultatu, wyeliminowanie soli z diety i aktywny tryb życia. Jedyne co wyszło z długiej listy zleconych badań źle, to wskaźnik TSH, który był delikatnie ponad normą. U pani endokrynolog zlecono mi dodatkowe badanie innych przytarczycowych hormonów oraz zaproponowano usg tarczycy. Po około tygodniu wróciłam ponownie do gabinetu z wynikami badań. Tam moja pani doktor z uśmiechem na twarzy powiedziała mi: diagnoza Hashimoto. Szczerze mówiąc nie rozumiałam jej entuzjazmu i pogody ducha. Miałam dwadzieścia trzy lata, na koncie żadnych chorób, za sobą sportową przeszłość i po prostu byłam przerażona.

 

By |2018-05-27T19:16:26+00:00Listopad 16th, 2016|Categories: STYL ŻYCIA|Tags: , , , , |78 komentarzy

About the Author:

Pisanie dla mniej jest czymś tak naturalnym jak oddychanie. Nie boję się rozmawiać o trudnych tematach, dlatego często z premedytacją wkładam przysłowiowy kij w mrowisko. Na co dzień jestem niepoprawną romantyczką szukającą inspiracji we wszystkim, co mnie otacza. Oznacza to, że idąc ze mną na spacer będziesz zmuszony kilkakrotnie się zatrzymywać, gdyż zwrócę uwagę na najmniejszy detal, drobiazg, rzecz którą ty każdego dnia mijasz obojętnie. Prywatnie jestem spełnioną żoną, nieco zwariowana mamą i miłośniczka kotów (szczęśliwa posiadaczką pary Hektora i Hery imiona zostały nadane z miłości do antyku). Gości przyjmuję z otwartymi ramionami i pełną lodówką. Musisz wiedzieć, że moja sportowa przeszłość (13 lat uprawiania judo) ukształtowało mój charakter dzięki czemu mimo rozbrykanej duszy twardo stąpam po ziemi.  

78 komentarzy

  1. Mygorgeouslife Listopad 16, 2016 at 7:45 pm - Reply

    Ciężko się czytało ten wpis;/ Ale podziwiam Cię, że mimo choroby ze wszystkim tak świetnie sobie radzisz! Co do kompetencji (a raczej jej braku) niektórych lekarzy, to też się z tym spotkałam. Kiedy odwiedziłam gastrologa i opowiedziałam mu o swoich problemach z jelitami od razu (bez badania!) stwierdził, że to z pewnością jelito nadwrażliwe i że mam zmienić dietę na taką o ograniczonej zawartości błonnika. I tyle. Z uśmiechem na twarzy i jakby od niechcenia wydał na mnie wyrok choroby, która wydaje mi się jedną z gorszych pod względem normalnego funkcjonowania w codziennym życiu. Poczytałam na ten temat wystraszona i dowiedziałam się, że pacjentów cierpiących na tę dolegliwość należy traktować z większą troską, bo mogą psychicznie tego nie wytrzymać, a lekarz na którego trafiłam? Lekkoduch jak się patrzy! Na szczęście okazało się, że wcale nie jestem chora, mam tylko problem z florą bakteryjną, który da się naprawić i tyle. Ale co się strachu najadłam to moje. No i co to za lekarz, który słabszą psychicznie osobę mógłby taką diagnozą doprowadzić do naprawdę poważnych konswekwencji?;/

    • Nieidealna Anna Listopad 16, 2016 at 8:06 pm - Reply

      Dziękuję Daria za podzielenie się swoimi równie trudnymi doświadczeniami. Całe szczęście, że udało się ciebie zdiagnozować i nie okazało się takie złe jak sama mówisz. Jednak empatia tego lekarza? Załamka, sama już nie wiem jak walczyć z mentalnością naszych lekarzy. Jak sądzisz warto takie gagatka ustawiać do pionu? Czy po prostu wyjść i więcej nie wracać?

  2. Dola Listopad 16, 2016 at 7:46 pm - Reply

    Niestety u nas z lekarzami jest ciężko. Sama chciałabym znaleźć lekarza, który by mi pomógł ale nie wiem, do którego specjalisty się udać. Kto i gdzie powinien mnie skierować… Jeśli sam nie wiesz to nikt Ci nie pomoże..

  3. panidorcia Listopad 17, 2016 at 10:43 am - Reply

    Niestety, znaleźć lekarza, który naprawdę się zaangażuje i pomoże właściwymi sposobami to jest CUD. Ale okazuje się, że przyczyna tkwi bardziej w naszym systemie,który bardzo utrudnia pracę lekarzom, stosy dokumentacji i papierologii zniechęcają do rzetelnego rozpoznania, ze wszystkiego trzeba się tłumaczyć i rozliczać.
    Oczywiście, ktoś na górze ustala zasady, a pacjenci są najbardziej poszkodowani.
    Aniu bardzo Ci współczuję, jednak wierzę, że znajdziesz w końcu dobrego specjalistę. Poza tym każda życiowa przeszkoda czyni Ciebie jeszcze silniejszą. Będzie dobrze! Musi być!

    • Nieidealna Anna Listopad 17, 2016 at 2:19 pm - Reply

      Dorka dziękuję za dobre słowo, tak naprawdę napisałam to bo lubię mówić wprost jak jest bez obwijania w bawełnę.na pewno masz rację z tą całą biurokracją jednak i mentalność, nasza polska nie pozostaje tutaj bez znaczenia. Lekarz powinien być dla pacjenta wsparciem, bazą wiedzy i pomocą a nie zwala odpowiedzialność na innych. Masz jakieś doświadczenia z lekarzami?

      • panidorcia Listopad 17, 2016 at 5:46 pm - Reply

        Oj tak, ciągle szukam odpowiednich specjalistów z ważnych dla mnie dziedzin… Okulistkę mam, dentystkę mam, ale ciągle borykam się z problemem znalezienia dobrego ginekologa. Obecnie testuję jedną doktorkę z polecenia, zobaczymy jak się sprawdzi. Całe szczęście dla mnie nie mam (jak na razie) poważniejszych problemów ze zdrowiem… Ostatnio bardzo często dochodzę do wniosku, że jestem szczęściarą, tyle krzywdy wokół ;/

        • Nieidealna Anna Listopad 18, 2016 at 12:51 pm - Reply

          Wiesz Dorcia żyjemy w czasach, w których pośpiech, stres i zanieczyszczenie środowiska marnuje nam zdrowie, ale z drugiej strony rozwój medycyny je ratuje. Jeśli chodzi o ginekolog, nawet na NFZ to polecam ci dr Suchecką, do której sama chodziłam, a z kolei ona również prowadziła 2 ciąże mojej przyjaciółki. Przyjmuje w przychodni na Antoniukowskiej jakby coś, co prawda na pierwszy rzut oka wydaje się gruboskórna, ale to ciepła babeczka i świetny specjalista 🙂 Oby cię pielgrzymki lekarzowe omijały jak najdłużej :*

  4. Silver Silver Listopad 17, 2016 at 2:36 pm - Reply

    lekarze, lekarze można książki przygodowe o nich pisać. Nie zazdroszczę, moja przyjaciółka na to cierpi

    • Nieidealna Anna Listopad 18, 2016 at 12:52 pm - Reply

      Taka choroba, najgorzej że kiepsko zdiagnozowana, mało odkryta i u każdego daje inne objawy..

  5. Małgosia | Dobre Zielsko Listopad 17, 2016 at 2:59 pm - Reply

    Skąd ja to znam… Też jestem taką rozkapryszoną hashimotką. 😛 Lekarze nie leczą przyczyny, ani nawet nie próbują jej znaleźć. U mnie hashi wyszło 14 lat temu podczas wizyty u homeopatki i chociaż jako takiego leczenia homeopatycznego nie przyjmowałam, to pamiętam tę wizytę i zlecenie wykonania badań. Wcześniej leczono mnie na serce i neurologicznie, bo byłam dziwnie nadpobudliwa i rozdrażniona. 😛 Dieta bezlaktozowa i bezglutenowa oraz odpowiedni tryb życia to podstawa przy chorobie Hashimoto, mogą wyciszyć chorobę. A stres to niestety nasz najgorszy wróg…

    • Nieidealna Anna Listopad 18, 2016 at 12:53 pm - Reply

      OOOO to dlatego u ciebie tyle zdrowych przepisów na blogu <3 witaj w klubie, chodź wolałabym, żeby połączyło nas coś innego, choćby blogowanie. Z jakiego miasta piszesz ?:)

  6. Vi&Raw Listopad 17, 2016 at 3:08 pm - Reply

    Przykro mi, ale miałam podobne problemy ze znalezieniem poważnego specjalisty od kontuzji z kolanem.

    • Nieidealna Anna Listopad 18, 2016 at 12:53 pm - Reply

      Niestety znam i to z doświadczenia, w czasie kariery sportowej też szukałam długo specjalisty od kontuzji.

  7. Planeta Świadomości Listopad 17, 2016 at 3:21 pm - Reply

    Miałam podobną historię do Twojej, tylko “leczyłam” PCOS- chorobę uznaną przez współczesną medycynę za nieuleczalną. Lekarze mieli mi do zaproponowania jedynie hormony, które jeszcze bardziej szkodziły mojemu organizmowi- jak zresztą wszystkie syntetyczne chemikalia wypisywane na receptę. Żadnego z nich nie obchodziła moja dieta, ani styl życia. Dopiero kiedy wzięłam sprawy w swoje ręce, zmieniłam całe swoje życie (przy okazji zdobywając dużą wiedzę i otwierając oczy na wiele spraw, za co dziś jestem niezmiernie wdzięczna) zaczęłam zdrowieć!
    Nie oszukujmy się, współczesna medycyna akademicka ma dziś niewiele wspólnego z prawdziwym zdrowiem. Studenci medycyny uczeni są jakie “leki” wypisywać na daną przypadłość czy w jakie reakcje wchodzą z innymi lekami, a dietetyki mają kilka godzin w ciągu tylu lat studiów! Dlatego leczą objawowo, nie szukając przyczyny choroby. Przykra prawda jest taka, że kiedyś farmacja była na usługach medycyny, a dziś medycyna jest na usługach farmacji. Liczy się tylko dochód koncernów farmaceutycznych, nie zdrowie pacjenta. Tylko świadomość, duża wiedza i wzięcie zdrowia we własne ręce może naprawdę pomóc odzyskać zdrowie. Nie tylko maskować objawy, przy okazji wyniszczając inne organy. Pozdrawiam Cię Aniu i życzę zdrowia!

    • Nieidealna Anna Listopad 18, 2016 at 12:56 pm - Reply

      Dziękuję Kochana za podzielenie się własną historią. Tak jak mówisz przede wszystkim trzeba szukać na własną rękę i działać samemu. Zdaje sobie sprawę, że przy “naszych” chorobach styl życia gra pierwsze skrzypce. Niesamowite jest to, że dzisiejsza medycyna stoi właśnie w rozkroku między ideą leczenia,a biznesem farmaceutycznym. Jesteś na jakiejs szczególnej diecie?

  8. Blogierka Listopad 18, 2016 at 1:07 am - Reply

    Ania- Ty się absolutnie nie bierz za bezglutenową bez stwierdzonej celiki bo to prawdopodobnie również spowodowało zniszczenia z niedoborów. Wiem, że to modne ale niepotrzebnie stosowane może tylko zaszkodzić. Zrób badania na celiakię a potem działaj.
    Jesteś strasznie dzielna i w życiu nie powiedziałabym że chorujesz na cokolwiek.
    ps.Moja mama i siostra mają hashimoto i zespół politeistycznych ( nie jestem pewna czy tak się to nazywa) jajników także przejebane po całości.

    • Nat Maj 29, 2018 at 8:12 pm - Reply

      dieta bezglutenowa jest polecana w pierwszej kolejności osobom z Hashimoto za oceanem. Jest sporo badań dowodzących słuszność tej diety w tym przypadku. Jednoczesnie słuszność suplementacji. Polecam książke dr. Izabeli Wentz, mi dała dużo w temacie.

  9. Blogierka Listopad 19, 2016 at 12:32 am - Reply

    Aaa, no chyba tak, miałam wrażenie że dużo rzeczy się posypało po tej diecie właśnie dodatkowo. Jak było lepiej i tym jest leczone hashimoto to idz tą drogą, ale obiecaj że będziesz na siebie uważać i skonsultujesz z jakąś mądrą głową 🙂

  10. wysmakowana_pl Listopad 19, 2016 at 7:42 am - Reply

    znaleźć dobrego lekarza jest bardzo ciężko…u mnie to nawet rodzinny nadaje się do wywalenia. Życzę zdrowia!

    • Nieidealna Anna Listopad 19, 2016 at 7:49 am - Reply

      Dziękuję bardzo 🙂 To niestety przykra prawda, ale zdrowie jest najważniejsze 🙂

    • Angelika Listopad 19, 2016 at 7:55 am - Reply

      zgadzam się, dobry lekarza ze świecą szukać, same konowały jakieś teraz są :/

      • Nieidealna Anna Listopad 19, 2016 at 8:00 am - Reply

        Nie wiem z czego to wynika, może papierologia i biurokracja odciąga lekarza od pacjenta?

  11. Zaniczka Listopad 19, 2016 at 8:42 am - Reply

    Lekarze – temat rzeka. Ja szukam neurologa, dermatologa, okulisty na szczęście mam dobra rehabilitantkę.
    Kurde Ania silna babka z Ciebie 🙂 <3

    • Nieidealna Anna Listopad 19, 2016 at 9:50 pm - Reply

      Rene muszę być silna bo kocham życie, ale ty to jesteś arcymocna 🙂

  12. Patrycja Czubak Listopad 19, 2016 at 11:55 am - Reply

    Zmartwiłaś mnie tym wpisem, u mnie też wykryto zaburzenia tarczycowe chociaż jeszcze nie wiadomo jakie jest ich podłożę. Na razie czuję się lepiej, leki działają. Mam nadzieję, że wszystko pójdzie jednak w dobrą stronę.

    • Nieidealna Anna Listopad 19, 2016 at 9:51 pm - Reply

      Nie martw się na zapas, hashi jest taki mendowaty do ogarnięcia, ale u ciebie może być to coś innego. Robiono ci usg tarczycy?

      • Patrycja Czubak Listopad 19, 2016 at 9:58 pm - Reply

        Jeszcze nie dopiero w styczniu.

        • Nieidealna Anna Listopad 20, 2016 at 7:13 pm - Reply

          To trzymam kciuki za pozytywne wieści 🙂

          • Patrycja Czubak Listopad 21, 2016 at 11:20 am

            dziękuje 🙂

  13. Books My Love Listopad 19, 2016 at 4:36 pm - Reply

    czytałam artykuły, że właśnie dużo można zdziałać dietą i aktywnością fizyczną.
    Niestety jest problem z dobrymi specjalistami :/

    • Nieidealna Anna Listopad 19, 2016 at 9:52 pm - Reply

      Wiesz dieta jak zawsze to podstawa podstaw, aktywność fizyczna w tym przypadku mniej -znaczy więcej 🙂

  14. Hamak Life Listopad 19, 2016 at 7:26 pm - Reply

    Jak masz diagnozę to już jest dobrze…bo zanim ją masz, to jest naprawdę źle 😉 Minimum 3 miesiące potrzeba na wyrównanie poziomu hormonów, a nawet do 6, więc faktycznie cierpliwość wskazana ;). I pamiętaj właściwy wskaźnik TSH to jest ten, przy którym się dobrze czujesz, a nie jakieś 4,5 z kosmosu! Wciąż nie mogę w to uwierzyć, że przy takiej skali zachorowań, w Polsce nadal obowiązują te normy! 🙁 Naprawdę da się wszystko bardzo dobrze ustabilizować i życie jest różowe jak przedtem 🙂

    • Nieidealna Anna Listopad 19, 2016 at 9:54 pm - Reply

      No wiesz każdy przypadek jest inny… ja od latach nie mam wyrównanych hormonów bo hashi szaleje. Szukam endo, i po prostu testuję na sobie suple, oraz dietę. A tak ogólnie gdyby nie moj optymizm to byłoby krucho… nie poddaje się. Ile czasu chorujesz?

  15. Jola (Yolsh) Listopad 20, 2016 at 11:31 am - Reply

    Chyba coś u Ciebie nie gra z tą dietą bezglutenową, skoro się zaczyna sypać organizm, ale nie ważne. Wszystkiego trzeba spróbować. A z innej strony, mieć diagnozę jest już połową sukcesów. 3 lata leczenia niedoczynności tarczycy i dzięki lekom pogłębienie się objawów. Jak piszesz (u mnie 2 endokrynologów) tylko kazało brać leki. Tak na marginesie, Letrox nie ma laktozy. Po tym, co działo się ze mną, kiedy ostatnio brałam hormony na tarczycę… Moja samowolka, odstawiłam to. A najlepszym paradoksem jest to, że ja przytyłam dzięki hormonom i ćwiczeniom. Przestałam brać tamte hormony i czekam na kolejną wizytę, poznam kolejnego endokrynologa. Żałuję, że uwierzyłam, że hormony na niedoczynność pomogą. Nie wiem, kiedy organizm upora się ze skutkami ubocznymi.

    • Nieidealna Anna Listopad 20, 2016 at 7:15 pm - Reply

      Wiesz Jola bez glutenu dużo się fajnie rzeczy poprawiło, ale myślę że inne alergeny zaszkodziły. Okazało się, że na przykład niektóre orzechy i pomidory mi szkodzą. Obecnie chyba tylko kokos, migał i brazylijskie są ok. Też wiele rzeczy robię na własną rękę bo po prostu inaczej się nie da. A myślę o laktozie, ale na wszystko przyjdzie czas. Trzymam kciuki, żeby twoje leczenie również przyniosło skutki 🙂

  16. Monika Dudzik Listopad 20, 2016 at 1:10 pm - Reply

    Anka, współczuję, naprawdę nie ma nic gorszego jak trafić na mur niezrozumienia i obojętności – jak wspomniała Rene, lekarze to temat rzeka. Nie miałam nigdy poważnych problemów ze zdrowiem i bardzo bym chciała, by ten stan utrzymał się jak najdłuzej. Tobie życzę dużo siły!

    • Nieidealna Anna Listopad 20, 2016 at 7:16 pm - Reply

      Dziękuję Monia, pisze jak jest – nie żalę się, nie obwiajm w bawełnę tylko komentuję realia naszej służby zdrowia…

  17. Panna Joanna Listopad 20, 2016 at 3:05 pm - Reply

    Bardzo Ci współczuję Ania… nie tylko samej choroby, ale tego wszystkiego co się z nią łączy i tego, że wołanie o pomoc takich jak Ty, pozostaje bez odpowiedzi, a właściwie dostaje odpowiedź w formie recepty…. słabo na maska! :/

    Dużo zdrowia dla Ciebie :*

    Ściskam!

    • Nieidealna Anna Listopad 20, 2016 at 7:17 pm - Reply

      Dzięki Joasiu, dobre zdrowie w cenie 🙂 nie poddaje się, ale czasem inni oceniają mnie, a zdają sobie sprawy, że ja na tym wszystkim po prostu nie panuję…

  18. Lifestylerka Listopad 20, 2016 at 6:37 pm - Reply

    Anulka, dokładnie wiem, co czujesz. Przechodziłam podobne etapy. Walczę z Hashi od jakiś 5 lat. Mam wrażenie, że obecnie co druga kobieta cierpi na to schorzenie. Również przerobiłam kilku endokrynologów – konowałów. Miałam szczęście, ponieważ w końcu trafiłam na cudowna panią endokrynolog, która sama też cierpi na tę chorobę, także jest bardzo wyrozumiała i ma sporą wiedzę na ten temat. Polecam Ci świetną książkę amerykańskich endokrynologów “Jak żyć z Hashimoto”. Odpowiedziała mi na wiele pytań. Od kiedy dowiedziałam się o chorobie, to diametralnie zmieniłam swoje życie. Stwierdziłam, że zdrowie ma się tylko jedno i dlatego tak sobie wszystko poukładałam, żeby żyło mi się w miarę bezstresowo i komfortowo. Pamiętasz, ostatnio o tym pisałyśmy:). Staram się aż tak bardzo nie stresować ta chorobą. Bywają gorsze. Mam nadzieję, że jeśli będę o siebie dbać, to wszystko będzie OK. Jeśli chodzi o leki, to wiosną zmieniłam Euthyrox na bezlaktozowy Letrox, ale nie sprawdził się u mnie. Pomimo, że brałam duże dawki, to wyniki mi się pogorszyły. Z jakieś 2 tyg temu wróciłam na Euthyrox i czuję się lepiej. Ale jem też nabiał, głównie kozi, bo ma mniej laktozy i lepiej przyswajalna i chyba raczej mi nie szkodzi. Trzymaj się kochana. Może jakiś klub Hashimotek utworzymy?;) Nawet w blogosferze jest nas od groma.

    • Nieidealna Anna Listopad 20, 2016 at 7:18 pm - Reply

      O kurczę ciebie też hashi złamało? Jej, niby raźniej, ale nikomu nie życzę spotkania z tą chorobą. Odezwę się wkrótce na priv bo mam pewien pomysł na projekt z hashi i blogerkami. Buziaki moja ty gwiazdeczko radości 🙂

      • Lifestylerka Listopad 20, 2016 at 7:48 pm - Reply

        Aniu, teraz jak się nie ma Hashi, to nie jest się trendy;). Wychodzę z założenia, że jak na coś nie mam wpływu, to po prostu muszę to oswoić. To daj znać koniecznie, bardzo jestem ciekawa, co wymyśliłaś. Buziaki.

  19. paradise Listopad 20, 2016 at 8:50 pm - Reply

    Czytając Twój wpis miałam wrażenie, że czytam o sobie…
    Ciągłe humory, tycie, pogarszający się wzrok, sucha skóra, wypadające włosy, problemy z zębami, ciągłe uczucia zimna, łatwe męczenie się, senność, plus inne choroby towarzyszące Hashimoto (endometrioza, PCO, insulinooporność, nietolerancje pokarmowe, niepłodność…).
    Mam bardzo osłabiony organizm i często choruję…
    Specjalista dobry to porażka. Nie ma.
    Prawie 7 lat choroby i niestety jest tylko gorzej…
    Nasze choroby niestety są zbywane przez lekarzy, a przez to prowadzą do kolejnych chorób i problemów…

    • Nieidealna Anna Listopad 21, 2016 at 4:20 pm - Reply

      Kurczę widzę, że jest ans coraz więcej 🙁 Bardzo ci współczuję i mogę powiedzieć tyle: wiem co czujesz. A czy robisz coś na własną rękę? Zmiana diety? Suplementy? Z jakiego miasta jesteś?

  20. Wojtek| Bielecki.es Listopad 22, 2016 at 8:47 pm - Reply

    Polska służba zdrowia to temat rzeka, większy niż Amazonka!

    • Nieidealna Anna Listopad 23, 2016 at 1:37 pm - Reply

      Niestety, ale muszę się zgodzić… prywatnie też jest niewiele lepiej 😀

  21. BasiaK Listopad 26, 2016 at 9:30 pm - Reply

    I bardzo dobrze że o tym piszesz. Ja z nazwą tej choroby i jej objawami zetknęłam się właśnie na jakimś blogu. Nie miałam pojęcia o jej istnieniu. Lekarze… tak, to teraz specjaliści od wpisywania recept i to najlepiej na leki zakontraktowane z jakimś przedstawicielem. I co się dziwić że ludzie szukają porad i sposobu na leczenie w internecie. A jakie mają wyjście? Kurcze, nawet skierowanie na badania ciężko wyżebrać.

    • Nieidealna Anna Listopad 28, 2016 at 8:27 am - Reply

      Oj faktycznie w przypadku jakiegoś skierowania czy podstawowych nawet badań trzeba niezłą batalię z lekarzem stoczyć – bo on najczęściej nie widzi powodu, aby nas konkretnie przebadać i sprawdzić czy na pewno wszystko gra. Recepta na każdą okazję to standard 😀 Mnie przeraża fakt, że od 2017 roku mają zamiar rozładować kolejki u endo poprzez odsyłanie pacjentów do lekarza pierwszego kontaktu, który przecież też może wypisać receptę…

      • BasiaK Listopad 28, 2016 at 8:30 pm - Reply

        Kolejny dowód na to że liczy się recepta i żeby się sprzedawało.
        Nie daj się temu hashimoto. Kurcze, to nawet brzmi jak sztuka walki.

  22. […] tym, że Hashimoto jest niepełnosprawnością, której nie widać pisałam tutaj. Autoimmunologiczne zapalenie tarczycy to choroba, która każdego dnia, krok po kroku wyniszcza […]

  23. Ehdi Mars Lipiec 19, 2017 at 8:08 pm - Reply

    Ja mam nowotwór tarczycy, w najbliższym czasie czeka mnie jej całkowite usunięcie i nie powiem boję się jak cholera :(.

    • Nieidealna Anna Lipiec 24, 2017 at 7:11 pm - Reply

      Bardzo mi przykro Agata, ale mam też pozytywną historię dla ciebie. Moja przyjaciółka kilka lat temu miała nowotwór, ostrą chemię i wycięcie tarczycy. Dzis jest podwójną i szczęśliwą mamą. Pracuje, uprawia sport – głowa do góry :*

  24. Ekomentalnie Wrzesień 18, 2017 at 8:45 pm - Reply

    Moja siostra cierpi na tę chorobę i rzeczywiście nie jest łatwo, a okoliczności związane ze służbą zdrowia wcale w tym wszystkim nie pomagają. Bardzo to smutne, ale mam nadzieję dla wszystkich haszimotek, że przyjdą lepsze, bardziej wrażliwe na tę chorobę czasy, a właściwie nastawienie specjalistów i odpowiednie wsparcie. Trzymaj się!

    • Nieidealna Anna Wrzesień 19, 2017 at 8:53 pm - Reply

      Bardzo dziękuję za słowa wsparcia i empatię 🙂 Zdrówka siostrze i wytrwałości 🙂

  25. Joanna Julia Sokołowska Wrzesień 18, 2017 at 9:39 pm - Reply

    Moja dobra znajoma cierpi na Hashimoto. Nie jest jej prosto. Pod jej wpływem sprawdziłam sobie odpowiednie markery, bo cześć pasujących objawów widziałam u siebie. Na szczęście mnie oszczędziło. Wszystkim z ta chorobą życzę dużo siły i spokoju. Trzymajcie się, Kochani! Będzie dobrze!

    • Nieidealna Anna Wrzesień 19, 2017 at 8:54 pm - Reply

      Dziękuję, przyda się i to bardzo 🙂 Niestety, teraz prawie każdy ma Hashi …

  26. Paulina Grochowska Wrzesień 19, 2017 at 6:35 pm - Reply

    Znam dwie kobiety cierpiące na to pieruństwo i chyba tak jak Ty, nie trafiły jeszcze na sensownego lekarza. Trzymam kciuki bo tylko wyobrażać sobie mogę jak to jest 🙁

    • Nieidealna Anna Wrzesień 19, 2017 at 8:55 pm - Reply

      Kurczę to życzę im w takim razie powodzenia w szukaniu specjalisty. Na szczęście ja znalazłam w Warszawie świetną endokrynolog <3

  27. Kamil K Luty 2, 2018 at 8:19 pm - Reply

    A mozesz mi powiedziec dlaczego laktoza szkodzi przy hashimoto? Zona ma to dziadostwo, oczywiscie jedyne lekarstwo jakie od lekarzy dostala to Eutryrox, chociaz wyglada na to ze dosc dobrze to dziala. Zastanawia mnie ta laktoza, dlaczego jej wyeliminowanie mogloby tu pomoc?

    • Nieidealna Anna Luty 2, 2018 at 9:13 pm - Reply

      Przy Hashimoto szkodzą produkty, które są przetworzone. Może również wystepować nieszczelność jelit, nietolerancja na laktozę. Może, ale nie musi. U mnie odstawienie latozy znacznie polepszyło samopozucie, wyniki, waga spadła i centymetry poleciały w dół.

  28. Agnieszka Maj 27, 2018 at 7:23 pm - Reply

    Hashimoto straszna sprawa. Męczy okropnie nie tylko osobą chorującą, lecz całą otaczającą ją rodzinę. Mi najbardziej dokucza roztargnienie i zapominanie co chciałam powiedzieć. Niekiedy zmęczenie do granic możliwości. Rozdrażnienie. Wtedy moje dzieci niestety obrywają. Bo pragnę wtedy ciszy 🙂 smutne. Ale rzeba z tym zyc. Polecam w Poznaniu Panią Doktor Małgorzatę Abramczyk. Zawsze usg. Rozmowa o samopoczuciu. Ręka na pulsie.

  29. Monika Maj 27, 2018 at 7:28 pm - Reply

    Ja osobiście nie mam Hashimoto, a pcos. W sumie objawy podobne, słowo kluczowe “tarczyca” również… Jeśli miałabyś ochotę, skontaktuj się z Izabelą Van der Woodsen. Nie, to nie lekarz Trudno mi nawet nazwać jej “specjalizację””, bardziej coś w stronę dietetyki. Jest ona twórcą cudownej diety WOO i też ma Hashimoto. Dieta jest naprawdę cudowna, sama na niej jestem. Pozdrawiam serdecznie

  30. Ola Maj 27, 2018 at 7:31 pm - Reply

    Oj Ania skąd ja to znam 🙁 ja mam tylko niedoczynność, ale pozatym policystyczne jajniki, krzywy bolacy kręgosłup o depresji i nerwicy mięśnia sercowego nie wspomnę. Psiapsiółka ma hashimoto i wiem co przeżywa. Odkąd usunięto jej tarczyce to nie chodzi do lekarzy tylko w przypadku usg. Postawiła na dietę, życie nad morzem, masę suplementów oraz nie zażywa euthyroxu ale thyroid s czyli sproszkowana swinską tarczyce i czuje się dzięki temu o niebo lepiej. Trzymaj się kochana :*

  31. Lifestylerka Maj 28, 2018 at 6:56 am - Reply

    Aniu, na temat Hashimoto i moich przebojów z lekarzami, to bym mogła 3 tomowa książke napisać ;). Na początku trafiłam na takiego dziadziusia idiotę, co to twierdził nawet, że przy Hashi to jest niemożliwe, żeby mieć jakieś problemy gastryczne. A ja wtedy nowicjuszka w tych tematach zaczęłam powątpiewać i prawie zaczęłam wierzyć w to, co wiele osób mi sugerowało, że problem tkwi w mojej głowie, a nie w chorobie. Na początku miałam straszny kryzys, załamanie, wręcz zniechęcenie do życia, ale w końcu się nieźle wkurzyłam, obudził sie we mnie mój zodiakalny lew i postanowiłam walczyć na własną rękę 🙂 .Długa to była droga i wiadomo nie jest idealnie, ale o wiele lepiej niż było. Czuje się dobrze, żadko miewam psychiczne zjazdy, z brzuchem jest o 80% lepiej no i trzymam prawidłową wagę, co oczywiście często wzbudza u wielu “specjalistów” powątpiewani, czy ja oby na ewno cierpię na hashi. Jednak widok mojej znikającej i zwapniałej tarczycy zamyka im gęby ;). Aneczko, będzie dobrze, nie ma innej opcji. Trzeba się wspierać wzajemnie, dzielić pomysłami i tym co zadziałało i damy radę. Życie jest piękne i chcę się cieszyć kazdą jego chwilą, a nie leżeć zapłakana, napuchnieta, trzęsąc się z zimna latem pod kocem i martwić się w sumie nie wiadomo czym – też tak czasem masz? 😉 Ściskam Cię kochana, trzymaj się i w razie W pisz :).

  32. Nat Maj 29, 2018 at 8:34 pm - Reply

    CHoruję na Hashimoto od 19 lat. Mam 27, przechodziłam różne etapy, choć trochę w inna stronę od Ciebie, bo mi zawsze bardziej szło w objawy pasujące do nadczynności – przemiana materii prędkości światła, nerwica, problemy ze snem, depresja, nadmierne pobudzenie. Suchość skóry itp., to wszytsko znam. Też przez lata dostawałam tylko euthyrox na bazie poziomu TSH. I “standardowo” lekko się pogarszało z roku na rok. i zero informacji o możliwościach pomocy sobie samej.
    Od 10 lat jestem wegetarianka, i właściwie od wtedy zaczęło się polepszać, plus zaczęłam szukać info na włąsną rękę, zbierać swoje badania, poszłam mocno w ruch, obecnie zawodowo, piję hektolitry wody i zadbałąm o psychiczną wolość, psychoteriapia wiele pomaga (dzięki niej wiele stresu wreszcie z człowieka uchodzi).
    Nie, żeby było idealnie, jeszczzce nie doszłam do super samodyscypliny by sprawdzać dietą eliminacyjną możliwości alergii. Teraz jestem 3 miesiące po porodzie, i tak jak Tobie moje hormony przez ciąże i aktualnie przy karmieniu wyszły na ideał. Ale miałam też prześwietloną tarczyce przez innego lekarza (który robił przeswietlenie córeczce i w rozmowie dowiedział się o mojej tarcycy, wiec od razu zrobił mi usg) i okazało się że mój stan zapalny jest już mocno wyciszony, lekarz się zaskoczył pozytywnie. Także wierzę że jesczzce wszytsko na dobrej drodze. Tak jak Ty śledzę poczyannaia medycycny zza oceanu, tam się dzeje w tym temacie znacznie więcej.
    Doskonale Cię rozumeim i Twoje wzburzenie. Temat lekarzy przewałkowany ostatnio u mnie też przez chorobę mamy, którą pochowałam 2 miesiące temu. Mój wniosek numer jeden: jęsli sam o siebie nie zadbasz, nikt tego za ciebie nie zrobi. A numer dwa: Psychika jest najważniejsza.
    Choć wiem jak jest ciężko, życzę z całego serca wewnętrznej siły do pozytywnej walki o swoje zdrowie
    Ściskam
    *ps. nie namawiam nikogo z hashi do wegetariańskiej diety, jedynie stwierdzam fakt że w moim przypadku jest na plus.

  33. Marta Czerwiec 21, 2018 at 3:42 pm - Reply

    Cześć.
    Jak przeczytałam co napisałaś, to stwierdziłam, że w dużej mierze to samo mi się przytrafiło. Kiedyś ważyłam 50 kg, aż zaczęłam nagle tyć. Doszłam do 95 kg. Stosowałam dietę Dukana, Atkinsa, potem efekt jojo. Teraz, od trzech miesięcy stosuje dietę 1500 kal., schudłam 15 kg. Pierwsza depresja dopadła mnie wiele lat temu. Sama z domu nie wychodziłam przez dwa lata. Miałam jakieś lęki. Przez kilka lat spałam w dzień i w nocy. Zaprowadziłam dziecko do szkoły, potem kładałam się spać, nastawiałam budzik , odbierałam dziecko i po odrobieniu lekcji z dzieckiem znowu spałam Cały czas biorę leki na depresję. Miałam okropne zaparcia. Stosowałam lewatywy. Ale potem było jeszcze gorzej. Codziennie używałam czopki glicerynowe. Teraz znalazłam czoki musujące Eva Qu. Są lepsze niż lewatywa i czopki glicerynowe. Urzywam błonnik witalny i nasiona Chia i okresowo probiotyki.

  34. Mika Czerwiec 29, 2018 at 3:34 pm - Reply

    Czy ktoś moze mi polecic dobrego endokrynologa w Warszawie? Podejrzewam ,że mam cos nie tak z tarczycą. Może z tej strony , niby sa tu opinie ale nie mogę się zdecydować. Na c mam zwracac uwagę

    • Nieidealnaanna Lipiec 2, 2018 at 5:48 pm - Reply

      Oczywiscie, polecam ci Luzię Napiórkowską. To moj obecny lekarz 🙂

  35. Daguśka23 Czerwiec 30, 2018 at 9:19 pm - Reply

    Hej, Pan Dariusz dariuszswierczewskito dobry endokrynolog. Spróbuj się z nim skontaktować

  36. nieidealna Lipiec 19, 2018 at 6:54 pm - Reply

    […] parnoscią i brakiem tlenu nie sprzyjają ani mojej chorej i pokręconej tarczycy (choruję na Hashimoto), ani tym bardziej nie pomagają dzieciom. Jak żyć panie prezydencie? Zasada jest prosta. Mimo […]

  37. Ant Wrzesień 14, 2018 at 7:27 pm - Reply

    Gdy miałam 13 lat internistka z pogotowia odkryła u mnie niepokojące wole tarczycowe i skierowała mnie do endokrynologa. Myślałam i słyszałam od wszystkich ile to mam szczęścia, ze tak wczesnie wykryto u mnie chora tarczyce.Mam teraz 34 lata. Nie znam godnego polecenia endokrynologa. 3 lata błagałam lekarzy o zmianę euthyroxu na letrox, bo czułam, ze mi to szkodzi. Udało się po opłaceniu badań za 2500 w których z pieczątka stwierdzono, ze laktoza nie jest dla mnie, delikatnie mówiąc .szkoda słów na to wszystko…. pozdrawiam Hashi, insulinoopornych, tych z hipoglikemia i AZS. I wszystkich pozostałych czytelników tez 😉 To powyżej to rzecz jasna jest mój komplet.
    Oczywiście doceniam, ze jajników nie mam policystycznych. Chociaż, kto wie? Nie mam tez do polecenia żadnego ginekologa 😉

  38. Sabina Wrzesień 19, 2018 at 8:01 pm - Reply

    Aniu, czytałam Twój ręka z duszą na ramieniu. Dziś usłyszałam od lekarza, że wyniki TSH są niepokojące i pewnie mam Hashimoto, co nie jest zaskoczeniem bo przecież wiele kobiet teraz na to choruje. Na pytanie czy będzie to miało wpływ na zajście w ciąże, stwierdził że pewnie tak i raczej nie będzie łatwo. Lekarze nie mają niestety daru przekazywania takich informacji (nie jestem zaskoczona), niestety nie potrafią też uspokoić pacjenta i wytłumaczyć mu o co chodzi, jak wyglada leczenie, jak wpłynie to na nasze życie. Zostałam z informacjamą: choroba + dodatkowe badania. No cóż… zostaje mi szukanie informacji na własną rękę… dziękuję Ci za ten wpis Jeśli masz ciekawe i warte polecenia artykuły o Hashimoto to chętnie poczytam. Pozdrawiam!!!

Leave A Comment

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.