Brunet wieczorową porą, czyli o tym jak Paweł J. znalazł się w radiu

//Brunet wieczorową porą, czyli o tym jak Paweł J. znalazł się w radiu

No dobrze, cykl Znani-Nieznani to jedno z moich ulubionych miejsc na blogu. Jakiś czas temu udało mi się stworzyć kilka sylwetek niebanalnych osób, które znam osobiście i na co dzień inspirują mnie przede wszystkim swoją pasją i sposobem na życie. Należą wam się wyjaśnienia, właściwie małe przypomnienie, że niektóre wpisy pojawiają się tutaj w nowej, podrasowanej odsłonie. Szkoda byłoby, żeby zaginęły w czeluściach Internetu. Na pierwszy ogień zapraszam na wpis o Pawle, który na co dzień pracuje w radiu. 

Zamiast wstępu

Pisząc o moim ulubionym koledze z ogólniaka, chyba mogę tak o tobie mówić Paweł? Po pierwsze cały czas się uśmiecham, a po drugie mam bardzo ułatwione zadanie, gdyż Paweł J. znaczącą pomógł mi w redagowaniu tej notki. Człowiek renesansu: świetnie zorganizowany, zawsze perfekcyjnie przygotowany, do tego z wielkim sercem i umięśnionym ciałem (drogie panie, to nie jest ogłoszenie matrymonialne) a na dodatek z wrażliwą duszą. Paweł J. to mężczyzna z pasją, bogatym wachlarzem zainteresowań, ogromnym poczuciem humoru i wielkim dystansem do świata, za co najbardziej go uwielbiam. Dziś na blogu spotkanie z niezwykle pozytywną, optymistyczną i interesującą postacią – Pawłem Jaworem, który na co dzień umila nam czas w Polskim Radiu Białystok.

Zaskakujący początek

Paweł J. swoje początki w radiu wspomina jako czasy, „gdy ludzie szukali ogłoszeń o pracę w papierowej gazecie”(co najpewniej było w innej erze). Będąc na życiowym zakręcie, kiedy to Paweł nie dostał się na wymarzone studia, był zmuszony rozejrzeć się za stałą pracą. Spędzenie jednego dnia na budowie w charakterze ochroniarza utwierdziło chłopaka z gitarą w przekonaniu, że praca po 14 godzin na dobę w mrozie nie jest dla niego. W związku z tym postanowił spróbować swoich sił w lokalnym radiu, które ogłaszało się, że szuka ludzi z nienaganną dykcją, poprawnie klejących zdania, z ładną barwą głosu oraz… grupą inwalidzką. Mimo bycia w pełni sprawnym Paweł stwierdził, że spełnia inne warunki i zaryzykował zgłaszając się do radia. Bardzo szybko zrozumiał, że pozostałe cechy wymagane na wskazanym stanowisku również nie są jego mocnymi stronami, jednak się nie poddawał.

200863_3722130088011_800134796_o.jpg

Niedowiarek

Początkujący prezenter radiowy wywnioskował, iż śledzikuje i duka zdania wbrew zasadom gramatyki… Los chciał, że było mu dane uczestniczyć w przygotowaniach do nocnych audycji radiowych, dzięki którym zdobył pierwsze doświadczenie na antenie. Pozwolono mu przyglądać się po nocach jak pracują prezenterzy. Po trzech miesiącach wakacji bez normalnego snu i bez wynagrodzenia, Paweł miał podstawowe pojęcie o tym jak wygląda życie i praca w radiu.

468267_4804143497670_1671447809_o.jpg

Długie początki nie były łatwe i kolorowe. Początkowo Paweł dorabiał sobie w radiu, bardziej traktował swoje zajęcie jako praktykę i pasję niż stały zawód. Po ponad dwóch latach „kręcenia” się w środowisku radiowym, w końcu go zauważono i zaproponowano prowadzenie wieczornych audycji muzycznych wraz z popołudniową audycją satyryczną – „Zestaw Wspierający”.

471318_3745045660886_1627150635_o.jpg

Wielkie zaskoczenie

Pierwsze pozytywne chwile Pawła J. z pracy w radiu wspomina następująco:. „Pamiętam, że zadzwonił do nas rozbawiony kierowca, który opowiadał, że właśnie na parkingu wjechał ze śmiechu w latarnie. Policja spisywała szkody, a on śmiał się i płakał jednocześnie do słuchawki. Przy okazji dziękując nam za program. Co było największym komplementem. Audycja była ryzykowana, bo nie wszystkim podobał się cięty humor. Ale dyrektor rozgłośni zawsze brał nas w obronę”.

Krok po kroku na szczyt

Po roku pracy w mediach mój szkolny kolega zapisał się na szkolenie organizowane z myślą o radiowcach, gdzie wypatrzył go jeden z prowadzących wykład, ówczesny kierownik anteny Polskiego Radia Białystok. To dzięki niemu Paweł dostał szansę pracy w największej regionalnej rozgłośni, tym samym spełniło się jedno z jego największych marzeń. Obecnie Paweł J. jest prawdziwym szczęściarzem, ponieważ jako jeden z nielicznych miał możliwość połączenia pasji z pracą. Paweł Jawor jest jednym z  prowadzących audycje popołudniowe, przy czym w audycji „Niedzielna Lekkość Bytu” zaprasza muzyków, kabareciarzy i aktorów.

Gdy w mojej głowie zrodził się pomysł napisania o Pawle na blogu, miałam ambitne plany żeby spotkać się na żywo. Oczywiście do spotkania doszło, bardzo miło wspominam wieczór w Castel, jednak rozmawialiśmy wtedy z Pawłem o wszystkim, tylko nie o wpisie na temat o jego pracy.  W przepytkach fejsbukowych Paweł odpowiedział mi na kilka pytań (miało być krótko, ale to niemożliwe w jego przypadku). Poniżej prezentuję mini wywiad z Pawłem Jaworem, być może pierwszy w historii, otóż nastąpiła zamiana ról.

Czym jest dla ciebie praca w radiu?

Trochę to Norwidem zabrzmi, ale to przyjemne, wymagające zobowiązanie. Po pierwsze jak pisał Tischner: „Szukając prawdy trzeba szanować człowieka”. Po drugie jak to było u Konopnickiej: „A gdy serce twe przytłoczy myśl, że żyć nie warto, z łez ocieraj cudze oczy, chociaż twoich nie otarto.

Wolisz blondynki czy brunetki?

Moi znajomi żartują ze mnie, że mój świat dzieli się: na blondynki i facetów. Prawda jest taka, że w swoim życiu spotkałem kilka kobiet, które bardzo podniosły poprzeczkę ewentualnej blondynce/brunetce. W serialu MASH 4077 padło kiedyś takie zdanie, które bardzo mi odpowiada: „Kobiety to przedziwne źródło ciepła i nadziei … nawet te rude”.
 Na bezludną wyspę zabrałbyś?

Ludzi mi bliskich. Jeśli nie byłoby to możliwe to książki Tischnera, kasety z serialem MASH 4077 i Alf, telewizje satelitarną by móc oglądać mecze Barcelony, borszowicki rosół (rodzinny przepis), i gitarę bo miałbym wtedy całą swoją muzykę. A także wszystko co napisał, zagrał, zaśpiewał Andrzej Poniedzielski.

999212_10200466958212676_140454085_n.jpg

Jesteś rozważny, romantyczny czy praktyczny?

Podoba mi się stwierdzenie Tischnera, że „człowiekiem stajemy się w czasie”. I na pewnych etapach życia jesteśmy rozważni, praktyczni i romantyczni itp. Więc romantyczny już nie byłem dawno. Rozważny mam nadzieję być. A walczę z tym by nie być tylko praktycznym. Lubię o sobie myśleć za Stachurą: „Ja mały śmieszny człowiek, z bukietem polnych wierszy” i za Kantem „niebo gwiaździste nade mną, prawo moralne we mnie”.

885223_4532035295135_1055727249_o.jpg

Ostatnio przeczytana książka to... Umberto Eco pisał, że „kto czyta książki żyje podwójnie”, dlatego mam otwarte trzy… bo wtedy ten współczynnik mnożenia znacznie rośnie. Wszystko co czytam od kilku lat jest związane głównie z filozofią. Teraz są to: „Józef Tischner – Myślenie według Miłości” Tomasza Ponikło, „Książeczka o człowieku” prof. Romana Ingardena, „Logos, wartość, miłość” prof. Władysława Stróżewskiego. Dlaczego takie lektury? Bo one uświadamiają, że „Trzeba umieć przy sobie pozostać bez lęku zatraty siebie w czasie i bez ulegania pozorowi bycia rzeczą na świecie. Pozostać zaś przy sobie, to znaczy nie tylko zwiększyć samowiedzę własnego Ja w różnych jego kolejach, lecz nadto mieć się we władzy swojej i w starciu z przeciwnościami losu, z sobą, z zagadnieniami życia budować siebie samego jako wciąż wzmagającą się moc zewnętrzną. Zaufać sobie i swemu istnieniu” (Ingarden).

1376362_10200757346152193_1078793778_n.jpg

 1150986_10200367525966932_802645163_n.jpg

Pisząc o Pawle jako człowieku renesansu nie rzucam słów na wiatr. Otóż poza wrażliwością muzyczną i estetyczną, poza tym, że niewątpliwie Paweł jest oczytany i uduchowiony, jest on również przykładem na to, iż stary maksyma  w „zdrowym ciele-zdrowy duch” sprawdza się w stu procentach. Jako były sportowiec namówiłam Pawła na małą sentymentalna podróż dotycząca jego sportowych doświadczeń. Chłopak z gitarą opowiedział mi, że  jako pierwsze i najcenniejsze trofeum zdobył w turnieju piłki nożnej różę z origami. Owa nagroda ma dla niego przede wszystkim wartość sentymentalną.

942350_4800633929933_765223017_n.jpg1381893_10200698313116404_198874442_n.jpg

Później przyszedł czas fascynację sztukami walki….  Jak wspomina sam Paweł J.: „początki nie były łatwe. Prowadząca ten blog zademonstrowała swą wyższość (judoczka) nad dopiero co raczkującym karateką i na lekcji w-fu rzuciła mną o drabinki demonstrując ippona. Sztuki walki trenowałem blisko 7 lat w parze z siłownią. Teraz zamieniłem to na basen, ponieważ jest mniej ryzykowny. Czy jest w tym sportowym trybie życia jakiś większy sens? Kiedyś w górach żeby być uznanym za mężczyznę trzeba było zaryzykować własnym życiem. Ze względu na to, że czasy były niespokojne mężczyzna mógł się sprawdzić i wykazać. Teraz mamy inne czasy i sport  to jest właśnie to „ryzyko”. Choć czasem myślę podobnie jak Forest Gump, a ludzie nie mogą zrozumieć, że ćwiczę bo mam ochotę.

 228824_1881223426495_1484474_n.jpg

W przypadku Pawła J. ciężko jest mi napisać jakieś trafne podsumowanie. Jest zbyt młody by reasumować jego dokonania. Z drugiej strony Jawor (jak zwykliśmy mówić w szkole) zawsze jest w ruchu i trudno za nim nadążyć. Po koleżeńsku i kobiecemu podsumuję to tak, Paweł J. to nie tylko młody, świetnie zapowiadający się prezenter radiowy, który ma zmysłowy głos, piękne męskie ciało i wrażliwą duszę. Paweł J. to przede wszystkim niezwykły człowiek, którego największym atutem jest wewnętrzny blask i ciepło, którymi obdarowuje wszystkich napotkanych na swojej drodze ludzi. Mocno trzymam kciuki za dalsze sukcesy zawodowe i prywatne mojego kolegi z prawie szkolnej ławki (siedział tuż za mną) oraz życzę nam wszystkim takich warunków, by mógł szczęśliwie zarabiać na życie za sprawą swojej pasji. Wszystkie zdjęcia użyte w artykule pochodzą z prywatnego zbioru Pawła Jawora i zostały wykorzystane za jego zgodą.

********

„ Pytasz mnie o to jacy są  ludzie z którymi przeprowadzam wywiady?
Tak naprawdę są niezwykli w tym, że są tacy zwykli”

– Paweł Jawor

About the Author:

Pisanie dla mniej jest czymś tak naturalnym jak oddychanie. Nie boję się rozmawiać o trudnych tematach, dlatego często z premedytacją wkładam przysłowiowy kij w mrowisko. Na co dzień jestem niepoprawną romantyczką szukającą inspiracji we wszystkim, co mnie otacza. Oznacza to, że idąc ze mną na spacer będziesz zmuszony kilkakrotnie się zatrzymywać, gdyż zwrócę uwagę na najmniejszy detal, drobiazg, rzecz którą ty każdego dnia mijasz obojętnie. Prywatnie jestem spełnioną żoną, nieco zwariowana mamą i miłośniczka kotów (szczęśliwa posiadaczką pary Hektora i Hery imiona zostały nadane z miłości do antyku). Gości przyjmuję z otwartymi ramionami i pełną lodówką. Musisz wiedzieć, że moja sportowa przeszłość (13 lat uprawiania judo) ukształtowało mój charakter dzięki czemu mimo rozbrykanej duszy twardo stąpam po ziemi.
 

  • Trzymam kciuki i za dalsze zawodowe losy jak i za tak pozytywny cykl wpisów o Znanych-Nieznanych 🙂

  • Fajnie że piszesz o zwyczajnych ludziach z pasją a nie bandzie skandalistów, takie posty się ceni 🙂

    • Dziękuję za miłe słowa 🙂 W każdym z nas drzemie potencjał 🙂

  • Bardzo motywująca historia! Świetny pomysł na cykl 🙂

  • Ciekawy pomysł na cykl postów, i ciekawa historia kolegi, który na pewno nie ma urody radiowej 🙂 PS. pamiętam czasy szukania pracy w gazecie 🙂 tam znalazłam swoją pierwszą pracę w telemarketingu 🙂

    • Ja też pamiętam te czasy, znalazłam pracę na poczcie .. 🙂 Nie takie z nas dinozaury jakby się wydawało 😀

  • Bardzo inspirujący wpis:)

  • Bardzo ciekawy wpis z Twoim kolegą ze szkolnej ławy. Fajnie, że udaje mu się łączyć pracę z pasją.

  • Zuzanna Gajewska

    Świetny pomysł na cykl. Wokół jest tak wiele ciekawych, pełnych pasji osób, warto o nich pisać. Koniecznie to kontynuuj i wyjanduj innych zwyczajnych – niezwyczajnych. Będę zaglądać. I pozdrów Pawła 🙂
    /Szufladopółka

    • Dziękuję za pozdrowienia 🙂 Zapraszam co niedzielę 🙂