Blondynka w centrum świata, czyli jak ocaliłam wszechświat

//Blondynka w centrum świata, czyli jak ocaliłam wszechświat

Paweł z BWOTR zrzucił mi nie byle jakie wyzwanie, ponieważ uhonorował mnie wyróżnieniem w zacnym gronie blogerów. Wiecie, blogosfera to takie kółeczko wzajemnej adoracji… Żartuje, bardzo się cieszę, że Paweł we mnie uwierzył i powierzył mi misję uratowania wszechświata.

Blondynka – super hero w różowych szpilkach

Na początku krótka charakterystyka głównej bohaterki tej powieści, czyli mnie. Wasza heroska to 167 centymetrów o wdzięcznej blond czuprynie, dużych niebieskich oczach, pełnych wargach i dosyć wyrazistych kobiecych kształtach. Drugie „oczy” tej pani zyskały nowym wymiar i to dosłownie, a to za sprawą magicznego eliksiru, którym karmi małą księżniczkę, znaną w Internetach jako Zuzik.

Super Blondyna ma super moce: język ostry jak brzytwa, serce słodkie jak pierniczek w polewie czekoladowej, żelazny tyłek od wiecznych przysiadów, oraz umięśnione łydki, idealnie podkreślone jej najbardziej niepozornym atrybutem – różowymi szpilkami. Ów atrybut potrafi zadać decydujący, ostateczny cios, ofierze która narazi się naszej superbohaterce. Obcas różowej szpilki wbity, w męski zad napastnika, budził wielokrotnie zdziwienie szefa stołecznej policji, gdy po raz kolejny znajdował porzucone zwłoki denata…

Jej misja

Blondyna działa niepozornie, zawsze tam gdzie dzieje się krzywda. Nie lata jak superman, nie ma auta jak Batman, ba nie ma nawet sieci jak Spiderman. Ma jednak coś bardziej cennego – intuicję. Swoimi niebieskimi oczami, w ułamku sekundy lustruje problem (prawie tak niezawodnie jak ultrasonograf, na który dzięki NFZ trzeba czekać pól roku w kolejce) i namierza zagrożenie. Wystarczy jej niecała minuta by w ciągu rozmowy wyciągnąć wnioski i wyczytać półprawdy skrywane między wierszami ludzkiego bełkotu. Pomaga tym, którzy nie wierzą we własne siły. Wspiera tych, którzy już dawno się poddali. W końcu wymierza sprawiedliwość, tam gdzie nikt tego wcześniej nie dokonał.

Jak działa?

Blond heroska ma niezłego noska do ludzkich spraw. Mimo, że nie jest wścibska dobrze wie, co w trawie piszczy. Za pomocą minki w stylu „oczy kota ze Shreka” potrafi zdobyć cenne informacje od potencjalnego przeciwnika. Jej piękne włosy i styl działają na facetów podobnie jak „urok Smerfetki na smerfy”. Talent kulinarny Super Blondyny to wabik na szuje wszelkiego pokroju, nie jeden łobuz uległ jej „magicznemu wywarowi dającemu siłę” zgodnie z recepturą Panoramixa. Co więcej, ta niezwykła kobieta ma serce słodkie jak wspomniany wyżej pierniczek, ma ogromną słabość do zwierząt, dlatego dzielnie, krok w krok człapią za nią dwaj Czarni Puchaci Namiestnicy – Hera i Hektor.

Drużyna AA 

Futrzaści przyjaciele to prawdziwe oryginały. Hektor vel Miałke ma zadatki na polityka, albo przynajmniej dyplomatę. Zawsze ma idealnie gładkie, czarne futerko, a jego czerwona mucha wzbudza respekt wśród wszystkich koteczek, nie tylko to osiedlowych ladacznic. Za to Hera, to prawdziwa elegantka, stylu mogłaby pozazdrościć je sama Coco Chanel, gdyż zawsze występuje w ponadczasowej bieli i czerni. Czarne futerko, wzbogacone jest białymi rękawiczkami, białymi skarpetkami i oczywiście białą apaszką w okolicach puszystej szyi, no i te je zielone oczy.  

Futrzaki od zadań specjalnych

Hektor to mózg wszystkich operacji, jako urodzony strateg pilnuje, żeby akcje kończyły się powodzeniem. Ma zawsze plan B na wypadek porażki, plan C na wypadek, gdyby jego Pani zapomniała szminki (przecież nie zabije łotra, bez pełnego makijażu), oraz plan D, gdyby akurat naszła go potrzeba na kocie chrupki, mizianie po brzuszku, kuwetkę lub gdyby zobaczył jakąś piłeczkę pingpongową, w końcu nie zapominajmy o tym, że jest tylko kotem.DSC00752

Hera to przynęta wszystkich misji drużyny AA do zadań specjalnych. Jako mała, słodka, puchata koteczka potrafi zmiękczyć serce największego twardziela. Na pierwszy rzut oka wydaje się słodka, potulna i jakaś taka niezdarna. Nic bardziej mylnego. Hera potrafi mieć przyśpieszenie lepsze niż w „Szybcy i wściekli”, jej umiejętności sztuk walki są bardziej imponujące niż te w „Kill Billu” prezentowane przez Umę Thurman, a jej seksapil to dawna szkoła ikony Hollywood zaprezentowanej przez samą Marylin Monroe.IMG_20130422_183042

Centrum świata, Warszawa da się lubić

Super Blondynka wraz ze swoimi kocimi strażnikami po raz kolejny dostała wezwanie. Misję do uratowania Wszechświata powierzył jej mentor – Paweł. Tym razem Kobieta w różowych szpilkach musiała uratować ludzkość przed jednym z głównych grzechów – pychą. Ta misja to: być albo nie być. Bo jak przekonać innych, że Warszawę da się lubić?

Niech Wszechświat wie, że stolica nie gryzie

Blond Heroska, ta sama która ma niezłego noska postanowiła działać. Jako dziedziczka podlaskich słoików rozpoczęła swoja kulturalną krucjatę. Założyła bloga, na którym zaczęła przekonywać, że z „kulturą jej do twarzy”. Że Warszawę da się lubić, koty kochać, a dzieci to nie poligon wojskowy.

Krucjata Nieidealnejanny trwa i będzie trwała nadal. Póki co, pierwsze bitwy ma wygrane. Opanowała już Facebooka, Instagram, Google Plus i marzy o dalszych terenach. Słyszała o tym, że warto być Zblogowanym, wrzucać coś na Snapchat i ogólnie publikować foty w Pinterescie. Kto wie, ile batalii jeszcze przed nią?

Epickie zakończenie

Niestety na epickie smęty nie mam już siły. Blond Bohaterka, ta która pomyka w szpilkach dziś rano uratowała dwóch czarnych towarzyszy od śmierci głowowej, dając im świeżą porcję kociej puszki. Małego, nienażartego Zuzika wspomogła magicznym eliksirem z „drugiej pary oczu”. Męża, zwanego Drugą Połówką uratowała przed zimnem tuląc się do niego przez cały poranek. Następnie sprawdziła newsy w blogosferze – okej tym razem wszystko działa bez zarzutu: są nowe odsłony na blogu, pojawiają się miłe komentarze, są udostępnienia i ogólnie świat w koło jakiś taki bardziej kulturalny…

IMG_20130506_091027

*******

„Cóż mi z tego, że wszechświat jest wieczny,

kiedy ja sam muszę umrzeć na wieki.”

– Albert Camus  

By | 2018-02-17T15:56:54+00:00 Październik 1st, 2015|Categories: STYL ŻYCIA|27 komentarzy

About the Author:

Pisanie dla mniej jest czymś tak naturalnym jak oddychanie. Nie boję się rozmawiać o trudnych tematach, dlatego często z premedytacją wkładam przysłowiowy kij w mrowisko. Na co dzień jestem niepoprawną romantyczką szukającą inspiracji we wszystkim, co mnie otacza. Oznacza to, że idąc ze mną na spacer będziesz zmuszony kilkakrotnie się zatrzymywać, gdyż zwrócę uwagę na najmniejszy detal, drobiazg, rzecz którą ty każdego dnia mijasz obojętnie. Prywatnie jestem spełnioną żoną, nieco zwariowana mamą i miłośniczka kotów (szczęśliwa posiadaczką pary Hektora i Hery imiona zostały nadane z miłości do antyku). Gości przyjmuję z otwartymi ramionami i pełną lodówką. Musisz wiedzieć, że moja sportowa przeszłość (13 lat uprawiania judo) ukształtowało mój charakter dzięki czemu mimo rozbrykanej duszy twardo stąpam po ziemi.