Być jak Julia Tymoszenko, o warkoczach słów kilka

//Być jak Julia Tymoszenko, o warkoczach słów kilka

Być jak Julia Tymoszenko marzyło mi się jako nastolatce. Zazdrościłam tej wspaniałej kobiecie nie tylko inteligencji, siły ducha i przebojowości, ale również urody. Warkocz w stylu Tymoszenko marzył mi się od zawsze. Ta wspaniała postać zainspirowała mnie do napisania kilku słów na temat najprostszej i najstarszej fryzury na świecie jakim jest warkocz, zwany potocznie dobierańcem, francuzem, kłoskiem – wszystko w zależności od wariacji, na którą się zdecydujesz.

Warkocz, czyli klasyka zawsze w dobrym guście

O historii tych klasycznych fryzur nie będę się rozpisywała, dziś koncentruję się na estetycznych walorach tej pięknej, uniwersalnej fryzury. Nie ma chyba na świecie mężczyzny, któremu nie podobają się kobiety z warkoczem lub warkoczykami. Taka fryzura nadaje nam dziewczęcego uroku, świeżości i figlarności w jednym. Jako mała dziewczynka lubiłam jak mama plotła warkocza „na noc”, luźnego na boku żeby lepiej się spało (wygodnie) i rano mieć oczywiście piękne fale… Trenując judo stawiałam na mocne wiązanie wysoki kuc z zaplecionym warkoczem. W czasach świetności – długość włosów za pas, gruby warkocz w czasie walki stanowił jawne zagrożenie (biada temu, kto napatoczy się ze złej strony dostanie warkoczem po licu).

5497.jpg

Francuz, zwany dobierańcem

Warkocz francuski charakteryzuje się nieco bardziej skomplikowaną formą od klasycznego warkocza, ponieważ zamiast standardowych trzech pasem, do każdego środkowego kitla włosy dobieram, coraz to nowy kosmyk z lewej i prawej strony. Tutaj możliwości plecenia są nieskończone. Można zrobić jednego, dwa, kilka, całą głowę jak nas tylko fantazja poniesie. Najlepsze francuzy na świecie zawsze robiła i nadal robi Kornelia (pozdrawiam serdecznie). Ja oczywiście umiem pleść dobierańca, ale nie tak finezyjnie i precyzyjnie jak Kornelia właśnie. Jako dziecko płakałam, gdy sąsiadka próbowała ujarzmić moje włosy płakałam z bólu tak mocno ściskała włosy. Dziś absolutnie ubóstwiam ten splot i nie mogę się doczekać kiedy moja córeczka będzie mieć długie włoski, żeby improwizować na jej głowie.

doda_warkocz_195765.jpg

Kłosek, czyli warkocz holenderki

To co u nas potocznie określa się mianem Kłoska profesjonalnie określa się mianem warkocza holenderskiego, którego plecie się z dwócz części pasm, dobierając z obydwu stron. Taki splot faktycznie przypomina kłos zboża, lub jak mówią inni ogon węża… Bardzo wdzięczna i efektowna fryzura, ostatnio robi furorę na tzw. wielkich wyjściach, wesela i studniówki zdobyła szturmem.

warkocz-klos-kotek-likely-pl-46414200.jpeg

Korona, czyli być jak Julia Tymoszenko

Warkocz opleciony do okola głowy, określany jest mianem Korony, jednak dla mnie już na zawsze będzie kojarzył się z przepiękną Julią Tymoszenko. Fryzura jest zarazem urocza i elegancka. Kobieca i dziewczęca jednocześnie. Obłędna tak bym określiła. Cóż mogę więcej powiedzieć na temat warkoczy? Uwielbiam ten typ fryzury. Najbardziej podobają mi się warkocze gęste, luźną zaplecione, jakby niedbale – przywodzące mi na myśl  wakacje spędzone na wsi. Nie wiem, dlaczego ale taki tym uczesania totalnie kojarzy mi się ze słowiańskością. Z tego co wiem, to mali i więksi mężczyźni szaleją za takimi warkoczami, także dziewczyny nic innego nie róbcie, jak plecie sobie te cuda na głowie, bo raz że wyglądamy w nich dziewczęco i uroczo (odejmuje to nam lat), to do tego będziemy w tym sezonie na topie i oczywiście będziemy czuły się modnie, seksownie i swobodnie zarazem.  

9bfffbc2cdb87a4889843e3e51052c608da-tile.jpg

*****

„Bo najlepszy sposób na dziewczynę
Zrobić sobie z włosów pelerynę.”

– Elektryczne Gitary, utwór Włosy

By | 2016-11-23T21:23:29+00:00 Maj 15th, 2015|Categories: KULTURA|Tags: , , , , , , , , , |0 Comments

About the Author:

Pisanie dla mniej jest czymś tak naturalnym jak oddychanie. Nie boję się rozmawiać o trudnych tematach, dlatego często z premedytacją wkładam przysłowiowy kij w mrowisko. Na co dzień jestem niepoprawną romantyczką szukającą inspiracji we wszystkim, co mnie otacza. Oznacza to, że idąc ze mną na spacer będziesz zmuszony kilkakrotnie się zatrzymywać, gdyż zwrócę uwagę na najmniejszy detal, drobiazg, rzecz którą ty każdego dnia mijasz obojętnie. Prywatnie jestem spełnioną żoną, nieco zwariowana mamą i miłośniczka kotów (szczęśliwa posiadaczką pary Hektora i Hery imiona zostały nadane z miłości do antyku). Gości przyjmuję z otwartymi ramionami i pełną lodówką. Musisz wiedzieć, że moja sportowa przeszłość (13 lat uprawiania judo) ukształtowało mój charakter dzięki czemu mimo rozbrykanej duszy twardo stąpam po ziemi.