Chłopaki też płaczą…

Home/LIFESTYLE/Chłopaki też płaczą…

W dzisiejszych czasach mówi się tyle o równouprawnieniu, że mogłoby się wydawać iż coś takiego jak dyskryminacja ze względu na płeć nie istnieje. Gdyby dodać jeszcze, że chodzi o sprawy facetów, większa część społeczeństwa parsknęła by śmiechem. Bo jak to, w tych szowinistycznych realiach może gdzieś naprawdę dziać się krzywda chłopakom?! Feministkom zjeżyły by się włosy na głowach, patrioci bili by się w pierś, że co jak co, ale u nas w Polsce to mężczyzn się szanuje, a tych pokrzywdzonych nie ma. Tradycjonaliści nawet się nad tym nie zastanawiają, bo od zawsze jest jak jest, a ci współcześni od gender, owszem mówią o dyskryminacji ale ze względu na: orientację, wyznanie, pochodzenie lub płeć, ale w przypadku kobiet.

O co tyle szumu?

Monika z bloga Mama notuje zaprosiła mnie do przyłączenia się do swojej autorskiej akcji Ania i Antek czują się tak samo. W telegraficznym skrócie: inicjatywa dotyczy nagłośnienia sprawy dyskryminacji ze względu na płeć w przypadku chłopców. O ile na początkowym etapie edukacji prawa dziewczyn i chłopców są raczej respektowane i traktowane jednolite, o tyle wraz z dojrzewaniem i kolejnymi etapami młodzi chłopcy, a później mężczyźni zostają rzuceni na „głęboką wodę” wobec oczekiwań jakie powinni spełniać z tego powodu, że noszą spodnie…

Kiedy zaczyna się dyskryminacja?

Niestety, ale w moim odczuciu stereotypowe podejście do tego, jaki powinien być chłopiec zaczyna się właściwie od samego początku. Chłopaki nie płaczą, musisz być twardy, nie maż się, nie okazuj emocji, nie daj satysfakcji innym, musisz być silny, szybki i wysportowany – to tylko niektóre ze bzdur, którymi karmi się młode, chłopięce umysły. W tradycyjnych rodzinach, w których nadal panuje podział na kobiece i męskie obowiązki, mały chłopiec od najmłodszych lat nasiąka stereotypem prawdziwego samca. Od sprzątania i gotowania jest mama, tata chodzi do pracy i ogląda mecze w telewizji. Rysowanie i lalki są babskie. Pluszaki, są również przeznaczone dla dzieci. Płakanie, strach lub okazywanie jakichkolwiek emocji jest niemęskie. Specjalnie pokazuję skrajne przypadki, które mogą się wydawać nierealne, ale niestety w wielu domach nadal obowiązuje taki model wychowywania młodego mężczyzny.

Ania i Antek czują tak samo

Nie jestem zwolenniczką unisexu i zatracania granicy między płciami, jednak uważam, że rozwój emocjonalny zarówno dziewczynek jak i chłopców powinien przebiegać w atmosferze miłości, czułości, wsparcia i zrozumienia. Teraz jestem mamą Zuzi i naprawdę nie będę panikowała, jeśli moja córka za jakiś czas stwierdzi, że woli z tata budować Lego niż bawić się ze mną Barbie. Sama jako siostra trzech braci, najmłodsza z rodzeństwa często naśladowałam chłopaków i bawiłam się w typowo „męskie’ gdy zamiast pić herbatkę z pluszakami. Moja mama początkowo trochę żałowała, że nie lubię różowego, wolę leginsy zamiast sukienek, a w konsekwencji zamiast sztuki wybrałam judo… Czy to, że nie byłam stereotypową dziewczynką z lalkami, tylko pobitymi kolanami od łażenia po drzewach wyrządziło mi krzywdę? Nie, zdecydowanie nie, bo dziś jestem z całą pewnością najbardziej kobieca kobietą, która ma bzika na punkcie mody, kosmetyków, kultury, romantycznych wzlotów i upadków… Dlaczego o tym wspominam? Dlatego, że patrzenie jednostronne, stereotypowe i tendencyjne często rani. Wyśmiewanie wyborów i potrzeb dziecka, negowanie jego odczuć i nie respektowanie zdania, to jedno wielkie nieporozumienie. Wiem, że teraz może trochę odbiegam od meritum sprawy, ale pragnę podkreślić, że nikt z nas nie rodzi się „chory” na „pedalskość”, „niemęskość”, czy „babichłopstwo”. To jacy byliśmy w dzieciństwie i kim chcieliśmy być, a nam nie pozwalano ma ogromne znaczenie później, gdy Antoś staje się Antonim, a Ania – Anną.

Niemy krzyk

Wielokrotnie byłam świadkiem sytuacji, w których rodzic strofuje swoje dziecko, że coś jest niemęskie, babskie lub niedziewczęce… Dla małego dziecka rodzic jest całym światem, opoką. Jego słowa wydają się być jedyną prawdą, objawioną i absolutną. Początkowo maluch nie polemizuje z rodzicem, nie szuka potwierdzenia jego słów u innych, wierzy w nie całkowicie, bezgranicznie, całym sobą.  I co jeśli mama, albo tata funduje nam darmowe piekło tu na ziemi? Bo szydzi, wyśmiewa, nie szanuje, nie słucha, nie pozwala być sobą. W tym momencie rodzic przyczynia się do wytworzenia w dziecku jego pierwszych kompleksów. Stawia pierwsze podwaliny pod lęki dziecka. Podcina mu skrzydła, podkopuje poczucie własnej wartości, jednym słowem wbija w ziemię.

Okres dojrzewania

Dziecko szybko staje się nastolatkiem. Po pierwszych latach życia w domu,w  którym nie pozwala mu się okazywać prawdziwych emocji: „nie maż się”, „faceci nie płaczą”, „nie zapiszę cię na taniec, to dla ciot”, itd. Antek zaczyna rozumieć, że to kim jest i wewnętrznie czuje, nie jest dobre. Co dzieje się z takim nastoletnim chłopcem? Scenariusze mogą być różne w zależności od wielu wielu czynników i predyspozycji charakterologicznych. Antek chciał zawsze tańczyć, ale ojciec zapisał go na piłkę nożną. Antek z całego serca nienawidzi futbolu. Treningi mu nie idą, chłopaki się z niego śmieją, że jest jakiś taki „ciotowaty” i w konsekwencji chłopak nie wytrzymuje i targnie się na swoje życie. Nie muszę dodawać, że od lat nienawidzi swojego ojca.

Antek od zawsze uwielbiał rysować, typowa artystyczna dusza. Wszystkie oszczędności wydawał na pastele, akwarele i bloki rysunkowe. Był ulubieńcem pani z plastyki, prawdziwy talent. Od zawsze marzył o ASP. Jeszcze w szkole średniej matka stanęła po jego stronie i udało mu się skończyć Liceum Plastyczne. Po ogromnej walce z ojcem, który za wszelką cenę chciał wysłać go na prawo, udało mu się dostać na Akademię Sztuk Pięknych. Pierwszy raz od wielu lat Antek poczuł się, że jest u siebie. W końcu rozmowa o emocjach, zachwycanie się wprost otaczającym światem i mówienie o tym co czuje, zostało docenione. Jego wrażliwość i talent docenili nie tylko profesorowie, ale również Kasia. Antek jest szczęśliwy, w końcu kocha i jest kochany.

Antek od małego wiedział, że nie może okazywać słabości. Jego ojciec miał świra na punkcie wojskowej dyscypliny w domu. Katował go od małego pieszymi wycieczkami, potem dawał wycisk na rowerach, kajakach, a Antek tak bardzo nie znosił sportu. Od aktywności fizycznej wolał książki. Godzinami mógł oddawać się czytaniu, uwielbiał swoje nieograniczone wędrówki po krainie wyobraźni. Ojciec wyśmiewał jego hobby. Antek przestał czytać, bał się konsekwencji. Stał się zamknięty, zlękniony i wycofany…

Kiedy Antek poznaje Anię

Po trudach dojrzewania i różnych doświadczeniach wyniesionych z domu rodzinnego Antek poszedł w świat. Pierwsza praca, może nie za dobrze płatna, ale grunt że daleko od domu i na swoim. Liczy się tylko jedno: samodzielność. Praca, praca, powroty do domu, zmęczenie, łóżko, nowy dzień i tak w kółko. Ale pewnego razu kumple wyciągają Antka do pubu i tam poznaje Anię. Zakochują się w sobie od pierwszego wejrzenia. Po trzech miesiącach randek postanawiają zamieszkać razem. I co się okazuje, że ten miły, zakochany chłopak w pewnym momencie okazuje się zimny jak lód. Nie przytula, nie odzywa się do Ani, nie stara się by między nimi było dobrze. Czy Antkowi coś się odmieniło? Nie kocha już swojej dziewczyny? Nie, nic z tych rzeczy. Antek po prostu nie potrafi okazać swoich prawdziwych emocji. Boi się, że jak raz się przed nią otworzy, to skończy się w jak w domu: będą szyderstwa, drwiny i wmawianie mu, że jest niemęski…

Antek przez długi czas chodzi smutny, zamyślony, jest nieobecny myślami. Po jakimś czasie zbiera się w sobie i postanawia Ani opowiedzieć swoją historię. O tym, że nie mógł się beztrosko śmiać, że nie pozwalano mu spać z przytulanką, że zakazano oglądać Puchatka i do tego wszystkiego wyśmiewano jego wrażliwość artystyczną. Prawdziwy Antek był bardzo ciepły, radosny i wrażliwy, ale musiał te cechy skryć głęboko w sobie, bo nikt nie akceptował go takim jaki jest.

Pomyśl, zanim skrytykujesz

Antek to tylko symbol. Takich chłopców jak on są setki, a nawet tysiące. Lekceważenie emocji chłopców, potem chłopaków, a na koniec mężczyzn wyrządza im bardzo dużą krzywdę. Prawdziwy facet poza stalowymi mięśniami, może mieć również oponkę na brzuszku. Nie tylko zarost czyni go męskim. To, że mówi wysokim głosem, a niskim, radiowym barytonem nie powoduje, że pomylisz go z kobietą. Mężczyzna, który zamiast agresji wybiera kulturalną dyskusję wcale nie jest zniewieściałą ciotą. W końcu ten który się wzrusza i płacze na pewno nie musi od razu być gejem… Zanim powiesz, proszę pomyśl. Słowa potrafią boleć latami. Najpierw sieją w człowieku niepewność, potem z nich kiełkuje strach i obawa, by w konsekwencji wyrosły uprzednia i kompleksy. Pamiętaj Ania i Antek czują tak samo i mają do tego prawo.

*******

„Gdyby mężczyźni wiedzieli, jaka siła leży w jednej łzie,

byliby bardziej kochani a my byśmy ich mniej rujnowały!”

– Aleksander Dumas (syn) Dama kameliowa

About the Author:

Pisanie dla mniej jest czymś tak naturalnym jak oddychanie. Nie boję się rozmawiać o trudnych tematach, dlatego często z premedytacją wkładam przysłowiowy kij w mrowisko. Na co dzień jestem niepoprawną romantyczką szukającą inspiracji we wszystkim, co mnie otacza. Oznacza to, że idąc ze mną na spacer będziesz zmuszony kilkakrotnie się zatrzymywać, gdyż zwrócę uwagę na najmniejszy detal, drobiazg, rzecz którą ty każdego dnia mijasz obojętnie. Prywatnie jestem spełnioną żoną, nieco zwariowana mamą i miłośniczka kotów (szczęśliwa posiadaczką pary Hektora i Hery imiona zostały nadane z miłości do antyku). Gości przyjmuję z otwartymi ramionami i pełną lodówką. Musisz wiedzieć, że moja sportowa przeszłość (13 lat uprawiania judo) ukształtowało mój charakter dzięki czemu mimo rozbrykanej duszy twardo stąpam po ziemi.  
  • Brawa za ten tekst! Nic dodać, nic ująć. Stereotypy dotyczące płci są w naszym społeczeństwie wciąż bardzo głęboko zakorzenione. Równouprawnienie jest potrzebne obu płciom i niesłusznie kojarzy się z pseudofeministkami – pisząc pseudofeministki, mam na myśli powszechny sposób postrzegania feministek. Że to skrzywione psychicznie babsztyle nienawidzące mężczyzn, co naturalnie z rzeczywistością niczego wspólnego nie ma. Kużwa, przecież chłopcy/faceci to przede wszystkim ludzie, z całym dobrodziejstwem inwentarza.

    • I brawa za ten tekst, i brawa za ten komentarz;)

    • Jestem za 🙂 Czuję się ludzki 😀 Pozdrawiam!

  • Tekst – strzał w 10.
    Akcja – bardzo ważna i bardzo się cieszę, że o takich sprawa się mówi, głośno, chociaż sama synka nie mam, popieram całym serduchem.

  • Mężczyzna mający dobry kontakt z własnymi emocjami to silniejszy mężczyzna 🙂 I lepszy partner:) Jak ja się cieszę, że się o tym mówi. A tak w ogóle co za ciul wymyślił, że taniec jest niemęski. Musiał to być jakiś wyjątkowo nieszczęśliwy człowiek. Przecież taniec jest jedną z najbardziej zmysłowych rzeczy, jakie można robić z płcią przeciwną przy ludziach:) Facet który potrafi dobrze tańczyć to dla kobiety skarb!

  • Świetny tekst, i akcja. Na pewno potrzebna. Ostatnio byłam świadkiem sytuacji, gdzie mały chłopczyk ok 2 lat zaczął bardzo piszczeć na widok, maskotki – żyrafy chodzącej po markecie – i komentarz mamy „nie piszcz jak baba, chłopcy tak nie piszczą”, i ja się pytam jak to dziecko ma okazać swoje emocje? przecież nie powie „Cóż, za szczęście nas spotkało, że przechodzi nieopodal, wielka pluszowa żyrafa”.

  • To jeden z najlepszych tekstów napisanych w ramach akcji i świetnie oddaje sedno sprawy. Mam nadzieję, że coraz rzadziej będziemy słyszeć „nie płacz jak baba”, bo facet (i nie tylko) jest silniejszy kiedy potrafi poradzić sobie z emocjami, a nie je chorobliwie tłumi.

  • Mam syna i dwie córki. Różnica wieku między nimi jest spora, bo pomiędzy synem, a najmłodszą córką jest 12 lat. Moje podejście do wychowania nie zmienia się ani w zależności od płci, wieku, teorii czy zmieniających się trendów i mody na metody wychowawcze. Robię to po prostu po swojemu, intuicyjnie i wg swoich zasad i widzę, że efekty są całkiem dobre 😉 Nie ma tu miejsca na poniżanie, bolesne porównywanie, zaszufladkowywanie, podciąganie pod różne teorie czy dzielenie na lepszych-gorszych, słabszych-silniejszych, męskich-żeńskich. Takie postawy są dla dziecka niesprawiedliwe i niezrozumiałe.

  • Powtórzę poprzednie komentarze – bardzo dobry tekst, świetnie napisany oraz porusza ważne i drażliwe tematy. Szkoda, że trafi jedynie do osób, które to wiedzą i myślą bardziej nowocześnie czyli po ludzku. Tych zatwardziałych, otaczających się stereotypami ludzi niestety nic nie ruszy… Akcja piękna, ale wątpię, że trafi tam, gdzie powinna 🙁

  • Mam synka i nie wyobrażam sobie powiedzieć do niego np. „Chłopaki nie płaczą”, prędzej „Kochanie, spokojnie, wszystko będzie dobrze, mama jest przy Tobie”. Płacz jest odzwierciedleniem emocji, czymś bardzo ludzkim, czego absolutnie nie można przypisać jednej płci. Nie wiem czy kiedykolwiek zmieni się sposób myślenia, może im częściej będzie podejmowany ten temat na forum jest jakaś szansa ten stereotyp zniwelować.

  • Kochana świetny tekst. Mam syna i nie wyobrażam by wmawiać mu, że musi być twardzielem, bo jest facetem.

  • HankaSkakanka.pl

    Bardzo dobrze napisane 🙂 Zgadzam się w 100%

  • Myślę, że to powoli się zmienia. Na szczęście. Mimo wszystko chyba jeszcze wiele, wiele lat będzie musiało upłynąć, aby mężczyźni mieli przyzwolenie na okazywanie smutku…

  • Swietny tekst! Wszedzie dookola jestesmy atakowani stereotypami, ale to prawa, ze mowi sie glosniej o dyskryminacji kobiet. Zapomina sie o mezczyznach, a to przeciez niezwykle wazne, aby traktowac obie plci z rowna troska.

  • Jeszcze raz przeczytałam, i znów zgadzam się całkowicie. 🙂

  • Rodzinna

    W przypadku posiadania rodzeństwa kwestia zabawek jest naprawdę lepsza. Każde dziecko ma dostęp do zabawek tej drugiej płci i tym oto sposobem Szymon całe lato biegał z lalką i wózkiem na dworze, a Julka bawiła się z nim samochodzikiem 🙂 Łudziłam się, że kwestia stereotypów jest już dawno za nami niestety z najbliższego otoczenia widzę, że pary posiadające chłopca wychowują go w duchu hmmm szorstkiego macho, okazywanie uczuć do minimum gdyż nie może mazać się jak kobieta … brak słów, albo dziewczynką nie pozwalają ludzie robić to co typowo chłopięce..brak słów po prostu. Równouprawnienie daje prawo zarówno chłopcom jak i dziewczynką realizować się tak jak chcą i nie ma tu krzty popularnego sloganu gender …

    Brawo za ten teks pozdrawiam kochana 🙂

  • Jak by nie było wszyscy jesteśmy ludźmi i wszyscy mamy uczucia. Wiec co ludzkie nie powinno być nam obce bez względu na płeć. Przykład Murray’a i jak wczoraj przegrał w Melbourne – bardzo wzruszył mnie moment jak z łzami w oczach mówił o swojej żonie i oczekiwanym potomku. Bezcenne! Także stereotypy do szuflady. Pięknego dnia!

  • Bardzo fajny tekst! Też mam wrażenie, że czasem rodzice przesadzają. Ja nie raz i nie dwa bawiłam się z bratem samochodami jak miałam ochotę, a potem sięgałam po lalki. Tak samo jak jego fascynowały mnie klocki Lego i zbudowane z nich roboty. Nie sprawiło to, że czuję się męska, czy mniej kobieca. To samo powinno działać w dwie strony.

  • Genialny tekst doskonale opisujący otaczający nas świat. Jak ktoś już tu napisał, mężczyzna znający swoje emocje to lepszy partner i życzę wam wszystkim takich towarzyszy życia.

    M.

  • Konwenanse Blog

    Ja mam takie samo zdanie, nie jestem zwolenniczką totalnego unisex, ale dyskryminacja ze względu na płeć jest słaba. Świetny post i świetna kampania. Powodzenia! 🙂

  • Nie rozumiem dzisiejszego podejścia do sprawy męskości. Każdy z nas jest przecież człowiekiem i ma uczucia. Ukrywanie ich nie prowadzi do tego, że jesteśmy fajni, ale do tego, że w efekcie zaczynamy wariować sami ze sobą. Taką wodę z mózgu próbuje nam zrobić dzisiejsza cywilizacja 🙂

  • Świetny tekst! Wydaje mi się, że rodzic powinien pokazać dziecku wszystkie emocje i nie powinien zabraniać mu wyrażać siebie. Tylko że teraźniejsi rodzice żyją pod bardzo dużą presją. Coś co kiedyś wydawało się normalne ( często chłopiec miał czarny dres z małym serduszkiem po starszej siostrze, czy trochę bardziej kolorową koszulkę ) teraz jest mocno szykanowane, więc rodzic też nie zawsze jest w stanie stanąć naprzeciw wyznaczonym ścieżką i pozwolić dziecku iść własną drogą. Później dochodzi otoczenie, znajomi, popkultura.. Mężczyzna musi być bardzo silny psychicznie, żeby pójść własną drogą.

  • A ja bym „ugryzła” problem z innej strony. Według mnie wszystko wynika z jednego… dyskryminacji kobiet. Bo to o czym piszesz, to jest wytykanie chłopcom/mężczyznom cech, które są utożsamiane z kobiecymi. Sformułowania typu „nie płacz jak baba”, „taniec nie jest dla prawdziwych facetów” etc. dosadnie to pokazują. Cechy uznawane za męskie są dobre, a cechy (stereotypowo) żeńskie są be.

    Dlatego pomimo, że nie zgadzam się zupełnie z takim obrazem świata. Sama mam synka i nie zamierzam mu takich zwrotów serwować (chociaż zapewne otoczenie, czasem całkiem nieświadomie, nadrobi). To jednak uważam, że kluczem jest zniwelowanie dyskryminacji wobec kobiet. Jeżeli społeczeństwo będzie uznawało kobiece cechy za dobre i potrzebne to i nikt nie będzie krzywo patrzył na takie chłopięce atrybuty…

    Ehh rozpisałam się, ale powiem Ci, że myślałam o tym wpisie przez kilka dni, zanim zdecydowałam się przelać swoje myśli „na ekran” 🙂

  • Pingback: Cotygodniowy przegląd blogowy #1 - MAGNIFIER()

  • świetny tekst! Doskonale pamiętam chopca, którego widziałam na placu zabaw. Mały chciał sie pobawić wózkiem do lalek z którym przyszła jakas dziewczynka. Mama zabroniła, bo chłopcy nie bawią się lalkami. Do dziiaj pamiętam minę tego chłopca ijego płacz. MIał może ze 2 lata… W imię czego pytam? A wózek z dzieckiem to jak ma potem wozic?

  • Nareszcie znalazłem chwilkę, żeby w końcu wczytać się w Twój kolejny świetny tekst. Wypowiem się może za siebie, gdyż do mówienia o innych mężczyznach nie jestem upoważniony. Czuję. Mam w sobie wiele uczuć. Latami uciekałem od nich i dopiero gdy usłyszałem, że mam do nich prawo poczułem zew wolności. Wychowany zostałem w atmosferze kpin i szydzenia z uczuć. Męskość w moim otoczeniu była kreowana na gruboskórność i wulgarność. Niestety sam wiele z tych wzorców do dzis powielam, ale jednego nie robię. Nie zabraniam mojemu synkowi wyrażania uczuć. Odczuwam wiele razem z nim. Dla mnie jego płacz nie jest beczeniem a jego krzyk darciem się. Jest to sposób na wyrażanie emocji. Odkąd uczę się zaglądać w siebie i obserwować się uczę się też akceptować i rozumieć emocje innych osób. Bliżej mi do innych poprzez moją bliskość z moimi emocjami. To wspaniałe nie czuć zażenowania czy irytacji. Uczucie wolności jaki temu towarzyszy jest bezcenne. Nie wiem teraz co oznacza, że coś jest niemęskie? Chyba to jednoznacze ze zwrotem nieludzkie,a to drugie określenie nie ma płci. Ostatnio przebywam wśród mężczyzn, którzy dużo rozmawiają o sowich wewnętrznych przeżyciach i napawa mnie podziwem wyznanie mężczyzny, który otwarcie mówi o strachu, rozczarowaniu, złości czy tęsknocie. Bo jak to powiedział inny mój znajomy, człowiek który całe życie reprezentował typowo „męski” sposób komunikacji z rzeczywistością: nie wstyd szczerych łez 🙂 Dziękuję Ci Aniu za ten wspaniały tekst i kolejny bodziec do przemyśleń 🙂 Pozdrawiam.

  • Świetnie napisane! Zgadzam się z Tobą w 100%! To rodzice bardzo często nieświadomie robią z nas kaleki emocjonalne i niezależnie od płci- my naprawdę czujemy tak samo, mamy takie same potrzeby i nie można poprzez pryzmat stereotypów upośledzać nas na resztę życia!

  • To chodzenie po drzewach dobrze Ci zrobiło. Myślałem, że to będzie kolejny tekst jakiejś nawiedzonej feministki, którą będę musiał w swoim stylu zjechać, a tymczasem całkiem miłe zaskoczenie. Idź dalej tą drogą moje dziecko ;p

  • Pingback: Kobieta mnie bije - wstydliwy problem wielu mężczyzn ~ NieidealnaAnna()

  • Pingback: "Między nami sadystkami". O tym, jak kobieta staje się domowym katem | KoBBieciarnia()