„Carte Blanche” – czyli niewidomy Chyra wymiata!

//„Carte Blanche” – czyli niewidomy Chyra wymiata!

Piątek jest idealnym momentem, aby polecić wam kawał dobrego, polskiego kina. Mam nadzieję, iż fakt, że podrzucam raz na jakiś czas teksty z poprzedniego adresu was nie urazi… Takie rozwiązanie to coś na zasadzie „czytelnik syty i Nieidealnaanna cała” i tak naprawdę bardziej mnie motywuje do przyśpieszania procesu remontowego bloga.

O mojej platonicznej miłości do Andrzeja Chyry mówiłam już niejednokrotnie. Będąc jeszcze „na chodzie” w ciąży, widząc zwiastuny „Carte Blanche” w kinie wiedziałam, że prędzej czy później obejrzę tą produkcję. W końcu się doczekałam. Zapraszam na recenzję filmu, który już na wstępie polecam.

O co tyle hałasu?

Wydaj mi się, że film Jacka Lusińskiego był dosyć mocno rozreklamowany w mediach. Dlaczego? A dlatego, że produkcja jest inspirowana historią niewidomego nauczyciela historii jednego z lubelskich ogólniaków. Nikt nie lubi , kiedy zdradza się za dużo fabuły, ale muszę wam wspomnieć, że pierwowzór głównego bohatera to niesamowity facet. Mimo utraty wzroku, doskonale się maskował w szkole, przepracował kilka lat w zupełnej tajemnicy. Dajecie wiarę, że nikt go niezdemaskowań?! W chwili gdy odkryto, że nauczyciel nic nie widzi, tak doskonale radził sobie z organizacją pracy, że dyrekcja postanowiła go nie zwalniać i do dnia dzisiejszego wspomniany człowiek pracuje nadal w szkole…

carte-blanche-226007.jpg

Wzruszająca historia na miarę Hollywood

Po raz kolejny okazało się, że na naszym rodzimym rynku nie brakuje pomysłów na kawał dobrego kina. Historia broni się sama, bez wielkiego budżetu, bez rozmachu, bez przesytu i wszystkich pierdolników-ozdobników. Bardzo prosta, wzruszająca opowieść, która dociera do najgłębszych zakamarków naszego serca, mocno oddziałuję na naszą wrażliwość i wyobraźnię.

Chyra znów w formie

Nauczyciel Historii Kacper, grany przez Andrzeja Chyrę jest postacią niebanalną. Z jednej strony wydaje się fajnym, wyluzowanym nauczycielem lubianym przez młodzież. Z drugiej jednak strony nadal mieszka z matką, a już dawno jest po trzydziestce… Stary kawaler, marzyciel, romantyk, wrażliwiec, pasjonat. Taki obraz Kacpra przedstawia nam reżyser od pierwszych kadrów filmu. Całe życie głównego bohatera ulega diametralnej zmianie w jednej dosłownie sekundzie. Wypadek samochodowy, którego jest sprawcą okazuje się być początkiem góry lodowej w jego życiu… Andrzej Chyra dla całego mojego wielkiego uwielbienia jest po prostu genialny. Gra niewidome tak realistycznie, że gotowa byłabym uwierzyć, że aktor nie widzi naprawdę. Te jego oczy są niesamowite (mówiąc to mam na myśli literowanie słowa „niesamowite” dopiero wtedy zrozumiecie co mam na myśli).

Mistrz drugiego planu

Całej historii pikanterii i pazura dodaje rola drugoplanowa wspaniałego Arkadiusza Jakubika, którego postać rozkłada każdego na łopatki.  w „Cart blanche” Jakubik wciela w postać głównego przyjaciela Kacpra. I tutaj szczerze mówiąc mam ambiwalentne odczucia. Ich przyjaźń jest słodko-gorzka. Można razem pożartować, zagrać w bilard, napić się whisky, można też usłyszeć prawdę prosto między oczy. Prawdę tak mocno, że złamałaby nie jednego, innego obraziła, a kogoś jeszcze totalnie wbiła w ziemię. Wiktor (grany przez Jakubika) to typowy samiec alfa. Facet, który wzbudza sympatię i respekt. Albo się kocha, albo nienawidzi i właśnie za to Jakubikowi należą się owacje na stojąco, bo charakter całej historii zyskuje nowe, wyraziste oblicze, dzięki czemu nie ma tu miejsca na typowy wyciskacz łez dobry dla mięczaków.

534522_1.1.jpg

Kto powinien obejrzeć „Carte blanche”?

Sympatycy dobrego kina odnajdą ukojenie zasiadając w fotelu na półtoragodzinny seans wciągającej historii. Romantycy odnajdą w ekranizacji to co w naszym życiu najpiękniejsze, czyli emocje. Niedowiarkowie uwierzą, że w życiu nie ma rzezy niemożliwych. Zagubieni i znudzeni własnym życiem odnajdą nowy ogień we własnej lampie… Jednym słowem „Carte blanche” jest uniwersalną historią, w której każdy z nas znajdzie coś dla siebie. Film odpręża mimo trudnego tematu. Daje nadzieję na lepsze jutro. Podnosi na duchu, wzrusza i nastawia pozytywnie, dając szansę na działanie tu i teraz. Polecam.

0410709.jpg

********

„Dajcie mi tylko kamerę i kilku przyjaciół – a ja zrobię film.”

– Michael Hanegbi

By | 2015-10-02T08:40:05+00:00 Październik 2nd, 2015|Categories: Rusz się!|Tags: , , , , , , , |10 komentarzy

About the Author:

Pisanie dla mniej jest czymś tak naturalnym jak oddychanie. Nie boję się rozmawiać o trudnych tematach, dlatego często z premedytacją wkładam przysłowiowy kij w mrowisko. Na co dzień jestem niepoprawną romantyczką szukającą inspiracji we wszystkim, co mnie otacza. Oznacza to, że idąc ze mną na spacer będziesz zmuszony kilkakrotnie się zatrzymywać, gdyż zwrócę uwagę na najmniejszy detal, drobiazg, rzecz którą ty każdego dnia mijasz obojętnie. Prywatnie jestem spełnioną żoną, nieco zwariowana mamą i miłośniczka kotów (szczęśliwa posiadaczką pary Hektora i Hery imiona zostały nadane z miłości do antyku). Gości przyjmuję z otwartymi ramionami i pełną lodówką. Musisz wiedzieć, że moja sportowa przeszłość (13 lat uprawiania judo) ukształtowało mój charakter dzięki czemu mimo rozbrykanej duszy twardo stąpam po ziemi.  
  • Nie przeszkadzają mi Twoje odgrzewane kotlety, bo nie znałam wcześniej Twojego bloga (nie wiem jak to możliwe ;-)). Film mam na liście tych do obejrzenia.

    • Basiu cieszę się bo w zanadrzu cały stos mielonych i schabowych.. 😀

  • Oglądałam reportaż o tym nauczycielu. Swego czasu było o nim głośno. Chętnie zobaczę film, szczególnie jeśli aktorzy stworzyli takie ciekawe role.

  • Coś czuję, że muszę zobaczyć ten fim, bo i zwiastun mi się podobał i dużo osób się o nim pozytywnie wypowiada 🙂
    Pamiętam, że pierwszy raz przeczytałam o lubelskim nauczycielu w jakiejś gazecie i potem miałam takie „O rany, ale jak on to zrobił?”
    „Podnosi na duchu, wzrusza i nastawia pozytywnie, dając szansę na działanie tu i teraz. ” – i tego właśnie potrzebuję od dobrego filmu!

    • Bardzo się cieszę, że udało mi się ciebie zainteresować. Film ładuje nasze akumulatory pozytywnie a jesienią przyda nam się to bardzo 🙂

  • Ana

    Mi też film się podobał, pisałam o tym już w lutym – strasznie podobał mi się Lublin w tym filmie! Tyle razy słyszałam, że to niekoniecznie ładne miasto, a ten film jakby temu przeczył. No i fajna perspektywa scen oczami (dosłownie) głównego bohatera – film sporo zyskuje dzięki temu zabiegowi.

    • Ana zaraz zajrzę to ciebie, bardzo ciekawi mnie twoja opinia i spojrzenie na ten film 🙂

      • Ana

        W sumie za wiele to tam nie napisałam 🙂

  • jest na liście. długiej liście, niestety. już teraz wiem, że mnie urzeknie.
    gdzie Chyra, tam dobre kino.
    ot taka zasada 😉