„Bogowie”, film który porusza serce

//„Bogowie”, film który porusza serce

Przerwa w blogowaniu przysporzyła mi sporych zaległości we wrzucaniu recenzji filmów, spektakli i książek którymi się zainteresowałam w ciągu kilku ostatnich miesięcy. Żeby nie było tak monotematycznie staram się wpisy o obejrzanych produkcjach i przeczytanych rzeczach wrzucać raz na jakiś czas (w innym wypadku blog stałby się jakimś zbiorowiskiem moich recenzji niczym więcej). Zdaje sobie sprawę, że większość z was obejrzała „Bogów” (przynajmniej mam taką nadzieję) niemniej i tak zapraszam na wpis poświęcony temu filmowi.

Profesora Religi nie trzeba nikomu przedstawiać. Pan od pierwszego udanego przeszczepu serca w Polsce, polityk, minister zdrowia, wielka postać. Mogło by się wydawać, że każdy z nas zna tę osobę doskonale zna, niemalże tak dokładnie jakbyśmy Pana Religę znali osobiście. Film Łukasza Palowskiego jednak wyprowadza nas totalnie z tego błędu. Okazuje się, że Zbigniew Religa to nie tylko polski kardiochirurg i polityk, ale również człowiek pełen wad, obaw i ułomności. „Bogowie” to świetna historia nie tylko dlatego, że główna fabuła dotyczy wielkiej rzeczy (przeszczepu serca), ale również dlatego, że postać Religi zostaje tu przedstawiona bez zbędnych ozdobników i wygładzeń. Wydaje mi się, że w miarę obiektywny obraz Profesora Religi ukazany w filmie chwyta za serce widzów, którzy tłumami udawali się przed ponad miesiąc do kina. 

Robiąc historię o Profesorze Relidze łatwo można było popaść w pułapkę przesadnego idealizowania postaci. Na szczęście reżyser nie wystawił temu wielkiemu człowiekowi landrynkowej laurki, tylko zrobił wielki film, na miarę wielkiej historii i wielkiego człowieka. Człowiek w tej historii jest najważniejszy, każde istnienie, wszystko co sprawi, że nasze trwanie tu na ziemi będzie trwało choćby kilka godzin dłużej. Ukazanie Zbigniewa Religi jako człowieka nie bojącego się wielkich wyzwań, lekarza bohatera, prekursora rewolucji w polskiej kardiologii został przedstawiony równocześnie obraz człowieka kruchego, mającego problem z nałogami i równowagą między życiem zawodowym,a  rodzinnym. religa.jpg

Mimo tego, że „Bogowie” obnażają prawdziwe oblicze Religi: alkoholika, nerwusa, nałogowego palacza, oraz samotnika widz po obejrzeniu filmu i tak nie przestaje podziwiać tego wielkiego człowieka, wręcz przeciwnie umacnia się w przekonaniu, że był to człowiek wielkiego serca.

Wychodząc z kina nie mogłam złapać oddechu przez pierwsze pięć minut. Historia pokazana na ekranie wbiła mnie totalnie w fotel. Uważam, że to najlepszy film minionego roku zrealizowany w Polsce. Nie jestem w stanie przyczepić się do czegokolwiek w tej produkcji: zdjęcia piękne, gra aktorska super, obsada świetna, czas trwania filmu w sam raz, bomba. Oczywiście wielkim atutem całego filmu jest wspaniały Tomasz Kot, który wcielił się w główną postać Profesora Religi. Myślę, że jest to rola życia Kota i zarówno warunki fizyczne (niesamowicie podobna mowa ciała, postawa, sposób poruszania się i mówienia) jak i kunszt gry aktorskiej uczyniły z tej postaci perełkę w dotychczasowym dorobku artystycznym aktora.

Dla mnie film „Bogowie” to super produkcja, tym bardziej napawa mnie dumą fakt, że zrealizowana na rodzimym rynku. Wszystkim, którzy jeszcze nie widzieli tej historii gorąco polecam. Film do obejrzenia rodzinnie, samotnie jakkolwiek myślę, że każdego z nas chwyci za serce. Polecam.

 

************

„Moje przemyślenia są proste: nie ma człowieka, który by nie umarł.

Łącznie z papieżem.

Skoro jest to nieodwołalne i nieodwracalne, to nie ma się czego bać.”

– Zbigniew Religa

About the Author:

Pisanie dla mniej jest czymś tak naturalnym jak oddychanie. Nie boję się rozmawiać o trudnych tematach, dlatego często z premedytacją wkładam przysłowiowy kij w mrowisko. Na co dzień jestem niepoprawną romantyczką szukającą inspiracji we wszystkim, co mnie otacza. Oznacza to, że idąc ze mną na spacer będziesz zmuszony kilkakrotnie się zatrzymywać, gdyż zwrócę uwagę na najmniejszy detal, drobiazg, rzecz którą ty każdego dnia mijasz obojętnie. Prywatnie jestem spełnioną żoną, nieco zwariowana mamą i miłośniczka kotów (szczęśliwa posiadaczką pary Hektora i Hery imiona zostały nadane z miłości do antyku). Gości przyjmuję z otwartymi ramionami i pełną lodówką. Musisz wiedzieć, że moja sportowa przeszłość (13 lat uprawiania judo) ukształtowało mój charakter dzięki czemu mimo rozbrykanej duszy twardo stąpam po ziemi.