Blogerka, która daje za darmo

Home/LIFESTYLE/Blogerka, która daje za darmo

Już prawie miałam mu pociągnąć

trochę pieniędzy z konta bankowego, ale pomyślałam, niech stracę. W końcu jedna malutka laleczka, wykorzystywana w taki sposób do robienia takich rzeczy. Stop! Nie trzeba za to od razu ścigać ludzi, a wystarczy edukować. A niech ten pan sobie poużywa troszeczkę… Skoro uważa, że moja córka to doskonała modelka. Na pewno sądzi, że mój mąż to wielki artysta, w końcu nie każdy robi tak dobre zdjęcia, żeby je kraść i publikować u siebie jak własne. Niech wie, że jest na tym świecie blogerka, która daje za darmo.

Cena popularności

Czy skoro notorycznie jest kradziona moja własność intelektualna, moje zdjęcia, moje teksty, to znaczy że jestem dobra? Czy branie moich rzeczy bez słowa zapytania, bez pozwolenia, bezwstydne rozpowszechnianie mojej twórczości, to wyraz uznania, czy w dalszym ciągu srogie nadużycie? Czy mam się cieszyć i uznać to za komplement? A może jednak powinnam pójść do kącika i popłakać sobie z bezradności, bo nie mam już siły na walkę z wiatrakami. Ostatnio natknęłam się na jednej ze stron z akcesoriami dla mam na zdjęcia Zuzika z sesji testowania produktów dla Canpol Babies. Jestem blogerką, która daje za darmo. Daję za darmo, bez pytania, mój blog jest otwarty dla każdego. Nie trzeba o nic pytać, nie trzeba płacić tylko brać jak swoje. W końcu nie każdy jest na tyle zajebisty, żeby kraść jego zdjęcia z bloga, umieszczać je w swoim sklepiku internetowym i udawać, że wszystko jest  w porządku.

Lubię dawać za darmo

Serio, jestem blogerką, która daje za darmo. Uwielbiam dawać za darmo – lekcje życia. Mogłabym znów poprosić prawnika o pomoc w ściganiu „Pana Kradnę Zdjęcia Z Bloga Nieidealnej” i obciążyć go kosztami kradzieży intelektualnej, wykorzystania wizerunku mojego dziecka bez zgoda obydwojga rodziców. Są na to paragrafy, ale to i tak niczego go nie nauczy. Mogłabym napisać uprzejmie maila z prośbą o zaniechanie dalszej publikacji moich zdjęć, ale to mogłoby trafić do spamu. Mogę również być blogerką, która daje mu za darmo i poczekam troszkę, aż mój wpis się osadzi w sieci. Aż moi czytelnicy wyrażą swoje zdanie na ten temat i potem mu wysmaruję wiadomość z linkiem do wpisu. To się chłopak nieco zdziwi, niech i on poczuje jak to jest być ruchanym w dupę na sucho, bez żadnych czułości, gry wstępnej i miętolenia.

Kim są ludzie, którzy lubią brać za darmo?

Najczęściej tacy ludzie są Januszami biznesu, którzy nie szanują ani siebie, ani innych. Brak szacunku do własnej osoby i swojego pomysłu na biznes objawia się przede wszystkim w tym, że żadnego konceptu nie posiadają. Idą jak te ślepe mięcho armatnie na rzeź i nie rozumieją, że w sieci od dawna już nie jesteśmy anonimowi. Myślą, że autorskie zdjęcie z bloga należy do Google i że można z tego brać jak ze studni bez dna, bez żadnych konsekwencji. Brak szacunku do drugiego człowieka. Brak godności, kreatywności i tego, że aby zarobić, najpierw trzeba zainwestować: czas, pieniądze i własne chęci. Brak jakiegokolwiek taktu. Nierozumienie podstawowych zasad społecznych. Nie rozumienie prawa własności, nie posiadanie moralności, sumienia i wielkie przyzwolenie na bycie wirtualnym złodziejaszkiem w myśl zasady: „może tym razem mi się uda i nikt się nie dowie”.

Od dupy strony

I po raz kolejny okazuje się, że nasze polaczkowo kochane robi wszystko od dupy strony. A można by było kulturalnie naskrobać maila. Można byłoby napisać: „Pani Aniu, ma Pani fajnego bloga. Piękne zdjęcia produktów. Czy możemy wykorzystać Pani zdjęcia? Oczywiście z podaniem źródła.”. Można byłoby załatwić to w sposób cywilizowany? Myślę, że dałoby radę. W końcu nasmarowanie jednego mailika zajmuje góra 5 minutek. To mniej więcej tyle samo, co zapisanie mojej grafiki, złe skalibrowanie jej i wrzucenie jej na swoją stronę. Ale nie, w naszym kraju wiele osób lubi robić wszystko od dupy strony. Samowolka, brak ogłady i jakiegokolwiek poczucia przyzwoitości. Bardzo mocno nie lubię jak ktoś robi coś od dupy strony. Serio, jestem osobą empatyczną, otwartą i ogólnie stawiam na dialog – można się ze mną dogadać. Ale chamstwa, świństw i cwaniactwa wraz z kolesiostwem totalnie nie rozumiem. Nie trawię tego, nie akceptuję.

Blogerka, która daje za darmo

Jest w sieci takie miejsce, w którym blogerka daje za darmo. Można wejść na jej bloga skopiować jej treść, puścić dalej w świat i udawać, że nic wielkiego się nie wydarzyło. Blogerka, która daje za darmo nie robi spiny, że jej foty publikowane są bez jej zgody w januszeksach, gdzie inni próbują robić na tym deale życia. Blogerka, która daje za darmo ma już tak zaoraną dupę, że czuje, że dalej nie da rady. Brzydzę się kopiowaniem, kradzieżą, silną inspiracją i naśladownictwem. Mam w dupie konwenanse, ale mimo wszystko etyka jest dla mnie świętością. Już myślałam, że mu pociągnę… jednak po chwili sobie odpuściłam. Wiem, że ten tekst jest potrzebny. To kolejny temat tabu, na który najczęściej zrzuca się zasłonę milczenia. Zachęcam was do dzielenia się własnymi historiami kradzieży intelektualnej i mam pytanie, co sądzicie o „braniu za darmo”?

*****

A przecież pieniądze są niewinne.

To my obarczamy je własnymi grzechami, demonizujemy i fetyszyzujemy.

  •  Manana Chyb

 

About the Author:

Pisanie dla mniej jest czymś tak naturalnym jak oddychanie. Nie boję się rozmawiać o trudnych tematach, dlatego często z premedytacją wkładam przysłowiowy kij w mrowisko. Na co dzień jestem niepoprawną romantyczką szukającą inspiracji we wszystkim, co mnie otacza. Oznacza to, że idąc ze mną na spacer będziesz zmuszony kilkakrotnie się zatrzymywać, gdyż zwrócę uwagę na najmniejszy detal, drobiazg, rzecz którą ty każdego dnia mijasz obojętnie. Prywatnie jestem spełnioną żoną, nieco zwariowana mamą i miłośniczka kotów (szczęśliwa posiadaczką pary Hektora i Hery imiona zostały nadane z miłości do antyku). Gości przyjmuję z otwartymi ramionami i pełną lodówką. Musisz wiedzieć, że moja sportowa przeszłość (13 lat uprawiania judo) ukształtowało mój charakter dzięki czemu mimo rozbrykanej duszy twardo stąpam po ziemi.  
  • Emilia Chomutowska

    Powinni znowelizować ustawę o prawie autorskim, to raz. Dwa, że gdyby były kary (już nie mówiąc, że surowe) za wykorzystanie własności innych, może ktoś by się czegoś nauczył. A trzecia sprawa, Internet to studnia bez dna i tak naprawdę wielokrotnie można ścigać się z wiatrakami, szukając swojej własności w tej głębi. Dlatego tak łatwo ludzie oszukują. Bo mają nadzieję na bezkarność. Uważam, że warto z tym walczyć.

    • Z niektórymi warto walczyć, z innymi to walka z wiatrakami 🙂 niestety prawo internetu ..

  • Dajesz za darmo nie tylko temu Januszowi, bo od niego biorą inni: http://www.mamaija24.pl/produkt/zestaw-sztuccow-w-etui-canpol-12m/

  • Ja nie wiem jakim kretynem trzeba być by brać coś od innych i podawać jako swoje…

  • Wiem, jestem złośliwy, ale brakuje mi tu „hall of shame” z linkami i fotkami tych, co tak pomysłowo pożyczają sobie Twoją własność. Nie myślałas o czymś takim?

  • To to widziałem, ale jak rozumiem sporo więcej tego było (o jeszcze jednym pamiętam – zawiniętym całym artykule ze zdjęciami włącznie) 😉

    • no było 😛 na niektóre rzeczy coś tam się toczy,an inne jeszcze nie pora 😛

  • Autorem jest Google. Straszna sprawa i ja raczej bym to mocniej nagłośniła. Nie odpuściłabym takiej kradzieży. Nie wiadomo, czy by pomogło, ale liczy się sam fakt robienia afery. To się może powtarzać, jak się odpuści.

    • U mnie już prawnik działa 😛 także spokojnie, wszystko pod kontrolą. 🙂

  • Strasznie mi przykro, że takie paskudztwo Cię spotkało. Można było to załatwić inaczej – co zresztą zaznaczyłaś. Nie rozumiem takiego podejścia, bo jak tak wziąć sobie, ot tak? Dla mnie to jakaś abstrakcja, ale jak widać… zdarza się. Trzeba z tym walczyć i bardzo dobrze, że o tym piszesz.

    • Dzieje się i mam wrażenie, że niestety coraz częściej.Na szczęście mam was i wsparcie <3

  • Dobrze, że poruszyłaś ten temat. Ja padłam ofiarą kradzieży moich tekstów w zeszłym roku. Wpisy pisane czasami godzinami, w dużej mierze oparte na moich osobistych doświadczeniach, nagle „delikatnie” skrócone, znalazły się na blogu kogoś innego, podpisane jego nazwiskiem. Było to dla mnie totalnym szokiem i wręcz niedowierzaniem, że ktoś tak podle może kraść czyjąś pracę i podawać siebie za autora. Zwłaszcza, że osoba która je zamieściła jest coachem i mentorem, a nawet wydała swoją książkę..
    Na szczęście po interwencji udało mi się wyjaśnić sytuację i wpisy zniknęły, ale niestety niesmak pozostał.

    • O matko jaka historia! No to niezłe – kołcz, który kradnie zamiast motywować do auto rozwoju. Sylwia ciesze się, że nie odpuściłaś. U mnie też kilak aferek się toczy, aż czasem nie wiem skąd ci ludzie biorą takie pomysły?

      • Ja mam wrażenie, że ludzie są po prostu leniwi i idą na łatwiznę kradnąc czyjąś pracę. Na szczęście takie rzeczy można wykryć i wtedy ta osoba więcej traci. Szkoda tylko, że kosztuje to tyle nerwów…

        • OOOO i to jest bardzo, ale to bardzo prawdopodobne Sylwia 🙂

  • Macierzynstwo-raz!

    Szkoda, że Cię coś takiego spotkało. Mam nadzieję, że nie zrazisz się i będziesz dalej blogować

  • Bardzo nie lubię takich zachowań i osobiście jestem na to bardzo wyczulona. Najczęściej spotykam takie sytuacje na Instagramie i bez obiekcji komentuję zdjęcia, które widzę, że są skradzione od innych użytkowników. Nie rozumiem takiego podejścia, bo tak naprawdę w większości przypadków wystarczy zapytać, czy można i większość ludzi się zgadza, zwłaszcza, że dostaje linki zwrotne…

    • Zgadzam się z Tobą w 100 %. Zwykła ludzka uprzejmość, zapytanie i było by po sprawie, a tak pozostaje niesmak i uraz…

  • Szczyt chamstwa i bezczelności. Czasem to, że nóż się w kieszni otwiera, to za mało.

  • W zupełności się zgadzam z oburzeniem, ale proponuję jedno małe sprostowanie – w kradzieży specjalizują się nie tylko polscy Janusze biznesu, ale też uznane marki i korporacje. Wiele było afer, że jakiś większy projektant skopiował sobie pomysły studentki z bloga, czy inna duża firma wykorzystała kilkanaście zdjęć nieświadomego blogera, nawet go o pozwolenie nie pytając…

    • Masz rację, twoje doprecyzowanie jest jak najbardziej słuszne. Niemniej tekst bazuje na moich doświadczeniowych stąd ten emocjonalny, nie do końca sprawiedliwy wydźwięk 🙂

  • Jedynym pocieszeniem jest to, że jesteś KIMŚ skoro juz po raz kolejny ktoś kradnie Twoją własność. Co nie zmienia faktu, że jest to kurestwo!
    ps. A jak wyszukujesz tych złodziei btw?

    • Hehe coś w tym jest. Aguś – powiem tak, nie wyszukuję ludzie, znajomi, czytelnicy mi podsyłają takie kwiatki 😀

      • Hehe, no to masz swoich stróży w sieci 😀