Bookworm on the run

//Paweł Mocek

About Paweł Mocek

Wyobraźcie sobie nadmorską scenę. Zachodzące słońce a tam w pocie czoła jakiś niespełna czterdziestolatek, z lekką nadwagą (taki eufemizm) i nieustanną zadyszką (astma) truchta oblewając się potem. Codziennie kawałek dalej. To był lipiec. W październiku przebiegłem pierwszy test Coopera. W grudniu pierwszą „dychę” w Rybniku. I tak się zaczęło, bo w pewnym momencie stwierdziłem, że: Biegam bo lubię! … a startuję w biegach dlatego, że uwielbiam unikalną atmosferę zawodów. To, co dzieje się przed startem, oczekiwanie (czasem w długiej kolejce do toi-toi), nadzieję na wynik i chóralne odliczanie: 3… 2… 1… i ostatecznie strzał startera. Później, to już „wszystko w moich nogach”. Radość, coraz większe zmęczenie, walka z samym sobą. Wreszcie linia mety i radość z ukończonego biegu. Ale również wszystko to, co dzieje się po samych zawodach ma swój urok i wyjątkowy smak. Startuję w biegach wyjątkowych, każdy z nich to odrębna historia, którą staram się Wam opowiedzieć jak najciekawiej. Bo gdzieś tam właśnie w roku 2014 rozpocząłem przygodę z blogowaniem. Biegam we wspaniałym towarzystwie biegaczek i biegaczy. Wśród nich jest Tomek czyli mgr inż. Anioł, który biega szybciej niż ja, który też czasem coś, zawsze ciekawego, napisze na tym blogu. Kim jestem? To chyba jasno przedstawiłem w krzyżowym ogniu pytań, w jednym z wpisów, po otrzymaniu trzech nominacji: Liebster Award: Liebster award Bardzo lubię social media stąd znajdziecie mnie zarówno na Instagramie, jak i Facebooku czy też Twitterze.

Co biegaczowi w duszy gra?

By | 2016-11-10T20:19:56+00:00 Październik 10th, 2016|Categories: NA KANAPIE|Tags: , , , , , , , , , , |

Ptaszki ćwierkają, że na blogu pojawiły się zmiany. Ogromne, zwaliste, z wielka siłą rażenia. No dobra, bez przesady. Startujemy z nową kategorią: Na kanapie-gościnnie. A skoro to pierwszy raz, to postanowiłam zaprosić Pawła z bloga Bookworm on the run. Nic nie poradzę, że od kiedy poślubiłam mężczyznę o tym imieniu,  życiu otaczam się samymi Pawłami... [...]