Coś optymistycznego

//Coś optymistycznego

Pewnie też masz takie dni, kiedy wszystko widzisz w czarnych barwach, najmniejsza rzecz potrafi cię wyprowadzić z równowagi, a najprostsza czynność wydaje się niemożliwą do realizacji. U mnie właśnie dziś jest taki ciężki cholernie dzień. Ostatnio grzebałam sporo w pamięci, zdarzenia z przeszłości, choć dawno zostały zamknięte nadal potrafią wrócić jak bumerang i rozbić mnie psychicznie na tysiąc małych kawałków…

Po każdej burzy wychodzi słońce

Pamiętaj o tym, że po każdych kłopotach następuje jakieś nowe „jutro”. Każde jutro może być lepsze i wiedz, że tylko od ciebie zależy jak potoczą się dalej twoje losy. Z doświadczenia wiem, że czas naprawdę leczy rany, a im dalsza perspektywa tym łatwiej uporać się z tym co nas męczy. Prędzej, czy później to co wydawało się straszne maleje w naszym odczuciu do błahostki, którą nie warto zaprzątać sobie więcej głowy. Naprawdę w trudnych chwilach powtarzaj sobie ciągle: „to minie, to minie”, a wkrótce i u ciebie zaświeci słońce.

Jak przetrwać doła?

Jeśli raz na jakiś czas popadniesz w melancholijny nastrój nie załamuj rąk, to wcale nie oznacza, że od razu masz depresję! Popadanie w „doła” to często reakcja obronna naszego organizmu na skutek przemęczenia, trudnych doświadczeń, stresu, traumy lub przykrego doświadczenia. W moim przypadku czasem następuje kumulacja jak w multilotku tylko taka na minus. Oznacza to, że kilka razy w roku mam dzień na nie. Nie lubię siebie, nie lubię znajomych, nie rozumie mnie nikt, nie osiągnę nic, nic mi się nie uda i ogólnie wszystko jest t-r-a-g-i-c-z-n-e. Na szczęście jest to stan chwilowy kiedy padają mi baterie i muszę je naładować.

Ładowanie akumulatora

Skoro czasem „wysiadamy psychicznie” powinniśmy bliżej przyjrzeć się stylowi naszego życia. Co mnie stresuje? Dokąd zmierzam? Czy są wokół mnie toksyczni ludzie? O czym marzę? Dokąd dążę? Czy jestem sobą? To moje kluczowe pytania, które pomagają mi odnaleźć równowagę w chwili zwątpienia. Najpierw eliminuję źródło stresu – (wiem, co niektórzy pomyślą moja praca jest moim źródłem stresu, jeśli tak jest zmień pracę). Analizuję sobie jak jem, ile czasu śpię, czy poświęcam czas na rozrywkę, czy nie zasiedziałam się i ogólnie czy nie potrzebuje urlopu. Następnie pod lupę idą kontakty z bliskimi (należę do tych osób, które bardzo emocjonalnie i na serio podchodzą do związków międzyludzkich). Staram się uporządkować wszystkie sprawy, odzyskać panowanie nad własnym życiem i działać. Działać, czyli nie załamywać rąk nad beznadziejnym stanem, dać sobie trochę czasu na oswojenie się z sytuacją, odpoczynek i zmienić to co jest przyczyną kiepskiego samopoczucia…

Czas pracy i odpoczynku

Wiem, że dużo osób wysiada  z powodu nadmiaru obowiązków, ale są też tacy, którzy z braku zajęcia popadają w melancholię, dlatego jestem zwolennikiem aktywnego wypoczynku. Albo inaczej kiedy mam mieć wakacje, to chce mieć wcześniej wszystkie inne sprawy mieć dopięte na ostami guzik, żeby móc bez wyrzutów sumienia cieszyć się wolnym. A jak macie już wolne to koniecznie: czytajcie książki, oglądajcie zaległe filmy, zjedzcie coś pysznego, wypijcie lampkę ulubionego wina, zmieńcie otoczenie i zwiedźcie jakieś piękne miejsce (koniecznie utrwalając to na dużej ilości zdjęć), zadbajcie o swój wygląd, uprawiajcie sport oraz dużo się śmiejcie. Wiem, że to takie banały, ale prawda jest taka, że w codziennym pędzie każdy z nas zapomina o samym sobie. O świętych chwilach sam na sam, bez męża, dzieci, kotów i Internetu.

******

„Optymizm serca, pesymizm świadomości.”

Antonio Gramsci

About the Author:

Pisanie dla mniej jest czymś tak naturalnym jak oddychanie. Nie boję się rozmawiać o trudnych tematach, dlatego często z premedytacją wkładam przysłowiowy kij w mrowisko. Na co dzień jestem niepoprawną romantyczką szukającą inspiracji we wszystkim, co mnie otacza. Oznacza to, że idąc ze mną na spacer będziesz zmuszony kilkakrotnie się zatrzymywać, gdyż zwrócę uwagę na najmniejszy detal, drobiazg, rzecz którą ty każdego dnia mijasz obojętnie. Prywatnie jestem spełnioną żoną, nieco zwariowana mamą i miłośniczka kotów (szczęśliwa posiadaczką pary Hektora i Hery imiona zostały nadane z miłości do antyku). Gości przyjmuję z otwartymi ramionami i pełną lodówką. Musisz wiedzieć, że moja sportowa przeszłość (13 lat uprawiania judo) ukształtowało mój charakter dzięki czemu mimo rozbrykanej duszy twardo stąpam po ziemi.