Blogosfera od podszewki

//Blogosfera od podszewki

Chciałbyś prześwietlić blogosferę od podszewki? W dzisiejszych czasach bycie blogerem to coś więcej niż prowadzenie elektronicznego pamiętnika w wirtualnej przestrzeni. Blogerzy to osoby mające do powiedzenia „coś” na każdy temat. To baczni obserwatorzy życia społecznego, ba! Powiem więcej: to komentatorzy otaczających nas spraw i zdarzeń, a często kreatorzy i dyktatorzy nowych zachowań, mód i trendów.

Promocja, promocja i jeszcze raz promocja!

Bloger to ktoś, kto łączy w sobie cechy Inspektora Gadżeta (wie, co w blogosferze piszczy), jest trochę jak duet Wojewódzki-Figurski (kontrowersyjny, ale zna granicę dobrego smaku) i do tego wszystkiego przyciąga wzrok czytelnika niczym uroda legendarnej Marylin Monroe, a to wszystko za sprawą wypasionego szablonu na blogu. Obecnie nie wystarczy pisać, by zaistnieć w Internecie. Stwierdzenie, że „dobry tekst sam się obroni i nie potrzebuje promocji”, to nic bardziej mylnego.

Dlaczego?

Przede wszystkim dlatego, że w tej chwili prawie każdy może pisać, publikować swoje przemyślenia w sieci i uważać się za blogera właśnie. Bycie blogerem to przede wszystkim bycie osobą bardzo wszechstronną. To umiejętność pisania, fotografowania, robienia grafiki czy ilustracji, to trochę bycie artystą-rzemieślnikiem, który z każdej gliny potrafi ulepić coś niezwykłego.

W dżungli zwanej blogosferą trzeba zaufać swojemu pierwotnemu instynktowi i kierować się intuicją. Tropiąc ciekawe tematy nie zaszkodzi czasem zastosować trików stosowanych przez Sherlocka Holmesa – w końcu dedukcja to coś, co pozwala nam rozwinąć skrzydła i osiągnąć sukces przez duże „S”. Dozwolone są wszystkie „kobiece gierki”: flirtowanie z czytelnikiem, kokietowanie tekstem, kuszenie odważnymi zdjęciami… A wszystko po to, by sprytnie złowić „rybki”, które na stałe pozostaną w naszym blogowym „stawie”.

korpo

Blogowanie krok po kroku

Mało tego, bloger również musi być niezłym marketingowcem – jego praca polega na zbudowaniu całej „kampanii” od zera.  Nie wystarczy tylko wymyślić tekst, dodać zdjęcia i opublikować go w Internecie. Jeśli chcesz być dobrym, wiarygodnym i poczytnym blogerem, przede wszystkim musisz mieć dobrą strategię i dużo cierpliwości.

Kilka wskazówek:

  • Żeby nie zginać w gąszczu innych blogów, powinieneś czymś się wyróżniać. Jest tylko jedno ale – bycie charakterystycznym musi iść w parze z byciem wiarygodnym. Bez tego prędzej czy później poniesiesz fiasko. Jeśli codziennie na śniadanie jesz sałatę i tylko sałatę, bo jesteś vege świrem, to nie próbuj przekonywać czytelników, że jesteś fanem parówek (w końcu Morlinki zaproponowały ci umowę banerową). Rozumiesz, co mam na myśli? Bycie prawdziwym w blogosferze to podstawa. Właściwie pierwszy kamień milowy w przygodzie zwanej blogowaniem. Jest to bardzo istotne ponieważ czytelnicy, prędzej czy później, zorientują się, że „coś tu nie gra” i najzwyczajniej w świecie przestaną cię odwiedzać, czytać, lajkować itd.
  • Twoja strategia powinna zatem być zgodna z twoim profilem, nie powinieneś udawać kogoś kim nie jesteś, blefować lub naśladować innych.
  • Nie możesz bać się mówić to, co myślisz wprost. No dobrze, ostatnio cała blogosfera dostała gęsiej skórki z podniecenia, bo „bóg blogosfery” Kominek, przepraszam, aktualnie Jason Hunt wydał książkę. Po przeczytaniu tryliona opinii, obejrzeniu setek zdjęć na Instagramie z jeszcze ciepłą „Biblią Internetu” zniechęciłam się tak mocno do tej książki, że nadal jej nie przeczytałam. I naprawdę nie wiem, jak ja, biedna blogerka, to teraz przetrwam?
  • Ten, kto zaczyna pisanie i publikowanie w sieci doskonale zdaje sobie sprawę, że, by zdobyć popularność, innymi słowy by mieć czytelników i obserwatorów, potrzeba czasu. W tym przypadku pomocne okazują się liczne grupy wsparcia, z których blogosfera hojnie korzysta. Nikt tak wspaniale nie zrobi „ruchu” na naszej stronie jak inny odwdzięczający się bloger, przychodzący do nas z tzw. rewizytą. W praktyce oznacza to, że blogerzy tworzą kółeczka wzajemnej adoracji i dzięki nim właśnie się rozkręcają. Mam nadzieję, że zdradzenie tej wiedzy tajemnej nie ściągnie na mnie gniewu blogosfery, dlatego ten ujawniony fakt niech zostanie między nami, okej?

rozterki-blogera

Veni, vidi, vici

By na dobre rozgościć się w sieci i stworzyć kawałek swojej, charakterystycznej dla czytelników przestrzeni musimy zainwestować – głównie nasz czas. Powiedzenie „karma wraca” ma tutaj ogromne znaczenie, gdyż to ile damy od siebie, prędzej czy później wróci do nas  (niekoniecznie z nawiązką). Bycie blogerem to ciężki kawał chleba – prócz pisania tekstów, trzeba na bieżąco śledzić i komentować inne blogi. W ten sposób budujemy wzajemną sieć kontaktów i zdobywamy stałe grono odbiorców). Do tego wszystkiego dochodzi spójne działanie wspomagające w różnych kanałach social media. Tutaj reguły gry od wieków się nie zmieniły: niczym Cezar trzeba przybyć na bloga, zobaczyć i ocenić przeciwnika i zwyciężyć, czyli okazać się lepszym, bardziej kreatywnym i oryginalnym.

motywacja-marta-frej

Mniej znaczy więcej

W przypadku promowania swojego bloga w social mediach, nie należy ulegać złudzeniu, że więcej znaczy lepiej, wręcz przeciwnie – w tym przypadku obowiązuje zasada „mniej znaczy więcej”. Dlaczego? Dlatego, że lepiej postawić na aktywne prowadzenie dwóch lub trzech kanałów wspomagających promocję naszego bloga np. fanpage na Facebooku lub profil na Instagramie, niż wrzucać do sieci „po łebkach”, wszędzie gdzie się da, wszystko co nam do głowy przyjdzie, w rezultacie z marnym odzewem ze strony publiczności.

hipster

A co z social media?

Aktywne kanały social media są równie czasochłonne jak prowadzenie samego bloga. Trzeba mieć pomysł na to jak zainteresować odbiorcę do komentowania, udostępniania czy po prostu obserwowania naszego profilu. To, co w teorii wydaje się łatwe, w praktyce nie już takie proste. Blogerzy muszą uważać, by nie publikować tych samych treści na wszystkich swoich portalach społecznościowych, gdyż czytelnikowi się to znudzi.

Uwaga – ważne

Warto mieć własny, oryginalny styl – który od razu będzie kojarzył się z naszym blogiem. Do przemyślenia jest kwestia, czy nasz profil na Facebooku, Instagramie, Pintereście lub Snapchacie będzie miejscem, gdzie dzielimy się z naszymi obserwatorami życiem prywatnym, czy też nie. Wszystko zależeć będzie od tego jaki efekt naszymi działaniami w przestrzeni social mediach chcemy uzyskać. W tym przypadku warto „podglądać” innych znanych blogerów, a nawet celebrytów. Może nie do końca warto spamować użytkowników treściami co 5 minut, w stylu jadłam, jechałam, siedzę – jestem Ewa Chodakowska. Szokowanie na siłę w stylu Czesława Mozila, który wrzuca zwłoki uchodźców na swojego walla, wydaje się być też ciut odrobinę pretensjonalne. Tutaj raczej warto wzorować się na guru polskiego Internetu, czyli Mateuszu Grzesiaku, naszym polskim coachu od wszystkiego, który w sposób przystępny i naturalny kreuje wirtualną rzeczywistość.

Recepta na sukces?

By odnieść sukces blogowy należy również pamiętać, że każdy profil social media rządzi się swoimi prawami. Na przykład algorytm na Facebooku działa według pewnego schematu, który „ułatwi” lub „utrudni” nam naszą promocje w Internecie. A im większe grono osób zobaczy naszą notkę, tym większe prawdopodobieństwo, że dotrzemy do szerszego grona, zdobędziemy nowych obserwatorów i tym samym uzyskamy większy zasięg naszej publikacji. To działa na zasadzie efektu domina, jedno niewinne zdarzenie powoduje lawinę zmian.

kreacja

Jedz, módl i kochaj

Zaczynając swoją przygodę z blogowaniem nie wystarczy pisać i mieć pomysł na siebie. Bloger musi również aktywnie czytać i udzielać się u innych blogerów, w ten sposób ma szansę na zdobycie stałej publiczności.

Z blogowaniem jest jak z filmem Jedz, módl się i kochaj. Jedzenie to podstawa naszego jestestwa, bez pokarmu i wody człowiek nie wytrzyma zbyt długo. W przypadku blogowania musimy pisać, żeby w ogóle ktoś się o nas dowiedział. Modlitwa to nic innego, jak prośba o pomoc w spełnieniu naszych pragnień, czyli prośba innych blogerów o wsparcie komentarzem, udostępnieniem itd. Kochać to blogować z pasją, z potrzeby serca, a nie dla zarobku, prestiżu czy innych pobudek, które nie są szczere. Do tego wszystkiemu powinniśmy przygotować się na to, że blogowanie to zabawa na cały etat, przez całą dobę, praktycznie 365 dni w roku. To wiele schodów, wzlotów i upadków, to czasem marazm, czasem kreatywny rozkwit. Blogowanie to odnalezienie kierunku, w którym chcemy podążać i przygoda życia, która trwa tak długo, jak jesteś w stanie sobie na nią pozwolić. Tekst ukazał się w Czasopiśmie Magnifier nr 6/2015. Grafiki znów „pożyczone” od Marta Frej, jest genialna prawda? Jeśli interesuje cię blogowy sukces sprawdź również TUTAJ.

bloger-szuka

*****

„Biednych nie stać na sukcesy ani na błędy.”

  • Aldona Różanek

 

By | 2016-11-26T02:56:46+00:00 Listopad 22nd, 2016|Categories: LIFESTYLE|Tags: , , , , , |42 komentarze

About the Author:

Pisanie dla mniej jest czymś tak naturalnym jak oddychanie. Nie boję się rozmawiać o trudnych tematach, dlatego często z premedytacją wkładam przysłowiowy kij w mrowisko. Na co dzień jestem niepoprawną romantyczką szukającą inspiracji we wszystkim, co mnie otacza. Oznacza to, że idąc ze mną na spacer będziesz zmuszony kilkakrotnie się zatrzymywać, gdyż zwrócę uwagę na najmniejszy detal, drobiazg, rzecz którą ty każdego dnia mijasz obojętnie. Prywatnie jestem spełnioną żoną, nieco zwariowana mamą i miłośniczka kotów (szczęśliwa posiadaczką pary Hektora i Hery imiona zostały nadane z miłości do antyku). Gości przyjmuję z otwartymi ramionami i pełną lodówką. Musisz wiedzieć, że moja sportowa przeszłość (13 lat uprawiania judo) ukształtowało mój charakter dzięki czemu mimo rozbrykanej duszy twardo stąpam po ziemi.  
  • No i po co czytać kolejną książkę Hunta, skoro wszystko co ważne w blogowaniu można znaleźć u Nieidealnej. 🙂 Szkoda czasu na Hunta. A czas przecież ważny dla blogera, nie?
    Mnie blogowanie chyba przerosło. Straciłam zapał i serce.

    • hahah Basia 🙂 uwielbiam Cię.
      Dokładnie 🙂 po co przepłacać 🙂

    • No i po Twoim komentarzu reszta już jest milczeniem 😉
      Co do drugiej części – spokojnie, blogowanie powróci – zobaczysz 🙂

      • Dokładnie – nic na siłę wena kiedyś sama wróci 🙂

    • Oj Basieńka dziękuję, wiem co prawda tyle co kropla w morzu, ale faktycznie wydawanie kasy na taką wiedzę jest bez sensu – wszystko jest w sieci za free, wystarczy poszukać 🙂

      • Rozwala mnie jak ludzie za dużą kasę robią szkolenia tematyczne z tego co od kilku lat wałkują na swoich blogach i mają na to popyt. Skoro czytam bloga np o organizacji czasu i dostałam tam mnóstwo wskazówek jak ten czas zorganizować, wystarczy po prostu te wskazówki zastosować. A tu nagle okazuje się że w tym temacie kursy, webinary, planery, kalendarze sprzedają się jak świeże bułeczki za niezły hajs. A przecież temat był podany na tacy na blogu za darmo, łącznie z darmowymi arkuszami do pobrania. Mam wrażenie że ludzie są święcie przekonani, że zakup jakiegoś nowego kursu załatwi za nich wszystko, w sensie, że wszystko zrobi się samo. Może więc jak kupię ksiażkę Hunta albo skorzystam ze szkolenia stanę się słynną blogerką? 🙂 Oczywiście książkę trzeba kupić, po pożyczona nie zadziała. 🙂 Jestem też pełna uznania dla marketingowców za to jak potrafią nam wmówić, że bez danego produktu nie jesteśmy w stanie żyć, funkcjonować, istnieć. 🙂 Sama się czasami jeszcze na to nabieram. 🙂

        • Basia twój komentarz to petarda. Widzisz mówisz, ze wena cie opuściła,a wystarczy ze napiszesz to co myślisz wprost i zaczyna się wielka dyskusja. Jesteś kobieta konkretna i naprawdę ogarnjasz temat mimo, ze z powodu skromności nie trabisz o tym głośno ☺

          • Hahaha. Dzięki. 🙂 <3
            Chcę jeszcze dodać, że bardzo podobają mi się te grafiki. 🙂

          • Bardzo się cieszę bo Marta Frej to genialna artystka, pięknie komentuje realia <3

    • Basia, Ty umiesz ale praca fizyczna męczy na tyle że się nie chce i nie ma siły- teraz wiem coś o tym ;). Ale Twoje komentarze są zawsze w punkt, z jajem i błyskotliwe- a nie każdy tak potrafi! <3
      @nieidealnaanna:disqus tekst mistrz a Frej dopełnia całości 🙂
      ps.Uważaj bo to się aż prosi o "pożyczenia" do gazet itp 😉

      • Dzięki Aga, nie wyrabiam na zakrętach to puszczam podgrzewane kotlety w podtuningowanej wersji…. Marzę, żeby się wyspac, ale to nie przez dzieci tylko pracę 😀

        • AA!! Tyle zleceń dostajesz?? Mega! Gratki! A pośpisz w Święta 😀

      • No i tu mnie masz. I znasz. 🙂 Sporo mam ostatnio na głowie. A zmęczenie fizyczne połączone z psychicznym sprawia, że nie chce się NIC.

        • Zupełnie Cię rozumiem! Poczekaj- to się jakoś poukłada i pewnie też wtedy się zachce 🙂 Niech moc będzie z Tobą! :**

    • Oj chciałabym takie książki pisać i zarabiać 😀

      • W sumie też bym chciała. Nie musiałabym dojeżdżać do pracy. 😀

  • Właśnie dlatego, że nie spełniam wszystkich wymogów, a nawet większości z nich, nie czuję się blogerem, bardziej miłośnikiem książek i promotorem czytelnictwa. Sporo czasu poświęcam na blog, a i tak mam wrażenie, że to tylko kilka kropli w morzu potrzeb, a przecież tak przyjemnie jest zagłębić się w kolejną przygodę czytelniczą. 😉 Świetnie napisany post, kompendium wiedzy i to jak przydatnej. 🙂

    • A dziękuję Iza 🙂 wiesz ja do niedawna też nie czułam się blogerką, ale ostatnio coraz częściej się z tym oswajam. Tylko nieliczni mają szansę na sukces tak po prostu, na ogół to mrówcza praca. A ty Izunia robisz to co kochasz i to jest najważniejsze 🙂

  • Super tekst. Ja swojego bloga stworzyłam z potrzeby zrobienie czegoś z własnym czasem. A co z tego wyjdzie czas pokaże. Fajne uczucie jak ktoś daje laika, widzę wtedy że komuś to się podoba.
    Za mną pierwsze 3 tygodnie w blogosferze 🙂

  • Ja ciągle szukam drogi, klucze i ciągle nie wiem czy to dobry kierunek. Mój blog to jak orka na ugorze ;D

    • Czy ja wiem? Moim zdaniem jesteś już bardzo charakterystyczna, teraz kwestia zdecydowania się na „coś”, znalezienie „produktu” i pozamiatane. 🙂

  • No i dobra…mnie najbardziej wkurza zadęcie niektórych blogerów. A co mogę to napisać? I podejście na zasadzie – zjadłam wszystkie rozumy, dlatego takich blogów nie odwiedzam. Inne lubię poczytywać 🙂 Pozdrawiam Nieidealna 😉

    • A tam takie bufony to tylko sobie szkodzą, choć wiem w dzisiejszych czasach kult narcyzmu wszelakiego powala 😀 pozdrawiam ja uwielbiam czytać blogi – szkoda, że nie zawsze mam czas, 2 dzieci daje w kość:D

      • Skądś znam „problem” 🙂 Też mam uroczą dwójkę 😉

  • naszebabelkowo.blogspot.com

    Świetny tekst -i trafiony w samo sedno. Bycie blogerem to naprawdę cała masa pracy, włożonego w to serca, energii, czasem również pieniędzy. Nawet dla mnie – skromniutkiej osoby, która nie ma jakichś oszałamiających sukcesów w blogosferze. Więc co dopiero mają powiedzieć ci „wielcy”… 😉

    • Bardzo ci dziękuję 🙂 Skromność jest dobrą cechą, ale w blogosferze warto koncertować się na swoich mocnych stronach i je promować. Wielcy mają cały sztab, który im pomaga, tutaj kasa i czas odgrywają największą rolę, troszkę im zazdroszczę nieraz 😛 a Ty? 🙂

  • Mało kto o tym pisze, ale zazwyczaj komentującymi są inni blogerzy. A przecież, gdy patrzę na statystyki, to jednak odwiedzających jest znacznie więcej niż blogerów. U mnie tylko czasami ujawni się jakiś niebloger, zostawi kilka komentarzy i znika. Dlaczego tak jest? Nie potrafimy innych zachęcić do rozmowy? Nie mają potrzeby? Chciałbym aby ktoś wyjaśnił to zjawisko…

    • Wydaje mi się, że powodów dla których nie-blogerzy nie komentują jest kilka: brak umiejętności technicznych (nie wiedzą jak kliknąć żeby skomentować lub nie chce im się logować), brak poczucia, że mają coś „ciekawego” do powiedzenia skoro z tobą się zgadzają no i zmora dzisiejszych czasów – obserwujemy z bezpiecznej odległości, ale się nie wychylamy bez potrzeby 🙂

  • Świetny tekst i wesołe grafiki ! Zgadzam się z Twoimi przemyśleniami. Blogowanie to ciężka i trudna praca. Jeśli traktuje się bloga poważnie trzeba poświęcić mu bardzo dużo czasu.

    • Tak naprawdę cały etat, żeby blog mia ręce i nogi 😀 a Martę Frej od grafik znałaś wcześniej? 🙂

  • Zgadzam się! Może kiedyś dobry tekst się sam bronił, bo było ich po prostu mniej. Teraz jest zatrzęsienie różnych blogów, stron i nawet niejedna firma oprócz strony internetowej ma też własnego bloga promującego ich produkty. I jak tu się przebić przez to wszystko z dobrym tekstem, czy w moim przypadku z jakimś przepisem. Fajnie by było, żeby w końcu któryś z małych kroczków sprawił, że przyjdzie ta lawina fanów o której wspominasz 😉

    • Oj Edytka w twoim przypadku to tylko kwesta czasu. Popatrz Kochana: piękne zdjęcia, zdrowe a teraz to modne przepisy i u ciebie można znaleźć wszystko. Potrzeba czasu, żeby SEO cie ładnie wpozycjonowała, a potem czytelnicy sami będą trafiać na blogasa 🙂

  • Mało kto z „zewnątrz” podchodzi do blogowania na poważnie, mają to jako zabawę.

    • To są bardzo często w błędzie. Wiem co masz na myśli – do niedawna moja rodzina i znajomi (przynajmniej część) traktowali mnie jak wariatkę 😀

  • Blogowanie to ciężka harówa. Są takie chwile, że naprawdę mam tego serdecznie dość – najbardziej boli mnie, że ludzie lecą na łatwiznę, a coś, co wymaga zaangażowania większej ilości połączeń mózgowych, niestety spada na dalszy plan. Tworzenie wartościowych treści jest bardzo trudne, bo odbiorcy chcą mieć wszystko podane na tacy – najlepiej złotej z jakimiś wypasionymi ozdobnikami, przemielone na tyle, by zbytnio nie mysleć. Jednakże gdy dociera do mnie, ile pracy i serca wkładam w swojego bloga, nie rezygnuję. Już dawno przestałam się łudzić, że osiągnę coś znaczącego w blosoferze. Będę po prostu robić swoje. Dotąd, dopóki starczy mi sił.

    • Monika niestety, ale masz rację. Takie są nasze czasy „instant” – chcemy wszystko szybko, po łebkach, na wczoraj. Mnie też to boli, że trzeba bawić się w pierdolniki, ozdobniki zamiast treść. Miałam kilka sytuacji, gdzie faktycznie mogłam iść po najprostszej linii oporu, ale wiesz co? No way. Mam zamiar kroczyć wyznaczoną, indywidualną ścieżką. Nie ma drogi na skróty, ale wierzę w to, że odmienność, jakość i konsekwencja prędzej czy później zaowocują. Dlatego rozumiem twoje rozterki, zniechęcenie ale nie poddawaj się, bądź sobą, czyli artystką która robi to dobrze 🙂

      • Dziękuję, dodajesz mi otuchy;) Wiesz, że i ja na bylejakosć jestem uczulona, więc opcja „droga na skróty” również i w moim przypadku nie wchodziw rachubę.

    • Magda milkii.pl

      Myślę tak jak i Ty. Za dużo emocji, pracy i nieprzespanych nocy włożyłam w blog. Niektórzy wypływają dopiero po 3-4 latach (choć mówią, że jak masz być wielka to będziesz od razu). Trzeba to robić z uczuciem bo inaczej pojawi się niechęć i będzie rozwód z hostingiem 😀

      • Myślę, że takich przypadków, gdy ktoś od razu się wybił, jest w gruncie rzeczy niewiele, ale są na tyle spektakularne, że jest o nich głośno. Większość osób osiągających sukces w blogosferze i nie tylko pracuje na swą markę latami. I racja, uczucia trzeba mieć do tego sporo, ale tak jest chyba we wszystkim – jeśli czegoś naprawdę nie kochasz, to na porażajace efekty nie licz.

  • Ostatnią książkę o blogowaniu Tomka mogę polecić z czystym sumieniem. Dobre wskazówki i pokazanie wiele rzeczy z innej perspektywy. Co do tych kanałów, też różnie bywa. Właśnie otworzyłam kolejny na Google+. Zobaczymy czy uda się podkarmić wyszukiwarki.

    • Magda milkii.pl

      i dobrze się ją czyta. Kupiłam jedną część ‚by spróbować’ jego myślenia. Początkowo mnie zniechęciła obszerność tego ‚cudu’. Warta każdej złotówki i minuty czytania bo dawno mnie nic tak nie wciągnęło. (wyjdę na stałego czytelnika życia na gorąco lub harlequinów :D)