5 kobiecych książek do poduchy

//5 kobiecych książek do poduchy
do poduchy

„Bo kiedy drobiazgi zaczynają doskwierać, po jakimś czasie przestają być drobiazgami, ale stają się poważnymi problemami.”

Wendy Holden „Szkoła dla mężów”

Co kobiety czytają do poduchy? Lubicie w ogóle tzw. babskie książki? Bardzo nie lubię tego określenia, bo kojarzy mi się równie źle jak tasiemce brazylijskie. Na co dzień nie jestem wielką fanką literatury kobiecej, ale są autorki, dla których robię wyjątek. W czasie ciąży porzuciłam swoje dotychczasowe zamiłowanie do thrillerów, powieści psychologicznych i kryminałów na rzecz, lekkich, kobiecych książek. Nie zawsze z happy endem, nie tylko traktujących o miłości. Okazuje się, że po narodzinach dzieci równie często lubię odpocząć przy czymś mniej wymagającym niż Umbert Eco. Co czytam do poduchy? Co polecam kobiecego innym kobietom? O tym wszystkim dowiesz się za chwilę, czytając moje książkowe zestawienie.

„Szkoła dla mężów” Wendy Holden

Pierwsza pozycja to książka, którą pożyczyła mi koleżanka z pracy. Pozycja godna uwagi dla par, które mają problemy z komunikacją w związku. Autorka niestety nie ma lekkiego pióra  i trochę kartek minie, zanim fabuła zdąży się rozkręcić i zachęcić do dalszego czytania. Zatem lektura dla zdeterminowanych. W kulminacyjnym momencie miałam wrażenie, że najciekawszy wątek został zbyt skąpo opisany, ale być może taki był zamysł autorki. Mój biedny mąż za moją namową również strawił tę pozycję i obgadaliśmy morał z książki, że faktycznie związek to ciągła praca obydwu stron, zaangażowanie, starania itd. Jeśli chcecie swojemu facetowi coś wytłumaczyć na zasadzie jak to czują i widzą kobiety, to faktyczna gra warta świeczki i książkę można przeczytać. Do poduchy, nawet czytając na zmianę lub wspólnie, jeśli lubicie

„Cząstka ciebie” Ella Harper

Pod tą książką całkowicie się podpisuję rękoma i nogami. Zaskoczyła mnie niesamowicie ze względu na to, że czyta się ją jednym tchem, z wypiekami na twarzy i zapasem chusteczek higienicznych. Książka dotyka bardzo trudnego i bolesnego wątku jakim jest utrata dziecka w wyniku poronienia. Czytając zapowiedź „Cząstki ciebie” zastanawiałam się, czy będąc w ciąży powinnam to czytać. Nie rozczarowałam się, wręcz odwrotnie utwierdziłam w przekonaniu, że każda przyszła matka powinna przeczytać o tej niezwykłej historii. Żeby nie zdradzić za wiele powiem tyle: wyobraź sobie, że znajdujesz miłość życia, kogoś kto idealnie cię rozumie, dopełnia i odwzajemnia twoje uczucie. Do pełni szczęścia brakuje wam jedynie lub aż dziecka. Pierwsze poronienie cementuje wasz związek jeszcze mocniej. Każda kolejna utrata dziecka jest dla was ogromną próbą, której jak się okazuje dzielnie stawiacie czoło. Ale co wydarzy się w momencie, kiedy ukochany ulega wypadkowi i leży w śpiączce? Na domiar złego okazuje się, że miał romans, a jego kochanka jest z nim w ciąży. Czytając „Cząstkę ciebie” zastanawiałam się ile nieszczęść może spaść na jedną osobę. Piękna książka o sile ducha, miłości ponad wszystko, pragnieniach i naszych oczekiwaniach. Polecam gorąco, do poduchy na długie zimowe wieczory. Jestem pewna, że przeczytasz tę książkę błyskawicznie.

do poduchy

„To zabawne, że ciągle można kochać kogoś, kto złamał ci serce. Wszystkimi jego małymi kawałkami”.

„Cząstka ciebie” Ella Harper

do poduchy

„Kiedy umiera dziecko, wszystkie pytania wydają się absurdalne, a odpowiedzi jeszcze głupsze”.

„Poza wirtualnym światem nie mam nikogo ani niczego do czego chciałabym wrócić”.

„Życie to nie tylko tragedia, ale właśnie wszystkie małe rzeczy, które do niej prowadzą”.

„Miasto z lodu” Małgorzata Warda

„Miasto z lodu” Małgorzata Warda

Pozycja dosyć ciekawa przede wszystkim ze względu, że jest adresowana głównie do młodzieży. Mimo wszystko zainteresowała i mnie trochę straszą nastolatkę… Autorka książki porusza tematykę tabu jaką jest depresja. „Miasto z lodu” odkrywa tajemnice przysypane śniegiem i lodem, tym prawdziwym, znajdującym się w górach, oraz jest metaforą ludzkiej znieczulicy na krzywdę innych. Mocna strona powieści to fakt, iż narracja jest zbudowana w sposób interesujący, podtrzymujący czytelnika w ciągłej niepewności, co za chwilę się wydarzy. Wątki przeplatają się w trzech płaszczyznach: przeszłości, teraźniejszości i domniemań na temat przyszłych zdarzeń. W książce zostaje precyzyjnie przedstawiona skomplikowana więź między matką, a córką, wśród których zostały odwrócone role. Nastoletnia córka opiekuje się swoją dorosłą matką z zaburzeniami psychicznymi. Lektura do najlżejszych nie należy, ale na szczęście kończy się happy endem. Dobra na zimowe wieczory jeśli, ktoś lubi czytając poczuć klimat taki jaki mamy za oknem. Polecam do poduchy, bo wartka akcja nie pozwoli ci tak szybko zasnąć. A jeśli chciałabyś poczytać coś mocniejszego, koniecznie sprawdź książkę Idealna. Magda Stachula to obiecująca polska pisarka. Z naszego rodzimego podwórka polecę jeszcze inny debiut, Zapach motyli, opowieść krótka, ale treściwa o tym gdy dziewczynka staje się kobietą. A gdyby się okazało, że w tym wpisie nie znajdziesz niczego dla siebie, koniecznie sprawdź mój ranking książek E. E. Schmitta, którego jestem wielką fanką. Schmittomania, to zbiór większości jego książek z moimi komentarzem i poleceniem.

„Jak u siebie” Izabella Frączyk

Tutaj odnajdziemy trochę lżejsze tematy. „Jak u siebie” to książka napisana lekkim piórem z humorem, co czyni ją łatwą i przyjemną w odbiorze. Nie znałam wcześniej tej autorki, ale myślę że godna jest przeczytania innych pozycji. Fabuła toczy się wokół głównej bohaterki przed trzydziestką, która wiedzie spokojne, poukładane życie. Eliza miała wszystko co chciała, na pierwszy rzut oka tak można ocenić bohaterkę powieści. Pracując jako pielęgniarka w domu spokojnej starości czuła się spełniona, naprawdę lubiła swoją pracę. Do tego jako jedna z nielicznych rówieśniczek mogła pochwalić się własnym mieszkaniem na starówce w stolicy i była w stabilnym związku. Jej życie przewraca się do góry nogami, gdy zostaje spadkobierczynią testamentu jednej ze swoich podopiecznych. I tutaj następuje zwrot akcji. Okazuje się, że do momentu kiedy nie zaryzykujemy, nie wiemy tak naprawdę co to znaczy oddychać swobodną piersią i żyć pełnią życia. Eliza staje przed najważniejszym wyborem we własnym życiu. Musi zdecydować, czy zostaje w swoim spokojnym, poukładanym, trochę nudnawym życiu, czy podejmuje wyzwanie i bierze sprawy w swoje ręce. Lekka historia o marzeniach, namiętności i spełnianiu marzeń, które skrywamy głęboko, głębiej, na samym dnie naszego serca. Duże uznanie za dokładność z jaką zostało przedstawione prowadzenie własnego biznesu (hotelu z restauracją). Książka napaja optymizmem, pokazuje, że siła to kobieta. Mamy tu do czynienia z efektem domina: jedna zmiana pociąga za sobą kolejną, następną i jeszcze jedną, by w końcu przewrócić nam życie do góry nogami, oczywiście na lepsze. Polecam dla wszystkich, którym brak wiary we własne siły i możliwości, oraz tym, którzy szukają pomysłu na siebie – może ta historia was zainspiruje? To idealna lektura do poduchy, w salonie, na kanapie najlepiej z kocim towarzystwem.

– Przecież wiesz, że najlepszą metodą nauki jest rzucenie delikwenta na głęboką wodę?

– Wiem. Tylko dlaczego mną ktoś piznął w Rów Mariański? Cholera, ciut płycej się nie dało?

„Jak u siebie” Izabella Frączyk

do poduchy

A potem dziej się całe mnóstwo rzeczy takich jak: przewijanie, kąpanie, karmienie i kolejne spanie. I wszystko jest dla mnie szalenie zajmujące, wspaniałe i jednocześnie bardzo trudne. Na przykład takie założenie pieluszki. Albo przemycie pępowiny. Albo założenie śpioszek. A potem wychodzę na chwilę ze szpitala, idę do domu. I bardzo chce mi się na chwile położyć do łóżka, ale za nim to zrobię nastawiam pranie, prasuję pieluszki, które uprałem wczoraj. Przed urodzeniem Tosi kolejność czynności była by odwrotna. Najpierw sen, potem robota.

„Dziennik ciężarowca” Tomasz Kwaśniewski

„Dziennik ciężarowca” Tomasz Kwaśniewski

No dobrze, wiem że miała być dzisiaj literatura kobieca, a tu wyskakuję z męskim autorem. Jednak „Dziennik ciężarowca” musiał pojawić się w tym właśnie zestawieniu ponieważ książka opowiada o tym, jak facet znosi ciążę swojej kobiety. Tomasz Kwaśniewski to bloger, który prowadził wirtualny dziennik opisując dzień po dniu swoje emocje i przemyślenia w czasie 9 miesięcy swojej partnerki. Zabawne, ironiczne i bardzo męskie spostrzeżenia doprowadziły do powstania „Dziennika ciężarowca”. Moim zdaniem jest to obowiązkowa lektura dla przyszłych rodziców i to obowiązkowo w czasie trwania pierwszej ciąży! Książka naprawdę wiele ułatwia – wystarczy przywołać sytuację, która spotkała bohaterów i całe napięcie między przyszłymi rodzicami znika w mgnieniu oka. To lektura, która pomaga przyszłym ojcom oswoić się z nadchodzącymi zmianami, pozwala również zrozumieć i wesprzeć partnerkę. Bardzo szybko się czyta i jest przy tym dużo śmiechu, choć główny bohater umówmy się do najłatwiejszych przypadków nie należy.

do poduchy

About the Author:

Pisanie dla mniej jest czymś tak naturalnym jak oddychanie. Nie boję się rozmawiać o trudnych tematach, dlatego często z premedytacją wkładam przysłowiowy kij w mrowisko. Na co dzień jestem niepoprawną romantyczką szukającą inspiracji we wszystkim, co mnie otacza. Oznacza to, że idąc ze mną na spacer będziesz zmuszony kilkakrotnie się zatrzymywać, gdyż zwrócę uwagę na najmniejszy detal, drobiazg, rzecz którą ty każdego dnia mijasz obojętnie. Prywatnie jestem spełnioną żoną, nieco zwariowana mamą i miłośniczka kotów (szczęśliwa posiadaczką pary Hektora i Hery imiona zostały nadane z miłości do antyku). Gości przyjmuję z otwartymi ramionami i pełną lodówką. Musisz wiedzieć, że moja sportowa przeszłość (13 lat uprawiania judo) ukształtowało mój charakter dzięki czemu mimo rozbrykanej duszy twardo stąpam po ziemi.  
  • Monika Bandura

    Dziękuję za propozycje. Uwielbiam czytać książki, a takie subiektywne recenzje sa na wagę złota 😉
    PS. Ładne zdjęcie 😉

  • Wiesz, u mnie leży stosik książek z biblioteki. Leży cały czas, tylko tytuły się w nim zmieniają, bo mój Mężczyzna pochłania je w ilościach hurtowych. I wymienia. A ja? Szkoda gadać. Przestałam czytać książki. Nie mam kiedy. A tak to kiedyś lubiłam. Z tych pozycji zaciekawiła mnie ” Jak u siebie”. Pewnie dlatego, że chętnie bym taki hotel poprowadziła. 🙂

    • Basia, a w pociągu to co? 🙂 Wiem, ze blogosfera pożera, ale sam na sam z książką to taki luksus… Ja czytam na spacerze z Zuzą (kawa w termos, milion warstw ubrań i jedziemy). A co do facetów – mój też książki pożera 😀

  • Bardzo fajne zestawienie. Uświadomiłam sobie, że już bardzo dawno nie czytałam żadnej książki niebędącej poradnikiem. Może warto będzie nadrobić to w przerwie świątecznej 😉 Myślę, że książka „jak u siebie” to byłoby coś dla mnie 🙂

  • Fajne książki – zapisuję tytuły 🙂

  • ufff love you! Chocian Ty o książkach, nie o żarciu świątecznym!!

  • Świetnie napisane recki! Ja to pozycje nr.1 chyba sprezentuje rodzicom którzy od lat mają kłopot z komunikacja..:/

    • A kto jej nie ma? Nasi staruszkowie to pokolenie, nie-komunikujemy-się bo po co ?:) Dużo gadania w takim razie im życzę 🙂

      • Nie dziękuję żaby nie zaprzeczyć a przyda się bardzo!:)

  • Izabela Pycio

    Właśnie zdałam sobie sprawę, że jeszcze nie czytałam „Jak u siebie”, z Twojego opisy wnioskuję, że to książka zdecydowanie dla mnie. 🙂 Śliczne Wasze zdjęcie, pełne radości. 🙂

    • Iza dziękuję 🙂 Książka lekka, fajna, na jedno popołudnie 🙂

  • Książka w punkcie 4 mnie zaciekawiła 🙂 Lubię od czasu do czasu takie lektury.

  • Mam w domu „Dziennik Taty” Kwaśniewskiego i muszę przyznać, że czytało się go bardzo dobrze. Przyjemna mieszanka humoru i refleksji.
    Zaciekawiłaś mnie „Cząstką Ciebie” – dopiszę do listy książek wartych przeczytania ☺

    • Książka bardzo trudna, wzruszająca ale w rezultacie piękna 🙂

  • Ale mam braki czytaniowe, jesienią miałam nadrobić ale czasu zabrakło, może zimą się uda 🙂 Pięknie razem wyglądacie 🙂

    • Dziękuję kochana, życzę wolnego i czasu sam na sam z książką 🙂

  • No popatrz, a ja właśnie dzisiaj myślałam nad tym jakie książki pojutrze w bibliotece wypożyczyć ! 🙂

  • fochzprzytupem

    Kurczaczek z ciemnogrodu jestem! Nie znam ani jednej z nich! Muszę się ogarnąć 😛
    Tradycyjnie zapraszam do siebie 🙂

    • Tradycyjnie odwiedzę, nie ma co sobie w mawiac, każdy czyta coś innego 🙂

  • Nie czytałam nic z Twojej listy…:-( Czuję, że ryczałabym jak bóbr czytając „Cząstkę ciebie”. Ze swojej strony polecam Ci „Wybór Marty”. Płakałam przez jakieś ostatnie 100 stron…

    • Dziękuję za polecajkę, wpiszę na listę do przeczytania w 2016 🙂

  • Dzizas ;/ nie jestem kobieta 😀 😀