50 twarzy blogera

Home/LIFESTYLE/50 twarzy blogera

Jeszcze nie zdążyła otworzyć oczu, a już marzyła o jego sztywnym, konkretnych rozmiarów narzędziu. Na samą myśl o tym, że poranek spędzi w jego towarzystwie zaczęła robić się wilgotna z podniecenia. Oczami wyobraźni widziała, jak powoli przesuwa po nim spragnionymi dłońmi. Potem z coraz większą pewnością siebie zaczyna coraz szybciej i szybciej ocierać palcami o jego twardą powierzchnię. Pragnęła tego tak bardzo, że dosłownie każdą najmniejszą komórką swojego ciała sygnalizowała swoje gorące potrzeby. Kochała go, uwielbiała się w nim zatracać i bezwstydnie odtwarzać krok po kroku, to co kilka minut temu robiła w przypływie swojej namiętności.

To mógłby być początek kolejnej książki o przygodach Greya,

ale nie będzie. Tym razem będzie to 50 twarzy blogera. Jedyne czego tak naprawdę pragnęła to pisać. Pisanie było jej tlenem. Rytmiczne wystukiwanie słów na klawiaturze wysłużonego już laptopa przynosiło jej niewiarygodną ulgę. Sama nie wiedziała czy to jest przyjaźń, czy też kochanie? Obezwładniające uczucie, które za każdym razem z sypialni prowadziło ją wprost przed ekran monitora. Była chora z miłości, z miłości do pisania, rzecz jasna. Twarda pokrywa laptopa działała na nią bardziej podniecająca niż widok męskiego, nagiego ciała. Czuła, że musi opowiedzieć swoją historię. Była pewna, że tym razem jej tekst znów okaże się hitem, a dowodem na to będą pękające z nabrzmienia statystyki, oraz szereg soczystych wpisów, tam na dole.

Jestę pisarzem

Natchniona wczorajszymi warsztatami z pisania kryminałów postanowiłam zabawić się słowem pisanym. Teraz jest ten moment, kiedy każdy fan morderstw, mrocznych zagadek oraz czytelnik Kataryny Pużyńskiej może mi zazdrościć. Nie krępuj się, z całą pewnością masz prawo czuć ukłucie zazdrości, że to właśnie mnie zaproszona na to wydarzenie, a nie ciebie. Skoro pierwsze złośliwości i przechwałki za nami, możesz już przestać się dąsać i czytać dalej. Co wspólnego może mieć „50 twarzy Greya”, blogowanie i Katarzyna Puzyńska? Fani kryminałów pewnie od razu wietrzą jakiś spisek. „Sympatycy” Greya liczą na jego uśmiercenie za pomocą naszej polskiej królowej kryminałów, a blogerzy czekają na dalszy rozwój akcji. Nie bez znaczenia żongluję dzisiaj różnymi metaforami i porównaniami, zapewniam.

Blogowy Grey

Podejrzewam, że niejednokrotnie trafiał cię szlag, kiedy widziałeś jakie blogowe gówno bije w sieci rekordy popularności. Niby masz otwarty umysł, lotny język, jesteś artystyczną duszą, a może do tego wszystkiego masz solidny warsztat, ale ciężko ci się przebić? Brzmi znajomo, prawda? I odwiedzasz coraz to kolejne blogi i nic. Być może szukasz inspiracji, budujesz sobie sieć networkingową, szukasz czytelników, badasz profil odbiorcy, budujesz markę, pozycjonujesz, szukasz szczęścia, miłości, sponsora, czy czegokolwiek. Po raz kolejny trafiasz na „blogowego Greya”. W skrócie wygląda to mniej więcej tak: ani to specjalnie ładne, ani fajne, ani interesujące, nawet nie szokuje, ale jednak dobrze się sprzedaje. Myślisz sobie, że chętniej byś kupił i zjadł na zimno gówno w pozłacanym papierku, niż po raz kolejny czytał takiego bloga. Grafomański styl, żadnej chemii między wierszami, a do tego oklepana estetyka, kopiuj wklej i rozdmuchana reklama, bijąca ciebie, artystę po oczach.

Ból dupy

I co się zaczyna dziać? Z oryginalnego, wygadanego, podążającego własną ścieżka blogera, zamieniasz się we frustrata, który lada moment będzie potrzebował maści na „ból dupy”. Mówiąc epicko językiem Wertera, na „ból istnienia”. Tak bardzo boli cię to, że ktoś, kto robi kupę, robi to tak dobrze, że są chętni by to czytać, kupować i promować jego nadęte ego. W pewnym sensie cię rozumiem, też tak miałam, kiedyś. Wszystko się zmieniło w momencie, kiedy uzmysłowiłam sobie, że ja, nie znaczę – wszyscy. Nie mam zamiaru brać udziału w tym nierównym wyścigu i pchać się do kolejki, gdzie ustawia się każdy żądny sławy. W dzisiejszych czasach bloga prowadzi co druga osoba. To jak kiedyś pisało się blogi poszło w odstawkę. Musisz uzmysłowić sobie, że marząc o przebiciu się w blogosferze, trzeba ugryźć temat totalnie inaczej niż piszą w poradnikach. Dlaczego? Dlatego, że wiedzę z poradnika dla odmiany stosuje co trzeci bloger i jak widać nadal nie spełnił się jego wielki american dream.

Pokaż światu, że jesteś zajebisty

Zawsze wybierałam w życiu najprostsze rozwiązania ze słusznym przekonaniem, że mniej znaczy więcej. Pamiętam czasy, kiedy ludzie rozbijali namioty i koczowali pod dziekanatem w celu zapisania się na dodatkowy fakultet lub seminarium. Ja nigdy tego nie robiłam. O tej  piątej rano przewracałam się na drugi bok i smacznie spałam. Nie biorę udziału w walki o karpie i crocksy w Lidlu. Nie podążam ślepo za tłumem, kiedy coś jest na topie. Nie jadłam jeszcze nigdy superekstra modnych, zdrowych i drogich nasion chia, mimo że w mojej kuchni na co dzień goszczą bardziej wysublimowane smaki. Nie przejmuje się tym, że nie stać mnie na kupienie wszystkiego ot, tak po prostu. Nie czułam się gorsza tylko, dlatego że wszyscy dookoła mają kredyty na mieszkanie, a ja nadal wynajmuję dwa pokoje w Warszawie. Wcale nie wstydzę się tego, że moja pokaźna garderobą jest zbieraniną ubrań ze szmateksów, gdzie prawdziwe perełki nabyłam za nie więcej niż cztery złote sztuka. Nie srałam żarem, że ktoś zwiedził Wyspy Kanaryjskie, a mnie stać na podróż do Radomia i z powrotem. Nie mam analnego paraliżu pośladków tylko dlatego, że komuś się udało a mój sukces rodzi się w bólach i trwa to cholernie długo. Tak naprawdę od dzieciństwa przywykłam do tego by być cierpliwą, zdeterminowaną i próbować do skutku, tak też robię i dobrze mi z tym.

Jeszcze raz od początku

Zawsze tak było i zawsze tak będzie, że ktoś robi coś z wielkim hukiem, a ktoś inny musi swoje „odrobić w polu” i nic lekko mu nigdy nie przyszło. Doskonale cię rozumiem, że czasem pojawiają się w tobie czarne myśli, że to wszystko jest niesprawiedliwe, że tak mocno zapierdalasz, ale nikt tego nie docenia. Wiem jak boli każda porażka, ale na pocieszenie powiem ci, że wiem też jak smakuje pierwszy sukces. Nie jestem mistrzynią motywacyjnego blekotu, bo z natury mam tak, że nie lubię się nad sobą użalać, cackać i patyczkować. Tak naprawdę nie musisz czytać wszystkich książek Jasona Hunta, żeby wiedzieć jak blogować. Nie musisz mieć kosmicznych statystyk, choć te ułatwią nawiązanie współpracy. Nie jest powiedziane, że musisz promować się i udzielać na wydarzeniach blogosfery czy też linkować w różnych miejscach sieci, ale musisz liczyć się z tym, że nie robiąc tego, ciężko będzie ci się przebić, dlatego że bywając ludzie po prostu zaczną cię kojarzyć.

Inspiruj się, a nie porównuj do innych

Każdemu blogerowi w końcu zależy na tym by, dotrzeć do jak najszerszego grona odbiorców Nie powinieneś się porównywać, dołować że coś nie idzie jak zakładałeś. Odpuść sobie porównywanie się do innych blogerów. Dlaczego? Dlatego, że to nie ma sensu. Bądź sobą, nie naśladuj innych – robienie fejmu na czyimiś sukcesie jest krótkotrwałe, niestety. Zamiast ustawiać się do wyścigu z milionem osób, które blogują pomyśl kim jesteś, czegoś chcesz i co cię wyróżnia. Nie bój się być sobą, nie jest powiedziane że nie możesz zmienić zdania, koncepcji, wizji czy po prostu zrobić przerwy od bywania w sieci. Jeżeli chcesz wypłynąć na szerokie wody, to mimo świetnego warsztatu pisarskiego, unikalnych tematów, musisz mieć dobrej jakości zdjęcia. Powinieneś pogłębiać swoją wiedzę z zakresu social media, tworzenia stron, pozycjonowania, emarketingu, trendów w sieci, oraz do tego wszystkiego być inny, niż wszyscy, którzy próbują robić to samo co ty. Wybacz, że w tej chwili brutalnie zmiażdżę twoje wyobrażenie o blogowaniu, ale jeśli liczysz, że twoje teksty same się obronią i wypromują w gąszczu blogów, to muszę cię rozczarować. Od pisania i siedzenia na dupie, nikt jeszcze sławny nie został. Chcesz być poczytny? To działaj, udzielaj się, promuj, prezentuj – twórz swoją małą społeczność, która z czasem zacznie rozrastać.

Uniwersalność w drodze na szczyt

Mam taką banalnie prostą zasadę, że jak mi na czym zależy to zakasam rękawy i ostro zapierdalam, dosłownie. Nie użalam się, nie liczę na cud, nie narzekam na swój trudny start, szukam rozwiązań, pytam, a czasami nawet proszę o pomoc. Wierzę w to, że moja ciężka praca jest jedynym słusznym wyborem w drodze na szczyt. Dla każdego ten szczyt będzie czymś innym. Komuś szczytem ambicji będzie własne mieszkanie, samochód czy podróż dookoła świata. Inna osoba, będzie marzyła o niezależności finansowej, wolnym zawodzie, czy po prostu byciu rozpoznawalnym. Ktoś spełni swoje marzenia z dzieciństwa i napisze książkę lub zostanie redaktorem. W moim przypadku, pisanie jest pomysłem na połączeniem własnego rozwoju z zarobkiem i pozostaniem w domu z dziećmi. Nie stawiam sobie nierealnych celów, nie godzę się na wszystkie propozycje współpracy, nie boję się szukać rozwiązań na własną rękę i najważniejsze: pytam i proszę o pomoc tych, którzy podobną drogą już przeszli.

Twoja blogowa ścieżka

50 twarzy blogera, to książka którą to ty codziennie piszesz, robiąc te wszystkie rzeczy, żeby ktoś w końcu zauważył twojego bloga, w gąszczu „Greyów blogosfery”. 50 twarzy blogera, to te różne funkcje, które robisz w trakcie tworzenia bloga. 50 twarzy blogera to bycie pisarzem, artystą, fotografem, grafikiem, handlowcem, webmasterem, marketingowcem, prawnikiem, redaktorem, promotorem, mentorem, autorem, pasjonatem, fanem, a również czytelnikiem. 50 twarzy blogera, to historia o tym jak piszesz bloga, jakie miejsce w sieci tworzysz i tak naprawdę co wszystko daje ci blogowanie. No właśnie, co daje ci prowadzenie bloga? Kiedy ostatni raz zastanawiałeś się nad tym pytaniem?

*****

Kobieta nazywa sukcesami wszystkie swoje kapitulacje.

  •  Coco Chanel

 

About the Author:

Pisanie dla mniej jest czymś tak naturalnym jak oddychanie. Nie boję się rozmawiać o trudnych tematach, dlatego często z premedytacją wkładam przysłowiowy kij w mrowisko. Na co dzień jestem niepoprawną romantyczką szukającą inspiracji we wszystkim, co mnie otacza. Oznacza to, że idąc ze mną na spacer będziesz zmuszony kilkakrotnie się zatrzymywać, gdyż zwrócę uwagę na najmniejszy detal, drobiazg, rzecz którą ty każdego dnia mijasz obojętnie. Prywatnie jestem spełnioną żoną, nieco zwariowana mamą i miłośniczka kotów (szczęśliwa posiadaczką pary Hektora i Hery imiona zostały nadane z miłości do antyku). Gości przyjmuję z otwartymi ramionami i pełną lodówką. Musisz wiedzieć, że moja sportowa przeszłość (13 lat uprawiania judo) ukształtowało mój charakter dzięki czemu mimo rozbrykanej duszy twardo stąpam po ziemi.  
  • Czuje się, jakby by to było o mnie. Błąd na błędzie, błędem pogania, ale… Po naszej ostatniej rozmowie namieszałaś mi w głowie i wiem, że mój blog musi się zmienić.

    • Cieszę się w takim razie, że nasza rozmowa dala ci kopa do zmian. Trzymam kciuki za nowe – i wiem, że będzie to dobra zmiana 🙂

  • Każdy chce zmian. Grunt, by robić to dobrze. Chcieć i zmieniać 🙂

    • No jasne, o ile w czyimś słowniku chcę równa się mogę, a nie wieczne biadolenie 😛

  • Hej, hej! Chcę iść na takie warsztaty pisarskie – kurde, zazdroszczę Ci tych 50 twarzy blogera. A tak naprawdę… zazdrość i porównywanie się zabija kreatywność. Lepiej nie robić nic, jeżeli mamy na każdym kroku sprawdzać, czy jesteśmy lepsi od innych. Energię raczej warto zainwestować w rozwój. Pełno jest ludzi, którzy mają talent, robią dobre zdjęcia, znają się na social mediach, ale właśnie większości brakuje jednego – wytrwałości. A to jest właśnie cecha każdego mistrza 🙂

    • A to prawda Justynka, wytrwałość determinuje, czy uda nam się doczekać do sukcesu, czy też nie 😉 Warsztaty były rewelacyjne, ale napisanie dobrego kryminału to dopiero mrówcza praca. Byłam w szoku jak dowiedziałam się ile zajmuje wymyślenie i opracowanie jednej książki.

  • Agata, daj spokój jesteś świeżo upieczoną mamą i ciesz się beztroskimi chwilami z malutką Adusią <3 Nie ma pośpiechu, pisanie nie ucieknie 🙂 Ja mentorem? Chyba antymotywacyjnym? 😀

    • Dziś niedziela 🙂 Tatuś nadrabia zaległości i przykleił się do Ady 🙂 Ja mam chwilkę wolnego . Już nie raz to mówiłam – uwielbiam twój styl pisania. Widać wybrałaś dobrą drogę – trzymam kciuki za Ciebie 🙂
      I poważnie mówię że jesteś moim mentorem – jak chcesz może być i antymotywacyjnym ale zawsze to coś 🙂 hi hi hi to oczywiście żarcik 🙂

  • Ha ha jesteś dla siebie stanowczo zbyt surowa 😉

  • Jesteś zajebista! Twoja kreatywność powala! Jesteś interesująca, niszczysz wszysykich blogowych popapranców…

  • Te warsztaty musiały być mega! Uwielbiam książki Puzyńskiej, podobnie jak uwielbiam kryminały!
    Tekst mocny i prawdziwy. Co prawda nigdy nie miałam parcia by w jakiś sposób zaistnieć w blogosferze, ale nie raz zastanawiałam się jakim cudem słabe treści mogą cieszyć się wielką popularnością. A spotykam się z tym bardzo często! Porównanie z 50 twarzami Greya w punkt!

    • Warsztaty były ekstra, bardzo dziękuję za miłe słowa <3

  • Mocne!! Dobre!!! Aż się kawą poparzyłam 😀 Blogowanie – na ostatni moment – daje mi fajnych ludzi 🙂
    P.S.
    Też nie jadłam chia. Ani quinoa.
    Hugs!

  • Poruszyłaś bardzo ważną rzecz – przestać się porównywać, zacząć się brać do roboty. Ja długo miałam taki problem nie z blogowaniem, ale z instagramowaniem. Ciągle porównywałam swoje zdjęcia z fotografiami osób, które robiły to dłużej ode mnie. Cały czas fuczałam, że dlaczego oni mają tyle tysięcy followersów, a ja nie?! Któregoś dnia się wkurzyłam. Zaczęłam dodawać zdjęcia regularnie, pracować nad jakością i spójnością. Efekty nie przyjdą od razu, ale powoli stają się widoczne 🙂 Nic samo się nie stanie, do wszystkiego potrzebne jest samozaparcie i dyscyplina. Pozdrawiam!

    • Wiesz mimo wszystko porównywania się nie da do końca uniknąć. Nolens volens to robimy, ale grunt to nie przesadzać i robić swoje 🙂

  • Analny paraliż pośladków – poezja:D Zapamiętam na pewno!
    Nie będę pisać, że myślę podobnie, bo to już przecież wiesz;) Kurde, jak człowiek chce coś osiągnąć, zaistnieć, realizować się w swej pasji, to powinien jedną rzecz wbić sobie do głowy – nie ma drogi na skróty!

    • 😀 Nie ma i nigdy nie będzie. Swoje w bólach trzeba przejść 🙂

  • Aniu, fantastycznie było Cię spotkać na warsztatach i w końcu poznać na żywo. Pozostałych Czytelników zapewniam, że w realu Ania jest równie charyzmatyczna i błyskotliwa jak na blogu. Jest sobą, jest autentyczna, dokładnie tak jak w tym tekście.
    A propos blogowania – bardzo trafne porównanie do 50 twarzy Greya. Mam wrażenie, że nic czym zajmowałam się w życiu, nie rozwinęło mnie w takim stopniu jak właśnie blogowanie.
    W Twojej relacji z warsztatów zabrakło mi dwóch rzeczy:
    1) deklaracji kiedy książka (ja po powrocie do domu non stop truję mężowi o powieści kryminalnej, której zarys kiełkuje w mojej łepetynie)
    2) pociągnięcia wątku erotycznego – już Ty dobrze wiesz, co mam na myśli! 😉

    • Reniu, dziękuję za taką rekomendację <3 A ja potwierdzam, że jesteś jeszcze milsza i przytulniejsza niż na blogu. Masz niesamowicie błyszczące włosy (jak ty to robisz?!) i wyglądasz jak małolata. Do rychłego zobaczenia :*

      Książka się pisze, potrzebuje trochę erotycznego powera 😛

      • Oj, mam wrażenie, że erotycznego powera to nam nie brakuje 😉 (hashtagi #niewyżytematki #wiekrozrodczy #chućniewybiera)
        A propos włosów, to oczywiście dziękuję ślicznie, ale żadna w tym moja zasługa – taka uroda włosów niskoporowatych. Dowiedziałam się o tym zjawisku na blogach Włosomaniaczek 😀

  • Zmień nazwę na genialnaanna 😀 Pomysł przedni, w tekście sama prawda. Co mi daje prowadzenie bloga? Ciebie. 😀 No jak ja lubię sobie Ciebie poczytać. 😀

  • Jak dobrze mieć ten etap już za sobą 😉
    Dobrze piszesz Ania, pisz ten kryminał 🙂 Ściskam.

  • napisałam kiedyś podobny tekst na prywatnym blogu 🙂 Wtedy jeszce sama dość mocno „siedziałam” w tych blogerskich hm.. klepkach. Ból dupy jakoś mi nie towarzyszył., ale parcie na staty tak 🙂 Powiem Tobie, że tych twarzy blogera to i nawet milion jest, albo więcej 😉

    • Oj zgadzam się, ile blogerów tyle twarzy 😀 Ból dupy, czy parcie – zostaje w rodzinie, że tak powiem temat „okołodupny” 😀

  • My hero! Takiego kopniaka motywacyjnego potrzbowałam 😀 U mnie wszystko przychodzi powoli, mam swoje tempo, dlatego przestałam się wkurzać, że innym idzie to szybciej.

    • Magda, ciesze się! Każdy ma swoje tempo,a to jest najlepsze tempo jakie możesz mieć <3 pamiętaj :*

  • W punkt! A wstęp pokazuje że Ty spokojnie możesz ksiązki pisać 😀

  • Nie umniejszaj sobie! Znacznie lepsze 😀

    • 😛 mam książkę ale boje się póki co wydawać 😀

      • nie pierd.. tylko jedziesz z tematem! 😀

  • Beti

    Masz racje. Co trzeci bloger korzysta z poradnikow jak sie wybic i kiepsko to idzie. Jak ja zaczynalam przygode z blogiem a miałam wtedy lat 12 to tez myslalam, ze to bedzie moj American Dream, ze w wieku 15 la bede slawna i rozpoznawalna. No coz. Jak widac nie wyszlo. Blogownaie porzucilam. Teraz raz na jakis czas wrzucam jakies notki ale to tak dla samej Siebie, jak jestem zbyt leniwa by zaklad tysieczny pamietnik i wole stukac w klawiature. I wiesz co, tez miałam ból dupy. Ale kupilam ta slynna masz. I juz go nie mam. Mam za przeproszeniem „wywalone cycki” na to czy ktos mnie czyta 😉

    Pozdrawiam i zycze miłego dnia 🙂

    • Ha ha, ubawiłaś mnie. Prawdziwy i szczery do bólu komentarz. W sumie o to chodzi, a pisanie/blogowanie dawało radość. Fajnie, że mimo wszystko działasz w sieci, choćby tylko dla siebie samej 🙂 Wszystkiego dobrego 🙂

  • „Nie jestem mistrzynią motywacyjnego blekotu, bo z natury mam tak, że nie lubię się nad sobą użalać, cackać i patyczkować”. Nieważne, co tam z tym „blekotem”, ale jednak nieco motywujesz. Ale tak ładnie, jakościowo. Ależ masz pióro lekkie w ogóle, wow, super się Ciebie czyta. Będę zaglądać z całą pewnością. 🙂

    • A to bardzo dziękuję, cieszę się i zapraszam nie tylko do czytania bloga, ale również na moją blogową kanapę 🙂

  • Niestety tak już jest, że można mieć zajebaszczy produkt i zbankrutować, bo brak człowiekowi umiejętności handlowo-marketingowych. Ten sam mechanizm działa też w drugą stronę. Smutne, ale prawdziwe.

    • Wszystko prawda! Dużo naraz trzeba wiedzieć, ogarniać i jeszcze mieć to „coś”. Życie 🙂

  • Zauważyłam u Ciebie błąd w nazwie bloga! powinno być Idealna Anna 🙂 pozdrawiam

  • www.vayatka.blogspot.com

    Jak dobrze dla odmiany przeczytać coś innego 🙂

  • jestem u Ciebie pierwszy raz i czuję sie tu super, dzięki , mega, mega tekst sama prawda.