A co jeśli jesteś w ciąży?!

//A co jeśli jesteś w ciąży?!

Chyba każda kobieta, nawet ta najbardziej zakręcona na punkcie dzieci, miała kiedyś stres z powodu nieplanowanej ciąży. Spontaniczne uniesienie, przygoda życia, albo po prostu wadliwa metoda antykoncepcji wystarczyła, by bicie twojego serca gwałtownie przyśpieszyło. Czy zastanawiałaś się kiedyś, dlaczego tak naprawdę informacja o tym, że będziesz mamą cię stresuje?

Nie jestem na to gotowa

Nie dziwię się, że wiele dam nie czuło się na siłach by być matką. Dlaczego? Sama przez długi okres jak mantrę powtarzałam: nie chcę, nie lubię i nie będę mieć dzieci. Co się zmieniło? Wszystko, dostałam poczucie bezpieczeństwa, absolutną miłość, a bycie z moim ukochanym sprawiło, że myśl o dziecku stała się tak naturalna, jak poranne siusiu tuż po przebudzeniu. To nie jest wpis z cyklu: jak przekonać opornych do rodzicielstwa. Spokojnie, nic z tych rzeczy. Szanuję zdanie innych, tych którzy o potomstwie nie myślą, nie planują i nie zamierzają – jeśli mieliby być z tego powodu nieszczęśliwi, to naprawdę lepiej, żeby nic w temacie powiększania rodziny nie zmieniali.

To nie jest odpowiedni moment

Serio? Tak naprawdę nie istnieje coś takiego, jak dobry moment na dziecko. Jak jesteś młoda, to możesz być za młoda, bez studiów, poważnej pracy, doświadczenia i kasy. Jak jesteś „za stara”, twój organizm może odmówić posłuszeństwa i zajście w ciążę może okazać się skompilowane. Może, ale oczywiście nie musi, mówię o tym czysto hipotetycznie. Możesz żałować niespełnionych marzeń, kariery, dawnej miłości, imprez, doktoratu i stu innych rzeczy, bo zdecydowałaś się mieć dziecko. A możesz też wypłakiwać łzy w poduszkę, że zwlekałaś, że teraz nie ma dobrego partnera, a tamten odszedł, że masz kasę, ale nie masz z kim jej dzielić, a kariera i awans nie powiedzą do ciebie mamo? Ale może tak być, że tak jak ja zdecydujesz się na dziecko z miłości (w moim odczuciu jedyny słuszny argument) i będziesz szczęśliwa – połączysz obowiązki matki z własnym rozwojem i karierą. Jestem żywym dowodem na to, że macierzyństwo dodaje skrzydeł, uczy latać na własnych warunkach i mobilizuje do autonomii – szczególnie finansowej.

Nie wiem, czy będę dobrą matką

Tak naprawdę, nikt tego z nas nie wie, do momentu, w którym nią nie zostanie, a właściwie do chwili, gdy nasze dorosłe już dziecko wypali nam między oczy: nienawidzę cię lub kocham cię – Mamo. Z tego najważniejszego egzaminu w życiu nie ma jednej, adekwatnej oceny. Nie można przygotować się na żadnym kursie do tego jak kochać, wychować i udźwignąć ciężar rodzicielstwa. Tak, czasem bywa ciężko, ale nie mówię tego w aspekcie narzekania, tylko raczej nie owijam w bawełnę. Strach ma wielkie oczy zawsze, do momentu w którym nie powiemy o tym, czego się boimy na głos.

Mój partner nie nadaje się do bycia ojcem

No to ja się pytam, co ty jeszcze z nim robisz? Jeśli obydwoje ustaliliście, że dzieci nie zamierzacie, to w porządku, nie mam więcej pytań, ale jeśli rezygnujesz z własnych potrzeb, bo Pan Niewłaściwy cię omotał to najwyższy czas przebudzić się z tego fatalnego zauroczenia. Obudź się, nim będzie za późno.

Czuję presję otoczenia

A co jeśli rodzina nie daje ci żyć i maltretuje psychicznie pytaniami o to, kiedy zamierzasz powiększyć rodzinę? Czy rodzice, babcie i wujostwo mają prawo cię do tego zmuszać? A może dopadł cię syndrom wicia gniazda na wskutek rozmów koleżanek z biura, bo każda na koncie ma już przynajmniej po jednym szkrabie? Jeśli powyższe kwestie robią ci mętlik w głowie, jasno ci mówię: ogarnij się. Wskazane pobudki nie mają nic wspólnego ze świadomym rodzicielstwem, nie jesteś niczyją zabawką, jasne?!

Dwie kreski

A, co jeśli jesteś w ciąży? Test pokazał dwie kreski, ale ty nie planowałaś tego? Przede wszystkim zachowaj spokój i ochłoń. Przeanalizuj na spokojnie swoją sytuację i uporządkuj myśli. Jeśli ojciec dziecka cię kocha, nie masz czym się stresować, głęboko wierzę w to, że partnerzy o wzajemnym uczuciu poradzą sobie z nową sytuacją i z czasem będą się z niej po prostu ogromnie cieszyć. Jeśli ciąża jest wpadką z przypadku – nie panikuj, po prostu załatwisz wszystkie swoje sprawy w ciągu najbliższych miesięcy. Z doświadczenia wiem, że przyszła mama dostaje takiego powera, że może spokojnie „góry przenosić” i ma determinację do zmian, oczywiście na lepsze.

Jak było u mnie?

Z racji moich problemów z chorobą autoimmunologiczną i prawdopodobieństwem poronienia, czy też bezpłodności zdecydowaliśmy się z ukochanym na dziecko, zaraz po zapisaniu się w Urzędzie Stanu Cywilnego. Będąc pod stałą opieką lekarzy dostałam diagnozę: staranie się o dziecko zajmie pani minimum rok . No to pomyślałam, mamy czas, ale tak naprawdę po pierwszym staraniu zaszłam w ciąże i to była dla mnie również niespodzianka. Początkowo to był szok: tak szybko?! Ale jak to? Nie jesteśmy gotowi, damy radę? Co z moją karierą, dopiero zmieniłam pracę? Chcesz rozśmieszyć Pana Boga – powiedz mu o swoich o planach.

Pierwsze symptomy

Moja cała ciąża przebiegała iście książkowo: brak miesiączki, powiększone piersi, senność, rozkojarzenie, nadwrażliwość na zapachy i mdłości. Było i szybko minęło, bo najgorsze trwa tylko pierwszy trymestr. Jeśli planujesz zostanie mamą, lub nie masz do końca pewności czy spodziewasz się dziecka, przeczytaj więcej o pierwszych objawach ciąży.  Warto pamiętać, że każda kobieta ten odmienny stan znosi zupełnie inaczej, jest tak naprawdę kwestia indywidualna. Chcę cię uspokoić, że ciąża to nie choroba. Zostanie mamą to faktycznie wielka rzecz, z moich odczuć wynika, że to obowiązkowo: do przeżycia przed śmiercią. Posiadanie dziecka zmienia wszystko, ale tylko i wyłącznie na lepsze. Nie wierz w plotki o horrorze macierzyństwa. Nie powtarzaj bajek o tym, że z dniem narodzin potomstwa twoje życie się skończy, też tak kiedyś myślałam i byłam w błędzie. Po 10 miesiącach bycia mamą Zuzi czuję się upoważniona wszelkie dotychczasowe bajdy o byciu rodzicem wysłać do lamusa, a ty jeśli chcesz dostawać więcej pozytywnych informacji o roli rodziców, śledź na bieżąco wpisy z kategorii macierzyństwo na różowo.

**********

„Macierzyństwo to taki zawód, w którym nie można pracować na zmiany.”

-Jodi Picoult

About the Author:

Pisanie dla mniej jest czymś tak naturalnym jak oddychanie. Nie boję się rozmawiać o trudnych tematach, dlatego często z premedytacją wkładam przysłowiowy kij w mrowisko. Na co dzień jestem niepoprawną romantyczką szukającą inspiracji we wszystkim, co mnie otacza. Oznacza to, że idąc ze mną na spacer będziesz zmuszony kilkakrotnie się zatrzymywać, gdyż zwrócę uwagę na najmniejszy detal, drobiazg, rzecz którą ty każdego dnia mijasz obojętnie. Prywatnie jestem spełnioną żoną, nieco zwariowana mamą i miłośniczka kotów (szczęśliwa posiadaczką pary Hektora i Hery imiona zostały nadane z miłości do antyku). Gości przyjmuję z otwartymi ramionami i pełną lodówką. Musisz wiedzieć, że moja sportowa przeszłość (13 lat uprawiania judo) ukształtowało mój charakter dzięki czemu mimo rozbrykanej duszy twardo stąpam po ziemi.