29 rzeczy, z których jestem cholernie dumna

//29 rzeczy, z których jestem cholernie dumna

29 rzeczy, z których jestem cholernie dumna? Serio, czy znajdzie się, aż tyle spraw o których chciałabym wam opowiedzieć? Nieubłaganie zbliżam się do zmiany kodu na trójkę z przodu. Dawniej wydawało mi się, że 30-stka to kaplica. Wiecie, stare baby, o krok od trumny i takie tam. Dzisiaj wiem, że w przededniu (no dobra  w „przedroku”, kocham neologizmy) trzydziestych urodzin zbliżam się do czegoś ultra ważnego, przełomowego. Tak naprawdę cieszę się, że nie jestem już naiwną nastolatką, tylko świadomą siebie kobietą. Mam tę moc i wiem jak ją wykorzystać.

Z cyklu życiowe

Pierwsza grupa rzeczy, z których jestem cholernie dumna to te, życiowe, mogłoby się wydawać prozaiczne sprawy, które nadają kierunek mojemu życiu. I mimo, że nadal nie definiuję się przez pryzmat rodziny, którą tworzą, to paradoksalnie właśnie fakt, jej posiadania napawa mnie ogromną dumą.

 29 rzeczy, z których jestem cholernie dumna?

1. Kocham i jestem kochana

Dlaczego zawsze miłość pojawia się u mnie na pierwszym miejscu? To proste, nadal myślę, że jestem Szczęściara. Bo jak inaczej nazwać fakt, że w dzisiejszych naprawdę skomplikowanych czasach, znalazłam miłość swojego życia? Faceta, który jest ze mną na dobre i złe. Kogoś kto do mnie idealnie pasuje, uzupełnia i wytrzymuje?

W koncu sa efekty sesji u @aga_miklaszewicz_fotograf Jesteśmy zachwyceni,w końcu mamy rodzinne foto. Dziękujemy

A post shared by Nieidealnaanna (@nieidealnaanna) on

2. Jestem żoną

 Nigdy nie było mi śpieszno do zamążpójścia. Powiem nawet więcej, nie sądziłam, że znajdzie się taki facet, który mnie zaciągnie do Urzędu Stanu Cywilnego. Okazało się, że jeden egzemplarz jednak występuje w przyrodzie i zaciągnął mnie nawet dwukrotnie do ślubu. Przed Ołtarz szłam już pewna, spełniona i spokojna, trochę po narodzinach pierwszej córki.

3. Jestem matką

Możecie mi nie wierzyć, ale nigdy nie chciałam być matką. Ale na całe szczęście zostałam nią świadomie, z miłości i na przekór diagnozom lekarzy. Mój endokrynolog początkowo nie dawał mi szans na zajście w ciążę. Potem uprzedzał, że jej nie donoszę. A skończyło się jak? Za pierwszym razem udało nam się zobaczyć dwie kreski na teście.

4. Jestem podwójną matką: rok po roku

Ludzie często zatrzymują mnie na ulicy i gratulują. Jeszcze częściej biorą dziewczynki za bliźniaczki. Nasz podwójny wózek stanowi nie lada atrakcje, dlatego te wszystkie zaczepki przyjmuję ze zrozumieniem i uśmiechem na twarzy. To, że w odstępie roku zostałam drugi raz mamą jest naprawdę cudem. To, że mam dwie przegenialne, cudne i piękne córki, to spełnienie marzeń, których bardzo długo nie dopuszczałam do własnej świadomości.

5. Mam stałe grono przyjaciół

Tutaj mogę powiedzieć, że mam w miarę stałe grono. Do tanga trzeba dwojga i niestety jedną moją „przyjaźń” odchorowywałam bardzo długo. Nie będę personalnie wymieniała moich przyjaciół, ale zdradzę wam, że moje grono to głównie osoby z Białegostoku. To ludzie z którymi chodziłam do szkoły, wspólnie trenowałam judo lub pracowałam w Mc’Donaldsie. Ciesze się, że mimo założenia rodziny, przeprowadzki i wielu, wielu zakrętów życiowych nadal są ze mną. Wiecie jak poznać prawdziwego przyjaciela? Po jego reakcji na wasz sukces. Jeśli coś wam się uda i powiecie o tym przyjacielowi, będzie skakał z radości i cieszył się tak mocno jakby to było jego osiągnięcie.

6. Mamy mieszkanie bez kredytu

Tutaj oczywiście nie mogę nie wspomnieć o naszych rodzicach. A dokładnie o rodzicach męża. To oni przekazali nam najpierw spadek, który finansowaliśmy na własne mieszkanie.  To rodzice mojego męża odmalowywali mieszkanie, które wcześniej wynajmowaliśmy. To moja niesamowita teściowa sprzątała, pakowała i pomagała ogarnąć mi przeprowadzkę. Jestem z tego cholernie dumna, że nie mamy kredytu. Ale najbardziej jestem dumna z tego, że rodzice mego męża traktują mnie jak własną córkę.

7. Zarabiam na życie pisząc

Świadomie zrezygnowałam z etatu w korporacji na rzecz pozostania w domu z dziećmi. Z determinacją przez 2,5 roku pracowałam na to, aby ten blog pozwolił mi się utrzymać. Jestem blogerką, felietonistką i copywriterem. Spełniłam jedno z moich największych marzeń: pracuję w domu. Żyję z pisania. Jestem sterem i okrętem i jest mi z tym cholernie dobrze.

8. Łączę macierzyństwo z pracą w domu

Często kiedy pojawia się temat bloga, ludzie zadają mi pytanie czy na nim zarabiam. Na to ile zarabiam, spuszczam zasłonę milczenia, nie dlatego, że się wstydzę przyznać, ale dlatego że rozmowy o pieniądzach nigdy nie są dobrym kierunkiem. Byłam totalną frustatką i nie miałam pojęcia co zrobić, aby być z dziećmi w domu (przynajmniej do ukończenia 3 roku życia) i przy okazji pracować. Nie ma czegoś takiego jak idealne rozwiązanie sytuacji. Na tym etapie pracuję od 19 jak dzieci śpią. Rzadko udaje mi się coś zrobić z nimi w ciągu dnia. Maksymalnie chodzę spać o północy. Zdarzają mi się noce, gdy nie mogę spać i piszę książkę…

9. Mój blog jest w 100% mój

Od samego początku wiedziałam, że nie będę ulegała naciskom i trendom, które panują w blogosferze. Nie chciałam się naginać do innych. Wierzyłam w to, że bycie sobą ma sens. Jest to dla mnie absolutnie największa WARTOŚĆ. nadal jestem sobą. Piszę o tym, o czym chcę napisać. Nie boję się krytyki, zadawania trudnych i niewygodnych pytań. Jestem autentyczna i moi czytelnicy doceniają to każdego dnia.

https://www.instagram.com/p/BROeEcVD7qD/?taken-by=nieidealnaanna

10. Zostałam wyróżniona

w rankingu Andrzeja Tucholskiego

Co tu dużo mówić? Zrobiło mi się  bardzo, ale to bardzo miło, że inni koledzy blogerzy mnie docenili. Że chciało im się mnie zgłosić, uzasadnić dlaczego tworzę wartościowe miejsce w sieci. Mam nadzieję, że w przyszłym roku również zagoszczę w rankingu i będę tym razem nieco wyżej. Wiecie jak to jest rozprostować w końcu skrzydła?

11. Onet napisał o mnie artykuł

To jest po prostu hit nad hity. W pewną sobotę napisałam na moim Facebooku wpis z serducha. Wpis zatytułowany „Służąca”, w który napisałam o tym, że tradycyjne obowiązki. Takie jak: gotowanie, sprzątanie i wychowywanie dzieci nie powodują, że czuję się zniewolona. Wpis okazał się hitem. Miał rekordowe zasięgi i liczbę udostępnień. Aż doczekał się wzmianki na Onecie. A dowiedziałam się o tym przypadkowo od męża, który z ciekawości wygooglował, co też internety mówią na temat Nieidealnejanny. Czy muszę wspominać, że jaram się tym jak pochodnia?

12. Dorota Zawadzka poleciła mój wpis blogowy

Miałam okazję uczestniczyć w świetnych warsztatach dla rodziców prowadzonych przez Super Nianię. Po warsztatach była wspólna focia, wymiana zdań, ogólnie mega pozytywna energia. Kilka dni później Dorota Zawadzka na swoim facebooku poleciła mój wpis. Wiecie jak się wzruszyłam? Coś pięknego.

13. Tworzę niesamowity networking

Nie chcę wyjść na nieskromną, a zresztą co mi tam. Dzisiejszy bilans jest o moich sukcesach. W ciągu ostatnich trzech lat byłam uczestniczka wielu niesamowitych wydarzeń z osobami ze świata polityki, kultury, mediów, czy tzw. szoł biznesu. Z wieloma z tych osób utrzymuje pozytywne relacje. W gronie znajomych mam np. Katarzynę Puzyńską, która złożyła mi dziś życzenia na Faceboku. Miałam okazję poznać Ryszarda Kalisza, Dorotę Wellman, Emiliana Kamińskiego, Kamilę Szczawińską, Katarzynę Błach-Stachurską, Małgorzatę Ohme, Dorotę Zawadzką i wielu, wielu innych. Powiem wam, że jest to absolutnie fantastyczne doświadczenie i zdecydowanie jasna strona blogowania.

https://www.instagram.com/p/BTJYs8KDdvi/?taken-by=nieidealnaanna

14. Zaproszono mnie do „Dzień dobry Polsko”

w TV Republika

Dzięki współpracy z Famile.pl miałam okazję przedzierać swoje telewizyjne szlaki z Dominiką Figurską w roli prowadzącej. Było to bardzo ciekawe przeżycie. Zobaczenie jak telewizja funkcjonuje od środka? To naprawdę jest ciekawe i wciąga.

https://www.instagram.com/p/BONyI3JlKtD/?taken-by=nieidealnaanna

15. Będę w Pytaniu na Śniadanie w TVP 2

Mam nadzieję, że w ostatniej chwili nie zadzwonią i jednak nie zrezygnują z mojej osoby. A teraz całkiem już poważnie. To uczucie, gdy oglądasz poranną śniadaniówkę i nagle dzwoni telefon. „Dzień dobry Pani Anno, chcielibyśmy zaprosić Panią do Pytania na Śniadanie, czy jest pani zainteresowana?” Wow, myślałam, że śnie. A kilka tygodni wcześniej jarałam się wystąpieniem Agaty z Gruba i Szczęśliwa, oraz drugiej Agaty z Beztroska Mama. I pomyślałam sobie – też tak chcę. Jak widać marzenia się spełniają.

Tutaj możesz zobaczyć jak wypadłam na żywo.

16. Brałam udział w audycji radiowej

Polskie Radio Dzieciom

I o mały włos nie wylądowałam na antenie Pierwszego Programu Polskiego Radia w audycji o Trumphie. Dlaczego? Oczywiście z powodu dzieciaków spóźniłam się do radia i pomyliłam studia. Na szczęście prowadząca odnalazła mnie i zaprowadziła na audycję do innych mam blogerek i byłej modelki Katarzyny Burzyńskiej. To było bardzo ciekawe doświadczenie. Utwierdziłam się w przekonaniu, że kocham swoją pracę.

17. Zostałam wyróżniona

w konkursie kulinarnym Radia Kolor

Stare dzieje, ale warto o tym wspomnieć. Na początku mojego blogowania, w każdą sobotę jak jeszcze nie miałam dzieci. Uwielbiałam słuchać Radia Kolor. I raz zgłosiłam się z przepisem z bloga do ich kulinarnego konkursu. Raz, że wygrałam. Dwa, że zostałem zaproszona do ich studia. To w konsekwencji zakumplowałam się z ekipą i do dziś mam kontakt z Jarkiem Fenglerem, Michałem Dobrołowiczem i Justyną Sokołowską.

18. Przeszłam do drugiego etapu plebiscytu

Mama i dziecko w Warszawie

Za sprawą glosowania SMS udało mi się przejść do finału plebiscytu Mama i dziecko. Nie wygrałam okładki i wycieczki do Dinsylandu, ale za to moja rodzina miała profesjonalną sesję w studio. Do tego wszystkiego przeżyłam przygodę życia i dowiedziałam się, że mam za sobą  ogromne grono ludzi, którzy życzą mi dobrze, kibicują i wspierają. Po prostu niesamowite!

19. Zostałam zaproszona do napisania artykułów w Czasopiśmie Blogostrefa

Pierwsze Takie Czasopismo Dla Blogerów

Obecnie w drugim numerze Blogostrefa Pierwsze Takie Czasopismo Dla Blogerów, można przeczytać wywiad ze mną i kilkoma innymi, świetnymi blogerami na temat łączenia rodzicielstwa z blogowaniem. Zaproszenie do współpracy to ogromne wyróżnienie. Możliwość wypowiadania się w gronie Karoliny z Nasze Bąbelkowo, Beaty z Vademecum Blogera oraz Andrzeja Power Pumping Dad to czysta przyjemność i zaszczyt. W tajemnicy zdradzę Wam, że w kolejnym numerze również będzie można poczytać coś mojego. Czasopismo można kupić w wersji papierowej i pdfie, do czego gorąco zachęcam.

20. Piszę regularnie felietony dla Magnifiera

I chyba będę to robiła do końca świata i jeden dzień dłużej. W Czasopiśmie Magnifier, możecie poczytać moje felietony, głównie na tematy społeczne. Bardzo lubię pisać do tego miejsca. To dziedzina pisania, w której widzę siebie za jakiś czas, w czasach po blogowaniu…

21. Moje artykuły na Kobbieciarni, wielokrotnie pobiły statystyki i podniosły znacząc zasięgi

Jestem szalenie dumna z tego, że moje teksty na temat macierzyństwa, akceptacji, czy choroby Hashimoto biją słupki popularności. Życzę sobie takich zasięgów na blogu, jak generują odsłony na Kobbieciarni. Tak po za tym, bycie redaktorką Kobbieciarni to nieustająca przygoda. To możliwość bycia częścią kobiecego, niezależnego głosu. To siła kobiet, które pokazują że, wszystko jest w naszych rękach.

22. Na Veronique.pl mam własną rubrykę

W tym miejscu zachęcam do sprawdzenia moich najodważniejszych felietonów w Veronique.pl. Redaktor Naczelna nie boi się trudnych tematów, tabu i seksu. Brzmi zachęcająco, prawda?

23. Familie.pl współpracuje ze mną nie tylko w zakresie pisania artykułów, ale zaprasza mnie do innej kreatywnej współpracy

Dziewczyny z Familie.pl robią ogrom dobrej roboty. Przygotowują warsztaty dla przyszłych mam. Edukują rodziców. Pokazują co warto kupować dla dzieci. Mają świetne forum. I w tym wszystkim swoją cegiełkę, dokładam i ja. Co napawa mnie ogromną dumą.

https://www.instagram.com/p/BQSe0trAHuH/?taken-by=nieidealnaanna

24. Mimo trudnej przeszłości, choroby i zawirowań losu – jestem SZCZĘŚLIWA

Nie odcięłam się od trudnej przeszłości, ale sobie z nią poradziłam. Każdego dnia ciesze się z małych rzeczy i wiem, nie a sensu godzić się na coś, co nasz unieszczęśliwia. Staram się pokazywać, że nieidealne życie może być również szczęśliwe.

25. Tworzę partnerski związek

Wybrałam mądrze, ale wybrałam też mądrego faceta. Groźba rozwodu co prawda pojawia się z każdym PMS, ale tak naprawdę nie wyobrażam sobie życia bez niego. Ideał? Dla mnie na pewno.

26. Za mną 13 lat treningów judo i

2 tytuły Mistrzyni Polski

Wkrótce moja sportowa historia pojawi się u Pawła z bloga Bookworm On The Run. Także cierpliwości!

27. Skończyłam Politologię i Historię z pasji,

a nie dlatego, że trzeba mieć papierek

Studiowałam z wyboru to, co mnie interesowało. Przygoda z Naukami o Polityce odchodzą do lamusa, ale historii kultury będę wierna już zawsze. Jestem z wykształcenia Polilogiem i Historykiem, myślę że dla niektórych może być to mały szok, prawda?

28. Świadomie zawiesiłam doktorat

na rzecz córek

Tak, dostałam się na doktorat. Tak, miałam pisać rozprawę doktorską na temat blogerów. Tak, świadomie zrezygnowałam z nauki na rzecz rodziny. Nie żałuję i cieszę się z tego, w którym miejscu jestem obecnie. Kulturoznawstwo na zawsze pozostanie moją wielką pasją, nawet bez papierów na to. 

29. Wszystko o czym napisałam wyżej

– osiągnęłam SAMA

29 rzeczy, z których jestem cholernie dumna, cieszą mnie tak mocno, dlatego że osiągnęłam je ciężka pracą i wytrwałością. Nigdy w życiu nikt mi nie pomógł, nikt nie szepnął o mnie nikomu słówka. Nikt mnie nie promował, nie pokazywał drogowskazów którymi mam podążać do celu. Moje życiowe osiągnięcia, którymi dzielę się na rok przed trzydziestymi urodzinami są dla mnie ważne. Pozwalają mi spojrzeć na siebie z dystansu. W chwilach zwątpienia pokazują, że obrana droga ma sens, a bycie sobą choć na co dzień jest kurewsko trudne, opłaca się się jest dla mnie najważniejsze.

************

Dzisiaj bez cytatu, za to z przyjemnością przyjmę garść życzeń.

W końcu tylko raz w życiu ma się 29 lat, prawda?

About the Author:

Pisanie dla mniej jest czymś tak naturalnym jak oddychanie. Nie boję się rozmawiać o trudnych tematach, dlatego często z premedytacją wkładam przysłowiowy kij w mrowisko. Na co dzień jestem niepoprawną romantyczką szukającą inspiracji we wszystkim, co mnie otacza. Oznacza to, że idąc ze mną na spacer będziesz zmuszony kilkakrotnie się zatrzymywać, gdyż zwrócę uwagę na najmniejszy detal, drobiazg, rzecz którą ty każdego dnia mijasz obojętnie. Prywatnie jestem spełnioną żoną, nieco zwariowana mamą i miłośniczka kotów (szczęśliwa posiadaczką pary Hektora i Hery imiona zostały nadane z miłości do antyku). Gości przyjmuję z otwartymi ramionami i pełną lodówką. Musisz wiedzieć, że moja sportowa przeszłość (13 lat uprawiania judo) ukształtowało mój charakter dzięki czemu mimo rozbrykanej duszy twardo stąpam po ziemi.